Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
wiejskie życie – Strona 7 – Oszczędny Milioner

Jem jak popańszczyźniany chłop. Minęło 5 dni.

Mija 5 dni mojego nowego-starego żywienia. Czas na pierwsze refleksje.

Jest prosto. Często rano kluski z mlekiem albo zupa (bez jajek i mięsa). Własny chleb.Na drugie śniadanie chleb z twarogiem lub smalcem, na obiad żur albo zsiadłe mleko z ziemniakami. Z podwieczorku rezygnuje, a na kolację zjadam jeszcze chleb ze smalcem.

Czego mi brakuje. Kawy i herbaty. Ta pierwsza – trzeba całkiem zrezygnować. Drugą zastępuję naparami (z morwy, pokrzywy, skrzypu). Po wierzbówkę na razie się nie wybrałem.

Co zmodyfikowałem. Do diety dodaje pierwsze własne owoce oraz warzywa (rukola, sałata, rzodkiewka). Chłop ich nie miał.

Co kupuję. Ziemniaki, kasze, mąki, mleko, słonina ser.

Wrażenia. Da się żyć. Poranny posiłek z ziemniakami czy kluskami- trzyma. Obiad również, zwłaszcza w tych temperaturach.

Moje proste życie, czyli żona z domu, mąż na luzie.

Ten wpis, to przeciwieństwo obrazu klasycznego „słomianego wdowca”. W stereotypie facet zostawiony samemu sobie, zaczyna rozglądać się za koleżkami do flaszki i spódniczkami. Ze mną jest inaczej. Okres bez żony wykorzystuję maksymalnie na eksperymenty prostego życia. Co z nich wynikało tym razem?

Jedzenie.

Daleko mi do żarłoka, jak i smakosza, dlatego proste jedzenie stało się dla mnie wystarczające. Przykładowy jadłospis wygląda tak:

6.00 – śniadanie. 2 kromki własnego chleba z masłem+ 2 jajka sadzone. Koszt 2.5 zł.

11.00 – II śniadanie. 2 kromki własnego chleba z masłem + 2 oscypki smażone i dżem czereśniowy. Koszt 7 zł.

15.00 Obiad. Zupa pomidorowa z kluskami. Ryż z jabłkami i śmietaną. Koszt 3,5 zł.

18.00 Podwieczorek. Jogurt z dżemem własnej produkcji. 1 zł

21.00 Kolacja. 2 kromki chleba + masło + szynka parmeńska. 1,5 zł.

Do tego: kawa z mlekiem x 2 (2 zł), herbata z morwy białej (własna), 1 herbata zwykła (0,3 zł).

Razem: 17,80 zł/dzień. Z tej liczby połowę stanowiły: jajka (2 zł), oscypki (6 zł) i szynka (1 zł).

Gdybym nie pracował, większość półproduktów miałbym z własnej zagrody (jajka, mąkę na chleb), a kupić musiałbym tylko ryż, cukier (na dżem), sól, drożdże (do zastąpienia zakwasem), śmietanę, szynkę, mleko i kawę/herbatę. Nawet ser (nawet oscypek) dałbym radę wykonać. W konsekwencji, przeżyłbym za 10 zł dziennie (300 zł/miesięcznie). A opisuję doświadczenia stycznia – miesiąca, w którym je się więcej i nie ma własnych zbiorów na świeżo.

Media

Gdybym mieszkał całkiem sam, kompletnie niepotrzebne byłoby mi posiadanie domu. Dałbym radę ograniczyć swoją przestrzeń do 2 małych pokoi (albo jednego z kuchnią) – ot. 35 m2 z PRL-owskiego blokowiska ewentualnie mikrodomku na wsi (35 m2 domek mobilny za 60 tys. dałbym rade sam zbudować).

Wytrzymuję spokojnie 18 st. C, nawet wtedy gdy pracuję z domu. Moja żona potrzebuje więcej ciepła. W przypadku mieszkania, obliczenia wydają się proste – 3000 KWh x 0,35 zł (gaz) = 1050 zł/rok = ok. 80 zł/mies. ogrzewania (średnia z całego roku). Grzanie prądem (cena x 2) i mamy 160 zł/miesiąc.

Alternatywa – własna koza. Przy pewnej ilości drewna zebranego własnoręcznie ze swojego gruntu (3000 KWh = uczciwy 1 m3) – koszt byłby jeszcze niższy – 8 zł (paliwo do piły).

Woda+kanalizacja – daję radę z 50 l/dzień. Łącznie 1,5 m3 miesięcznie. Przy obecnych cenach 15-30 zł/miesiąc + abonament za wodomierz (na wsi 10 zł, w bloku 1 zł).

Prąd, ciepła woda – da radę korzystając z solarów i FV, ale tylko w domku. W mieszkaniu rachunek wyniesie 50 zł

Śmieci – często stała opłata ok. 30 zł/osobę/miesiąc. W górach liczą od m3 zużytej wody.

Czynsz – ten tylko w bloku. W „moich górach” z funduszem remontowym 6.7 zł/m2 czyli 300 zł/45m2.

Podatek – trochę poszedł w górę, ale dam radę zmieścić się w 20 zł miesięcznie.

Internet/komórka. 30 zł, szybkie łącze jest mi zbędne. Wystarczy 30 GB z komórki.

Suma opłat: blok 625 zł, własny dom (grzany drewnem) – 118 zł. Jak widać – miasto kilkakrotnie droższe od wsi.

Transport.

Nagle role odwracają się. Wieś okazuje się kosztowniejsza a od miasta. Pisałem to wielokrotnie – kto mieszka choćby w miasteczku, nie potrzebuje swojego auta. W większość miejsc dotrze na piechotę (zwłaszcza jeśli ma czas). Raz w miesiącu wyda kilkadziesiąt złotych na bilet.

Na wsi, tak się nie da. Na nawet małe i tanie auto oraz sporadyczne jazdy potrzebujemy 250-300 zł/miesiąc, o ile nie jest się samotnikiem. Ten porusza się na rowerze, póki sił starczy. Raz w tygodniu wsiada w busa i jedzie do gminy lub powiatu „na zakupy” (koszt 40 zł/miesiąc).

Ubrania

Ja spokojnie, nie pracując dałbym radę za 50 zł/miesiąc.

Leki

Nie wydaję wiele – 20 zł/miesięcznie.

Chemia

Gdybym mieszkał sam, wystarczyłby mi ocet, pasta do zębów, dezodorant, papier toaletowy, mydło, coś do czyszczenia i proszek do prania. Dałbym radę za 50 zł/miesiąc.

Inne

Oj, bardzo pojemna kategoria. Jak zaczniemy liczyć ubezpieczenia, składki KRUS, jakieś wyjścia do ludzi, prezenty. Samotnik da radę za 200 zł/miesiąc. Komuś innemu tysiąca zbraknie. Zakładam minimum.

Podsumowanie.

Żyjąc na wsi „po staremu”, czyli według reguły, co wyprodukujesz, to masz – zakładam możliwość przeżycia za 788 zł. Kupując auto – jeszcze 200 zł muszę dołożyć. W mieście (nawet z własnym ROD-os + 40 zł/miesiąc) wyjdzie drożej – 1315 zł.

Krótko mówiąc, jedna osoba, pracując dorywczo kilka dni w miesiącu (żeby zarobić 800 zł wystarczą 4 dniówki) może sobie spokojnie pozwolić na tradycyjne życie. Ja, dałbym radę, zarobić na miesięczne życie, w ciągu jednego dnia pracy.

Ile kosztuje utrzymanie przydomowego jacuzzi?

Nie, nie kupiłem sobie jacuzzi do domu na wsi ani w mieście. Nikogo też nie namawiam do takiego zakupu. Wpis to efekt rozmowy z pewnym milionerem, który szarpnął się i ma.

Na wstępie. Mówimy o jacuzzi ogrodowym – o średnicy ok. 4m. Stałe, nie żadne dmuchańce. Takie ustrojstwo da się kupić za, bagatela, kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przy 80 cm głębokości ma ok. 10 m3 objętości.

Poza ceną, mamy jeszcze koszty utrzymania. Są nimi:

1) Serwis – raz w roku – 200-300 zł + dojazd,

2) woda – jedno napełnienie 100-200 zł (wg stawek firm wodociągowych),

3) prąd – 100 zł/miesięcznie czyli 1200 zł/rok z minimalnym podgrzewaniem i wymuszeniem obiegu wody (żeby nie zamarzała w instalacji). Pewnie w Ustrzykach drożej niż w okolicach Wrocławia. Stawki za prąd – ubiegłoroczne.

4) środki chemiczne do utrzymania czystości – 30 zł/miesięcznie.

Łączne roczne koszty utrzymania jacuzzi wyniosą 1860 zł – 2060 zł/rocznie tj. 155-172 zł/miesiąc.

Jak dla mnie – nieopłacalne. Miałem basen przydomowy. Stał 1 sezon. Mnóstwo z nim roboty, czyszczenia, glony rosną jak szalone, albo pływam w chemii. Wolę jezioro, aquapark lub choćby górski wodospad.

Fotowoltaika po pół roku. Porównanie.

Jak wiecie w 2022 r. (31 lipca) zamontowano u mnie w domu na wsi instalacje FV. W styczniu dostałem pierwszy rachunek za niecałe pół roku (5 miesięcy). Oto wyniki i porównanie z poprzednim sezonem.

Poprzednie lata, w analogicznym okresie zużyłem ok. 130-170 KWh prądu. Przyczyna – sezonowe użytkowanie. W ubiegłym roku, już znacznie więcej (ładowanie auta). I mam dane za poszczególne miesiące (bez autokonsumcji):

  • sierpień – 54 KWh,
  • wrzesień – 94 KWh,
  • październik 72 KWh,
  • listopad 15 KWh,
  • grudzień 12 KWh.
  • suma 5 miesięcy: 247 KWh.

Gdybym kupował tę energię po cenach bieżących z 2022 r. (0,67 zł/KWh), bez FV zapłaciłbym 165 zł za zużycie oraz ok. 210 zł za opłaty stałe (opłata handlowa, sieciowa stała, abonament i opłata mocowa) czyli 375 zł . A jaki rachunek przyszedł?

149,05 zł w tym:

  • 112,5 zł abonamenty,
  • 37,55 zł zużycie energii.

Tu kilka słów wyjaśnienia. Jak już pisałem, instalację zamontowano na dachu garażu, który stoi między drzewami. Stąd marny uzysk energii (teraz drzewa te ścinam lub podcinam). Do tej pory wprowadziłem do sieci:

  • sierpień – 137 KWh,
  • wrzesień – 45 KWh,
  • październik – 23 KWh,
  • listopad – 11 KWh,
  • grudzień – 6 KWh.

Wysokości autokonsumcji nie znam, lecz oceniam ją na ok. 500Wh/dzień czyli ok.75 KWh. Biorąc powyższe pod uwagę wyprodukowałem przez 5 miesięcy ok. 300 KWh prądu. Śmiesznie mało. Oczywiście winne jest zacienienie. Gdyby go nie było powinienem mieć (szacunki z danych z forum Muratora i enerad.pl:

  • sierpień – 350 KWh,
  • wrzesień ok. 300 KWh,
  • październik ok. 200 KWh,
  • listopad 100 KWh,
  • grudzień 90 KWh.
  • Razem: 1040 KWh.

Moje 300 KWh to 30% założeń. Tak działa niestety FV (mały cień wyłącza panele, albo istotnie ogranicza ich moc). Bierzcie ten fakt pod uwagę planując coś u siebie.

Mieszkanie dla młodych. Co zmieniło się w ciągu 4 pokoleń.

Staram się, aby mój blog nie był tylko zbiorem tekstów z bańki ludzi przyzwoicie zarabiających, lecz pokazywał alternatywę dostępną dla wielu. Taki cel mają także teksty o „problemie mieszkaniowym”. Dzisiaj przejdę 100 lat historii Polski i porównam warunki: pradziadków, dziadków, rodziców i wnuków, z założeniem, że ja sam należę do pokolenia rodziców. Czy na prawdę jest tak źle? Czytaj dalej Mieszkanie dla młodych. Co zmieniło się w ciągu 4 pokoleń.

Czy nadal warto wyjeżdżać na szparagi? Moja rozmowa z człowiekiem, który robi to wiele lat.

W domu na wsi mam sąsiada. Razem bawiliśmy się w dzieciństwie. Jego było zdecydowanie trudniejsze, niemniej jednak twardo stanął na nogach i podniósł się z ogromnego niedostatku. W jaki sposób? Wyjeżdżając na szparagi. Czytaj dalej Czy nadal warto wyjeżdżać na szparagi? Moja rozmowa z człowiekiem, który robi to wiele lat.