Czy 5000 zł wystarczy dla 4-osobowej rodziny?

Na jednym z odwiedzanych przeze mnie forów zadano tytułowe pytanie. Udzielone tam odpowiedzi skłoniły mnie do głębszej analizy, ale przede wszystkim uświadomiły po raz kolejny skalę inflacji. Czy faktycznie 5000 zł to tak dużo?

Nie. To dwie pensje minimalne + 2x 500+. Na osobę przypada 1250 zł netto. Bez szaleństwa. Postaram się odpowiedzieć na pytania w dwóch wariantach – miejskim i wiejskim, bo sporo je różni.

Miasto.

Statystyczni rodzice z dwójką dzieci mają albo ok. 35 lat, jeśli mówimy o przedszkolakach i ok. 40-45 lat przy dzieciach szkolnych, ale niepełnoletnich. W takim przypadku najprawdopodobniej mają już własne mieszkanie, przynajmniej w części na kredyt. A zobowiązanie finansowe oznacza spore dodatkowe wydatki. Postaram się stworzyć modelowy budżet, w głównych kategoriach.

Opłaty. Tutaj liczę media i ew. czynsz. Znane mi rodziny potrzebują ok. 600-700 zł w lokalu tzw. bezczynszowym i ok. 900-1000 zł w spółdzielni mieszkaniowej, o ile nie przekroczą metrażem 55m2. Przyjmuję kompromisowe 800 zł.

Życie. Czyli jedzenie, chemia, leki, ubrania. Wydatek ok. 2000 zł. Może jeśli dzieci małe to mniej, ale wtedy dochodzi przedszkole. Jedzenie bardzo podrożało, nawet przywoływana przeze mnie blogerka pokazała ostatnio budżet żywnościowy dla 5 osób (b. skromny, mało mięsa) za 1000 zł, a ona wszystko robi sama. Dzieci wyrastają z ciuchów, butów itp. leki też potrzebne. I już mamy 2800 zł.

Transport. W dużym mieście może być bez samochodu, a może z małym jeździdełkiem. Jeśli więcej stoi niż jeździ (6 tys. km/rok) mamy minimum 270 zł/miesiąc. 3070 zł.

Nauka. Niech tylko jedno dziecko uprawia sport i to dosyć popularny (piłka nożna, koszykówka). Trzeba zapłacić składkę, trzeba doliczyć pieniądze na stroje, jakiś obóz. Niech będzie 100 zł/miesiąc. Do tego przecież różne opłaty szkolne, wycieczki, składki – i leci druga stówa. Tak, 200 zł to w warunkach miejskich minimum. 3270 zł.

Ubezpieczenia, kieszonkowe, prezenty. Dwie polisy w pracy 100 zł. Do tego kieszonkowe dla młodszych i starszych 300 zł, i ze 200 zł na prezenty. W sumie 600 zł. 3870 zł.

Na wszystkie pozostałe wydatki zostaje 1130 zł. Z tego trzeba kupić nowe meble, naprawić pralkę, zrobić co jakiś czas drobny remont, pojechać na wakacje, zmienić auto, no i wreszcie zapłacić ratę hipoteki. Jeśli wynosi ona tylko 700 zł (kredyt na ok. 100 tys. zł na dwadzieścia lat), na te wszystkie koszty mamy 430 zł. I to wcale nie jest dużo.

Wieś.

Miałem wielokrotnie rozmawiać z ludźmi z małych wsi i miasteczek. Tam żyje się taniej i spokojniej, po prostu skromniej. Dlaczego? Dłuższa droga po zakupy, większe spektrum biedy, a wreszcie mniejsze oczekiwania i tańsze jedzenie. Jak to przełożyć na budżet.

Życie. Tu spokojnie możemy założyć 1500 zł. Mniej drogiej chemii, inne nawyki żywieniowe, tańsze jedzenie.

Opłaty. Nie ma czynszu jest własny domek lub piętro u rodziców. Woda i ścieki są tańsze, często z własnej studni i z oczyszczalnią (80 zł), podatek też (20 zł), do tego prąd (drożej – 150 zł). Sporą pozycją pozostaje węgiel do ogrzewania (300 zł).  Kupi się komórki, jakiś podstawowy pakiet TV i mamy kolejne 100 zł. Gaz może mieć zużycie symboliczne 70 zł, bo służy tylko do gotowania. W sumie 720 zł. O dziwo, wyszło podobnie jak w mieście. Dwie pozycje 2220 zł.

Transport. Jedno auto zwykle stoi na podwórzu. Czymś trzeba dojechać do pracy. Przebiegi są jednak małe. Znowu – wystarczy 270 zł. Już 2490 zł.

Nauka. Będzie taniej. Mniej wycieczek, niższe składki, brak wysokopłatnych zajęć dodatkowych. Wystarczy 100 zł. 2590 zł.

Ubezpieczenia, kieszonkowe, prezenty.  Z ubezpieczenia raczej nikt nie korzysta. Kieszonkowe będzie symboliczne 100 zł na wszystkich (gdzie to wydać?). Prezenty pozostaną na podobnym poziomie – 200 zł. W sumie dochodzimy do 300 zł. 2890 zł.

W efekcie o 900 zł mniej niż w mieście. Pozostanie też całkiem spory margines na inne wydatki. Bo tak, wakacje sporadycznie (nawet zarabiający kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie jadą raz w roku na tydzień, cóż praca), hipoteki brak. Zostają remonty, wymiana i zakup sprzętu.

Jak widać wieś będzie tańsza i spokojnie wystarcza tytułowe 5000 zł. Oczywiście o ile przyjmiemy wiejski styl życia. W mieście potrzeba sporo zapobiegliwości, żeby zmieścić się w budżecie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *