Przedsiębiorca kombinuje, czyli 4 sposoby na wysokie ceny energii.

Dzisiaj będzie o mojej rozmowie z pewnym przedsiębiorcą. Omawialiśmy wysokie ceny węgla i związaną z tym sytuację, program „Czyste powietrze”. Czy rozdając pieniądze „najbiedniejszym” nie tworzy się przypadkiem patologii?Efekty naszych przemyśleń nie dadzą się zastosować zawsze i wszędzie, ale dają obraz skutków rozdawnictwa, która to „pomoc” nie trafi do najbiedniejszych, lecz najbardziej „cwanych”. Jak zwykle.

Przypadek 1. Dopłaty do węgla.

To dopiero pomysł, a więc założenia nieznane. Powiedziano jednak, że każdy ogrzewający dom węglem będzie miał możliwość zakupienia 3 ton węgla po „starej” – 3 razy niższej cenie.  I teraz zgłaszamy (termin do 30 czerwca) stary, piec węglowy. Nic nie łgamy – jest. Dostajemy 3 tony węgla i sprzedajemy je po cenie prawie rynkowej (zarabia sprzedający i kupujący). Mamy na pokrycie podwyżki.  Tak zadziałają cwaniacy. Wystarczy siedlisko na wsi,  stary dom babci, domek nad jeziorem z kominkiem itp.

Przypadek 2. Dotacja „Czyste powietrze”.

Tutaj rząd wprowadził zasadę: im mniej zarabiasz, tym więcej dostajesz. Taki np. właściciel firmy, z wysokimi, legalnymi dochodami będzie w kropce. Dostanie 30% wydatków (wyjątek pomijalny) i nie więcej niż 30.000 zł. Gdyby był emerytką ze świadczeniem minimalnym, zwrócą mu 90% i maksymalnie 69 tys.  zł. Tłumacząc po ludzku – ja dostanę maksymalnie 30.000 zł, o ile wydam 100.000 zł.  Babcia, 69.000 zł jeżeli wyda 76.000 zł.

Niby słuszne. I nie mam już babci. Ale mam syna – studenta bez dochodu. Przepiszę mu dom (koszt 2000 zł), on złoży wniosek o dotację, zrobi remont i zarobimy 37 tys. zł (39-2).

Przypadek 3. Dotacja „Czyste powietrze” – wersja „na bogato”.

Dotacja przysługuje zarówno właścicielowi domu jednorodzinnego, jak i lokalu mieszkalnego w tym domu.  Czyli jeśli mam 2 kondygnacje, mogę zrobić 2 lokale (niezależne wejścia – jak najbardziej wykonalne). Jedno dostanie jeden syn, drugie drugi. Wtedy kwota dotacji się podwaja. Już mamy nie 37 tys. zysku, ale 74 tys.

Chyba nie o to chodziło.

Przypadek 4. Mój elektryk.

Mam pomysła, rzekłem jak sam Ferdynand Kiepski. Kupię sobie elektryka. Na wsi wisi instalacja FV (montaż gminny, więc na starych zasadach). Najpierw dostanę na zakup samochodu  27 tys. zł dotacji, bo jestem przedsiębiorcą i mam Kartę Dużej Rodziny. Czyli zamiast 100 tys. zapłacę 73 tys. (za wersję podstawową Fiat 500e).  Jeden plus. Drugi to przejeżdżanie rocznie ok. 27 tys. km. Gdybym utrzymał tę opcję, w mieście doładowując się na darmowej ładowarce (co realne), a w długiej trasie (12 tys. km rok) płacąc za co 3 kilometr wg stawki ORLEN (2 zł/KWh – 30 zł/100 km), i co 3 wg drugiej taryfy (0,42 zł/KWh – 6 zł/100 km), miałbym 19 tys. km za darmo, 4 tys. km za 1200 zł i 4 tys. km za 240 zł. Łącznie wydałbym na prąd ok. 1440 zł. Alternatywa w postaci mojej Skody – (45 zł/100 km przy cenie 8 zł/l optymistycznie) będzie znacznie droższa –   12.150 zł.

Rocznie zaoszczędzę ponad 10 tys. zł. Warte rozważenia. Każdy przedsiębiorca przejeżdżający rocznie co najmniej 15 tys. km może zrobić podobnie (nie musi mieć 3 dzieci).

Jak widzicie, krótka rozmowa z kumplem, zaowocowała w krótkim czasie, pomysłami na oszczędność w łącznej wysokości 210 tys zł:

1) Dopłaty do węgla przez 3 lata (dłużej ich nie będzie) – ok. 3000 zł x 3 rekompensujące podwyżki gazu,

2)  74 tys. – Czyste powietrze,

3) 27 tys. zł dotacji Mój Elektryk + 10 tys. na paliwie zaoszczędzone przez okres użytkowania auta (10 lat).

Łączne zyski to „pusty pieniądz” powodujący dalszą inflację. Tak to działa.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *