Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Zakup samochodu – Strona 11 – Oszczędny Milioner

Rady dla młodych. Jak drogi dom i samochód kupić?

Poprzedni wpis poświęcony dylematowi „kupić czy wynająć” musi mieć dalszy ciąg. Wiele osób pyta mnie – jak drogi dom/mieszkanie kupić? Podobne pytania dotyczą samochodu.  Dzisiaj staram się na to odpowiedzieć. Czytaj dalej Rady dla młodych. Jak drogi dom i samochód kupić?

Wydatki w poszczególnych kategoriach. Samochody.

Wydatki na utrzymanie auta to bardzo trudna sprawa, przede wszystkim dlatego, że lubią się wahać. Zmienić może się praktycznie wszystko: ceny paliwa (np. na mojej stacji benzynowej o 10% w ciągu miesiąca), koszty polis OC (wzrost kilkadziesiąt procent rocznie), liczba koniecznych napraw (a więc i pieniądze, które zostawiasz u mechanika). Oczywiście nikt nie jeździ tyle samo co roku.

U mnie wyglądało to tak: Czytaj dalej Wydatki w poszczególnych kategoriach. Samochody.

Gdyby młodość wiedziała, gdyby starość mogła – czyli o mieszkaniu w kamperze

W wielu z nas drzemie duch podróżnika.  Jednak kierat praca-dom-obowiązki-rodzina skutecznie zabija szansę na dłuższe wakacje. U mnie powodem jest charakter prowadzonej działalności gospodarczej (zupełnie jednoosobowa, z nieprzewidzianymi wrzutkami) oraz konieczność prac na dużej działce poza miastem. Jeśli biorę urlop, to na dwa tygodnie, z czego tydzień spędzam na działce, a tydzień na faktycznych wakacjach.

Niemniej jednak zawsze pociągało mnie kamperowanie. Co to jest? To wyjazd na objazdową wycieczkę samochodem kempingowym.

Istnieje forum dla osób spędzających czas w ten sposób:

http://www. camperteam.pl

Najradykalniejsi z nich próbują spędzać tak cały rok. Młodzi zaczynają projekt mieszkania w kamperze, starsi (i doświadczeni) studzą ich zapał. Jednak moim zdaniem taki projekt młodemu lub parze (studentom, młodym-bezdzietnym) może się udać. Czy będzie taniej niż wynajęcie mieszkania(o co zazwyczaj chodzi), to już temat na odrębny wpis. Po kolei obalam,  zgłoszone przez doświadczenie zastrzeżenia.

Nie ma co zrobić ze ściekami i skąd nabrać wody. Student potrafi. Wodę przyniesie bańkami z zaprzyjaźnionej stancji. Ścieki wyleje do ogólnodostępnej toalety lub szamba znajomych mieszkających w domku.

Niewielka powierzchnia. Skoro da się mieszkać w 5 osób w dwuosobowym pokoju w akademiku… Kamper przy takich warunkach to hotel, o ile zasiedlimy go maksymalnie parą.

Ogrzewanie. Z tym będzie największy problem. Wyjścia są dwa. W zimie wyjeżdżać na długo na południe (to dla niepracujących, niestudiujących), lub przynajmniej na jakiś czas (studenci). Drugie rozwiązanie to zimowanie w Polsce. Potrzebny będzie tzw. kamper zimowy i polarne śpiwory.  Zużyty gaz (jak podają na camperteam.pl) będzie kosztował mniej więcej 500 zł. Dalej jest taniej niż wynajęcie kawalerki dla dwojga (i tak drogo tylko przez 3 miesiące w roku).

Koszt kampera. Z tym może być problem. Sprzęt nadający się do użytku to koszt ok. 20 tyś. zł + sporo pracy własnej.

Dlatego, jeśli masz marzenia …. próbuj. Zrób to zanim pojawią się dzieci. Bo wtedy następna szansa przyjdzie na emeryturze.

 

 

 

 

Skoro nie stać mnie na wszystko, to na co mogę sobie pozwolić?

Wczoraj wyjaśniałem jak szkodliwy może być mit: stać Cię na wszystko – TERAZ. No dobrze, wielu z Was chciałoby wiedzieć, na co rzeczywiście mogą sobie pozwolić.

Generalna zasada brzmi: skoro masz uzbieraną gotówkę i potrafisz ponieść koszty utrzymania kupowanej rzeczy – stać Cię. Daleki jestem od namawiania do minimalizmu, ascezy itp. Kupuj to, co potrzebne, czego pragniesz i ciesz się tym. I właśnie, skoro kupisz na kredyt, to kiedy przyjdzie spłata rat przestaniesz czerpać przyjemność z tej rzeczy (może poza mieszkaniem).  A teraz szczegóły.

DOM

Dom/mieszkanie  to jedyny zakup usprawiedliwiający kredyt. Dlaczego? Trzeba mieć dach nad głową a utrzymanie wynajętego kosztuje w zasadzie podobnie.  Zatem – nie bierz kredytu większego niż 2-3-krotność rocznego dochodu rodziny. Proste. Nie kupuj domu (nawet jeśli masz gotówkę), którego utrzymanie (koszty bieżące) przekroczy 10 % dochodu rodziny.

SAMOCHÓD

Tutaj już głównie gotówka. Górną granicą rozsądku jest 10-krotność miesięcznych dochodów rodziny. Jeszcze istotniejsze niż w przypadku domu będą koszty utrzymania. Np. jeśli otrzymałeś pokaźny spadek (lub osiągnąłeś inny dochód z założenia jednorazowy), pamiętaj gotówka to nie wszystko. Zakup nowego sportowego wozu może Cię zruinować w przyszłości. Jak? Kosztami eksploatacji. Ubezpieczenie, przegląd, naprawy kosztują nagle nie 1000 zł rocznie (co da się zrobić w przypadku używanego Fiata Pandy), ale 20.000 zł.  Takie auto więcej też pali (koszt paliwa np. wzrasta 3-krotnie). Zrezygnuj z takiego zakupu, jeśli nie chcesz oszczędzać na wszystkim.

WYPOSAŻENIE DOMU

Meble, dywany, sprzęt RTV i AGD powinny pozostawać w granicach Twoich możliwości finansowych. Jeśli, aby je kupić korzystasz z kredytu, nie są. Jeżeli przekraczają łącznie 15% wartości domu/mieszkania, wyliczonej jak powyżej, znowu zbytnio zaszalałeś. W przypadku typowej rodziny – 15% wartości mieszkania  to 30-45% rocznego dochodu, czyli maksymalnie 30.000 zł.  Rozsądniej zrobisz, mieszcząc się w 2/3 tej sumy.

HOBBY

Każdy z nas ma zainteresowania. Są one mniej lub bardziej kosztowne. Znowu – granica rozsądku przebiega pomiędzy zakupem za gotówkę i na kredyt. Dodatkowo wydawanie więcej niż 10% dochodu na hobby (o ile nie przyniesie ono w przyszłości pieniędzy, a więc jest inwestycją w warsztat pracy lub tezauryzacją dochodu) to przesada. Kupno roweru/wędek za 10 tys. przez kogoś kto zarabia przeciętnie, będzie finansowo nieodpowiedzialne (chociaż oczywiście – zdarza się), nawet jeśli był w stanie zgromadzić gotówkę.

Przestrzegając tych zasad stałem się milionerem. Tobie też się uda.

 

 

Ile kosztuje wybór felg 17 calowych zamiast 15 ?

Wiadomo, że im większe felgi, tym ładniej wygląda samochód. Mało kto zastanawia się nad skutkiem finansowym takiego wyboru. Oszczędny milioner musiał zatem to policzyć.

Załóżmy, że kupujesz auto klasy średniej np. Skodę Octavię.  W takim aucie standardowo montowano opony 195/65/15.  Można też było zaszaleć i założyć obręcze 17 calowe z oponą 225/45/17.

Opona Dębica na felgę 15 calową kosztuje 160 zł.  Rozmiar 17 cali już 260 zł.  Każdy komplet opon budżetowych (trzeba je zmieniać co 3-4 lata) będzie więc droższy o 400 zł (w przypadku opon klasy premium o 600 zł).  Do tego dojdzie koszt felg ok. 2500 zł za pierwszym razem.

Średni koszt większych felg (nie licząc zmniejszonego komfortu na gorszych drogach i większego ryzyka uszkodzenia) przez 8 lat eksploatacji samochodu wyniesie minimum 400 zł rocznie (z czego 300 zł felgi i 100 zł opony).

 

 

 

Dobre, bo polskie. Milioner kupuje opony samochodowe.

Ile razy muszę zmienić opony samochodowe, w pierwszej kolejności szukam tych, które produkowane są w Polsce, pod polską marką. Dlaczego?

Pierwszy powód to patriotyzm gospodarczy, który niedługo szerzej opiszę na blogu.

Drugą przyczyną są  wyniki w konkurencji cena/jakość. Podam konkretny przykład. Ostatnio kupowałem dwie opony w dość sporym rozmiarze 205/50/17 z wysokim indeksem prędkości (W) i oznaczeniem ZR. Na placu boju były:

  • opony chińskie – w ogromnym wyborze cenowym (150-350 zł), nieznanych firm,  i zapewne różnej jakości,
  • opony środkowoeuropejskie – tutaj ceną królowały Dębice (191 zł)  i Barumy (236 zł),
  • doskonałe opony pod markami własnymi Michelin, Goodyear, Dunlop, Continental – za  400 – 600 zł za sztukę.

Nie jeżdżę agresywnie, nigdy też na granicy przyczepności. Jeżeli Dębice są tańsze np. od Goodyearów,  ale tylko o 20% procent gorsze, dlaczego mam przepłacać 200%? Najlepsze rzeczy zawsze kosztują nieproporcjonalnie drożej od przeciętnych. Opłaca się wybierać ze średniej półki.

Powód trzeci – dobre opinie. Użytkownicy tacy jak jak (jeżdżący spokojnie) polecali te opony, jako wystarczające. Podobny cenowo Barum miał znacznie więcej opinii krytycznych. Fulda, tylko trochę lepsza, jest o  50% droższa.

Jak widzicie, bycie oszczędnym milionerem zobowiązuje. Wybiera się wtedy produkty w rozsądnych cenach, ze średniej półki jakości. Nie warto kupować najtańszego (bo zaraz trzeba będzie wyrzucić ) jak również najdroższego (cena zbyt wysoka do różnicy jakości).

 

Jak kupiłem auto z przebiegiem 38 tys. km za 40% ceny nowego?

Dzisiaj o najlepszej metodzie na kupno świetnego samochodu za niewielkie pieniądze.

Mam kolegę, który zupełnie nie zna się na motoryzacji. Do głowy nie przyjdzie mu nawet samodzielna zmiana opon. Ponieważ ma zawsze trochę gotówki, decyduje się na auta z salonu, a potem, kiedy mija 4-5 lat, sprzedaje pojazd znajomym, którzy nie podzielają obaw o trwałość kilkuletniego samochodu.

Kolega kupił Opla Astrę II za ok. 50 tys. zł. Nie miał żadnych kolizji i problemów mechanicznych, ale ponieważ skończył się założony  okres eksploatacji,  właściciel pojechał do dealera po Astrę III. Dealer zaproponował odkup wozu za 19 tys. zł (minęły 4 lata i 38 tys. przebiegu). Ponieważ kwota ta nie była satysfakcjonująca,  kolega dorzucił 10% i za 21 tys. zaczął szukać nabywców wśród współpracowników. Byłem pierwszy.

W ten sposób stałem się właścicielem czteroletniego  auta za 40% wartości początkowej.  Pierwszy  znaczniejszy wydatek poniosłem dopiero po 20 tys. km,  płacąc 500 zł za wymianę rozrządu. Zrobiłem doskonały interes.

Dlatego zawsze radzę – najlepsze auto, to takie od członka rodziny lub kolegi. Znamy historię napraw (lub ich braku), mamy pewność przebiegu i wiemy, że nie zostaniemy oszukani. A szczęście? Polega na posiadaniu w gronie znajomych miłośnika pojazdów nowych, wymienianych co kilka lat.

 

Ile naprawdę kosztują tanie kredyty samochodowe?

Dzisiaj pod lupę biorę „tanie kredyty samochodowe” trzech firm:

  • Fiata,
  • Toyoty,
  • Skody.

Wszystkie te firmy na swoich stronach reklamują kredyty z niskimi ratami. Co się za nimi kryje (składniki wyliczeń pochodzą ze stron internetowych firm). Widzimy tu cuda inżynierii finansowej, ale wniosek jest jeden (znany przed badaniem) – kredyt musi kosztować.

Najpierw moją uwagę przyciągnął Fiat 500 (cena do odbioru 40.000 zł). Odsetki pozornie nie są wysokie (podawane przez Bank 7,69%), ale RRSO (rzeczywista roczna stopa oprocentowania – czyli koszt kredytu 11,86%) zbliża nas do oprocentowania karty kredytowej (chociaż obejmuje pełne ubezpieczenie).  Bank wylicza, że wpłacimy 30% ceny jako wpłatę własną i dodatkowo 5% opłaty przygotowawczej (czyli razem ok. 14.000 zł), a potem przez 5 lat będziemy regulować raty w kwocie 613 zł. Razem auto będzie nas kosztować  50.780 zł. Kredyt podniesie cenę o 25%.

Toyota proponuje nieco droższe auta. Za 70.000 zł możemy mieć np. Aurisa. Toyota chwali się innowacyjnym kredytem Smartplan. Jest on dostępny na krótszy okres i zawiera tzw. ratę balonową (wysoką ostatnią ratę). Jak to wygląda w praktyce? Wpłata własna 14.000 zł (20%), rata balonowa (30%  i 21.000 zł). Czyli de facto spłacamy tylko połowę auta. Wysokość raty przez 36 miesięcy (na tyle liczony jest kredyt) wynosi 1.252 zł. Oprocentowanie to tylko 5,99%, ale RRSO już 11,27% (uwzględnia prowizje i ubezpieczenie). Łączny koszt zakupu samochodu – 85.850 zł czyli 22% więcej niż pierwotna cena cennikowa (a czas kredytu jest znacznie  krótszy)

Skoda ma w swojej ofercie Kredyt Niskich Rat. Dzięki niemu nie kupujemy samochodu na własność. Spłacamy tylko miesięczne raty „za korzystanie”.  Auto możemy też wykupić za ustaloną kwotę (znowu rata balonowa). Weźmy Skodę Octawię z ceną 61.091 zł. Wpłaćmy na początek 21% wartości i uiszczajmy co miesiąc (przez 4 lata) ratę 709 zł. Na koniec zostanie nam jeszcze 28.163 zł raty balonowej (46%). Razem musimy poza ratami zebrać 66% ceny (ok.2/3) w gotówce lub tylko 21%, jeśli nie zamierzamy auta wykupić. RRSO wyniesie 9,53% (z ubezpieczeniem) przy oprocentowaniu 3,99%. Wszystko przez prowizję (2689 zł), odsetki (6772 zł), ubezpieczenie komunikacyjne (1590 zł) oraz ubezpieczenie spłaty kredytu (3212 zł). Razem zapłacimy 73.764 zł czyli  20% (1/5) więcej niż kupując za gotówkę.

W efekcie, okres kredytowania (3-4 lata), umiarkowana wpłata własna (20%) i wartość wykupu (30-46%) gwarantują wprawdzie niską ratę, ale za to generują dodatkowe koszty (prowizje przygotowawcze, ubezpieczenia spłaty) w sumie 20 % pierwotnej wartości auta. Moim zdaniem – nie warto. Za 40% ceny nowego samochodu można mieć auto kilkuletnie, które długo posłuży. Jak je znajdowałem? O tym już wkrótce.

Na jak drogi samochód mogę sobie pozwolić?

Wiele osób zarabiających mniej niż przeciętnie, widzimy w drogich samochodach? Jak to jest możliwe, że w ogóle stać je na takie auto? Oto kilka odpowiedzi:

  • w rzeczywistości mają większy dochód (dg na boku, pieniądze od rodziców, nieruchomości itp.)
  • kupili auto używane (np. 3-letnie za 50% wartości),
  • wierzą w zasadę „zastaw się a postaw się” i kupują na kredyt wozy, na które ich nie stać.

W USA podaje się prosty przelicznik ceny samochodu, który warto stosować (oczywiście zakładając, że nie psuje się bez przerwy, powodując kosztowne wyrwy w kieszeni, przekraczające koszt zakupu):

miesięczny dochód netto x 6 = możliwa do zapłacenia cena samochodu

Sprawdźmy to na przykładzie. Rodzina zarabia dwie średnie krajowe i ma dodatkowe dochody – łącznie 6 tys. zł miesięcznie (netto). Może kupić auto za 36 tys. zł.

Ktoś kto zarabia 2 razy więcej (12 tys. miesięcznie) może sobie pozwolić na wóz za 72 tys. i też lepiej niech nie szaleje.

Ten współczynnik finansowego bezpieczeństwa jest w Polsce (i nie tylko u nas) notorycznie przekraczany. Osoby osiągające dochody na poziomie średniej płacy, kupują auta za 70 – 80 tysięcy, oczywiście posługując się kredytem, którego rata wynosi obecnie np. 1400-1500 zł (bez wkładu) czyli 25% ich dochodów. Potem muszą oszczędzać na wszystkim, bo roczny przegląd kosztuje drugie tyle itp., trzeba kupić paliwo (kilkaset złotych miesięcznie), opłacić ubezpieczenie (co roku minimum 2000 przy tej cenie auta) i nagle nie ma prawie całej pensji. Tu bierze się kolejny kredyt (lub posługuje kartą), który spłacany jest przez kolejny rok i kółko się zamyka.

No dobrze, a jak żyje oszczędny milioner? Moje obydwa auta razem mieszczą się dokładnie w 6-krotności miesięcznych dochodów. Były jednak lata gdy jeździłem samochodami za równowartość 2 miesięcznych pensji. I dlatego mogę podpisywać się – milioner, bo samochód to zazwyczaj drugi największy (po mieszkaniu/domu) wydatek każdego z nas.

 

Czy stać Cię na posiadanie samochodu marzeń – refleksje z roku posiadania wymarzonego auta

Niedawno minął rok, od czasu, kiedy kupiłem sobie auto marzeń – Porsche Boxstera. Być może taki pojazd nie jest zgodny ze stereotypem oszczędności, ale jak pisałem wcześniej nie jestem minimalistą – dostrzegam zawsze współczynnik cena/wartość.  Mój samochód spełnia te kryteria. W chwili zakupu miał wprawdzie 17 lat, ale tylko 120 tys. przebiegu. Został też dokładnie sprawdzony.

Oto wykaz wydatków za ostatni rok (czyli pierwszy rok posiadania).

Ubezpieczenie –  431 zł (a silnik 2,5 l, mam jednak zniżki i mało jeżdżę),

Przegląd – 2000 zł (z tego połowa wymiana oleju w skrzyni biegów),

Naprawa zaciętej wkładki zamka – 220 zł,

Pokrowiec – 100 zł,

Paliwo – 1400 zł (czyli 70 zł na 100 km),

Razem wydatki: 4151 zł (ok. 2 zł/100 km).

Jeśli doliczę utratę wartości ok. 2000 zł rocznie, to posiadanie super samochodu, który wykorzystywany jest głównie weekendowo, kosztuje mnie ok. 500 zł miesięcznie.  Warto.

Gdybym miał mniej skomplikowane marzenia i zamiast Porsche Boxstera wybrał Mazdę Mx-5 prawdopodobnie zmieściłbym się w 4200 zł (350 zł miesięcznie) przy podobnym przebiegu.

Mit o kosztownym utrzymaniu auta sportowego obalony (chociaż tezy, że jest to wóz na co dzień raczej nie zaryzykuję).