Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Zakup samochodu – Strona 12 – Oszczędny Milioner

Mój najdroższy samochód

Ostatnio pisałem o moich najtańszych samochodach. Teraz dla porównania o najgorszej wpadce, czyli aucie, który miał być tani . Aby zachować proporcje ponownie przyjąłem okres użytkowania 5 lat, przebieg 10 tys. km i ceny aktualne.

Najdroższym samochodem w mojej historii jest – Renault Scenic II 1.9 dci. Nie zróbcie mojego błędu i nie kupujcie go. Powodów jest co najmniej kilka. Po pierwsze – gigantyczna utrata wartości (w ciągu 10 lat  od nowości –  90%, dla porównania Fiat Panda -60% i to od dużo mniejszej kwoty), po drugie – potworna awaryjność i zupełna nieprzewidywalność napraw. Reszta nie jest taka zła, ale te dwie pozycje wystarczą. Pora przejść do szczegółów. Przebieg początkowy to 138.000 km.

RENAULT SCENIC II 

Cena + pakiet startowy (opony, akumulator, płyny, oleje, filtry, rejestracja) –  25.000 zł.

Wartość na koniec okresu – 8.000 zł.

Utrata wartości  (cena z pakietem startowym – wartość na koniec) — 17.000 zł.

Przeglądy przez 5 lat (obowiązkowe, i okresowe) – 4.500 zł.

Naprawy przez 5 lat (wymiana silnika, naprawa turbosprężarki, klocki, tarcze, zawieszenie, amortyzatory, czujniki) –  21.000 zł.

Ubezpieczenie przez 5 lat (oczywiście tylko OC przy moich zniżkach i w mieście) – 3.250 zł.

Paliwo (na dystansie 50 tys. km, cena ropy 4,3 zł/l) –  15.050 zł.

Razem koszty przez 5 lat – 60.800 zł

Razem koszty rocznie – 12.160 zł.

Koszty 1 km  z utratą wartości –  1,22 zł.

Dla porównania użytkowany przeze mnie Hyundai i30 z 5 letnią gwarancją, kupiony jako nowy w salonie. Oczywiście, będę nim jeździł  znacznie dłużej niż 5 lat, bo wiem, że w tym okresie utrata wartości jest największa, a auto z przebiegiem 50 tys. km nadal nie będzie awaryjne.

HYUNDAI  i30 

Cena + pakiet startowy (rejestracja) –  50.000 zł (wyprzedaż rocznika + spora zniżka).

Wartość na koniec okresu – 22.000 zł (szacowana).

Utrata wartości  (cena z pakietem startowym – wartość na koniec) — 28.000 zł.

Przeglądy przez 5 lat (obowiązkowe, i okresowe) – 4.200 zł.

Naprawy przez 5 lat (nic- 5 lat gwarancji) –  0 zł.

Ubezpieczenie przez 5 lat (OC +AC przy moich zniżkach i w mieście) – 6.100 zł.

Paliwo (na dystansie 50 tys. km, cena benzyny 4,3 zł/l) –  17.200 zł.

Razem koszty przez 5 lat –   55.500 zł

Razem koszty rocznie – 11.100 zł.

Koszty 1 km  z utratą wartości –  1,11 zł.

Analizując moje wyliczenia, widać wyraźnie, że auto nowe niekoniecznie musi być droższe od używanego (nawet biorąc pod uwagę utratę wartości). Jeżeli jednak cofniesz się do wpisu o samochodach najtańszych – wyraźnie widzisz, że Fiat Panda czy Uno i tak wypadają znacznie, znacznie lepiej.

Mój najtańszy samochód

Jak pewnie wiecie, jestem fanem motoryzacji. Jednocześnie auta szybko mi się nudzą.  Z tego powodu dokonuję częstych zmian w swoim parku maszyn. Przyznając się do swojej słabości (autoholizm?) staram się systematycznie prowadzić klasyfikację wydatków również odnoszących się do samochodów. Na tej podstawie mogę jednoznacznie opisać mój najtańszy w eksploatacji samochód. Ceny oczywiście dotyczą wartości dzisiejszych.

Mam świadomość, że opisywane przeze mnie auta nie wygrają klasyfikacji na auto rodzinne, są bowiem raczej małe, ale nadają się do okazjonalnego przewozu  3-4 osób z założeniem posiadania boxu dachowego i poruszania się z umiarkowanymi prędkościami.  Będą też idealne jako samochód singla lub bezdzietnej pary.

Zatem pierwsze miejsce wśród aut dla oszczędnych zajmuje: Fiat.  Ściśle mówiąc dwa  superoszczędne Fiaty: Uno i Panda.

Uno to wybór zupełnie budżetowy. Egzemplarz z przebiegiem ok. 100 tys. km można kupić już za 1500 zł, przy czym będzie miał silnik 1.0 FIRE (to ważne) i instalację gazową.  Mniej sympatyczne wydaje się to, że kupujemy auto pełnoletnie (1997 r.).

Panda przeznaczam dla bardziej wymagającego odbiorcy. Znajdziemy egzemplarz z podstawowym silnikiem (1.1) z zamontowanym gazem, za cenę ok. 7500 zł, ale kilka lat młodszy (2003 r.). Wnętrze Pandy robi przy tym znacznie przyjemniejsze wrażenie.

Zakładam eksploatację przez 5 lat. Oto wyliczenie przy założeniu przebiegu 10.000 km rocznie.

FIAT UNO

Cena + pakiet startowy (opony, akumulator, płyny, oleje, filtry, rejestracja) –  2.500 zł.

Wartość na koniec okresu – 1.000 zł.

Utrata wartości  (cena z pakietem startowym  wartość na koniec) — 1.500 zł.

Przeglądy przez 5 lat (obowiązkowe, gazowe i okresowe) – 4.000 zł.

Naprawy przez 5 lat (klocki, tarcze, zawieszenie, sprzęgło) – 1.500 zł.

Ubezpieczenie przez 5 lat (oczywiście tylko OC przy moich zniżkach i w mieście) – 1.250 zł.

Paliwo (na dystansie 50 tys. km, cena gazu 2 zł/l) –  8.000 zł.

Razem koszty przez 5 lat – 16.250 zł

Razem koszty rocznie – 3.250 zł.

Koszty 1 km  z utratą wartości –  0,325 zł.

FIAT PANDA

Cena + pakiet startowy – 8.500 zł

Wartość na koniec okresu – 3.000 zł

Utrata wartości – 5.500 zł.

Przeglądy przez 5 lat – 4.000 zł

Naprawy przez 5 lat – 1.200 zł

Ubezpieczenie przez 5 lat – 1.250 zł.

Paliwo (na dystansie 50 tys. km gaz) – 8.000 zł.

Razem koszty przez 5 lat – 19.950 zł.

Razem koszty rocznie = 3990 zł.

Razem koszty 1 km z utratą wartości – 0,399 zł.

W następnym wpisie mój najdroższy samochód.

Kupić diesla czy benzynę?

Jeszcze kilka lat temu każdy chciał mieć diesla. Teraz preferencje kupujących zmieniły się wyraźnie. Dlaczego?

Diesel jest droższy w zakupie

Silnik diesla jako bardziej skomplikowany i potencjalnie oszczędniejszy będzie kosztował więcej przy zakupie. Ile więcej? W przypadku nowych samochodów będzie to minimum 4-5 tysięcy. W przypadku używanych zazwyczaj około tysiąca złotych. Po co więc dokładać (zwłaszcza z kredytu) jeżeli można wybrać silnik benzynowy i od razu zapłacić mniej.

Diesle cierpią na droższe usterki

Silniki diesla muszą być bardziej skomplikowane, aby spełniać normy zawartości spalin. Trudniej im też uzyskać konie mechaniczne. Mają więcej części. To wszystko powoduje, że diesle cierpią na drogie usterki (zazwyczaj przy przebiegu 100-150 tys. km), których usunięcie kosztuje znacznie więcej. Przykłady:

  • dwumasowe koło zamachowe (często pow.  3 tys. zł),
  • wtryskiwacze (po jednym  na każdy cylinder, a więc 4 tys. za komplet),
  • turbina (minimum 1-2 tys. zł),
  • filtr cząstek stałych (od 2-3 tys.).

Wystąpienie tych usterek w aucie używanym może uszczuplić portfel kierowcy o ok. 10 tys. złotych. Często stanowi to połowę ceny zakupu auta używanego.

Diesle mają tylko niewielką przewagę, jeżeli chodzi o spalanie

Samochód z silnikiem benzynowym w klasie kompakt pali 7-9 litrów. Diesel o podobnej pojemności 5-7 litrów. Różnica będzie niewielka 8-9 zł na 100 km. Jeżeli przeciętny kierowca pokonuje 15 tys. km rocznie, zaoszczędzi max. 1500 zł. Jeżeli doliczymy wyższą cenę zakupu i koszty usunięcia awarii wynik będzie bliski zeru. Kto wybierze model z instalacją LPG (autogazem)  będzie oszczędzał od początku. Koszt 100 km na ropie to min. 21 zł, na benzynie 31 zł, na LPG – 13 zł. Instalacja gazowa zwróci się po półtora roku.

Współczesne benzyniaki są znacznie zrywniejsze

Kiedyś silnik benzynowy oznaczał dobre przyspieszenie do 100 km/h, ale diesel był lepszy w wyprzedzaniu (wyższa elastyczność). Teraz, dzięki turbinom w autach benzynowych, wyniki się wyrównują. Po co więc przepłacać.

Silnik benzynowy oznacza przewidywalność wydatków

Skoro typowa usterka może zniwelować skutki 3-letnich oszczędności na paliwie, po co ryzykować. Lepiej kupić auto, którego koszty eksploatacji da się przewidzieć. Tak też robią menadżerowie flot głosując przy kasie salonu i inni wybierający auta używane.

Czy da się żyć bez samochodu?

Na blogach, których autorzy określają się jako minimaliści forsuje się opcję „no car” czyli bez samochodu. Udowadnia się tam, że życie bez auta jest możliwe, podając dwa argumenty:

  • tak żyli nasi dziadowie lub w wersji religijnej „Jezus nie jeździł samochodem”,
  • istnieje komunikacja publiczna.

Czy zgadzam się z takimi twierdzeniami? W zasadzie nie. Teraz krótko, dlaczego.

Osoby głoszące poglądy o zbędności samochodu zaliczają się do grupy single ew. dinks. Zwłaszcza w dużym mieście z pewnością da się tak żyć. Istnieją autobusy, taksówki, pociągi, samoloty, którymi można dotrzeć w dowolne miejsce świata o praktycznie dowolnej porze dnia i nocy. Zakupy w małym gospodarstwie domowym da się zaplanować. No i po prostu jest taniej.

Ja należę do plemienia dzieciatych. I tu powstaje  problem. Dzieci to inny styl życia. Wymagają dowożenia na zajęcia dodatkowe, do znajomych, do szkoły. Tego nie da się zrobić poruszając się autobusem (czas). Nastolatki pojadą może rowerem, ale co wcześniej. Na wakacje jeździmy samochodem. Daje nam to możliwość wyboru i jest tańsze niż podróże samolotem. Na weekendy (mamy domek wakacyjny i działkę) też samochodem, chociaż ja czasami wybieram rower, na który nie da się jednak zabrać np. 30 kg orzechów czy jabłek.  Cotygodniowe zakupy to kilkadziesiąt kilogramów i nie wystarczy obu rąk aby przynieść je z autobusu.

Opcja „poproś znajomych” nie wchodzi w grę, bo nikt nie będzie woził kilku osób regularnie.

Na wsi komunikacji lokalnej brak, odległości są też zbyt duże.

A co do naszych dziadów? Oni nie mieli samochodu, ale wozy, bryczki, traktory, konie itp. czyli współczesne im odpowiedniki auta. Styl życia też był inny.

Prawdopodobnie dlatego nie znam żadnej rodziny z dwójką dzieci, która obywałaby się bez samochodu (pomijając skrajną biedę i wybór – paliwo albo jedzenie). Sam nie jestem minimalistą lecz zwolennikiem oszczędności racjonalnych. Wyobrażam sobie zatem alternatywę nawet małe auto miejskie typu  Seicento czy Matiz z gazem, ale życia bez auta, już nie.