Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Bez kategorii – Strona 26 – Oszczędny Milioner

Podróże małe i duże. Jak Instagram rozpędził przemysł, który niszczy finanse wielu osób.

Dzisiaj będzie o trzech przykładach osób, które dały się złapać na lep poglądu „podróże kształcą”. Ostatnio nieczęsto zgadzam się z Jackiem Walkiewiczem, ale kiedyś powiedział dwa niegłupie zdania – Nieprawda, że podróże kształcą. Podróże kształcą wykształconych. Gdyby zamienić wykształcenie na mądrość (bo nie chodzi o tytuł akademicki lecz wiedzę o życiu), dojdziemy do sedna (aczkolwiek stracimy sens przysłowia). I od tego dzisiaj zaczynam. Instagram przekonał nas, że warto zwiedzać świat. Ba, że jeżeli nie zobaczymy: zachodu słońca na Hawajach, egipskich piramid, nie doświadczymy oceanu w Tajlandii, nie wypijemy drinka z kokosem na Zanzibarze, to de facto nie żyliśmy wcale. I wielu uwierzyło w taką narrację.

No cóż, jeżeli ktoś dał wiarę słowom „podróże to nowe szlachectwo”, życzę mu szczęścia, ale się nie zgadzam. Mniejsza o filozofię (mnie bliżej do Macieja z vloga „To się uuda”, który mówi „Wolność to pójście nad jezioro z wędką w środku tygodnia”), skupmy się na finansach. Jak zwykle będą przykłady.

Przykład 1. Nieźle zarabiająca kobieta. Dochody powyżej przeciętnej (150% średniej swojej społeczności). Co roku 1 gruby wyjazd z biurem podróży i kilka mniejszych. Pomimo niezłych dochodów, minimalny majątek. Niczego się nie dorobiła (a jest moją rówieśniczką), mieszka nadal z rodzicami, nie ma nawet auta (i prawa jazdy). Dlaczego? Żyje na luzie (po singielsku), a wszystkie nadwyżki idą na podróże. Zwiedziła cały świat. Natomiast finanse – level zero. Jakakolwiek poważniejsza choroba, utrata pracy i spada z planszy po 3-6 miesiącach. Teraz, póki żyją (85+) jakoś pomogą rodzice, za 5 lat, w jej wieku przedemerytalnym może nie być szans.

Przykład 2. Ponownie 50-latka. Kolejna singielka. Cały, niemały dochód (pensja ok. 14k/m-c) , przeznacza na ratę kredytu (póki rodzice żyli, mieszkała z nimi), utrzymanie samochodu, ubrania i podróże. No właśnie, podróże. Za 10 lat emerytura. Ponieważ mamy do czynienia z kobietą po studiach, bez kapitału początkowego – czeka ją spadek z 14k/m-c do 6k. Nawet jeśli spłaci ratę, cóż zostanie? Niewiele. Podróże zabrały jej szansę na dostatnią starość (i spowodowały, że spieniężyła cały wart ok. 700k spadek).

Przykład 3. Trzech kumpli – singli. Jeżdżą po całym świecie. Jeżdżą, to mało powiedziane, oni prawie nie bywają w domu. Akurat mogą, bo każdy prowadzi własną firmę. Natomiast poziom wydatków wakacyjnych wynosi ich 30k/m-c. Żaden nie ma oszczędności na emeryturę, nawet funduszu awaryjnego.

I wracamy do podstaw. Tezy Joe Domingueza o pracy jako reduktorze energii życiowej. Czy warto poświęcić 50% budżetu (energii życiowej przeznaczonej na pracę), żeby podładować akumulatory o 20% dziś, a zredukować szanse na spokojną starość do 0? Chyba to kiepski rachunek. Niezależnie od tego, że piątkę opisanych singli podróże faktycznie kształcą. Nie siedzą bezmyślnie przy hotelowym basenie, tylko uczą się czegoś nowego. Niemniej jednak, bilans nadal wychodzi na minus. Instagram o tym nie powie.

Strategia podatkowa a wartość netto. Część I.

Dzisiejszy wpis nie ma wprawdzie charakteru porady o tym – jak płacić niższe podatki, ale pozwala uzmysłowić sobie pewien istotny fakt. O tym, że wybór strategii opodatkowania ma wpływ na nasze finanse, chyba nikogo nie trzeba przekonywać, a ja spróbuje poprzeć to liczbami. Oto one.

Opodatkowanie najmu nieruchomości. W jednym z postów pisałem o wyborze rodzaju opodatkowania najmu nieruchomości – ryczałt czy zasady ogólne. Właściwa decyzja pozwala zaoszczędzić, przy założeniu rentowności najmu na poziomie 5 % wartości nieruchomości nawet 500 zł na każde 100 tys. zł, czyli w przypadku mieszkania za 400 tys. zł to 2000 zł rocznie. Pomnożone przez 20-30 lat da to nawet 60 tys. zł więcej dzisiejszych pieniędzy (przy założeniu: stopa zwrotu z inwestycji tych 2000 zł = inflacja) niż zły wybór.

Oszczędności emerytalne. Żaden rozsądny trzydziestolatek, a nawet czterdziestolatek nie liczy na emeryturę z ZUS. Dlatego odkładam na emeryturę 500-1000 zł miesięcznie (w zależności od przychodów w firmie). Korzystanie z IKE (czyli brak podatku od zysków kapitałowych) to w moim wypadku (24 lata do emerytury) ok. 55.000 zł (w dzisiejszej wartości pieniądza ok. 27.000 zł).  Zwiększenie stopy zwrotu o 2% to z kolei 120.000 zł ekstra na koncie emerytalnym (czyli 60.000 zł obecnych złotówek).

Podatek liniowy czy według skali. Ktoś kto osiąga zyski z firmy na poziomie 200 tys. zł może zyskać na podatku liniowym nawet 16 tys. zł rocznie. Po upływie 30 lat będzie to prawie pół miliona.

Samozatrudnienie czy etat. Etatowcy płacą najwyższe podatki i składki. Oto jak wygląda symulacja dla osoby zarabiającej  średnią krajową ok. 3000 zł netto z tytułu umowy o pracę.  3000 zł netto to 5100 zł kosztu dla pracodawcy. Jeżeli nie doliczamy podatku VAT, to rocznie przeznaczano na pracownika  61.200 zł z czego otrzymywał on 36.000 zł. Teraz przejdźmy na samozatrudnienie.  Obie strony muszą zarobić. Koszt pracodawcy spada do 4600 zł miesięcznie. Wydał 56.200 zł rocznie. A pracownik? Z 4600 zł jako rozpoczynający DG zapłacił składki ZUS w wysokości 600 zł (aby z nich skorzystać trzeba zmienić pracodawcę – inaczej będzie to 1172 zł). Zostało mu 4000 zł do opodatkowania, prawda? Nieprawda. W działalności gospodarczej wykorzystuje swój samochód. Może go amortyzować i odpisać wydatki na paliwo, czyli w przypadku auta używanego za 30 tys. zł, które miesięcznie kosztuje 700 zł, nie zapłaci podatku od 1700 zł. Następnie telefon, komputer i inne zakupy niezbędne w DG, potem kwota wolna od podatku itp. i nagle okazuje się, że nie płacimy podatku od 2500 zł zarobionych pieniędzy, dodatkowo odliczamy składkę zdrowotną i mamy podatku dochodowego równe 0 zł.     Na minimalnym ZUS-ie otrzymujemy do ręki 4000 zł, na zwykłym 3400 zł, a na umowie o pracę 3000 zł. W ten sposób zarabiamy rocznie nawet 12.000 zł więcej (po 30 latach 360.000 zł).

Za dwa dni ciąg dalszy.

Jak rozsądnie oszczędzać na jedzeniu? Dlaczego wydajemy „na życie” mniej niż przeciętna rodzina?

Odwrotnie niż  w przypadku edukacji, „na życie” wydajemy prawie 15 % mniej niż przeciętni Kowalscy. Jak to jest możliwe? Czy jemy wyłącznie dania
„trzeciej świeżości”  i mięso oddzielane mechanicznie?

Zdecydowanie nie. Oszczędne gospodarowanie budżetem domowym w tej części to głównie zasługa mojej żony. Treść tego wpisu konsultowałem zatem właśnie z nią.

Praktycznie nie pijemy alkoholu, nie palimy też papierosów. Kowalscy wydają w ten sposób kilkadziesiąt złotych na osobę.  Nasze wydatki to przeciętnie może 1 zł miesięcznie na osobę (pomijalne).

W zasadzie nie jadamy „na mieście”. Wyjątkiem jest jeden z naszych nastolatków, ale średnie wydatki na osobę w tej części nie przekraczają 4-5 zł miesięcznie na osobę.

Nie kupujemy gotowych półproduktów. Dzięki żonie, w naszej kuchni gotowe sosy, pizze, pierogi  itp. nie mają racji bytu. W efekcie jest znacznie taniej.

Nie korzystamy z soków, dżemów itp. ze sklepowych półek. Moją działką jest produkcja owoców i warzyw (w zeszłym roku  389 kg), a żony przetworzenie ich.  Efekt – dobre jakościowo produkty za pół ceny.

Kupujemy część mięsa i wędlin oraz większość jajek „od chłopa”. Tym sposobem jedzenie z zaufanego źródła wychodzi taniej niż znacznie gorsze „sklepowe”.

Nie szalejemy z wydatkami „ubraniowymi”. Staramy się kupować rzeczy dobrej jakości w umiarkowanych cenach. 80% zakupów dokonujemy w trakcie wyprzedaży. Część ubrań to prezenty (liczone w odrębnych kategoriach). Nie gardzimy też „ciuchlandami”. Tutaj wielki ukłon w stronę mojej żony. Mam koleżanki, które potrafią wydać całą pensję w galerii.  Ja szczęśliwie nie muszę zmagać się z takimi problemami.

Chemię wybieramy kierując się relacją cena/jakość.  Dodatkowo biorąc pod uwagę wielkość rodziny zakupy dzielimy przez większą liczbę osób. Kosmetyki kupujemy z kieszonkowego i jako prezenty.

Efekt – wydatki niższe niż przeciętne.

 

 

 

W jaki sposób rozliczać najem – ryczałtem czy na zasadach ogólnych?

To ostatnie dni na podjęcie decyzji  (i złożenie oświadczenia w urzędzie skarbowym) czy przychody z najmu rozliczać na zasadach ogólnych czy płacąc ryczałt (termin upływa 20 stycznia).  Które rozwiązanie jest korzystniejsze? To zależy. Czytaj dalej W jaki sposób rozliczać najem – ryczałtem czy na zasadach ogólnych?

Wydatki w poszczególnych kategoriach. Kieszonkowe.

Z kieszonkowym w mojej rodzinie sprawa jest prosta – dostaje je każdy, kto wkroczył w wiek szkolny. Wysokość dostosowana jest do płci, wieku czyli krótko mówiąc – do potrzeb. To pieniądze, z których nie trzeba się rozliczać.

Z tego względu najwyższe dostaje moja żona – 200 zł. Może też przeznaczyć na własne potrzeby dodatkowe dochody (nagrody w pracy, zlecenia) – razem średnio ok. 300 zł.

Czytaj dalej Wydatki w poszczególnych kategoriach. Kieszonkowe.

Wydatki w poszczególnych kategoriach. Wakacje.

Wakacje to kategoria, która potrafi zrujnować niejeden budżet domowy. Dlaczego? Przez swoją nieprzewidywalność i konieczność zorganizowania pieniędzy w jednym, dwóch okresach w roku. Ja postarałem się zaradzić obu problemom. Czytaj dalej Wydatki w poszczególnych kategoriach. Wakacje.

Budżet domowy. Arkusz do wpisywania wydatków.

Dzisiaj pokażę prosty arkusz do wpisywania wydatków. Stanowi on uproszczoną wersję arkusza mojej rodziny, który pomaga mi zapanować na pieniędzmi. Umieściłem w nim następujące kategorie:

  • Życie (jedzenie, chemia, leki, ubrania),
  • Opłaty,
  • Nauka (zarówno zajęcia dodatkowe jak i przedszkole, szkoła, opłata za strudia),
  • Samochody,
  • Wakacje,
  • Dom (zarówno remonty jak i wyposażenie),
  • Działka,
  • Prezenty,
  • Kieszonkowe,
  • Ubezpieczenia.

U mnie dochodzą jeszcze:

  • firma,
  • wynajmowane mieszkanie,
  • wynajmowany lokal.

A teraz kilka uwag o wypełnianiu arkusza. Staram się go uzupełniać codziennie. To bardzo ważne, bo pamięć ludzka jest zawodna. Wpisuję zarówno zakupy za gotówkę jak i kartą (ważna jest data zakupu). Wprawdzie arkusz ma podział na dni miesiąca, ale niekoniecznie się tego trzymam. Konkretny dzień nie ma raczej większego znaczenia, aczkolwiek na początek, systematyczność ułatwia życie.

A oto i arkusz: przykladowy-arkusz-wydatkow

Dochody rodziny Kowalskich. „Przeciętny” budżet domowy.

Dzisiaj wpis poświęcę dochodom „przeciętnej rodziny”. Z tą przeciętnością jest spory problem. Postanowiłem płynąć  z prądem. Mając świadomość wszystkich kompromisów, uznałem, że Kowalscy: Czytaj dalej Dochody rodziny Kowalskich. „Przeciętny” budżet domowy.