Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Domowa pizza kontra gotowa i z pizzerii. – Oszczędny Milioner

Domowa pizza kontra gotowa i z pizzerii.

Dzisiaj pierwszy z serii wpisów inflacji i o oszczędzaniu na jedzeniu – dla tych co muszą oszczędzać i chcą to robić bez straty jakości. Pizza.

Cena 600g pizzy z Biedronki to 16 zł, co daje 27 zł/kg. I tu miejsce na dwie uwagi praktycznej natury.

  1. Przed czasem inflacji dało się ją kupić za 9 zł (inflacja skumulowana z 5 lat +56%).
  2. Podobnej średnicy domowa/restauracyjna porcja będzie 2 razy cięższa. To mówi sporo o jakości produktu dyskontowego (cienkie lecz nadmuchane ciasto, gorszy ser).

Ale wróćmy do liczb. 27 zł/kg pizzy mrożonej. W restauracji zapłacimy 50 zł i dostaniemy 1,2 kg – 42 zł/kg. A w domu?

Przyjmuję pewne założenia. Pizza składa się w 60% wagi z ciasta, 20% to ser, a pozostałe 20% inne składniki (kiełbasa, szynka, oliwki, ananas), co tam kto lubi. Przyjmuję ich cenę następująco:

  • ciasto: drożdże, mąka, woda, oliwa (Donatello robią raczej na oleju) kosztuje średnio 4 zł/kg . 60% z 1,2 kg to koszt 2,88 zł,
  • ser – 40 zł/kg – x 20% x 1,2 kg = 9,6 zł,
  • pozostałe składniki 40 zł/kg x 20% x 1,2 kg =9,6 zł.

Razem, domowa pizza wysokiej jakości (na oliwie, z dobrym serem, bo nie Gouda za 20 zł), da się zrobić za 22,08 zł, co daje 18, 40 zł/kg. Porównajmy ceny na koniec:

  • Donatello z Biedronki – 27 zł/kg,
  • z pizzerii – 42 zł/kg,
  • domowa – 18 zł/kg.

Oczywiście ta pierwsza na sztuki wyjdzie taniej (16 zł wobec domowej 22 zł), ale okaże się 2 razy lżejsza i gorszej jakości. Na tym polega oferta sieci handlowych i całego Matrixa – zrobić coś gorszego (ale nie tragicznego) maksymalnie obniżyć gramaturę, żeby 1 szt. wyszła tanio i w efekcie uzyskać dużą marżę, bo klient nie potrafi (lub nie chce) liczyć.

67 komentarzy do “Domowa pizza kontra gotowa i z pizzerii.”

  1. Oczywiscie, tak jest ze wszystkim-auta, lodowki, tv, pralki i inne. maksymalnie obnizona jakosc w zamian za watpliwa urode i awaryjna elektronike.Klient ma kupic oczami,a ze sprzet szlag trafi za 4-5 lat, czasem wczesniej, to lepiej-sprzeda sie nastepny. Fabryka zarobi w ciagu 20 lat 4-5 razy tyle co na jednej np.pralce Polar, ktora wytrzymywala (oczywiscie naprawiana,ale samodzielnie w domu bo elektroniki nie bylo) 20 lat i wiecej.Niektore urzadzenia maja nawet wbudowane chipy z zaprogramowana awaria po jakims przebiegu.
    Zmowa producencka od okolo 2000r.

    1. Elektronika z definicji będzie bardziej awaryjna niż mechanika, zwłaszcza w nietypowych warunkach (wstrząsy w pralce). Niemniej jednak dalej używam pralki, która pierze często (5-osób), a działa już 10 lat, więc i te 10 lat, nie takie nierealne. Mój syn dożyna 13-letnią lodówkę. Mam ekspres do kawy włoski Dolce Gusto, który służy też 10 lat, a Bosch (niby lepszy) popsuł się po 5. Generalnie warto wybierać firmy, które nie jadą na renomie marki, a chcą zdobyć rynek solidnością, chociaż miejsce produkcji na to nie wskazuje (jesteśmy zadowoleni z kilku sprzętów tureckiego BEKO).
      Z samochodami też bywa różnie. Pamiętam auta mojego Taty. Po 5 latach i 50 tys. km Łada zaczęła rdzewieć. Polonez czy Polski Fiat po 100 tys. km przechodził naprawę główną. Nawet legendarny Merc W124 miał w ofercie … reperaturki błotników, nie mówiąc już o E-klasse W210. Teraz takie numery tylko z najtańszymi chińczykami.
      Potem faktycznie przyszła nowa generacja Audi 80 (cynkowane) z 1.8 S. Wprawdzie tego ruda nie brała, lecz do 200 tys. km robiony był automat oraz silnik. Diesle jeździły dłużej. Co innego Lexus, widywałem LS 400 z przebiegiem 700 tys. km, ale i teraz Prius i Corolla powinny tyle zrobić. Zmieniła się tylko jedna rzecz – dwadzieścia lat temu rdza zżerała nawet Mercedesa, ale jechał dalej, najwyżej nie chciał stanąć, jak W 211. Przy czym słynny problem z hamulcami SBC to właśnie planowe psucie (pompa hamulcowa po iluś cyklach wymagała wymiany, pomimo braku awarii).Konsumenci nacisnęli i ten wynalazek wycofano.

      1. Moze masz Miele?Moje 5-letnie Beko (i pralka i lodowka kupione w 2018) wlasnie dozywaja kresu, jak troche naptawie moze jeszcze z rok pralka.
        Bosch jedzie na marce, jakosc o wiele gorsza niz kiedys.
        Dlaczeg ona rynek np.amerykanski mozna zrobic czesci nawet budzetowe niezlej jakosci. lepsze i o wiele tansze niz na Europe?Ze o samochodach juz nie wspomne.

        1. Nie.BEKO mam. I pralka działa, lodówka działa, zmywarka też. Kupiliśmy jako budżetowe na chwilę i nie chcą się popsuć.

          1. Mam podobnie. 8 lat temu jak wprowadzałem się do nowego domu kupiłem telewizor Blaupunkt do salonu. Jego pseudo Smart TV nie sprawdza się wogole. Ale podejrzewam że mimo jego toporności nic się nie zepsuje jeszcze przez długi czas 🙂 poza tym sprzęty budżetowe Amica również działają bez zarzutu. Natomiast pralka Bosch zepsuła się chwilę po gwarancji. Teraz pierze Beko zobaczymy jak długo.

            Z samochodami to również mogę pochwalić swojego Seata Leona z 2000 roku. Jeździłem nim ponad 10 lat i gdyby nie potrzeby rodzinne to nie zamieniłbym go. Samochód dalej służy mojemu koledze i podejrzewam że mechanicznie będzie sprawny jeszcze bardzo dlugo

          2. Blaupunkt to chyba tylko rozpoznawalny znak towarowy, bo produkcja pewnie w Azji i to tej tańszej. Podobnie z kilkoma znanymi markami (np. MG wśród aut).
            Seat Leon I – zupełnie inna opowieść, wtedy silniki wkładali niezawodne, bo to chyba jeszcze epoka przed-TFSI. Prosty wolnossący, nie do zajechania 1.4, 1.6, 2.0. Takie same montowano w Fabiach, Octaviach, starych Golfach czy Audi. Skody miały tylko drogie zawieszenie i nie na nasze drogi.

  2. Pizze również robimy razem z dzieciakami w domu. Kosztów nigdy nie liczyłem, ale na pewno są dużo mniejsze niż w pizzerii a do marketów nie porównuje bo jakość produktów jest nieporównywalna. W domu zrobisz sobie pizze taka jak chcesz, każdy może zrobić sobie swoją pizze z własnymi dodatkami. Rozmiar można dopasować do potrzeb. W domu można dobrze zjeść i tanio do tego. Jednak czasem chcemy zjeść w innym otoczeniu, blisko ludzi, w ładnym miejscu, dlatego wybieramy lokale gastronomiczne. Jednak organizując biesiadę na wsi jeśli masz odpowiednie miejsce i ładna okolice, możesz gościć bliskie osoby u siebie 🙂 kolega organizuje sobie remont starej stodoły na miejsce biesiad z najbliższymi oferując przy tym domowe produkty i dobrej jakości jedzenie

      1. Dla nich to my jesteśmy nienormalni. Po co robić pizzę skoro można kupić? Po co budować dom, skoro deweloper sprzedaje mieszkanie i to na kredyt? Po co siedzieć na wsi, skoro w Warszawie zarobisz 20 tys. miesięcznie? Po co oszczędzać, jak pójdziesz do banku i pożyczysz?
        Tylko niestety, chyba idą znów takie czasy, że może nie być pizzerii (zbankrutują), kredytu nikt nie da, a wzięty trzeba spłacać, pomimo utraty pracy (przy takich jajach, jak nasze ustawy, wiele firm zachodnich po prostu się zwinie). Nie mówię o wojnie, giga-kryzysie na miarę Wielkiego Kryzysu, wystarczy stagflacja przez 3-5 lat.

        1. W cichosci ducha na pewno nam przyznaja racje, tylko nie chca tego pokazac, bo jak by wtedy wygladali?Oficjalnie maja zachwalac kupne zarcie, wiec domowego oficjalnie nie jedza, ale po cichu na pewno 🙂 Jak za komuny-partyjni chodzili do kosciola, ale po cichu.

          1. Myślę, że nie. Tu chodzi o wygodę. Łatwiej pójść do barku (w korpo sami przyniosą do biurka) niż wstać 10 minut wcześniej i coś przygotować (albo zrobić wieczorem i włożyć do lodówki). Poza tym w korpo działa też efekt stada i dostosowanie stylu życia. Wszyscy kupują u Pana Kanapki, więc ja się nie wyłamię. Poza tym zarabiam tak dużo, że nie trzeba oszczędzać.
            Pamiętam jak w moim miejscu pracy zapanowała moda na „panią do sprzątania” i nagle nawet zwykłe panie zza biurka z pensją na poziomie 80% średniej krajowej zaczęły płacić. Moja żona dała się namówić raz, ostatni, ponieważ efekt jej nie zadowolił.
            Ponieważ bałaganiarz ze mnie, broniłem się przed gruntownymi porządkami. Do czasu, aż dwupokojowe mieszkanie w górach gruntownie sprzątnąłem (mycie okien, zmiana pościeli, wszystkie szafki kuchenne w środku itp.) w 3 godziny. Firma bierze 200-300 zł (bez mycia okien) i jeszcze oczekuje regularnych zleceń. Ogarnięcie (odkurzenie, przetarcie podłogi, blatów, spryskanie wc) zajmuje mi 40 minut, więc to nic strasznego.

        2. … a reszta zwolennikow latwego zycia niedlugo sie przekona jaka cene za to zaplacą.Bo kiedys nastapi „sprawdzam”.Raczej szybciej niz pozniej. Wtedy kasyno powie „płać”. Nie masz czym? To oddaj co masz.Nie masz gdzie mieszkac? To idz na ulice.

          1. Takie „sprawdzam” następuje najczęściej po okresie prosperity. I WŚ i Wielki Kryzys po złotych latach 1880-1913. Rewolucja Francuska i Wojny Napoleońskie po I Rewolucji Przemysłowej. Wojna Secesyjna po latach 50-tych XIXw. Kryzys Balcerowicza i Jaruzelskiego po Gierku. Czy wreszcie wojna w Jugosławii po wspaniałych (jak na tamte warunki) rządach Tito. Jak pisze Begovic – pojawia się człowiek, który skłóca ludzi, napuszcza ich na siebie, zaczynają się walki, a w efekcie zjazd cywilizacyjno-ekonomiczny.
            Niewykluczone, że jesteśmy na początku tego procesu. A cena okaże się ogromna. Ktoś straci pracę, dach nad głową, auto i … zostanie z długami do spłacenia. Jedzenie podrożeje, a producentom zapłacą cenę nierównoważącą kosztów produkcji. Zbankrutują banki, grzebiąc ludzkie oszczędności. To już było grane mnóstwo razy. Nasz BFG wytrzyma jedną, może dwie duże plajty, potem zawali się.

        3. Do 16.45: mam nadzieje, ze to jest juz dolek,a nie,ze dopiero nadejdzie 🙂
          Bo jesli nadejdzie, to bedziemy w czarnej d… , a nawet glebiej.
          Chociaz-slyszalem takie powiedzenie: ktos myslal, ze jest na dnie, ale uslyszal stukanie od spogu 🙂

          Sprawdzalem dzis oferte znajomego dewelopera. ma slownie dziesiec mieszkan na sprzedaz, resztki z roznych wczesniejszych budów.Kiedys miewal 150-200 mieszkan.Nic nowego nie buduja, czeka na poprawe koniunktury.
          To bardzo zly sygnal, w polaczeniu ze spadkiem popytu na zwykle dobra (agd, inne) oraz oszczedzaniem na jedzeniu, moze nas doprowadzic do zalamania,jakiego dawno nie bylo, bo w Polsce wielka czesc przychodow pochodzi z popytu wewnetrznego.Kola gospodarki hamuja i to ostro.

          1. Tak, popyt wewnętrzny wyhamował. Górale mają o połowę mniej rezerwacji niż rok, dwa lata temu. Jedziesz na miejsce, nic nie musisz rezerwować. Agd, rtv chyba jeszcze nie na dnie, bo ludzie ciągle odbierają mieszkania, w tej branży będzie gorzej. Deweloperzy wyhamowali budowy, ale z czegoś żyć muszą, zwolnią pracowników, żeby ciąć koszty. Gastro płacze. Motoryzacja (kolejne koło zamachowe) też toczy się wolniej.
            Faktycznie może skończyć się dramatem – gigantyczną recesją, bo im ludzie więcej słyszą o problemach, tym mniej są skłonni do wydawania.

          2. Górale może ale nad morzem ceny z kosmosu. 800 zł doba za apartament przy morzu. A ceny są wyższe w niektórych lokalizacjach. Jadę za tydzień i ciężko było coś znaleźć 2-3 tygodnie temu

          3. Podobno nastąpiła segmentacja rynku. Istnieje grupa skłonna zapłacić każde pieniądze, oraz druga która szuka najtaniej. Zanika powoli tzw. klasa średnia. Fizycznie istnieje, ale zmieniła zachowania i szuka budżetowo.

    1. Jasne, że chodzi o codzienność z tą pizzą. Sam bywam w lokalach, ale
      znam ludzi, którzy codziennie zamawiają tam żarcie. Z wygody. U mnie w pracy przychodzi taka firma kateringowa z gotowymi, zapakowanymi w plastik zestawami. I ludzie biorą, bo tak trudno zrobić kanapkę, sałatkę itp.
      Biesiada na wsi dobra rzecz. My mamy znajomych na Mazurach, do nich idą oscypki z gór (im daleko jechać), do nas dziczyzna. A jak siadłem u nich do stołu, tylu ryb (dobrych, od sprawdzonych dostawców) w życiu nie widziałem.
      W tych opisach Begovica widać jedną rzecz, przetrwać SHTF da się z rodziną, samemu znacznie trudniej. Ten umie rąbać drewno, tamten naprawi jakiś sprzęt, ktoś leczy, inny gotuje, szyje. Wraca specjalizacja. W polu, jak trzeba coś na szybko ogarnąć (a pewnie nie będzie paliwa do maszyn) też ważna jest możliwość skoncentrowania siły roboczej w krótkim czasie. Dwie osoby, to za mało.
      Warto odtwarzać takie połączenia, bo na razie wszystko da się kupić, ale nie wiadomo jak długo.

      1. U mnie w pracy kanapka z automatu kosztuje 10 zł. Trzeba kupić 2 żeby mieć śniadanie w pracy. W domu zrobisz wypasiona kanapkę za pół ceny. Do tego kawa z automatu, cola i energetyki, bułeczka słodka. Robi się z tego niezła kupka.

        1. A gotowe danie – 30 zł. Miesięcznie 600 zł, a to tylko jedna osoba i 2-gie śniadanie. Ja potrafiłbym za to przeżyć 3 miesiące.

        2. Marek do 7.29: nad morzem mniej prywatnych kwater, mniejsza konkurencja. W gorach prawie kazda chalupa przyjmuje turystow, a chalupa stoi przy chalupie,ze szpilki nie wetkniesz.

          1. Podobno na Podhalu w ciągu 3 lat zwiększyła się liczba miejsc noclegowych o 1/3. Biorąc pod uwagę, co tam się działo wcześniej – skok gigantyczny.

      2. Oczywiscie.
        Catering w korpo – kilka razy mozna zjesc, ale codziennie przez iles lat-dobije ze 20-30kg na wadze, a co gorsza organizm wchlonie cala chemie.Wiem, efekt stadny jest bardzo silny, trudno sie wylamac. Ale mozna sie zmotywowac patrzac na dlugoletnia pracownice pania Jole , ktora wyglada jak wieloryb 😀
        Co do reszty-tak, Begovic pisal, ze samotnie jest duzo trudniej z powodow jak opisales.

        1. Jedzenia gotowego nie ma co porównywać z domowym. Mnóstwo cukru, tłuszczu, i to najtańszego. W korpo dochodzi do tego brak ruchu (cały dzień za biurkiem lub w aucie). Ja teraz sobie robię taki mini-urlop – teraz 4 dni na wsi, w przyszłym tygodniu 5 dni w górach i widzę jak po 3 dniach odpocząłem. Wstaję rano, sporo zrobię w polu, trochę zawodowo i przeczytałem 3 książki.
          Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że warto pracować zawodowo 2 dni w tygodniu.

          1. Warto pracowac 0 dni w tygodniu :), mam na mysli prace typu korpo a nie samodzielne, dajace satysfakcje i pieniadze zajecie.Ale dobre i dwa, zawsze to nie 5.

          2. …no i praca fizyczna dla siebie daje kupe satysfakcji, niweluje stres i poprawia zdrowie.

          3. Niewątpliwie daje. Aczkolwiek przeliczając na stawkę godzinową wychodzi mniej opłacalnie niż umysłowa.

  3. Dostalem dzisiaj, moze kogos zainteresuje:

    Nasza Złota Setka do Senatu
    Kogo chcemy widzieć w polskim Senacie?
    „Nasza Złota Setka do Senatu”
    Weź udział od 15.06 do 15.07.2023.
    Wystarczy, że jesteś zarejestrowany na wolniludzie.net
    Środowisko alternatywne tworzy podwaliny wielkich zmian cywilizacyjnych. Wszystko to ma charakter ogólnoświatowy i zmierza do tworzenia opozycyjnego wobec NWO – nowego ładu społecznego.

    Jak ma wyglądać nowa cywilizacja na Ziemi i jak tworzymy ją w Polsce? Jej zarys znajduje się w tysiącach książek, audycji w niezależnych mediach, wypowiedziach, wykładach i wydarzeniach kreowanych od lat w naszym środowisku.

    Najwyższy czas zebrać to w jedną spójną całość i pokazać to Polakom! Powołany przez nas pierwszy w świecie E-Parlament Wolnych Ludzi na polskim AntyDavos”w Karpaczu w 2021 roku zapoczątkował ten proces inicjując projekt „4 Filary Nowej Polski”. Stoimy przed kolejnym etapem tej pracy. Scalmy tą alternatywną wiedzę i pokażmy ją szerokim kręgom społecznym.

    Wybierzmy tych, którzy są w stanie zmobilizować siebie i budzącą się część opinii publicznej do tej niezwykłej pracy jaką jest nie tylko uporządkowanie naszej wiedzy – jak ma wyglądać nowa Polska, ale skuteczne przekazanie jej Polakom.
    Cztaj dalej na wolniludzie.net
    Wiadomość nadana z upoważnienia E-Parlamentu Wolnych Ludzi
    przez Admina Tomasz Kalinowski

    e-mail: kontakt@wolniludzie.net
    Strona: https://wolniludzie.net

    1. Szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia. Na tej strony widzę mnóstwo haseł, a zero konkretów. Pomysł, aby wystawiać kolejną listę 100 kandydatów „z łapanki” do Senatu uważam za chybiony przy takiej ordynacji wyborczej. Bez szans. Lepiej skupić się na jednym okręgu, zebrać podpisy, zrobić kampanię dobremu nazwisku i od tego zacząć mając przynajmniej jednego senatora.

      1. Kiedys troche sie tym interesowalem, to niewielka grupa, niewiele moze, mozna to traktowac raczej jako ciekawostke.

      2. Do 18.54: to jest bledne, samonakrecajace sie kolo, a raczej spirala.Jak przerwac? Zmienic nastawienie i zaczac wydawac, ale jak to zrobic, jesli wszystko coraz drozsze, podwyzki nie kompensuja, i trzeba ciac niekonieczne wydatki.

        Ten deweloper ma tez administracje budynkow i pewnie tylko to teraz robi.

        1. Do 19.19. Tylko ta spirala działa też od lat odwrotnie. Im szybciej wzrasta tzw. poziom życia, tym więcej kupujemy, wszystko staje droższe, a ludzie bardziej zadłużeni. Cykl wzrost-recesja wydawał się normalny 100 lat temu, dopóki państwa nie weszły z interwencją.
          Z administracji da się utrzymać administratorów + właściciela. Dodatkowo całego biura sprzedaży + ekip budowlanych (zleceniobiorców), już nie, wię ludzie pójdą na bruk.

          1. Zgadza sie. Swiatowa dzisiejsza gospodarka (i wiele zwyklych gospodarstw domowych tez) dziala tak, ze dopoki podbijasz pilke z dlugami (podobno zadluzenie swiata to 97% rocznego obrotu) wszystko sie kreci, ale jak przestaniesz podbijac-zwolni albo sie zatrzyma, a wtedy zadluzenie jak domino przewroci po kolei rozne kraje i firmy.Oczywiscie Blackrock czy Street State nie przewroci-wiemy dlaczego.

          2. …tak, budowlancow nie utrzyma i nawet nie ma na stanie, to firmy zewnetrzne.Niektorzy z tego co wiem juz zamkneli firmy (brak zamowien albo nieoplacalne), inni kombinuja jak kon pod gore.Wszedzie to samo-malo zamowien i licho platne.
            Z administracji niezle wczesniej zarabial,mial z 5 administratorek biurowych i chyba ze 2 terenowych.Zarzadzaja o ile wiem minimum kilkunastoma blokami /kamienicami, ogolem moze to byc-strzelam-cirka 20-30.000m2 powierzchni, nie wiem po ile licza za metr, ale kiedys bylo jakies 0,50 zl/m2 (10 lat temu), teraz na pewno sporo wiecej za administracje.Niech ma przychod 100k/mc, po zaplaceniu ludzi zostanie mu ze 20-30k.A dodatkowo tez troche mieszkan niesprzedanych wynajmuje.

      1. Tam napisali,ze pianka tez moze byc (co oczywiste),ale drogo wyjdzie.Pomysl prepersa ze szczelina powietrzna bardzo dobry. Gdyby pianke zastapic styropianem koszty duzo spadna, a gdyby posklejac z odpadow styropianowych/scinek, to koszt bliski zeru.Mozna tez wykorzystac np. starą niesprawna lodówke albo zamrażarke, przeciez to gotowa skrzynia izolacyjna, i włożyc tam po prostu duzo lodu.Mozna dodatkowo na zewnatrz lodowki dolozyc warstwe styropianu, dluzej bedzie trzymac chłód.

  4. Temat na czasie, nie dalej jak dwa dni temu z narzeczoną dokładnie liczyliśmy to samo. Ile kosztuje pizza domowa vs market i to co w lokalu. Na początku tego miesiąca (po przeczytaniu poprzednich wpisów) zakupiliśmy wypiekacz do chleba. Świetne urządzenie, pieczywo domowe nie dość że tańsze to zdrowsze. Oszczędność czasu i wysiłku przy maszynie do chleba ogromną. Również seria o tym jak jadł dawniej chłop zainspirowała mnie do działania i ucięcia niepotrzebnych kosztów jedzenia i trochę surowszego spojrzenia na to co się kupuje i w jakich ilościach. Gotowe posiłki zmieniliśmy w większości na te szybkie i proste w przygotowaniu, kieszeń i zdrowie nam podziękuję. Podoba mi się forma bloga sprowadzająca się do przyziemnych i praktycznych spostrzeżeń odnośnie oszczędzania. Świetna robota, oby tak dalej. Pozdrawiam.

    1. Dziękuję bardzo. Ja w istocie jestem leniem, więc staram się wszystko upraszczać. Nastawienie i wyjęcie porcji chleba trwa krócej niż wizyta w piekarni. Da się w tym zagnieść ciasto na pizzę, zrobić jogurt itp.

      1. Ja tez jestem leń 😀

        Chyba admiral Canaris powiedzial: „Oficerowie pracowici sa potrzebni do roboty sztabowej, ale najcenniejsi sa leniwi, bo sa najbardziej inteligentni”.

        🙂

  5. Temat pizzy dla mnie egzotyczny, bo nie przepadam i mam po niej zgagę. Co do budownictwa, od trzech lat obdzwaniałem lokalnych majstrów, aby wymienili mi 160m2 kwadratowych dachu nad budynkiem gospodarczym i w odpowiedzi dowiadywałem się, żebym zgłosił się w przyszłym roku. W tym roku było tak samo, a po miesiącu od telefonu mam już wymieniony, jutro zakładają rynny i okuwają komin. Przez te kilka lat przekonywałem autora bloga, że wystarczy skok stóp procentowych w górę i deweloperka dostanie zadyszki. Aktualne stopy procentowe są obecnie takie jak powinny być przez kilka ostatnich lat, aby system pozostał zdrowy. Jednak zdrowy już nie jest. Dalszy scenariusz można sobie odtworzyć z „pamiętników bezrobotnych”.

    1. Tak jest. Dzisiaj rozmawiałem z kuzynem, pracującym w wykończeniówce/remontach. Ceny spadły. Ale np. ocieplenia, podrożały w ciągu 10 lat o 100%. Podobnie jest z drewnem, kamieniem, blachą i w zasadzie prawie wszystkim.

  6. Jan, wiem, że to co innego niż deweloperka, ale demoralizacja polegała na tym, że wybierali sobie nowe domy, aby nie rozbierać starej więźby, bo to zbyt niewdzięczna praca. Gdy nowych domów buduje się mniej, trzeba brać wszystko. Mam nadzieję, że w końcu ocieplą mi wełną poddasze, bo w ubiegłym roku usłyszałem, że wełna zanadto gruzie w szyję :). Nie mam urazy do budowlańców, w szkole średniej i na studiach pracowałem na budowach w Polsce i za granicą, dobrze pamiętam, że to ciężki kawałek chleba. Pamiętam tym bardziej, że po okresie budowlanej prosperity przyszło nagłe załamanie. Wtedy nie mogłem tego pojąć, ale z upływem lat wszystko mi się rozjaśniło.

    1. Problem w tym,ze po kryzysie 2000 roku sporo pracownikow budowlanych wylechalo na zachod i tam zostalo, a w kraju jest glownie 2 i 3 sort ludzi plus swiezaki nabywajacy dopiero praktyki.W latach 90-tych praktycznie kazdy w ekipie byl samodzielnym pracownikiem, a teraz jeden na czterech i musi pozostalych prowadzic.
      Welna gryzie-pierwsze slysze, tzn, wiadomo,ze gryzie, ale nigdy nie slyszalem takiego narzekania 🙂
      Nie wiem skad ich wziales, ja bym poszukal innych, jesli jakichs znajdziesz.Takie gadanie swiadczy o braku doswiadczenia.

      1. Jak mi montowali solary z programu gminnego (gigantyczny popyt mało kumatych), to dopiero były jaja. Dwóch w miarę ogarniętych (tyle, że finalnie podłączyli zimną do ciepłej, bo woda spuszczona), trzeci Ukrainiec, wysyłany po zgrzewarkę, przynosił wkrętarkę. Ale za to mogłem z nim pogadać o muzyce poważnej i literaturze.

    2. …lepiej sie zarabia na rozbiorce (pod warunkiem,ze rozliczenie jest z KNRu a nie z umowy na gebe jak na prywatnych budowach) i ja wolalbym wlasnie rozbiorki i przebudowy niz nowe, ale pod warunkiem jak wyzej.KNR daje po prostu wysokie normy czasu pracy, wyzsze niz zuzycie czasu pracy w realnej robocie, dlatego tak sie bardziej oplaca pracowac.

    3. To nie jest demoralizacja, ale kalkulacja. Po co robić coś, na czym zarobię mniej (stawki godzinowej). Tak działa każdy zawód, włącznie z ochroną zdrowia obecnie (kliniki powiększania piersi łatwiej znaleźć niż np. geriatrę)

      1. Tak lepsza – droższa, przy czym podobno przy pianie mniej mostków. Lecz płyty g-k i tak trzeba kłaść.

  7. Dziękuję Wszystkim za wsparcie :). Umówiłem się dziś z ekipą od dachu na ocieplenie nieużytkowego poddasza. Ocieplenie będzie na betonowym stropie z 30 cm wełny, pod dachem wełnę ułożę tylko we fragmencie dachu nad klatką schodową. Uparłem się na wełnę, choć wszyscy w okolicy dają styropian i dlatego tak trudno znaleźć mi wyrozumiałą ekipę. Moim zdaniem styropian na strop się nie nadaje. Kiedy położyłem prowizorycznie styropian na strychu, a na wiosnę go zdjąłem, nad łazienką i kuchnią były dosłownie kałuże wody. Inna sprawa, że styropian jest łatwopalny. Przekonałem się o tym naocznie, kiedy sąsiadowi z naprzeciwka całkowicie spalił się zupełnie nowy dom. Postawił worek z popiołem zbyt blisko ściany. Jeśli poczytacie o palności styropianu to teoretycznie ma klasę palności E, podobnie jak PUR. Tyle teoria, w praktyce zainteresowanym mogę udostępnić zdjęcia gigantycznego ogniska, które gasiły trzy zastępy straży pożarnej.

    1. Klasy palnosci nie gwarantuja,ze material nie spali sie, daja tylko pewien czas w zaleznosci od klasy na ugaszenie.Od pol godziny do bodaj 2 godzin z progresja co pol godziny na klase.

    2. Działaj. Zastanowiło mnie to co napisałeś o położonym prowizorycznie styropianie na stropie. Ja mam podobnie, ale tylko w narożnikach. Prawdopodobnie tam występuje skroplenie pary wodnej, bo nawet prowizorycznie ułożony nie puszcza jej wyżej. A jednak, mimo ocieplonych ścian na strychu temperatura jest daleko mniejsza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *