W komentarzu o wiejskim życiu za niewielkie pieniądze, Bartek podniósł temat wakacji, wyjazdów, nart jako warunku dobrostanu dzieci. Obiecałem wtedy wpis o tanich, alternatywnych urlopach i … wypełniam zobowiązanie.
Ile kosztują wakacje 3-osobowej rodziny? Moje ubiegłoroczne w Chorwacji – 7 dni, ok. 12 tys. zł. Tydzień w szczycie sezonu na all inclusive, w Egipcie, Turcji itp. – 7000 zł. Plus doliczmy wydatki na miejscu, jakieś wycieczki i wyjdzie pewnie 9000-10.000 zł. Czy da się taniej? Oczywiście. Aczkolwiek trzeba zrezygnować ze standardu. Ceny dotyczą tygodnia.
Opcja I. Jak u babci na wsi. Nie każdy ma babcię na wsi, ale każdy może skorzystać z wynajmu wiejskiego domku. Cena (w mojej wsi):
- 1500 zł/tydzień – wynajem wyremontowanej chaty z noclegami dla 8 osób,
- 100 zł – dojazd własnym autem (tylko paliwo na dystansie 125 km w jedną stronę),
- 1000 zł – jedzenie (raz w restauracji, reszta samodzielnie przygotowana),
- 1000 zł atrakcje – lody, basen, wstępy i zwiedzanie.
- Razem: 3600 zł.
Opcja II. Kemping w górach, blisko jeziora. Bierzemy auto, namiot i jedziemy.
- 900 zł – miejsce pod namiot z prądem plus auto i 3 osoby,
- 300 zł – dojazd własnym autem (bo jednak zwyczajnie – dalej),
- 1500 zł – jedzenie (dodajemy zakupy na plaży),
- 1000 zł atrakcje – (rejs statkiem, wypożyczenie rowerka wodnego, zwiedzanie),
- Razem: 3700 zł.
Opcja III. Kemping w lesie, blisko jeziora.
- 900 zł -miejsce pod namiot z prądem plus auto i 3 osoby,
- 100 zł – dojazd własnym autem,
- 1000 zł – jedzenie (raz w restauracji, reszta samodzielnie przygotowana),
- 1000 zł – atrakcje (wypożyczenie kajaka, rowerka, barek na plaży).
- Razem: 3000 zł.
Opcja IV. Agroturystyka. Podaję ceny ze sprawdzonej „Chaty nad Ponikiem” koło Bystrzycy Kłodzkiej:
- 2900 zł – nocleg i wyżywienie (nawet kawa i herbata wliczone w cenę),
- 500 zł – dojazd własnym autem i jazdy na miejscu (w moim przypadku nawet 700 zł),
- 300 zł – dokupienie jedzenia na lunch (dla mnie obiadokolacja o 17 trochę za późno),
- 1000 zł – atrakcje (wstępy),
- rozmowy z właścicielem panem Waldkiem – gratis,
- Razem: 4700 zł.
Opcja V. Własny domek na działce. Tutaj koszty przeliczyłem z całego roku (obliczenia moje) i podzieliłem przez 52 tygodnie.
- 100 zł – nocleg,
- 100 zł – dojazd własnym autem
- 1000 zł jedzenie (raz w restauracji, reszta samodzielnie przygotowana),
- 1000 zł – atrakcje – (zwiedzanie, basen),
- Razem: 2200 zł.
Opcja VI. Własnym kamperem na dziko. Ponownie przeliczono z całego roku i podzielono przez 52 tygodnie.
- 100 zł – kamper,
- 900 zł – paliwo,
- 1000 zł – jedzenie (raz w restauracji, reszta samodzielnie przygotowana),
- 1000 zł – atrakcje – (zwiedzanie, basen),
- Razem: 3000 zł.
Opcja VII. Pole biwakowe, przy schronisku w górach.
- 600 zł – nocleg,
- 300 zł – dojazd,
- 1000 zł – jedzenie,
- 1000 zł – atrakcje (basen, zrzutka na koncert, zamówienie szarlotki z lodami),
- Razem: 2900 zł.
Opcja VIII. Górami ok. 100 km od schroniska do schroniska.
- 1200 zł – nocleg,
- 300 zł – dojazd,
- 2000 zł atrakcje i jedzenie (tym razem w jednej kategorii),
- Razem: 3500 zł.
Jak widać przedział 2200 zł – 4700 zł – znacznie niżej niż Chorwacja czy all inclusive w Turcji/Egipcie. Wcale nie trzeba siedzieć w domu. Koszt – przeliczeniu na miesiąc od ok. 183 zł (61 zł/os.) do blisko 400 zł/m-c. Czyli, w zwykłej statystycznej rodzinie – da się. Natomiast wrażenia (zwłaszcza w ostatnim punkcie – przejściu górami 100 km) – bezcenne.
„Wywołany do tablicy” chcę sprostować ( bo zostałem chyba źle zrozumiany):
Wyjazdy do pięknych miejsc w Europie i na Świecie nie są warunkiem koniecznym dobrostanu dzieci.
Natomiast dobrostanem jest możliwość wyboru wyjazdu wedle oczekiwań i upodobań.
To, że możemy gdzieś ” drożej” wyjechać to nie znaczy, że musimy.
Wypoczywałem w agroturystyce, pod namiotem podczas wypraw kajakowych, wędrując i śpiąc w schroniskach, pływając i śpiąc w małej żaglówce na Mazurach czy np. Solinie. I uważam, że jest to wspaniała forma spędzania wolnego czasu ( szczególnie w młodości). Ale nie piętnujmy osób, które wolą spędzić wakacje w 5 gwiazdkowym hotelu w śródziemnomorskim kurorcie, na katamaranie na Karaibach lub przemierzając Japonię Shinkansenem.
Zawsze byłem zwolennikiem spędzania czasu tak jak mi pasuje ( i oczywiście na jaki wypoczynek mnie stać). Można tanio i można
” drogo”. Co kto lubi, kogo na co stać. Fajna jest możliwość wyboru- podkreślę raz jeszcze. Narzucanie medialne, że „wypada” być na Malediwach jak i lansowanie wakacji pod gruszą jako najlepszych- obie wskazówki są nie dla mnie. Tak jak i mnie nic do tego jak ktoś lubi wypoczywać ( albo nie lubi- bo znam też takie osoby).
Pełna tolerancja w tej kwestii.
Dziękuję za sprostowanie. Faktycznie musiałem źle Ciebie zrozumieć.
Ważnym składnikiem dobrostanu jest możliwość wyboru, w każdej dziedzinie. Natomiast nie dla każdego to warunek dobrostanu. Znam całe rzesze ludzi, którzy gładko weszli w buty rodziców, i nie tylko nie wybierają pomiędzy Karaibami a agroturystyką na Podlasiu, lecz całe lato zostają w domu, z uwagi na prace w polu. I w ich kręgu – zachowanie normalne.
Z drugiej strony, istnieje „klasa średnia wielkich miast”, „korpoklasa” czy jak ją nazwiemy. I tam siły społeczne, te oczekiwania socjoekonmiczne tworzą gigantyczne naciski. I mimo pozornej możliwości wyboru (na poziomie wolnej woli), ludzie też idą za tłumem (żniwa zamieniając na Malediwy). Stąd tytuł o wyrwaniu się z tych oczekiwań. Bo jeden lubi, drugi przekonał siebie że lubi, trzeci nie chce zostać z boku, a czwartemu żona kazała wykupić wycieczkę.
I jeszcze jedna rzecz. „Drogo”, „stać ich” niejedno mają imię. Właśnie przeczytałem artykuł, na Onecie, albo w Newsweeku o pensjach w korpo. Poza Warszawą 6-8 tys. zł szeregowy, 12-15 tys. zł kierownik. Kupowanie przy takich zarobkach drogich wakacji, na szczyt rozsądku nie wygląda. Widzę jeden wyjątek – osoby z własnym mieszkaniem, pozbawione zobowiązań rodzinnych (albo przeciwnie – otrzymujące od rodziny sporą kasę), kompletne freaki podróżnicze.
Własne mieszkanie bez kredytu u młodego człowieka zdecydowanie zwiększa jego siłę nabywczą o jakieś 25-40 tysięcy zł rocznie, w zależności od miejsca gdzie mieszka.
Wtedy przy zarobkach 8 tysięcy miesięcznie, jak się jest singlem bez zobowiązań- można wydać te pieniądze na podróże.
Dokładnie. Wynajem dwupokojowego mieszkania we Wrocławiu – minimum 3 tys. zł/m-c bez opłat w PRL-owskim bloku. W Warszawie – jeszcze więcej. Mam koleżankę singielkę – zjeździła cały świat. Zarabiała trochę lepiej niż przeciętna, mieszkała z rodzicami, całe oszczędności szły na podróże. Pozostałe osoby w moim otoczeniu – podróżnicze freaki – też w większości single (z odzysku, co powoduje, że jakieś zobowiązania mają), zarobki wielokrotnie większe. Bo nie da się inaczej, gdy roczne podróżnicze wydatki wynoszą 100-200 tys. zł/rok. Więcej i to znacznie wydaje (jeździ z całą rodziną), właściciel kilku biznesów i sporego majątku.
Aczkolwiek pisząc o „milionerach za średnią krajową +20%” staram się pomijać takie ekstrema.