Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Bez kategorii – Strona 27 – Oszczędny Milioner

Budżet domowy. Przykładowa kwartalna lista dochodów.

W poprzednim wpisie podałem przykład miesięcznego planu dochodów. Teraz czas na rozszerzenie kwartalne (I kwartał 2017 r.) . Ponownie zaznaczam, że o ile lista dochodów odpowiada rzeczywistości w moim domu, o tyle kwoty są przykładowe.

Czytaj dalej Budżet domowy. Przykładowa kwartalna lista dochodów.

Budżet domowy. Przykładowa miesięczna lista dochodów.

Jak już wiecie, aby przygotować plan finansowy, obojętnie czy na miesiąc, kwartał, półrocze, czy rok musimy znać swoje dochody. Dzielimy je na:

– regularne (otrzymywane stale i w zbliżonej wysokości),

– nieregularne. Czytaj dalej Budżet domowy. Przykładowa miesięczna lista dochodów.

Skąd wiem ile wydaję. Czyli kilka słów o spisywaniu wydatków.

Dzisiaj napiszę o najbardziej znienawidzonej przez wielu, najbardziej nudnej, ale jednocześnie niezbędnej czynności – codziennym spisywaniu wydatków.

Wiem, że tego nie polubisz, ani uznasz za pasjonujące. Ale tak jak mycie zębów jest nużące i trywialne, a jednak robimy to mając świadomość dobroczynnego wpływu na nasze zdrowie, tak samo spisywanie wydatków owocuje zdrowymi finansami domowymi. Ba, stanowi fundament budżetu. Dlaczego? Ponieważ aby zaplanować i ewentualnie coś zmienić, musisz najpierw wiedzieć jaki jest stan obecny.  Zaczynamy więc. Czytaj dalej Skąd wiem ile wydaję. Czyli kilka słów o spisywaniu wydatków.

Konstruowanie budżetu domowego. Wstęp.

Tworząc domowy budżet, trzeba pamiętać, że aby był on wykonalny potrzebne są trzy rzeczy:

  • rzetelne informacje o rzeczywistych dochodach i wydatkach,
  • prostota konstrukcji (a więc brak nadmiernej komplikacji),
  • motywacja i chęć do realizacji, a następnie konsekwencja w działaniu.

Początkującym najtrudniej będzie z punktami pierwszym i trzecim. Postaram się coś z tym zrobić ułatwiając zdobycie takiej informacji oraz podtrzymywanie motywacji.  Mogę też powiedzieć jak robię to ja i osoby, które znam.

Trzeba pamiętać o tym, że każdy budżet składa się przynajmniej z 2 punktów:

  • dochody,
  • wydatki.

Musisz zatem wiedzieć ile zarabiasz i ile wydajesz. Czytaj dalej Konstruowanie budżetu domowego. Wstęp.

Płać najpierw sobie. Podsumowanie.

Odkładanie 10% dochodów to jak widać najprostsza forma oszczędzania. Sprawdza się zarówno w przypadku zwyczajnie zadłużonych (którym pozwala w kilka lat pozbyć się długu na karcie kredytowej, kredytu samochodowego itp.) jak i osób, które dotychczas wychodziły na 0 (czyli nic nie oszczędzały, nie miały też zobowiązań). W obu przypadkach po 20 latach, dysponują sporymi oszczędnościami i pozbyły się kredytu.

Ten sposób na odkładanie pieniędzy ma jeszcze jedną zaletę – kiedy nasze dochody rosną – oszczędzamy coraz więcej. Oczywiście poza dyskusją jest możliwość automatyzacji przelewów i szansa na to, że „zapomnimy” o tych pieniądzach. To rzeczywiście metoda dla leniwych. Czy da się pójść jeszcze dalej? Oczywiście. Trzeba skonstruować budżet domowy (plan finansowy) i konsekwentnie się go trzymać.  W przyszłym tygodniu zaczynam serię wpisów na ten temat.  Musisz mieć jednak świadomość, że prostota zasady „płać najpierw sobie” często zwycięża wśród początkujących. Dlaczego? Większości bardzo trudno skrupulatnie realizować budżet. Dookoła nas czyha tyle pokus. Ja sam stosuje plany finansowe od wielu lat i widzę efekty.

 

 

Jak najprościej odłożyć 10% dochodu?

Na blogu wszystko wygląda prosto. Na przykład moja rada – odłóż od razu po wpływie 10% dochodu.  No, tak, ale trzeba jeszcze:

  • zalogować się do systemu bankowego i wykonać przelew lub
  • pójść do oddziału i wykonać przelew lub
  • odłożyć do oddzielnej koperty kilka banknotów,

a następnie powtarzać tę czynność co miesiąc do końca życia, prawda?

Nieprawda. Mądrzy ludzie, znając leniwą naturę ludzką (moją też!) wymyślili lepszy sposób – automatyzacja. Jeśli tylko masz konto w banku, kasie SKOK, możesz zaoszczędzić sobie comiesięcznego pamiętania o przelewie. Służy temu doskonała instytucja – stałe zlecenie. Działa ona zgodnie z naszym wewnętrznym leniwcem – raz zleć przekazywanie gotówki na wskazane konto, określ kwotę, dzień miesiąc i…. zapomnij do czasu aż przyjdziesz coś zmienić.

Nieco trudniej będzie przedsiębiorcy lub innej osobie mającej zmienne dochody (np. duże premie). Może on jednak  zrobić coś innego. Uśrednić dochody z ostatnich  12 miesięcy i zamiast odkładać 10% zysku z każdej wpłaty, przekazywać stałą kwotę.

Wiesz, ile przelewów stałych opłat powinienem wykonać miesięcznie? Około 20. A ile faktycznie robię? 3, wszystkie związane z działalnością gospodarczą. Tych, których nie da się zautomatyzować (VAT, podatek dochodowy, ZUS). Koniec. Zamiast 100 minut (każdy przypada innego dnia, trzeba włączyć komputer, zalogować się i zlecić operację) , poświęcam tylko 12 (VAT i dochodowy płacę razem).

Ty też uprość swoje oszczędzanie.  Przekazuj stałą kwotę – 10% średnich dochodów z 12 miesięcy.  Ustal stałe zlecenie i czytaj następny wpis o tym jak te 10% zmieni Twoje życie.

 

Najprostszy sposób na zamożność. Oszczędzaj w 5 minut miesięcznie. Płać najpierw sobie.

Czy da się oszczędzać, poświęcając na to 5 minut miesięcznie? Oczywiście jest to możliwe. Co więcej, ta metoda przeznaczona jest dla najbardziej początkujących. Oni nie tworzą skomplikowanych budżetów (a o nich też napiszę), nie mają nawyków odkładania dodatkowych dochodów, doświadczenia w inwestowaniu, ani ochoty na zapisywanie wydatków.  Co zatem mogą zrobić? Dla nich przeznaczona jest najprostsza metoda oszczędzania – płać najpierw sobie. Pomysł poddał  George Clason w książce „Najbogatszy człowiek w Babilionie” opublikowanej w 1926 r., a powtarzali specjaliści od domowych budżetów przez kolejne prawie sto lat. Nie ma łatwiejszego sposobu na zamożność, to Ci gwarantuję, po lekturze kilkudziesięciu takich poradników.  Jeśli chcesz zacząć z niej korzystać, a jesteś etatowcem, potrzebujesz tylko 5 minut miesięcznie, na wykonanie 3 prostych kroków (bardziej skomplikowana wersja będzie dla przedsiębiorców i osób uzyskujących nieregularne dochody):

  1. W okolicach pierwszego (lub każdego innego dnia wypłaty pensji), dowiadujesz się w banku (sprawdzasz online lub placówce) ile zarobiłeś – 2 minuty.
  2. Obliczasz 10% z tej kwoty – 1 minuta.
  3. Wykonujesz przelew całych 10 % na wyodrębniony rachunek (jak zainwestować napiszę w dalszej części cyklu) – 2 minuty.

Zapytasz – i to wszystko? Tak, to wszystko o oszczędzaniu. Żadnych budżetów domowych, żadnych 10 kont oszczędnościowych, żadnego zaciskania pasa i rezygnacji z porannej kawy? Tak. Nie będziesz musiał czytać opasłych tomów jak oszczędzać, zmagać się z wizerunkiem sknery. Nic z tych rzeczy jest prosto – zaraz po otrzymaniu wypłaty (to bardzo ważne, kiedy) 10% przelewasz na wydzielony rachunek i nie ruszasz tych pieniędzy przez kolejne lata.

A teraz przykład:

Jesteś szczęśliwym (bądź nieszczęśliwy, to nie ma znaczenia) pracownikiem. Masz  pensję  3000 zł miesięcznie. Twoja partnerka/partner zarabia drugie 3000 zł miesięcznie. Pracodawcy przelewają je 28 dnia każdego miesiąca. A zatem w okolicach 30. przelewasz 600 zł na wydzielone konto. Koniec.

Jeśli macie dochodu tylko  2000 zł, przelewasz 200 zł.  Jeśli 12.000 zł to 1.200 zł. Zawsze 10% czyli co 10. zarobioną złotówkę. Proste.

Ale jest jeden haczyk. Powiesz – ja potrzebuję 100% dochodu, żeby przeżyć. Nie wystarczy mi 90%. Serio? Nie wierzę. Zawsze są jakieś rezerwy (chyba, że żyjesz za pensję minimalną). Im większe dochody tym łatwiej. Uruchom wyobraźnię. Kombinuj. Robisz przelew i starasz się zmieścić w 90% dochodu. Gwarantuję, że jak większość osób, w ogóle tego nie poczujesz. Nie będzie Ci brakować tych 10%. Może wybierzesz tańszy, a równie dobry produkt. Może zrezygnujesz z nieprzemyślanego wydatku. Wymienisz pakiet telewizyjny na tańszy. Zamiast samochodem, pojedziesz do pracy na rowerze. Nie kupisz kolejnych butów lub gadżetu elektronicznego. A potem? Potem powiesz sobie  – skoro daję radę oszczędzać 10%, to dam i 15%. Ja w niektórych miesiącach odkładam 60%.

Nowy cykl – ABC domowych finansów. Mój wkład w obchody miesiąca oszczędzania.

Jak pewnie większość z Was wie, październik jest miesiącem oszczędzania. Postanowiłem uczcić go nową serią wpisów –  ABC domowych finansów, przeznaczoną dla osób, które rozpoczynają swoją przygodę z zarządzaniem własnymi środkami. Cykl rozpocznie się  12 października i będzie obejmował zagadnienia z całego „trójkąta zamożności” – zarabianie, oszczędzanie, inwestowanie. W międzyczasie zapraszam do komentowania, Wasze życzenia będą z pewnością inspiracją do kolejnych wpisów.

Pierwszy odcinek serii, o tym jak oszczędzać poświęcając temu miesięcznie 5 minut, już w środę.

Mieszkanie Plus – czy to się opłaca?

Rząd ogłosił właśnie szczegóły Narodowego Programu Mieszkaniowego, który potocznie nazywany jest Mieszkanie Plus. Wprawdzie nadal mówimy o pewnych założeniach, ale one pozwolą policzyć – opłaca się czy nie? Podstawą obliczeń stanowią ceny rynkowe najmu i kredytów oraz wskazane przez rząd czynsze w nowych mieszkaniach 10 i 20 zł za m2 (12 i 24 zł jeśli chcemy korzystać z opcji wykupu).

Do obliczeń przyjąłem dwie lokalizacje – Warszawa z czynszem maksymalnym 20 zł za m2 i Żyrardów za 10 zł za m2. Identyczne mieszkania na rynku pierwotnym da się kupić za odpowiednio 220 tys. zł i 150 tys. zł. Kto ma gotówkę, z Mieszkania Plus raczej nie skorzysta, dlatego alternatywą jest kredyt. Z kolei najem to najtańsze na rynku mieszkania używane (w Warszawie – Białołęka).  Nawet kupując nowy lokal trzeba liczyć się z koniecznością ponoszenia opłat do wspólnoty mieszkaniowej. Wyniki porównania w tabeli.

Warszawa Żyrardów
Czynsz Mieszkanie Plus800 zł400 zł
Czynsz rynkowy (najtańsza oferta)1000 zł650 zł
Mieszkanie Plus z opcją wykupu1000 zł480 zł
Kredyt +opłaty do wspólnoty1120 zł 800 zł

Jak widać Mieszkanie Plus będzie opłacalne. Pobije kredyt i najem. Stanie się tak z kilku powodów.

Pierwszym, co pokazuje tabela, są koszty.

Po drugie, nie trzeba mieć wkładu własnego ani ponosić kosztów wykończenia.

Nikt nie wyrzuci nas na bruk.

Można pracować na zlecenie (nie  będzie badana zdolność kredytowa).

W konsekwencji, program to duża szansa dla ubogich i wielodzietnych (preferencje ze względu na dochody i liczbę dzieci). Zwłaszcza w mniejszych miastach wydaje się dla nich być dobrym pomysłem na własne M.