Ostatnio pisałem o obniżeniu kosztów jedzenia. Dzisiaj kontynuuję temat – skupiając się na kolejnych kategoriach.
Jak obniżyć wydatki na sery i twarogi.
Akurat w moim domu twarogi (czyli tzw. sery białe) nie cieszą się wielką popularnością. Jemy głównie ser żółty. Ma on dwie zalety – daje się łatwo i długo przechowywać, oraz da się go przerobić na ciepły posiłek. Ja np. lubię smażony ser kładziony na chlebie. Ceny w tej kategorii wzrosły o blisko 25%. Co robić?
Widzę dwa wyjścia (poza jedzeniem mniej). Szukanie źródła taniego zaopatrzenia i samodzielne wykonanie. Tanie zaopatrzenie nie musi oznaczać gorszej jakości, czasem wręcz przeciwnie. Rozwiązaniem jest np. zakup w sklepie firmowym. Moja żona pojechała parę tygodni wstecz do miasta powiatowego słynącego z doskonałej mleczarni. Wróciła z kilogramami sera, masłem. Ceny trochę niższe niż w dyskoncie, a jakość i smak znacznie lepsze. Rozejrzyjcie się wokół siebie, sprawdźcie internet może taki sklep macie w zasięgu ręki.
Innym sposobem na tanie zaopatrzenie w sery i twarogi jest korzystanie z instytucji tzw. baby ze wsi. Czasami to ktoś z rodziny, czasami znajoma znajomych. Produkuje ona ser z własnych produktów. Jeśli przełamiemy początkową niechęć (inny smak niż sklepowy), zyskamy na jakości i… cenie.
Na koniec kalkulacja własnej produkcji. Litr mleka da się kupić za 4 zł. I będzie to mleko wiejskie, nie sklepowe. Na kg sera potrzebujemy: twarogi 5 l mleka, sery twarde 10 l mleka. Wydaje się drogo, ale…
Kg sera twardego to obecnie ok. 30-35 zł (w dyskoncie). Twaróg jest tańszy – 20 zł. Teoretycznie opcja własnej produkcji nie może być opłacalna. Dzieje się tak, dopóki nie weźmiemy pod uwagę niektórych faktów. Produktem ubocznym własnego sera jest serwatka – cena 10 zł/l. Da się z niej zrobić mnóstwo rzeczy. Tu trochę przykładów:https://browin.pl/przepisnik/przepis/serwatka-nie-wylewaj-wykorzystaj .
Jak obniżyć wydatki na ryż?
Siania ryżu jeszcze nie ćwiczyłem. Pewnie w naszym klimacie udałby się średnio i z potężnym nawadnianiem. A inny sposób obniżania wydatków?
Z dzieciństwa pamiętam parowanie ryżu, gotowanego na sypko z wodą i kupowanego na kilogramy. Teraz modne stały się torebki po 100-150g. Oczywiście w takich opakowaniach ryż wychodzi drożej. Warto więc wrócić do sprawdzonych metod.
Jak obniżyć wydatki na ryby?
Ryb w mojej rodzinie nie je się zbyt wiele. Pewnie to niedobrze, bo podobno zdrowe.
Niemniej jednak parę sposobów na redukcję ceny znajdę. Najpierw – nie kupuj ryb mrożonych. Po rozmrożeniu ważą znacznie mniej czyli wydają się tanie i wygodne, a okazują się droższe i niesmaczne. Nie warto też iść w konserwy – tam zawartość ryby w rybie również malutka.
Warto, podobnie jak w przypadku sera, znaleźć taniego dostawcę. Może wędkarza, może stawy w okolicy?
Dobrze policzmy czy bardziej opłaca się cała ryba, tuszka czy filet. Różnice bywają spore. Przed ostatnimi świętami karp w tuszce kosztował 50 zł, a filet 75 zł. I tu każdy odpowie sobie sam, co lepsze. Jeden lubi skrobać, drugi nie cieni tego. Mam kumpla, który gotuje z łba i płetw zupy rybne, inni nakarmią kota, a u pozostałych te części wylądują w koszu. I wtedy – chyba jednak filet.
I ostatnie zagadnienie – jaki gatunek. Patrzmy na ceny i przeznaczenie. Jadłem wędzonego jesiotra. Tragedia, bo to sucha ryba (ości i skóra). Lepszy karp lub węgorz. Tania jest makrela, dorsz. Karp powoli wraca do normy.
Jaja
Istnieje jeden sposób na tanie jajka – własne kury. Niestety nie każdy może sobie na nie pozwolić. Żywe zwierze potrzebuje miejsca i czasu. W mieście, zwłaszcza większym, niewielu zdecyduje się na posiadanie kur.
W tej sytuacji pozostają dwa wyjścia: jeść mniej jajek ewentualnie znaleźć dostawcę zapewniającego najniższe koszty.
Kawa
Kawa, kawie nierówna. Obecnie w „mojej” palarni płacę 27 zł/250g. Jeszcze w 2016 r. wystarczyło 13 zł. Przyczyny są trzy: kiedyś sprzedawano „spod lady” teraz z uwagi na skalę działania nikt się w to nie bawi. A to oznacza spore podatki (na paragon było to 19 zł). Podwyżce zawinił kurs złotówki, koszty transportu i energii (palenie odbywa się w Polsce). Ale na palarniach świat się nie kończy.
Trzeba znaleźć kompromis pomiędzy ceną a jakością. Dla mnie stanowi go „złota” Woseba. Ostatnio, w zwykłym sklepie w górach, trafiłem ją za 11 zł/250 g. I takich miejsc trzeba szukać. Znowu, wysiłek niewielki, a efekt spory (40% ceny z palarni).
No i na koniec – zmniejszenie zużycia. W „Pamiętniku włościanina” (wielokrotnie będę wracał do tej książki, jako kwintesencji „zdrowego rozsądku”) Jan Słomka podaje dane – zużywano 60g kawy na rok. Niejeden z nas, wypija tyle kawy … dziennie. Stąd rezerwy oszczędzania pozostają jeszcze spore – wystarczy zrezygnować z jednej filiżanki. Osobiście zszedłem z 4 do 2. Bo własnej kawy w naszym klimacie uprawiać nie damy rady.
WEF i nierzad proponuje nam to: https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/bedziesz-jadl-robaki-i-bedziesz-szczesliwy#comment-668423
Nie no. Chleb z mąką ze świerszcza. Podziękuję. Widzę, że decyzja o samodzielnym wypieku nie była przedwczesna.
W sama pore.
Teraz znalazłem artykuł, że te zmiany były już w 2021 r. Portal money.pl czyli dość poważne źródło. Co za porąbane czasy. Szczerze – wygląda to strasznie.
Tak,ale na pewno nie wszystko im sie uda.Podobnie jak covid.
Może nie. Ale tutaj znowu mamy argument ceny.Świerszcz jest tańszy niż wieprzowina czy drób. Część będzie mieszana (nie zjesz czystego świerszcza) z innym mięsem. Kupisz szynkę, a tam 30% robale. Mało kto czyta etykiety, więc ludzie się nabiorą. Jedyne wyjście – iść w kierunku własnej produkcji. Jeszcze nigdy hasło „wiesz, co jesz” nie było równie aktualne.
Do 17.00: zgoda calkowita.nawet moze byc info,ze 100% miesa (w koncu owad to niby tez jakis mieso) 😀
Podobno mają oznaczać, że robale, ale żywność jest masowo fałszowana – zboże techniczne jako spożywcze, pomidory hiszpańskie jako polskie.
Do 21.38: nie mozna wierzyc w ani jedna litere, wszedzie klamia.Nawet pogoda otatnio sie malo sprawdza 😀 Wraca komuna, tylko technicznie lepsza.
Coś nie zgadza się w tym jesiotrze, którego jadłeś. Ości i skóra? To niemożliwe. Jesiotr jest chrzęstnoszkieletowy podobnie jak rekin. Kiedy chcę kogoś pozytywnie zaskoczyć bezmięsnym daniem, wędzony jesiotr jest niezawodny. Pyszna ryba i zazwyczaj duża, nie mieści się w piekarniku.
To było raczej dzwonko. Może sprzedawany jako jesiotr, a w rzeczywistości coś innego. I mogła to być chrząstka a nie kręgosłup. Podejdę któregoś dnia i jeszcze sprawdzę czy mają to dalej.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/limity-weglowe-dla-kazdego-czyli-kilka-slow-o-kartkach-na-powietrze
Była kawa i herbata. Nie ma słowa o tańszej alternatywie dla alkoholu, a tu miałbyś dopiero pole do popisu. Rozumiem, ze spożywasz mało, lecz w warunkach kryzysu to niezawodna waluta, w dodatku odporna na inflację.
Na drogi alkohol pozostaje jedna recepta – wyprodukować. Oszczędność ogromna, ponieważ ponad połowę ceny robią podatki.
Najlepsza miodówka.
Mieszkania sie nie sprzedaja; https://przelom.pl/44545-chrzanow-bloki-w-kolorze-na-nowym-osiedlu-duzo-mieszkan-wciaz-nie-jest-kupionych.html
Do 16:28. Tak. Praktycznie wszystkim giełdowym deweloperom spada sprzedaż (niektórym drastycznie). Zahamowanie akcji kredytowej, niepewność jutra, wysokie oprocentowanie lokat i ludzie czekają. Zwłaszcza w miastach takich jak Chrzanów (Warszawy problem dotyczy w nieco mniejszym stopniu).
Zobaczymy jak zaczną wyglądać czynsze najmu w I kwartale 2023.
Pytanie:
1.Jak dlugo tak bedzie,
2.O ile zanurkuja ceny na rynku wtornym.
1. Teoretycznie, dopóki kredyty nie staną się dostępne, albo inflacja nie zmniejszy drastycznie wartości pieniądza.
2. Też zaczną spadać, a przy obecnej inflacji, w ujęciu realnym nawet zatrzymanie cen, oznacza utratę wartości.