Już zapowiedź RMF FM, że odbędzie się „debata liberałów” wzbudziła mój śmiech. Mentzen nie jest żadnym liberałem, lecz prawicowym populistą, a Petru to korporacjonista. Dlaczego? Klasyczni liberałowie koncentrują się na wartościach takich jak wolny rynek, własność prywatna i prawa obywatelskie. W przypadku doktora z Torunia nie ma mowy o tych ostatnich, jest wyłącznie XIX-wieczny kapitalizm darwinistyczny. Petru szanuje własność prywatną, dopóki należy do korporacji.
Jak można się domyśleć, nie było mowy o żadnej debacie, tylko o pyskówce politycznej. Da się z niej jednak wyłowić pewne znamienne poglądy, które otwierają oczy na nie-liberalizm Mentzena w kwestiach gospodarczych, albo są zupełnymi herezjami. Oto przykłady.
Obecny poziom deficytu i zadłużenia państwa jest bezpieczny.
Podobno to temat jego doktoratu, ale większej bzdury dawno nie słyszałem.
Po pierwsze, jak tłumaczy nam pan Banaś z NIK, oficjalny deficyt to kropla w morzu faktycznego zadłużenia – przeniesionego poza budżet (słynny fundusz COVID-owy). Więc mówiąc o zadłużeniu i deficycie trzeba pamiętać o czym mówimy. Dane z ustawy budżetowej są niewiarygodne. Gdyby dodać te pozabudżetowe, przekraczamy limity konstytucyjne. I nie, to nie jest bezpieczne.
Po drugie, w dobie wysokich stóp procentowych, dług państwowy oznacza gigantyczne koszty jego obsługi. Dane szacunkowe Ministerstwa Finansów (z pewnością zaniżone) mówią o 66 mld rocznie. Jeszcze rok temu były to 33 mld, a dwa lata temu 26 mld. Dalej mówimy o bezpieczeństwie? Minister Błaszczak pożyczył w Korei kolejne 76 mld (obsługa przy 6% odsetek, to kolejne kilka miliardów zł). Gdyby nie rozdawnictwo i marnotrawstwo (500+, wille plus, Fundusz Sprawiedliwości, bezsensowne tarcze) kupowalibyśmy tę broń za gotówkę. Śniegowa kula dopiero się rozkręca. I nie wiadomo czy nie zaprowadzi nas do Grecji, Wenezueli czy Argentyny.
Należy zlikwidować ZUS.
To hasło typowo populistyczne. Nie jest problemem sama instytucja, lecz kształt systemu emerytalnego. Pomimo odciągania na emeryturę 20% pensji (pracodawca + pracownik), pieniędzy nie ma, wydaje się je na wypłatę obecnym emerytom, są tylko zapisy na koncie. I tu widzę zagrożenie, a nie w samym fakcie powszechności systemu.
Inną kwestią pozostają składki, bo ZUS to nie tylko emerytura. Płacenie rentowej przez emeryta uważam za wyciąganie kasy, podobnie jak wysokość tej składki. Rentę dostają alkoholicy, a ludzie faktycznie chorzy – już nie, bo cudownie ozdrowi ich lekarz orzecznik. Sprawy w sądzie ciągną się latami. Właśnie jeden z moich klientów wywalczył rentę za rok 2016.
W przypadku emerytur powstaje pytanie czy składka powinna być równa, czy proporcjonalna do dochodu. Podobnie jak emerytura. Za chwilę 60% ludzi dostanie emeryturę minimalną za którą nie sposób wyżyć, mimo że przez lata płacili ok. 1000 zł składek emerytalnych i lat pracy mieli także dobrze powyżej 30. Wszyscy przedsiębiorcy znajdą się w takiej sytuacji.
Należy zlikwidować składki ZUS od pracujących emerytów.
Takie zdanie, utwierdza mnie w przekonaniu, że można mieć doktorat z ekonomii i pozostać zwyczajnie ślepym na zasady rynku.
Nie znosi on próżni i przenosi kasę w najbardziej optymalne miejsce. Kiedy zlikwidowano składki i podatki dla uczących się do 26 r.ż., firmy zaczęły zatrudniać młodzież. Gdy zlikwiduje się je dla emerytów, opłaci się trzymać emerytów. W naszym kraju, gdzie o 25-latkach mówi się „roszczeniowi” „dające w szyję” itp. zapewni to dalsze starzenie się społeczeństwa. Młodzi (już po studiach, więc składki pełne) wyjadą, bo nie chcą utrzymywać znacznie większej rzeszy emerytów. W efekcie straci i państwo i emeryci (ich świadczenia finansują pracujący). Doktor ekonomii tego nie rozumie?
Zupełnie inną kwestią pozostają składki rentowe, bo tych na emeryturze nie potrzeba i są zwyczajnym łupieniem społeczeństwa, podobnie jak tzw. zdrowotne, płacone po kilka razy i od sprzedanego w firmie samochodu. Z tym trzeba walczyć.
Gwoli sprawiedliwości. Petru też błysnął, pomysłami w stylu powszechnego wieku emerytalnego 62 lata. Obaj panowie chcą geograficznie różnicować wysokość płacy minimalnej, co spowoduje …. dalsze wyludnianie okolic granicy z Rosją, Białorusią, Ukrainą i Niemcami (lubuskie). Dla mnie to głupie i niebezpieczne. Dogmatyczne pompowanie wielkich ośrodków skończy się problemami, takimi jak powstanie megalopolis warszawskiej. Pomijam już fakt, czy ustalając minimalną, mówimy o regionie czy mieście. Bo w takim mazowieckim, znajdziemy bogatą Warszawę z przyległościami i biedny Łuków czy Szydłowiec. Ustalenie dla nich równej stawki nie ma sensu, a „powiatowa płaca minimalna” doprowadzi do ogromnego skomplikowania systemu oraz błędów zawyżania wskaźnika w wyludnionych powiatach, zdominowanych przez jeden zakład np. Puławy (ZAP) i Łęczna (Bogdanka), miałyby ją wyższą niż Lublin – stolica województwa.