Czy prekariat ma szansę na poprawę swojego bytu?

Odbiegam ostatnio od głównego tematu tego bloga tj. możliwości dorobienia się majątku o wartości minimum miliona złotych przy nieco ponadprzeciętnych dochodach. Przyczyna? Staram się reagować na wpisy w komentarzach. Może to naiwne, że staram się dyskutować osobami piszącymi, że nienawidzą świata, który reprezentuję.  Dlatego dzisiaj o ewentualnych szansach prekariatu. Postaram się, widząc sprawy nieco inaczej niż przeciętny prekariusz (a także obserwując swoich klientów – byłych prekariuszy) odpowiedzieć na to pytanie, nawet nieco szerzej. Nie czy, ale jak to zrobić.  Czytaj dalej Czy prekariat ma szansę na poprawę swojego bytu?

Jak ominąć nowe rządowe pomysły podwyżki podatków dla klasy średniej?

W ostatnim wpisie, przywołałem same założenia nowego rządowego programu wsparcia emerytów kosztem klasy średniej. Czy da się z tym jakoś walczyć? Oczywiście. Oto pomysły, które przyszły mi do głowy na gorąco. Podzieliłem je na dwie grupy – dla przedsiębiorców i dla etatowców. Voilà. Czytaj dalej Jak ominąć nowe rządowe pomysły podwyżki podatków dla klasy średniej?

Co kombinują rząd i banki?

Daleki jestem od teorii spiskowych, ale gdy czytam newsy o pobieraniu przez banki opłat za… trzymanie na  prywatnym rachunku pieniędzy powyżej pewnego salda, to nie tylko przecieram oczy ze zdziwienia, ale i zaklnę pod nosem. Brak reakcji państwa (UOKiK) utwierdza mnie w przekonaniu, że to część większej układanki. Obym się mylił, bo o co może chodzić? Czytaj dalej Co kombinują rząd i banki?

Jeszcze raz o życiu w roku 1938 i obecnie.

Jak zauważyliście pod artykułem dot. zmiany cen nieruchomości na przestrzeni 80 lat wywiązała się zażarta dyskusja. Postaram się zatem jeszcze raz odnieść do różnicy poziomu życia (ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji mieszkaniowej) na przestrzeni tych lat. Czytaj dalej Jeszcze raz o życiu w roku 1938 i obecnie.

Miesiąc na wsi. Finansowe podsumowanie.

Drugi miesiąc nie był gorszy niż pierwszy, chociaż sporo wydałem na paliwo. Jednak pensja minimalna wystarczyła. Jak wyglądało to w szczegółach.

Transport.  Przejechałem  1260 km . Po dodaniu stałego kosztu (200 zł) kosztowało mnie to 603 zł.

Opłaty.  Te uregulowane na początku nie zmieniły się – 82 zł.  Wyższe temperatury pod koniec miesiąca spowodowały mniejsze zużycie prądu.  Wydałem na niego ok. 114 zł. Razem wyszło 196 zł.

Jedzenie. Ok. 140 zł.   Czyli podobnie jak w mieście.

Chemia, kosmetyki, leki.  46 zł. W ostatnim tygodniu nic się nie zmieniło.

Ubrania, ubezpieczenia, inne. Tylko ubezpieczenie – 50 zł + abonament legimi 33 zł. Ubrań i innych wydatków nie miałem.

Razem. Czas na podsumowanie. Transport (603 zł), opłaty (196 zł), jedzenie (140 zł), pozostałe to 129 zł.  Wydałem 1068  zł, czyli więcej niż  w mieście. Wynik byłby zupełnie inny latem (dojazd rowerem, własne jedzenie). Gdybym pracował blisko pracy i nie posiadał samochodu, przeżyłbym za niespełna 500 zł. W mieście to nierealne.

Rady dla młodych. Finanse osobiste.

Dzisiaj dam Wam kilka rad dotyczących finansów osobistych. W końcu po to tu zaglądacie. Część z nich będzie pewnie banalna, ale podzielę się też wnioskami płynącymi z błędów. A zatem do dzieła.

Rada 1. Wydawaj mniej niż zarabiasz.

Tutaj chyba nie będę oryginalny. Dochody muszą przewyższać wydatki, inaczej nie ma mowy o oszczędnościach, a bez nich o inwestycjach. Kto wydaje więcej niż zarabia prosi się o kłopoty i nigdy nie będzie zamożny (pomijając skok na banki, spadki, wygrane na loterii itp.).

Rada 2. W każdym miesiącu staraj się cokolwiek zaoszczędzić. Dąż do ideału – oszczędności to 1/3 dochodów. 

Nie każdy miesiąc będzie przynosił dochody. Wiem to doskonale z własnego doświadczenia (działalność gospodarcza). Jednak zawsze staram się zaoszczędzić choćby 100 zł. To utwierdza mnie w przekonaniu, że zmierzam do celu.

Rada 3. Inwestuj oszczędności.

Nie wystarczy oszczędzać – trzeba inwestować.Przy obecnej stopie oprocentowania oszczędności w banku (ok. 2% – podatek) wiele się nie zarobi, tym bardziej, że inflacja jest znacznie wyższa niż oficjalna. Potrzebne są inwestycje, które pomnożą oszczędności według stopy 7-10% rocznie. Czy to realne? Staram się o tym pisać na blogu. A co przynosi największy zysk? Inwestowanie we własną firmę.

Rada 4. Nie kupuj na kredyt nic z wyjątkiem nieruchomości lub inwestycji.

Kredyt to odwrotność oszczędzania i inwestowania. Wydajesz pieniądze, których nie masz i jeszcze płacisz od tego procent. Dlatego pamiętaj najprostszą zasadę naszych babć – jeśli nie masz gotówki, żeby coś kupić – po prostu cię na to nie stać. Zrezygnuj, zamiast zaciągać kredyt. Wyjątkiem są  nieruchomości – o tym w poprzednim wpisie,  oraz  inwestycje. Dlaczego? W przypadku nieruchomości wyliczyłem to dosyć dokładnie. A inwestycje? Jeżeli pożyczasz na 5-6%, a jesteś w stanie zarobić 10%, to zyskujesz 4% z nieswoich pieniędzy. Wtedy stopa zwrotu jest nieskończona.

Rada 5. Staraj się unikać zakupów rzeczy, które radykalnie tracą na wartości.

Istnieją tylko jeden sposób pomiaru zamożności – wartość netto.  Aby ją policzyć od wartości wszystkiego co posiadasz odejmij swoje długi. Z tego prostego równania wychodzi ci, co powinieneś robić. Unikać rzeczy, które szybko tracą na wartości, albowiem one obniżają twoją wartość netto. Przykład z życia pokazujący jak to działa.  Kupiłeś marynarkę znanego projektanta za 4000 zł. Ile jest warta po 5 latach noszenia? Może 200 zł? Może 300? Ja w ciuchlandzie odkupiłem jedną za 20 zł. Czyli miałeś 4000 zł, masz 20 zł. W czymś chodzić jednak trzeba.  Gdybyś zamiast tego zdecydował się na polską za 300 zł (można kupić Vistulę i taniej w promocji lub outlecie), wartą po tych 5 latach 10 zł, a 3700 zł zainwestował, co by się stało? Przy umiarkowanym szczęściu, kupując akcje, których cena stoi w miejscu, ale dające 5% dywidendy, po 5 latach miałbyś 4625 zł. Gdybyś trafił tak jak ja (akcje dające 10 % dywidendy od początkowej ceny) i rosnące o 100%, zamiast starej marynarki Armaniego dysponowałbyś kwotą 9250 zł. To jest potęga odmawiania sobie i inwestowania. Dalej chcesz nową marynarkę Armaniego?

Czego, poza ekstrawaganckimi ciuchami unikać? O tym w kolejnym wpisie?