Inflacja stylu życia. Wakacje.

Dość często na blogu poruszam temat zjawiska inflacji stylu życia. Mówiąc po ludzku ciągłego podnoszenia poprzeczki w konsumowaniu. Nie rzucam kamieniem, bo sam nie jestem od niego wolny. Wytłumaczę na przykładzie wakacji.

Wczoraj rozmawialiśmy z synem o Górach Świętokrzyskich, bo taki miał temat w szkole. I zdałem sobie sprawę, że w 2009 r. spędziliśmy wakacje (najmłodszego nie było jeszcze na świecie), w agroturystyce w Bodzentynie, jeżdżąc po całym regionie od Zagnańska, Chęcin, Kielc po Łysicę. Wtedy było ok, dzisiaj, no cóż sam chyba uznałbym, że trochę słabo. Przez inflację stylu życia właśnie.

Dlaczego? Kiedy przez kilka lat jeździliśmy do Chorwacji (w coraz droższym wydaniu), nagle Macedonia wydała się oszczędnością, a to 1.600 km od domu, a nie niecałe 200 km. Ba, Bałtyk oznaczałby wyrzeczenie się ambicji. No i tylko jeden wyjazd w roku.

Ten proces stałego podnoszenia poprzeczki, zachodzący w mózgu, posiada wymierny skutek finansowy. Sam wyjazd do Makarskiej w 2024 r. kosztował nas ponad 12 tys. zł (we trójkę), podczas gdy w tym samym roku, za 4 osoby zapłacilibyśmy w tej agroturystyce ok. 1750 zł za tydzień plus 1000 zł za wyżywienie. Razem z paliwem i atrakcjami, zmieścilibyśmy się dzisiaj w 4000 zł. Jeszcze raz podkreślę – dzisiaj. Wtedy wydaliśmy połowę, tu akurat zadziałała prawdziwa inflacja.

Wnioski? Większość z nas, także bardzo oszczędnych, doświadcza tego zjawiska. Po prostu lubimy coraz lepiej, coraz wygodniej.

Tanie wakacje w Macedonii wersja 2026.

W zeszłym roku opisałem nasz pobyt w Macedonii. Teraz czas na update, cenami z 2026 r.

Tym razem pojechaliśmy tylko we trójkę. Skutkowało to dwoma zmianami:

  • samolot zamiast auta,
  • zamieszkanie u syna, zamiast wynajmu.

Inne były też koszty.

Dojazd: parking przy lotnisku, dojazd do lotniska, tankowanie auta (młodego) na miejscu – 2419z (autem było 1430 zł, ale teraz paliwo istotnie podrożało).

Nocleg: 0 zł (było ok. 3000 zł)

Koszty lokalne: 1356 zł (było 1700 zł, ale na więcej osób).

Suma wydatków: 3775 zł tj. 269 zł/dzień.

Koszty lokalne (jedzenie) wyniosły nas ok. 100 zł/dzień. Dużo? To popatrzcie na szczegóły.

Pieczywo: drożdżówka ok. 2,5 zł, bagietka i chleb – podobnie.

Kawa w lokalu przy miejskim deptaku (mrożona latte ze szklanką wody „kranówki”): 10 zł.

Pizza z truflami (lokal blisko deptaka) plus cola: 42 zł.

Obiad na 5 osób (półmisek z grilla 1 kg – 72 zł stanowił główne danie) w restauracji średniej klasy hotelu z napojami: 171 zł.

Generalnie trzeba przyjąć zasadę: ceny jedzenia w porównaniu do Polski dzielimy przez 2. W Ochrydzie i Skopje – równe polskim ze sporego miasta.

Teraz czas na noclegi. Pokój dwuosobowy nad brzegiem Jeziora Ochrydzkiego (ale 30 km od lotniska i 20 km od miasta) – 120 zł/dzień. Trzyosobowy Apartament w średnim mieście (odpowiednik naszego Płocka) – 160 zł/dzień.

Po analizie cen, czas na spostrzeżenia. Inflacja robi swoje i ceny rosną. Nie jakoś dramatycznie, lecz zauważalnie (oceniam na +10%). Komu to przeszkadza, zapraszam nad Jezioro Prespa, przeżyłem tam szok, na szczęście pozytywny.

Reklamowa nazwa „Macedońska Garda” nie jest ani trochę przesadzona. Jeśli wejdziecie do wody w Pretorze lub Slivinicy patrząc na albański brzeg dostajecie widok podobny jak w Makarskiej (4 razy droższa Chorwacja), obracając się w kierunku lądu za plażą – Toskania. Woda – czysta i ciepła (był koniec sierpnia), plaża piaseczek, płycizny lepsze niż na Helu. Jedyny brak – infrastruktura, tutaj Gardy się nie spodziewajcie. Za to pięknie i tanio, a nocować możecie, jak niektórzy blogerzy – w prawosławnym klasztorze.

Jezioro Prespa przegrywa marketingowo z Ochrydzkim, głównie z powodu swojej dzikości. Brak tam miast, a XVI w. klasztor nie może się równać z pełną zabytków starówką. Sama Ochryda ma urok Chorwacji, lotnisko 10 km od miasta, ale plaże tylko przeciętne (poza obłędną i zatłoczoną Kaneo), wąskie, kamienne i zatłoczone. Dzięki kamieniom (zwłaszcza wapieniom), woda w niej jednak jest krystalicznie czysta (widoczność w dół do 10m).

A inne miasta? Nie mieliśmy warunków do zwiedzania (upały, nie do zniesienia w mieście), ale widzieliśmy przełęcz Baba (wjazd szosą na 1600 m, niech się schowa 2 razy niższa Przełęcz Knurowska w Gorcach), z mekką paralotniarzy i widokiem na Jezioro Ochrydzkie, kilka małych wiosek, obejrzeliśmy kilka meczy, no i siedzieliśmy nad wodą (głównie Prespa, jeden dzień nad Jeziorem Ochrydzkim). Kto planuje city break – polecam 4-5 dni: Ochryda, okoliczne miejscowości i koniecznie plaża Slivnica nad Prespą. Kto chce siedzieć 2 tygodnie, to samo plus dodałbym 1 dzień na Bitolę. Im więcej Ochrydy, tym drożej, im więcej Prespy i Bitoli, tym taniej.

Ile kosztują wakacje? Wyrwać się z korkociągu oczekiwań socjoekonomicznych.

W komentarzu o wiejskim życiu za niewielkie pieniądze, Bartek podniósł temat wakacji, wyjazdów, nart jako warunku dobrostanu dzieci. Obiecałem wtedy wpis o tanich, alternatywnych urlopach i … wypełniam zobowiązanie.

Ile kosztują wakacje 3-osobowej rodziny? Moje ubiegłoroczne w Chorwacji – 7 dni, ok. 12 tys. zł. Tydzień w szczycie sezonu na all inclusive, w Egipcie, Turcji itp. – 7000 zł. Plus doliczmy wydatki na miejscu, jakieś wycieczki i wyjdzie pewnie 9000-10.000 zł. Czy da się taniej? Oczywiście. Aczkolwiek trzeba zrezygnować ze standardu. Ceny dotyczą tygodnia.

Opcja I. Jak u babci na wsi. Nie każdy ma babcię na wsi, ale każdy może skorzystać z wynajmu wiejskiego domku. Cena (w mojej wsi):

  • 1500 zł/tydzień – wynajem wyremontowanej chaty z noclegami dla 8 osób,
  • 100 zł – dojazd własnym autem (tylko paliwo na dystansie 125 km w jedną stronę),
  • 1000 zł – jedzenie (raz w restauracji, reszta samodzielnie przygotowana),
  • 1000 zł atrakcje – lody, basen, wstępy i zwiedzanie.
  • Razem: 3600 zł.

Opcja II. Kemping w górach, blisko jeziora. Bierzemy auto, namiot i jedziemy.

  • 900 zł – miejsce pod namiot z prądem plus auto i 3 osoby,
  • 300 zł – dojazd własnym autem (bo jednak zwyczajnie – dalej),
  • 1500 zł – jedzenie (dodajemy zakupy na plaży),
  • 1000 zł atrakcje – (rejs statkiem, wypożyczenie rowerka wodnego, zwiedzanie),
  • Razem: 3700 zł.

Opcja III. Kemping w lesie, blisko jeziora.

  • 900 zł -miejsce pod namiot z prądem plus auto i 3 osoby,
  • 100 zł – dojazd własnym autem,
  • 1000 zł – jedzenie (raz w restauracji, reszta samodzielnie przygotowana),
  • 1000 zł – atrakcje (wypożyczenie kajaka, rowerka, barek na plaży).
  • Razem: 3000 zł.

Opcja IV. Agroturystyka. Podaję ceny ze sprawdzonej „Chaty nad Ponikiem” koło Bystrzycy Kłodzkiej:

  • 2900 zł – nocleg i wyżywienie (nawet kawa i herbata wliczone w cenę),
  • 500 zł – dojazd własnym autem i jazdy na miejscu (w moim przypadku nawet 700 zł),
  • 300 zł – dokupienie jedzenia na lunch (dla mnie obiadokolacja o 17 trochę za późno),
  • 1000 zł – atrakcje (wstępy),
  • rozmowy z właścicielem panem Waldkiem – gratis,
  • Razem: 4700 zł.

Opcja V. Własny domek na działce. Tutaj koszty przeliczyłem z całego roku (obliczenia moje) i podzieliłem przez 52 tygodnie.

  • 100 zł – nocleg,
  • 100 zł – dojazd własnym autem
  • 1000 zł jedzenie (raz w restauracji, reszta samodzielnie przygotowana),
  • 1000 zł – atrakcje – (zwiedzanie, basen),
  • Razem: 2200 zł.

Opcja VI. Własnym kamperem na dziko. Ponownie przeliczono z całego roku i podzielono przez 52 tygodnie.

  • 100 zł – kamper,
  • 900 zł – paliwo,
  • 1000 zł – jedzenie (raz w restauracji, reszta samodzielnie przygotowana),
  • 1000 zł – atrakcje – (zwiedzanie, basen),
  • Razem: 3000 zł.

Opcja VII. Pole biwakowe, przy schronisku w górach.

  • 600 zł – nocleg,
  • 300 zł – dojazd,
  • 1000 zł – jedzenie,
  • 1000 zł – atrakcje (basen, zrzutka na koncert, zamówienie szarlotki z lodami),
  • Razem: 2900 zł.

Opcja VIII. Górami ok. 100 km od schroniska do schroniska.

  • 1200 zł – nocleg,
  • 300 zł – dojazd,
  • 2000 zł atrakcje i jedzenie (tym razem w jednej kategorii),
  • Razem: 3500 zł.

Jak widać przedział 2200 zł – 4700 zł – znacznie niżej niż Chorwacja czy all inclusive w Turcji/Egipcie. Wcale nie trzeba siedzieć w domu. Koszt – przeliczeniu na miesiąc od ok. 183 zł (61 zł/os.) do blisko 400 zł/m-c. Czyli, w zwykłej statystycznej rodzinie – da się. Natomiast wrażenia (zwłaszcza w ostatnim punkcie – przejściu górami 100 km) – bezcenne.

Koszt tygodniowego urlopu w Chorwacji i nad Bałtykiem – rok 2022

Po zakończeniu pandemii dla Polaków nastał czas wyjazdów.  Upały wypędziły ludzi nad morze. Moja rodzina ponownie wybrała Chorwację. Dlaczego? Odpowiedź poniżej.

W 2021 r. urlop spędziliśmy w Polsce. Plusem był krótszy dojazd, bo czasu mieliśmy niewiele, pomiędzy moimi zobowiązaniami zawodowymi, a meczami syna. Teraz wszystko układało się podobnie. Musieliśmy zmieścić się pomiędzy 27 czerwca po południu a 6 lipca wieczorem, czyli w ok. 9 dób. Pierwszym wyborem stał się ponownie Bałtyk.  W tym samym apartamentowcu, w tym samym okresie (pierwszy tydzień wakacji szkolnych) ceny poszły w górę o ponad 100%. Tak, dobrze czytacie, za tydzień noclegów 10 minut spacerem do plaży (przez Park Reagana), żądano 5500 zł. I wtedy przypomniałem sobie o Chorwacji.

2 tygodnie przed wyjazdem zacząłem szukanie. Z uwagi na treningi syna, w pobliżu musiała znajdować się siłownia, czas dojazdu ograniczył nas do okolic Rijeki i płw. Istria. Padło na Crikvenicę, 1 km od plaży, ale 100 m od siłowni. Cena 2150 zł + 250 zł podatków lokalnych – razem 2400 zł. Czyli sam nocleg okazał się znacznie tańszy niż w Gdańsku (gwoli ścisłości – też w okolicy obiektu sportowego).

Teraz dojazd. W zeszłym roku przejechaliśmy ok. 1500 km, bo w gorszą pogodę kręciliśmy się po okolicy. Tutaj przyjazd we wtorek 28 czerwca i samochód stał do 5 lipca. Razem przebieg to 2300 km. Ten rok – to dwie zmiany. Diabelnie drogie paliwo (ok. 8 zł/l) oraz inny samochód. O ile Kamiq palił załadowany w trasie ok. 6 l/100 km, to  Passat Diesel (auto kupione dla syna – będzie jeszcze przedmiotem wpisu) tylko 5 l/100km w identycznych warunkach. Czyli w Polsce rachunek byłby 1500 km  x 5 l/100km x 8 zł/l = 600 zł. Dla odmiany, w Chorwacji nie będzie już tak prosto. Tankowaliśmy się w różnych cenach (od 8 zł w Polsce, do 11 zł na Węgrzech) średnio wyszło coś ok. 9 zł/l. Do tego jeszcze winiety (100 zł) i opłaty za chorwackie autostrady (130 zł). Razem 1265 zł (1035+100+130). Ponad 2 razy drożej, ale nadal nie zrównoważyliśmy kosztów noclegu.

I ostatni punkt – wydatki na miejscu. Czytelnikom bloga należą się pewne wyjaśnienia. Otóż wybieramy opcję ekonomiczną, którą większośc traktuje jako zło konieczne i niedopuszczalne skąpienie – w końcu wakacje są raz w roku. Piszę jednak, jak jest. W Polsce, nasze wydatki to zakupy półproduktów w Biedronce, atrakcje itp. W zeszłym roku – ok. 1500 zł/tydz. W Chorwacji część najdroższych rzeczy przywozimy ze sobą (mięso, makaron, masło). Na miejscu kupujemy piwo i inne napoje, lody, pieczywo, owoce. Raz byliśmy w restauracji na obiedzie.  Wydaliśmy łącznie ok. 1700 kun tj. ok. 1200 zł+przed wyjazdem 500 zł na zaprowiantowanie. W sumie 1700 zł –  prawie tyle co w Polsce.

I teraz dwie uwagi. Ceny produktów żywnościowych  (Plodine – miejscowa Biedronka) – bagietka – 4 Kn – w Leclercu koło mnie 2 zł. Masło 30 KN (to już 20 zł,  a w Polsce 8 zł), piwo 26 Kn (18 zł za 2 litry, w Polsce da się kupić za 14 zł w osiedlowym sklepie). Duża ciabata – 8 Kn (5 zł) – w Polsce takich nie dostaniemy, mała bułka – 4 Kn (2,7 zł – w PL da się kupić za  0,8 zł). Mięso mielone 50 Kn za kg czyli ok. 32 zł. W Polsce będzie taniej. Banany 9 Kn (6 zł, w Polsce 4 -5 zł),nektaryny 12 Kn (8 zł), czyli cena podobna. Generalnie od naszego ostatniego pobytu (to juz 5 lat) widać niewielkie podwyżki, ale znacznie mniejsze niż w kraju. Nie jest już 2-3 razy drożej, ale ok. 1,5 raza (średnio).

I na koniec restauracje. Te wydawały nam się ostatnio poza zasięgiem rozsądnej głowy, biorąc pod uwagę 5 osób.  Rachunek za naszą rodzinę (1 danie + napoje) musiałby wynieść w okolicach 450 Kn, czyli jakieś 270 zł (wg kursu z 2017 r.). W PL szliśmy wtedy na obiad za 150 zł.  Teraz proporcje uległy zmianie, bo polskie knajpy podniosły ceny znacznie bardziej niż Chorwaci. Stąd nasza wizyta w lokalnej Konobie 100m od plaży. Rachunek (bez napiwku) to 550 Kn (ca. 350 zł) w tym 4 porcje klasyczno-mięsne z ziemniakami i sałatką (czewapczyca i kotlet) oraz 1 porcja owoców morza z ziemniaczkami, do tego 4 piwa i sok. Gdybyśmy jedli w naszym mieście, trzebaby liczyć podobnie. Nad morzem, dodajmy jeszcze mimum 20-30% i robi się drożej. Te nasze 1700 Kn obejmuje oczywiście te 600 Kn zapłaconych w Konobie.

Podsumowanie wygląda następująco: nocleg 2400 zł (wobec 5500 zł w PL),  dojazd 1265 zł (Polska – 600 zł), jedzenie 1700 zł (1500 zł w Polsce). Chorwacja wyszła więc taniej niż Bałtyk (5325 zł wobec 7600 zł), ba taniej niż sam nocleg nad Bałtykiem.

A gdyby ciągnąć nasze porównania? 1 tydzień w Bułgarii (all inclusive, 3 gwiazdki, 500 m od plaży) proponowano nam za 12.500 zł. Oznacza to, że aby wyrównać stawki moglibyśmy wydać na jedzenie na miejscu ok. 7500 zł więcej czyli ok. 12.000 Kn. To dokładnie 20 dodatkowych posiłków za 600 Kn (wliczam też napiwek). Turcja  była jeszcze droższa (15 tys.), a wyspy Grecji zbliżały nas do 20 tys.

I jeszcze jedna opcja – wizyta w agroturystyce w Ponikwie  (tym razem Ziemia Kłodzka – 600 km od morza). 700 zł x 5 osób=3500 zł za 2 posiłki dziennie + 600 zł dojazd = 4100 zł). Wiele taniej już się nie da (o ile nie pojechalibyśmy do naszego miejsca w górach).

 

Za ile w Polsce możesz kupić dom wakacyjny 10 km od morza? I co z tego wynika?

Galopująca inflacja zmusza mnie (po raz kolejny) do szybkich inwestycji. Staram się wychodzić z pomysłami poza sztampę. Dwóch pełnoletnich synów i trzeci prawie-nastolatek, wreszcie zaczęli korzystać z naszego mieszkania w górach. Stąd pojawił się pomysł – drugie lokum nad morzem. Jakie mam wnioski i odpowiedź na tytułowe pytanie? Czytaj dalej Za ile w Polsce możesz kupić dom wakacyjny 10 km od morza? I co z tego wynika?

Czy warto kupić swoje mieszkanie w górach? Doświadczenie ostatnich 3 lat.

Wielu z Was myśli sobie – jeśli nie domek to choćby mieszkanie. Na ten temat także mam coś do powiedzenia – czas na podsumowanie 3 lat posiadania mieszkania w górach, ze szczególnym uwzględnieniem tego roku – czasu koronawirusa. Czytaj dalej Czy warto kupić swoje mieszkanie w górach? Doświadczenie ostatnich 3 lat.

Dlaczego dużo podróżujemy? Jak zmieniły się ceny i odległości przez lata.

Czytam właśnie przewodnik po „moim” uzdrowisku. Opisano w nim podróż, według standardów końca XIX w. Jej koszt i czas wyjaśnia, dlaczego dzisiaj mogę wyskoczyć „do wód” na weekend, a kiedyś (ok. 150 lat temu) była to cała wyprawa. Czytaj dalej Dlaczego dużo podróżujemy? Jak zmieniły się ceny i odległości przez lata.

Jak planuję moje tegoroczne wakacje?

W tym roku wakacje będą u mnie trochę nietypowe. Koronawirus jest tylko jednym z powodów, i wcale nie najważniejszym. Główny powód to długie czerwcowe zwolnienie lekarskie- pełne 3 tygodnie spędzone w moim miejscu w górach (uzdrowisko). A zatem jak planuję urlop?

Czytaj dalej Jak planuję moje tegoroczne wakacje?