Zakup używanego Passata – studium przypadku.

Mam kolegę, który ma kolegę, który ściąga używane samochody z Francji. W marcu tego roku trafił się lekko poobijany Volskwagen Passat b8  za 39 tys. zł. Ponieważ lubię wyzwania, a syna zjadały koszty benzyny (2.0 TFSI quattro czyli 15 l/100 km w mieście i 8.5 l/100 km trasy, dodatkowo tankowanie 98), podjąłem rękawicę, z planem sprzedaży za pół roku – bez podatku. Rachunki trochę rozjechały się z planami, bo:

  1. robiłem jak dla siebie – wymiana, nie klepanie, klejenie itp.
  2. wykonano pakiet startowy (wszystkie płyny + rozrząd + opony).
  3. Coś tam podochodziło ekstra,
  4. Urząd skarbowy podniósł akcyzę, a spór o 500 zł uznałem za niewarty zachodu (wynik nieznany).

W efekcie, do 39 tys. doszło 18 tys. (w tym naprawa 10 tys. , pakiet startowy 4000 zł, akcyza 1500 zł, 500 zł jakiś drobiazgów typu rejestracja, ubezpieczenie, potem 2,5 tys. za rozrząd) i zrobiło się 57 tys. Ryzykownie, ale obecnie cena takich aut (identyczny przebieg, sprowadzony jako bity) na portalach startuje od 67 tys. Czyli spokojnie, młody wyjdzie na + ok. `5 tys. zł. Pół roku pojeździ i sprzeda.

Na koniec o eksploatacji „Paska”. Na plus zaskoczyło mnie zużycie paliwa. W trasie do Chorwacji, załadowany 5 osobami i z pełnym bagażnikiem oraz bakiem palił 4.4 l/100 km z komputera (5 l wg dystrybutora). Po prostu miodzio. Hyundai i30  ze słabszym silnikiem potrzebował ok. 7 l, a Kamiq ok. 6 litrów.

W mieście Passat pali ok. 7 l. Kamiq – 8-9 l, Hyundai w granicach 10 litrów.

Ba, nawet Fiat 500 w dieslu pozostawałby pobity na tym polu. W trasie przy stałej prędkości ok. 110 km/h  spalał 5 l/100km (mieszcząc 3 osoby i mniej bagażu), podobnie w mieście.

A do mnie właśnie przyjechał  Hyundai Kona electric.

 

6 komentarzy do “Zakup używanego Passata – studium przypadku.”

  1. Coz-pogratulowac.
    Ale to nie po mojemu jak wiesz 🙂

    BTW: do paska prawdopodobnie nie ma czesci w USA.Moze do wersji USA.A jak sa-to drozsze niz u nas.(szukalem kiedys koledze do ML 320, maglownica 3 x drozsza niz u nas regeneracja, inne czesci podobnie.Tam mercedes czy inny europejczyk drozszy niz ich wlasne auta.). Dluzsza eksploatacja bedzie rodzic koszty napraw. Dlatego dobrze,ze szybko sie tego pozbedzie.

    Elektryk-czekam na info z uzytkowania, moze akurat sie przekonam-choc watpie 🙂

    1. Pozbędzie się i weźmie następne.Co? Zobaczymy. Naszym problemem stał się absolutny brak możliwości planowania. Jeszcze niedawno litr ropy kosztował tyle, co benzyna. Teraz o 1,3 zł drożej.
      W elektryku przeraża mnie właśnie potencjalna cena wymiany baterii. To samo było z hybrydami. Ale przez kilka lat popularności nasi spece nauczyli się regenerowania i zamiast rachunku na 30 tys., dało się to zrobić za 8. Równowartość naprawy skrzyni DSG.

      1. Chcialem wlasnie napisac o regeneracji,ale mnie ubiegles 🙂
        Ogromna zaleta elektryka jest ladowanie w domu z gniazdka. Wada-dlugi czas ladowania.
        Plus-dla mnie,bo wiekszosci to nie obchodzi-zachwalanie przez system elektrykow. Nie musialyby byc zachwalane gdyby po prostu dobrze funkcjonowaly.W sensie obslugi codziennej, kosztow napraw,ladowania, za krotkich przebiegow na jednym ladowaniu itp.No i sporych cen-jak na razie. pewnie z czasem te minusy zostana dopracowane, i powiekszy sie siec ladowarek.

  2. …brak mozliwosci planowania wszystkich dotknal mocno.Glownie z tego powodu zatrzymalo sie wiele inwestycji,a wykonawcy czasem nie biora roboty, bo trudno zaplanowac koszty.jesli masz do dyspozycji bufor finansowy w planie wydatkow na 10-15% to w obecnej rozchwianej rzeczywistosci nie sposob zaplanowac kosztu budowy na np.rok-dwa naprzod.

  3. …czasem inwestor zgadza sie na zapis,ze w razie wzrostu kosztow powyzej przyjetych na start bedzie doplacal,ale to raczej wspolnoty i remonty biezace a nie deweloper dzialajacy dla zysku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *