Dzisiaj będzie o trzech przykładach osób, które dały się złapać na lep poglądu „podróże kształcą”. Ostatnio nieczęsto zgadzam się z Jackiem Walkiewiczem, ale kiedyś powiedział dwa niegłupie zdania – Nieprawda, że podróże kształcą. Podróże kształcą wykształconych. Gdyby zamienić wykształcenie na mądrość (bo nie chodzi o tytuł akademicki lecz wiedzę o życiu), dojdziemy do sedna (aczkolwiek stracimy sens przysłowia). I od tego dzisiaj zaczynam. Instagram przekonał nas, że warto zwiedzać świat. Ba, że jeżeli nie zobaczymy: zachodu słońca na Hawajach, egipskich piramid, nie doświadczymy oceanu w Tajlandii, nie wypijemy drinka z kokosem na Zanzibarze, to de facto nie żyliśmy wcale. I wielu uwierzyło w taką narrację.
No cóż, jeżeli ktoś dał wiarę słowom „podróże to nowe szlachectwo”, życzę mu szczęścia, ale się nie zgadzam. Mniejsza o filozofię (mnie bliżej do Macieja z vloga „To się uuda”, który mówi „Wolność to pójście nad jezioro z wędką w środku tygodnia”), skupmy się na finansach. Jak zwykle będą przykłady.
Przykład 1. Nieźle zarabiająca kobieta. Dochody powyżej przeciętnej (150% średniej swojej społeczności). Co roku 1 gruby wyjazd z biurem podróży i kilka mniejszych. Pomimo niezłych dochodów, minimalny majątek. Niczego się nie dorobiła (a jest moją rówieśniczką), mieszka nadal z rodzicami, nie ma nawet auta (i prawa jazdy). Dlaczego? Żyje na luzie (po singielsku), a wszystkie nadwyżki idą na podróże. Zwiedziła cały świat. Natomiast finanse – level zero. Jakakolwiek poważniejsza choroba, utrata pracy i spada z planszy po 3-6 miesiącach. Teraz, póki żyją (85+) jakoś pomogą rodzice, za 5 lat, w jej wieku przedemerytalnym może nie być szans.
Przykład 2. Ponownie 50-latka. Kolejna singielka. Cały, niemały dochód (pensja ok. 14k/m-c) , przeznacza na ratę kredytu (póki rodzice żyli, mieszkała z nimi), utrzymanie samochodu, ubrania i podróże. No właśnie, podróże. Za 10 lat emerytura. Ponieważ mamy do czynienia z kobietą po studiach, bez kapitału początkowego – czeka ją spadek z 14k/m-c do 6k. Nawet jeśli spłaci ratę, cóż zostanie? Niewiele. Podróże zabrały jej szansę na dostatnią starość (i spowodowały, że spieniężyła cały wart ok. 700k spadek).
Przykład 3. Trzech kumpli – singli. Jeżdżą po całym świecie. Jeżdżą, to mało powiedziane, oni prawie nie bywają w domu. Akurat mogą, bo każdy prowadzi własną firmę. Natomiast poziom wydatków wakacyjnych wynosi ich 30k/m-c. Żaden nie ma oszczędności na emeryturę, nawet funduszu awaryjnego.
I wracamy do podstaw. Tezy Joe Domingueza o pracy jako reduktorze energii życiowej. Czy warto poświęcić 50% budżetu (energii życiowej przeznaczonej na pracę), żeby podładować akumulatory o 20% dziś, a zredukować szanse na spokojną starość do 0? Chyba to kiepski rachunek. Niezależnie od tego, że piątkę opisanych singli podróże faktycznie kształcą. Nie siedzą bezmyślnie przy hotelowym basenie, tylko uczą się czegoś nowego. Niemniej jednak, bilans nadal wychodzi na minus. Instagram o tym nie powie.