Inflacja dała się we znaki wszystkim. No może poza tymi, którzy otrzymali sute premie z zysku (zarządy spółek SP), albo za poparcie dostaną podwyżkę (Policja +20%). Pomijam też topowe branże (IT, górnicy). Reszta liże rany, bo zarabiając tyle samo nominalnie (albo nawet mniej – Polski Ład), musi pokryć zwiększone wydatki. Inflacja uderzyła praktycznie we wszystkie kategorie zakupowe (pomijając może ubrania i ubezpieczenia auta). Wszystkie czyli jakie? Czytaj dalej Oszczędzanie w czasach inflacji. Część I – definicja problemu.
Tag: oszczędny milioner w praktyce
Koszty utrzymania najtańszego samochodu. Fiat 500 na gaz.
Pisałem już o tym. Moja żona zaprotestowała przeciwko pomysłom samochodowym, które miałem. Powiedziała, że ani pickupem (5,3 m długości), ani Passatem jeździć nie zamierza. W ten sposób Porsche musi pójść pod młotek, zastąpione przez Fiata 500C. Założy się mu gaz i powstanie… najtańszy w eksploatacji samochód.
Czytaj dalej Koszty utrzymania najtańszego samochodu. Fiat 500 na gaz.
Czy piecyk na naftę zamiast gazu lub prądu ma sens?
No to się zaczyna. Nasz mądre głowy wymyśliły dopłaty do 2000 KWh energii elektrycznej. I koniec. Co to oznacza dla ludzi ogrzewających prądem domy i mieszkania nie trzeba mówić. Energia do zapewnienia ciepła w dwupokojowym mieszkaniu w kamienicy to 5000 KWh (o ile ściany ocieplono). Podobnie w domu z pompą ciepła (tutaj da się mieć instalację FV). Ponieważ w grupie z ogrzewaniem elektrycznym jest także mój syn student oraz moje mieszkanie w górach, zaczynam szukać i liczyć. I co mi wyszło? Czytaj dalej Czy piecyk na naftę zamiast gazu lub prądu ma sens?
Jak działa drożyzna. Niewesołe wnioski z analizy rachunków za gaz.
W ostatnich dniach zarejestrowałem się wreszcie w eBOK-u PGNiG, żeby przeanalizować przyczynę wysokich rachunków za gaz. To co odkryłem, zmroziło mnie. Czytaj dalej Jak działa drożyzna. Niewesołe wnioski z analizy rachunków za gaz.
Koniec sezonu. Podsumowanie zbiorów ogrodniczych.
Ten rok początkowo wydawał mi się średni. Dosyć późno wszedłem w sezon. Pomidory/ogórki/cukinię posadziłem pod koniec maja, a fasolkę w… lipcu. Jednak pogoda okazała się łaskawa. W efekcie zebrałem:
- 66 kg jabłek,
- 59 kg cukinii,
- 54 kg ogórków
- 52 kg orzechów włoskich,
- 20 kg czereśni,
- 17 kg truskawek,
- 15 kg pomidorów,
- 10 kg buraków,
- 4 kg maliny,
- 3 kg morwy białej,
- 3 kg białych winogron,
- 3 kg jeżyny
- 1,2 kg poziomek,
- 1 kg wiśni,
- oraz szczaw, rukolę, sałatę, szczypior, słonecznika i koper, których nie ważyłem.
Łączna waga plonów wyniosła 308 kg. Część zjedzono od razu, część przetworzono (tu rola mojej żony) i w efekcie mamy pełną spiżarkę i… jeszcze ambitniejsze plany na kolejne lata.
W tym miejscu trzeba podkreślić to, o czym piszą w moim ulubionym „Działkowcu” – po blisko 20. latach przerwy (ostatnie takie artykuły widziałem w 2004 r.) – własna działka, wobec drożyzny, staje się ważnym źródłem zaopatrzenia mieszkańców miast, i szansą na zdrowe odżywianie. I kiedy zobaczyłem ceny regularne (np. 30 zł za kg malin, 10-20 zł za czereśnie i 12 zł za kg orzechów w łupinach (30 zł/kg łuskane), w ogóle się nie dziwię.
Ja dodaję do tego jeszcze zakupy na giełdzie ogrodniczej. Ostatnio za 40 kg ziemniaków, 20 kg cebuli, 10 kg marchwi, 2 kapusty, 2 kalafiory, 2 kapusty pekińskie, 1 kg papryczek chili, 10 główek czosnku zapłaciłem 160 zł. Ale cebula i czosnek wybitnie mi się nie udają (mokra, ciężka ziemia). Kapustne (brokuł, kalafior, kapusta) zżera jakieś świństwo (a pryskać nie chcę). Ziemniaki po wielu próbach uznałem za nieopłacalne, bo powodują zniszczenie całego plonu pomidorów. W tym roku ziemniaków nie sadziłem i pomidory zebrałem (po raz pierwszy od lat).
W przyszłym roku startuję z grządkami podwyższonymi, szklarenką i szeregiem roślin ciepłolubnych. Może zjem własne arbuzy? W końcu pogodę mamy jak na południu.
Pierwsze wrażenie z jazdy elektrykiem. Ekonomia.
Ostatnio podzieliłem się pierwszymi wrażeniami z jazdy elektrykiem. To jednak blog o oszczędzaniu, więc czas na konkretne wyliczenia. Czytaj dalej Pierwsze wrażenie z jazdy elektrykiem. Ekonomia.
Pierwsze wrażenia z jazdy elektrykiem.
Stało się – kupiłem samochód elektryczny, pod dom podjechał Hyundai Kona rocznik 2019, sprowadzony z Francji po delikatnej stłuczce (maska, zderzak). Czas na podzielenie się pierwszymi wrażeniami. Czytaj dalej Pierwsze wrażenia z jazdy elektrykiem.
Zakup używanego Passata – studium przypadku.
Mam kolegę, który ma kolegę, który ściąga używane samochody z Francji. W marcu tego roku trafił się lekko poobijany Volskwagen Passat b8 za 39 tys. zł. Ponieważ lubię wyzwania, a syna zjadały koszty benzyny (2.0 TFSI quattro czyli 15 l/100 km w mieście i 8.5 l/100 km trasy, dodatkowo tankowanie 98), podjąłem rękawicę, z planem sprzedaży za pół roku – bez podatku. Rachunki trochę rozjechały się z planami, bo:
- robiłem jak dla siebie – wymiana, nie klepanie, klejenie itp.
- wykonano pakiet startowy (wszystkie płyny + rozrząd + opony).
- Coś tam podochodziło ekstra,
- Urząd skarbowy podniósł akcyzę, a spór o 500 zł uznałem za niewarty zachodu (wynik nieznany).
W efekcie, do 39 tys. doszło 18 tys. (w tym naprawa 10 tys. , pakiet startowy 4000 zł, akcyza 1500 zł, 500 zł jakiś drobiazgów typu rejestracja, ubezpieczenie, potem 2,5 tys. za rozrząd) i zrobiło się 57 tys. Ryzykownie, ale obecnie cena takich aut (identyczny przebieg, sprowadzony jako bity) na portalach startuje od 67 tys. Czyli spokojnie, młody wyjdzie na + ok. `5 tys. zł. Pół roku pojeździ i sprzeda.
Na koniec o eksploatacji „Paska”. Na plus zaskoczyło mnie zużycie paliwa. W trasie do Chorwacji, załadowany 5 osobami i z pełnym bagażnikiem oraz bakiem palił 4.4 l/100 km z komputera (5 l wg dystrybutora). Po prostu miodzio. Hyundai i30 ze słabszym silnikiem potrzebował ok. 7 l, a Kamiq ok. 6 litrów.
W mieście Passat pali ok. 7 l. Kamiq – 8-9 l, Hyundai w granicach 10 litrów.
Ba, nawet Fiat 500 w dieslu pozostawałby pobity na tym polu. W trasie przy stałej prędkości ok. 110 km/h spalał 5 l/100km (mieszcząc 3 osoby i mniej bagażu), podobnie w mieście.
A do mnie właśnie przyjechał Hyundai Kona electric.
Cztery modele gospodarowania swoimi finansami. Sprawdź, który z nich stosujesz.
Robert Kiyosaki, w swoich książkach, wprowadził podział ludzi na trzy grupy: bogaci, klasa średnia, biedni, przypisując do każdej z nich określony sposób postępowania i wyborów finansowych. Dokonując obserwacji, nie podzielam tego poglądu, ponieważ w każdej z klas społecznych (wyższej – bogacze, średniej, i niższej-biedni) występują jednocześnie różne modele finansowe. Gdyby było inaczej, klasy nie przenikałyby się, nie następowałby awans ani degradacja. O nich będzie dzisiejszy wpis. Czytaj dalej Cztery modele gospodarowania swoimi finansami. Sprawdź, który z nich stosujesz.
Styl życia „tradycyjny” czy „konsumpcyjny”. Skutki finansowe.
Wiele razy odwoływałem się na tym blogu do pojęcia „inflacji stylu życia”, nie ma sensu go więc tłumaczyć ponownie. Ale, zmotywowany przeglądanymi notatkami wydatkowymi „z czasów COVID-a” czyli mojej izolacji, a także tygodnia w górach, jeszcze raz podkreślę praktyczną różnicę pomiędzy dwoma stylami życia – tradycyjnym i konsumpcyjnym. Czytaj dalej Styl życia „tradycyjny” czy „konsumpcyjny”. Skutki finansowe.