Czy warto ciężko pracować, czy lepiej kombinować?

Analizując fora internetowe i absurdy polskiego prawa, odpowiedź wydaje się prosta – oto dlaczego warto kombinować?Powodów dla jakich lepsze życie z kombinowania niż z ciężkiej pracy jest kilka.

Nie płacimy podatków. Nie po to ktoś zaczyna kombinować, żeby dzielić się z fiskusem. Sposobów na to jest kilka. Najpierw – korzystamy ze zwolnień podatkowych (do 30 tys. zł, mikro działalność, podwójny KRUS, zwolnienia z podatku dochodowego od zbycia ruchomości i nieruchomości). „Wyższa szkoła jazdy” to całkowite, nielegalne, niepłacenie jakichkolwiek podatków czyli praca na czarno, wykonywanie zleceń na czarno, nieużywanie kasy fiskalnej itp.   Zysk to zazwyczaj ok. 30%.

Korzystamy z wszelkiej dostępnej pomocy państwa.  Ściśle łączy się z pierwszym. „Frajer” pracuje, płaci podatki i… nawet na minimalnej przekracza wszelkie progi  pomocy. Nie dla niego mieszkanie socjalne, dodatki: mieszkaniowy, energetyczny, zasiłki itp. (poza 500+), darmowe żarcie z MOPS i Caritas.  A kombinujący? Dostaje to wszystko z górką. Przy obecnym socjalu (wsparcie dla termomodernizacji Czyste Powietrze+) może to być nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie.  Co więcej kombinujący faktycznie będzie pracował (tylko na czarno).

Mamy emeryturę. Dzierżawimy jakiś hektar ziemi, zakładamy gospodarstwo rolne i ubezpieczamy się w KRUS. Płody rolne sprzedajemy i mamy na dopłaty i składki. Te wynoszą ok. 330 zł/kwartał i gwarantują nam emeryturę taką jak przy składce  600 zł/miesięcznie (stosunek pracy). Czy tu trzeba więcej?  Ubezpieczenie zdrowotne, rentowe? Proszę bardzo – wszystko w tych 110 zł/miesiąc.

Możemy dorobić. Dorywczo, bezkarnie i na czarno. Kto chce pracować, może zacisnąć zęby na 2-3 miesiące i pracować w lecie w rolnictwie (spokojnie 200 zł dniówką), w turystyce albo zimą w budowlance (podobnie). Jak nie,  to wybieramy sobie coś innego np. wynagrodzenie „pod stołem” w podwykonawcy Bolta itp.  Byle pracować nielegalnie, bo inaczej zabiorą całą pomoc.

Stać nas na dzieci. Im więcej dzieci, tym łatwiej o świadczenia i są one większe. Oczywiście, zwiększamy też swoje szanse na pomoc rzeczową i teraz clou….

Mamy mieszkanie – praktycznie za darmo. Czy wiesz co spędza sen z oczu młodego wykształconego z dużego miasta (z mniejszego też)? Myśl, że nigdy nie będzie stać go na mieszkanie. Ponieważ zarabia 3000 zł netto, czyli za dużo, nigdy nie dostanie wsparcia państwa, a komercyjny najem jest drogi (teraz w moim mieście 1400 zł+opłaty za kawalerkę). O kredycie (rata 2000 zł, przy takiej samej kawalerce) nie ma co marzyć, bo zdolności brak.

A kombinator? „Uczciwy” staje w kolejce po mieszkanie socjalne lub komunalne. Czeka parę lat (posiadanie dzieci przyspiesza decyzję) i dostaje. Jednocześnie  korzysta z dopłat państwowych. Nieuczciwy, zajmuje pustostan, wynajmuje i nie płaci właścicielowi, nawet za media. Jest nieegzekwowalny (wynagrodzenia „na czarno” nie da się zająć), więc nie przejmuje się tym. Po kilku latach i tak wszystko się przedawni.

Takie paradoksy nowego wspaniałego świata.

 

 

 

31 przemyśleń nt. „Czy warto ciężko pracować, czy lepiej kombinować?”

  1. Zgadza sie, znam ludzi, ktorzy tak zyja.
    Kilka drobiazgow:
    -ostatnio coraz trudniej pracowac na czarno, nawet w budowlance.Zatrudniajacy chca chociaz umowe o dzielo bez ZUS w razie kontroli PIP.
    -jeden kolega ma zasilki z MOPS od dawna.jednak musial zalatwic sobie tzw.II czy III grupe inwalidzka (obcnie nazywa sie to umiarkowany lub lekki stopien niepelnosprawnosci, wiem bo moja zona ma orzeczony).I skarzyl mi sie niedawno,ze z Caritasu juz nie dostaje paczek bo dają Ukraincom.Ogolem zasilki dostaje w kwocie okolo 500 czy 600 zl/miesiac na osobe i to jest max.
    -zajecie pustostanu-jak najbardziej, sa nawet tzw. squoterzy, ktorzy tak zyja.Oni (i nie tylko oni) biora tez jedzenie ze smietnikow przy duzych sklepach za free, na czym oszczedzaja spore pieniadze i pewnie nie musza wcale kupowac.Chyba nazywa sie to freeganizm.Oczywiscie jakies wydatki chocby na prad i wode maja, bo nie sposob zyc bez pradu,moze maja agregaty czy kradna prad,nie wiem.
    -długi-jesli trafia do firmy windykacyjnej moga sie nie przedawnic, bo wystarczy,ze firma raz na 3 lata (2 lata w sprawach nie w obrocie gospodarczym tylko konsumenckich) -czas do przedawnienia- wysle pismo w/s dlugu i zabawa (naliczanie terminu przedawnienia) od nowa.Ale czasem moze sie udac.
    -dotacja na termomodernizacje-tak,ale jesli klyent 😀 posiada dom, to nie dostanie zapomogi z MOPS.Zeby dostac musi nie miec kompletnie nic.Auta,domu, kosztownosci, akcji, kasy.Sklada oswiadczenie pod odpowiedzialnoscia karna za falszywe zeznania.Mowil mi to ten kumpel.

    Reszta jak najbardziej-pole rolne itp.

    Tak czy inaczej przy obecnym kierunku polityki panstwa w strone socjalu a nie pracy oczywiste jest,ze praca sie nie oplaca.Chyba,ze dobra praca za dobra pensje, ale nie o tym mowa.

    1. Ale takie życie na kombinowanym, to właśnie prześliźnięcie się między przepisami + świadome zmniejszanie potrzeb. Kiedyś to liczyłem. Gdybym fikcyjnie rozwiódł się z żoną, a ona zostałaby z trójką dzieci, to zwalniając się z pracy, dostając alimenty pod stołem (lub minimalne), dostanie więcej od państwa niż pensji. I to bez funduszu alimentacyjnego.
      W budowlance może to działa – legalnej. A ile masz brygad, które ani rachunków, ani faktur, „my ze śwagrem” itp.? Nie robią wielkich robót, tylko partaninki po domach, ale swoje zarobią. Podobnie w rolnictwie. Kto zgłasza robotników sezonowych? Dalej gastronomia i pensjonaty. Kasa idzie z ręki do ręki. Korepetycje. Fryzjerki i kosmetyczki. Z tego spokojnie pożyjesz. Bez rewelacji, ale czy na minimalnej masz rewelację?
      Co do zasiłków z MOPS-u. To nie jest tak, że nie możesz mieć mieszkania. Nie możesz dysponować dochodem. Zawierają jakieś umowy i płacą, a korzystający zobowiązują się szukać pracy. Znajdują ją, popracują trochę, łapią się na zasiłek i wkoło Wojtek.

      1. Tak, te lewe brygady to zmora-nieuczciwa konkurencja. Wiesz-na wsiach i na prywatnych fuchach mozna sie nie rejestrowac bo kto to sprawdzi. na regularnych budowach w miastach gorzej.Mialem kilka propozycji od takich brygad,ale odmawiali pracy wlasnie ze wzgledu na koniecznosc pracy w miescie i mozliwosc kontroli.Tu racja.
        W rolnictwie tym bardziej-kto bedzie sprawdzal ludzi w polu i kto tam w ogole pojedzie na kontrole? Chyba,ze z donosu.
        MOPS-pewnie tak jak piszesz.Teraz sobie przypomnialem,ze przeciez ten kolega ma dom na wsi na swoje nazwisko.

        W obecnej sytuacji tez jestem za kombinowaniem, bo panstwo do tego samo zacheca.

        1. Do postu z 14.47. Wiesz, my przyzwyczailiśmy się do pewnego standardu. Kombinowanie wymaga obniżenia go, bo nie możesz legalnie pracować.
          Całkiem nieźle da się żyć z fuch w mieście. Ostatnio mój kumpel opowiadał 9000 zł za same płytki w łazience 6m2. A do tego przecież instalacje, biały montaż, no i cały materiał. To mniej-więcej dwie średnie pensje netto. A roboty na 2 tygodnie max.
          W polu faktycznie nikt nie sprawdzi. Więc korzystają.

          1. Lazienka 6m2 to jakies 25 m2 plytek. ponad 400 zl/m2 ta kosmos.Nie wiem jakie to miasto, ale w KRK przed kryzysem brano 50-80 zl/m2,teraz nie wiem-niechby razy dwa,ale nie 400.Chyba,ze tam byly zaprojektowane jakies trudne wzory do wycinania z plytek albo bardzo duzo utrudnien.

          2. To wyliczenie wyglądało inaczej: 9000=6*1500 zł. Ktoś liczył powierzchnię łazienki, w ogóle jej nie widząc.

          3. Tak, na pewno obnizenie stndardu.Ale,ze zawsze jest cos za cos, jesli zaczniesz kombinowac obnizysz standard,ale bedziesz wolny.No,nie calkiem,ale o wiele bardziej niz gdybys codziennie chodzil do korpo i znosil humory szefa i podsrywanie sie nawzajem pracownikow 🙂

          4. Do postu z 4.21: tzn. policzyl kladzenie plytek tylko na podlodze? Albo dał cene jak za wykonczenie mieszkania w stanie deweloperskim z metra kw. powierzchni? Nic z tego nie rozumiem,ale pewnie i nie musze.Niektore wyceny sa wziete z sufitu i na zasadzie „a moze frajer kupi”.

  2. … a to wszystko co opisales dzieki swiatlym przywodcom np. kalus Schwab i jego koledzy. Od maja 2022 jest w trakcie eksperyment spoleczny na grupie 5-31k osob w warminsko-mazurskim pod nazwa „dochod gwarantowany”. ma trwac 2 lata, jesli sie uda (a uda sie bo taki jest prikaz z gory), prawdopodobnie zostanie wprowadzony dla wszystkich Polakow.1300 zl/osobe miesiecznie.Jest to jeden z wielu punktow globalistow w agendzie 2030.Pracujesz czy nie-dostajesz co miesiac kase. I to ostatecznie polozy zatrudnianie w firmach.Bo z 500+ (a 500+ ma nadal zostac) nie bedzie motywowac wiekszosci do pracy.A jesli nawet, to beda chcieli nie 3k, ale z 8k pensji.I beda odchodzic z byle powodu.Jak za PRL. Czyli prywatne firmy moga sie juz zaczac zwijac, zostana moze informatyczne i wymagajace wysokich kwalifikacji.Oraz wielkie koncerny.

    1. W Polsce ten projekt zapowiadano, ale kasy nie ma. A idea dochodu podstawowego ma sens w biednym kraju (ten kasą na to nie dysponuje). W bogatym (a my jesteśmy bogaci), zniechęca do pracy.

      1. Kto wie co bedzie za 2 lata.Moze tak ogolą wszystkich,ze kase znajda? 🙂
        Troche zartuje, ale niepokoi mnie ,ze nierzad robi tak jak chce tego Schwab i spolka.Musieli ich dobrze zastraszyc, bo watpie,zeby Kaczynski dal sie przekupic. On chce wladzy, nie kasy.

        1. Ta kasa za 2-3 lata będzie nic nie warta. Ludzie szybko się zorientują (zwłaszcza w Polsce), że nie warto pracować. Słyszałeś o emeryturach? W przyszłym roku ma być 15., do tego podwyżka kwotowa dla tych co nic nie odłożyli. Skutek. Matka 4-ki dzieci dostanie minimalną (1500), 13, 14,15 chociaż nigdy nie pracowała. Tyle samo przedsiębiorca, który miał firmę przez 40 lat, sprzątaczka. Przecież to czyste szaleństwo, bolszewizm i urawniłowka.
          Przy czym, jak dalej tak pójdzie to te 1500 zł emerytury minimalnej nie wystarczy nawet na opłaty w dwóch pokojach. A gdzie życie, leki? Będzie jak za komuny. Mam na wsi trochę starych desek, zbiję podwyższone grządki, nad nimi szklarnię ze starych okien. Z głodu nie zginiemy.

          1. To jest rownia pochyła.
            Te 1300 podniosa do nflacji, w zeszlym roku mialo byc 1200, juz podniesli.
            15 emerytura-cos slyszalem na razie,ze jest 14.bedzie i 20 jak tak dalej pojdzie.
            O emeryturze dla matki 4 dzieci wiem.Moze to i dobrze,bo majac 4 dzieci bez opiekunki nie jest w stanie pracowac.
            Z okien sa bardzo dobre szklarnie 🙂
            Firmy okienne prosza sie,zeby gdzies wywiezc odpady.Sa tacy co tym palą w piecu.
            Masz racje, chyba taki kierunek trzeba teraz przyjac.Jak najwieksza niezaleznosc .Kłóci sie to z praca w korpo ale cos bedzie trzeba wybrac, bo raczej nie pogodzisz.Głównie czasowo.

          2. 15. emeryturę zapowiadają na rok wyborczy (przyszły). Na razie gadanie. Podwyżki emerytury minimalnej są już „klepnięte” – o 250 zł. Właśnie 1588 zł brutto. Do tego najniższa renta (czyli ktoś pracował 5 lat, albo i nic) prawie 1200 zł. Tego się nie da utrzymać, co już widać po skali długu publicznego. Na przyszły rok pożyczają chyba ze 200 mld.
            Co do emerytur matczynych (4 dzieci) kompletnie się nie zgadzam. Moja żona urodziła trójkę. Mając 45 lat załatwiła temat emerytury minimalnej (czyli 20 lat ), a pierwsze dziecko urodziła mając 26 lat. Przecież tam się liczy także okresy składkowe i nieskładkowe (studia, macierzyński). Urodzenie 4 dzieci, nawet nie rok po roku, to 10 lat wyjęte z życiorysu. A gdzie pozostałe 30 lat (od 20-60 r.ż)? Teraz weźmy obecny system – dzieci rodzi się ok. 35 r.ż. To już mamy 11 lat składkowych i 5 nieskładkowych (studia).Potem Do 60-tki nie trzeba pracować (zakładając 4 lata macierzyńskiego, który obecnie jest składkowy), emerytura minimalna wpadnie. Oczywiście, jak komuś się nie chce pracować… ale nie popierajmy tego.

          3. Do postu z 4.46: co do emerytur matczynych-nie mam praktyki, nigdy nie mialem dzieci, myslalem,ze zaangazowanie czasowe matki w wychowanie 4 dzieci uniemozliwia prace. Wyrazy podziwu dla Was,ze daliscie rade.U mnie w domu rodzinnym byla nas trojka, wszyscy pracowali,ale byli tez ciotka, stryj, dziadek i czasem przychodzila opiekunka.Bez ciotki,stryja,dziadka i opiekunki nie wiem jak by bylo.

          4. Posiadanie 4. dzieci to daleko idący wybór i pewna deklaracja postawy życiowej. Nie jest tak, że poza patologią (każde z innym) decydują się na to ludzie przypadkowi. Generalnie trzeba wszystko inaczej poukładać.Znam kilka takich rodzin, sam z jednej pochodzę. W domu było nas czworo, w pewnych odstępach czasu (między mną a siostrą jest 17 lat różnicy). Wiadomo – inne były czasy, pierwsza dwójka urodziła się już na studiach (lekarskich!), potem spora przerwa i kolejna dwójka. Sporo czasu poświęcała nam babcia, wtedy emerytka. Ale moi rodzice normalnie pracowali, ojciec w zasadzie non stop. Mama odchodząc na emeryturę (miała 44 lata pracy, w tym 11 nieskładkowych, bo studia i wychowawczy) spokojnie wyrabiała na minimalną. Teraz są inne czasy, ale znam kilka kobiet z co najmniej czwórką dzieci (jedna ma nawet 7). Każda pracuje lub prowadzi dg z mężem (składki płacone, lata lecą), szkoda im rzucić wyuczone zawody (lekarka, księgowa). W przypadku niektórych wygląda to inaczej – rolę przejmują niańki. Nie pracuje tylko jedna – ich dziecko urodziło się mocno niepełnosprawne. Osobiste zaangażowanie matki koncentruje się w pierwszych trzech latach życia dziecka, może 5. Potem obowiązkowa zerówka, szkoła. Pomaga przynajmniej jedno z dziadków, ojciec zmienia się w kierowcę, dzieciaki samodzielniejsze. Teraz, wśród trzydziestolatków, obowiązuje zresztą inny wzorzec kulturowy. Ojciec ma się włączać, angażować. Ja sam, od tego roku, przykręciłem kurek w działalności, wykorzystuję urlopy, mogę więcej czasu poświęcać najmłodszemu, a najstarsi już pełnoletni, wyszli z domu (studia), ale dalej jeżdżę na mecze (nie wszystkie, wiadomo, ale na co drugi). To też wybór- ojciec rówieśnika syna – ma dwójkę dzieci, mieszka w mieście – siedzibie klubu – i na żadnym spotkaniu go nie widziałem. W podobnym przypadku – ojciec siódemki, pojawia się, często z całą rodziną na prawie każdym „u siebie”, żeby chłopaka wesprzeć.

  3. Trudno nie dostrzec realizacji roznych punktow z opisanej nizej agendy 2030.W szczegolnosci teraz mozna zauwazyc realizacje nast.punktow : 2, 6, 10, 11 , 13 , 14 , 15, 18 , 19 , 20 , 23 , 24 , 25 , 28.Inne punkty jeszcze nie realizowane albo raczkuja.
    „Przed nami leży dokument ONZ zatytułowany „nowy porządek świata”, którego wykonanie jest przeznaczone na okres od 2021 do 2030 r. w tym przedziale czasowym wyznaczono następujące cele:
    1.ustanowienie jednego rządu światowego
    2.bezgotówkowa wspólna waluta światowa
    3.bank centralny / zjednoczony bank światowy
    4.zjednoczona armia światowa
    5.zniesienie suwerenności narodowej
    6.anulowanie własności prywatnej
    7.zniesienie instytucji rodziny
    8.redukcja światowej populacji
    9.kontrola wzrostu i gęstości zaludnienia
    10.obowiązkowe szczepienia wielokrotne
    11.uniwersalny podstawowy dochód
    12.anulowanie wynagrodzeń
    13.wszczepienie mikroczipa do organizmu człowieka w celu umożliwienia robienia zakupów, płacenia, podróżowania i kontrolowania ruchu osoby
    14.wprowadzenie oceny społecznej (jak w Chinach)
    15.niezliczone urządzenia elektroniczne zostaną podłączone do systemów 5G
    16.rząd przejmie prawo do wychowywania dzieci
    17.prywatne szkoły, uniwersytety i inne instytucje akademickie przejdą do Państwa
    18.zniesienie prywatnego transportu samochodowego
    19.zniesienie wszystkich prywatnych przedsiębiorstw
    20.w transporcie lotniczym liczba pasażerów zostanie ograniczona do minimum
    21.koncentracja ludzi w strefach specjalnych (przedmieścia)
    22.anulowanie systemów nawadniających
    23.zniesienie prywatnych przedsiębiorstw w sektorze rolnym, w tym zakaz posiadania zwierząt
    24.anulowanie mieszkań prywatnych
    25.ograniczenie użytkowania gruntów
    26.zakaz wszystkich naturalnych (niesyntetycznych) zabiegów
    27.zakaz wszelkich nietradycyjnych metod leczenia (naturopatia)
    28.zakaz dla wszystkich rodzajów paliw kopalnych.

    1. Moim zdaniem jeden rząd światowy nie jest możliwy, łącznie z pkt 5. Za dużo antagonizmów. Wyobrażasz sobie za 8 lat – ruscy i Ukraińcy w jednym państwie? A Grecy i Turcy? Żydzi z Syryjczykami, Libańczykami, Egipcjanami?
      Do 2, 3, 10, 14, 15, 21 już prawie doszliśmy. Z kolei 22, po co ktoś miałby to robić? Podobnie 7? W jaki sposób można znieść instytucję rodziny?

      1. Pewnie,ze jeden rzad niemozliwy,ale probuja.
        Suwerennosc-Unia dawno juz chce zlikwidowac panstwa narodowe,ale nie udaje im sie.No,moze troche.
        Na pewno imigracja szkodzi narodowosciom, mieszanie ras jest niekorzystne.Nie w takim duzym stopniu jak np.we Francji.Czytasz: Francuz-widzisz: czarny 🙂 Nie jestem rasista,ale nie przesadzajmy.Co innego studenci z Afryki czy podrozni,a co innego wymiana bialych na czarnych albo mulatow.Poza tym widzimy co sie we Francji wyprawia-palenie aut,sklepow, cigle rozroby.Muslimy chca przerobic Francja-i inne kraje tez,np.Danie, Szwecje-na swoja modle.Dobrze,ze u nas nie ma jeszcze tego problemu-i to akurat dzieki Kaczynskiemu, bo nie zgodzil sie na wpuszczanie obcych kiedy Merkel tego zazadala.

        Likwidacja rodziny-nie wiem po co,moze chodzi o oslabienie tradycyjnych wiezow, wsparcia duchowego? Zeby czlowiek byl calkiem zalezny od wladzy?

        Systemy nawadniajace-tez nie wiem po co likwidowac.Zeby zlikwidowac drobne rolnictwo?

        Niektore narody z cala pewnoscia nie beda w stanie razem egzystowac.

        Byc moze chcieliby zalatwic te problemy przez system kar i nagrod jak w Chinach.Robisz jak chca-nagroda, nie robisz-kara.
        To wszystko mnie troche smieszy i nie uda sie,na pewno nie w 100%.Ale martwi mnie,ze jednak niektore punkty sa w trakcie realizacji,choc nie wszedzie.

        1. Ale przecież Unia to związek państw. Chce tyle, ile państwa (większość). Co do Francji. Paryż, Marsylia a prowincja, to dwa różne światy. To jest taki problem jak Żydzi przed II WŚ w Polsce. 10-20 %, ale odrębność kulturowa. Niekoniecznie muszą być muslimami, bo sporo byłych kolonii francuskich to państwa chrześcijańskie. Część tych ludzi się zasymiluje. Oczywiście z uwagi na skalę bezrobocia, przestępczości, korzyść z nich żadna.
          System kar i nagród może i zadziała na Niemca. Jak funkcjonowałby w Polsce, pokazał PRL i zabory. Żadnemu rządowi ponadnarodowemu nie wyjdzie. Unia nie ma żadnej realnej władzy wykonawczej i na tym polegnie.

          1. Unia przeksztalca sie w federacje – a w kazdym razie chce sie przeksztalcic – i wydawac polecenia innym z Brukseli,a lejce Brukseli bedzie trzymal Berlin.
            Czytales na pewno,ze po wygranej prawicy we Wloszech von der Leyen powiedziala,ze obetna fundusze Wlochom, bo miala wygrac lewica.
            Pewnie,ze kary w Polsce nie zadzialaja,ale beda na pewno probowac.Chyba,ze do tego czasu to wszystko sie sypnie,na co mam nadzieje po listopadzie (wybory kongres w USA) i za 2 lata (prezydent w USA).

          2. No tak, ale jak nie ci co trzeba wygrają wszędzie? To przecież i komisja się zmieni, bo tę wybiera PE. Nie da się tak sobie obciąć funduszy, tam są przecież jakieś umowy, ustalenia. W wyjątkowych przypadkach (Polska,Węgry) może tak. Zwłaszcza jak ktoś podkłada się sam.

  4. …oczywiscie agenda jest opisana nie w ten sposob, ale w istocie o to chodzi. Przyklad-proby ustanowienia WHO jako organizacji zarzadzajacej dla calego swiata.

    1. U nas premier nie może dogadać się z wicepremierem. Te wszystkie nadambitne biurokraty pożrą się ze sobą, który ważniejszy, będą sabotować nawzajem.

  5. …nie zalezy mi , zeby ktos sie do tego przekonal. Chce tylko zaproponowac taki sposob patrzenia na rzeczywistosc, poniewaz tlumaczy dzisiejsza sytuacje.

  6. Do postu z 2.07: tak, wlasnie o to chodzi,ze jesli wygra opcja przeciwna w wiekszej ilosci krajow, to i komisja sie zmieni. Jak na razie Leyen mowila wprost,ze Wlochom tez obetnie na takiej samej zasadzie co PL i Wegrom. Ostatnio komunisci z Brukseli maja gdzies wszystkie ustanowione przez siebie traktaty i prawa.W Szwecji tez wygrala opcja im przeciwna, w Hiszpanii tez sie to samo zapowiada, jeszcze gdzie indziej tez.Beda mieli spory problem. i bardzo dobrze.

    1. Tylko pytanie, czy socjalistów nie zastąpią socjaliści, tyle że konserwatywni obyczajowo i nacjonaliści zamiast kosmopolitów.

  7. Do postu z 2.37: posiadanie dzieci i to w wiekszej ilosci to duze poswiecenie i bardzo szanuje wszystkich, ktorzy maja dzieci. Ja nie mam bo jakos kilka kobiet, z ktorymi bylem w zwiazkach, nie chcialo.Mialy juz swoje z poprzednich zwiazkow po jednym.A mnie jakos bardzo na tym tez nie zalezalo.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *