Czy warto rzucać pracę, żeby otrzymać 500 zł na dzieci – studium przypadku?

Jest sobie całkiem przeciętna rodzina. Mają dwoje dzieci. Kobieta pracuje 8 godzin dziennie, otrzymując niewiele więcej niż pensję minimalną (1400 zł). Mężczyzna zarabia znacznie lepiej 3100 zł netto. Kiedy usłyszeli o programie Rodzina 500+ zaczęli liczyć.

W chwili obecnej (są małżeństwem) otrzymają 500 zł, tylko na pierwsze dziecko, bo ich łączny dochód przekracza próg 800 zł dochodu netto na członka rodziny. Dochody męża uniemożliwiają otrzymanie jakichkolwiek świadczeń od państwa (świadczenia rodzinne, pomoc społeczna, dodatek mieszkaniowy).

A gdyby tak kobieta rzuciła pracę? Wtedy dochód wyniesie już tylko tyle, co pensja męża – 2780 zł.  Na osobę to niespełna 700 zł (dokładnie 695 zł). Nagle otrzymają 1000 zł na dwójkę dzieci. Powinni dostać też dodatek mieszkaniowy, czyli 128 zł.  Próg do świadczeń rodzinnych zostanie przekroczony. Razem zyskają 628 zł tracąc 1400 zł dochodu. Nadal mało ciekawie.

A gdyby zdecydowali się na separację? Wtedy sytuacja radykalnie się zmienia. Kobieta nagle staje się bardzo biedna. Ponieważ nie pracuje i utrzymuje się wyłącznie z alimentów (800 zł na dwoje dzieci)  dostaje:

  • 1000 zł na dwoje dzieci (świadczenie wychowawcze czyli 500 zł na dzieci),
  • 400 zł dodatek mieszkaniowy,
  • 236 zł świadczenia rodzinne,
  • 100-200 zł pomoc społeczna (sądzę, że są to kwoty minimum) a nawet 450 zł.

Razem separowana rodzina zyska (w stosunku do dwóch osób pracujących, żyjących w małżeństwie) nawet 1536 zł czyli więcej niż pensja kobiety, której w takim wypadku opłaca się zostać w domu. Chyba nie do końca o to chodziło ustawodawcom.

 

 

Ile kosztuje utrzymanie dziecka?

Nie ma jednej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Wszystko zależy od stylu życia i zasobów finansowych jego rodziców, indywidualnych zdolności dziecka, wieku, a na koniec także stanu zdrowia.

Wychowanie Roberta Kubicy, Agnieszki Radwańskiej kosztowało krocie, co nie oznacza, że była to zła inwestycja. Przeciętny Kowalski wydaje znacznie mniej. Postaram się stworzyć pewien standard, będący odpowiedzią na tytułowe pytanie i badania ekonomistów.

Wiek do 3 lat.

Jedzenie 150-500 zł (soczki, obiadki, warzywa eko itp.).

Ubranka i akcesoria (szybki wzrost) od 30 zł (ciuchlandy, większość otrzymana od znajomych lub rodziny) do 500 zł (mebelki, nowe ubranka, gadżety).

Opieka: Od 0 (babcia) przez 700-800 zł (żłobek) do 1800 zł (opiekunka).

Leki,lekarze, atrakcje i zajęcia dodatkowe: Od 50 zł do 1000 zł (jeśli dziecko często choruje).

Razem: Od 230 zł do 3800 zł. Rozrzut jak widać jest ogromny.

4-6 lat (przedszkolak).

Jedzenie 200- 600 zł.

Ubranka i akcesoria: 30-500 zł.

Opieka: Od 0 zł (babcia) przez 200-300 zł (przedszkole gminne) do 1000 zł prywatne przedszkole.

Leki,lekarze, zajęcia dodatkowe: 100 zł do 1000 zł

Razem: Od 330 zł do 3100 zł.

7-15 lat (szkoła podstawowa i gimnazjum).

Jedzenie: 300-1000 zł.

Ubrania i gadżety, kieszonkowe: Od 100 zł do 1000 zł.

Nauka: 200 zł – 1500 zł (prywatna szkoła).

Leki, lekarze, zajęcia dodatkowe, wakacje: Od 50 zł do 1500 zł.

Razem: Od 650 zł do 5000 zł.

16-18 lat (liceum).

Jedzenie: 500-1200 zł.

Ubrania i gadżety, kieszonkowe: Od 200 zł do 1400 zł.

Nauka (w tym korepetycje): Od 300 zł do 2000 zł.

Leki, lekarze, zajęcia dodatkowe, wakacje : Od 50 zł do 1500 zł.

Razem: Od 1050 zł do 6100 zł.

Całkowity koszt wychowania dziecka przez 18 lat może zatem wynieść od 128 tys. zł do ponad 1 mln zł.

Powyższe wyliczenia nie uwzględniają kosztów większych samochodów, mieszkań itp.

Zakładając, że pomoc państwa w postaci 500 zł na dziecko będzie trwała od urodzenia do pełnoletności,  to rodzic może otrzymać (o ile spełni kryterium dochodowe) maksymalnie 108 tys. zł.

500 zł na dziecko. Jak wydać te pieniądze?

Informacje o programie 500 zł na dziecko znajdziecie m.in. tu:

http://500nadzieci.pl

Teraz postaram się napisać kilka słów o tym jak wydać te pieniądze.

Po pierwsze – rozsądnie. Rozsądnie, to znaczy adekwatnie do sytuacji. Ktoś mający minimalne dochody przeznaczy je pewnie na zakup lepszego jedzenia, ubrań, pomocy szkolnych itp. Zamożniejsi zapłacą za zajęcia dodatkowe, obozy, wyjazdy itp. Najbogatsi w całości odłożą dziecku na przyszłość (np. na wkład własny do mieszkania, własną firmę).

Po drugie – na dziecko. To są pieniądze dla rodziców, ale na dzieci. Jeśli nie chcesz mieć wizyty pracownika socjalnego (bo donieśli „życzliwi sąsiedzi”) nie planuj wzięcia kredytu na wypasiony samochód, nie kupuj alkoholu itp. Licz się z tym, że możesz zostać zapytany – jak wydałeś pieniądze.

Po trzecie – nie przyzwyczajaj się do tego dochodu. Zapobiegaj zjawisku, które nazywa się „inflacją stylu życia” tzn. uważania podwyżki i innego wzrostu dochodów za oczywiste i przeznaczanie ekstra kasy na natychmiastowe podniesienie stopy życiowej (czyli zakupy konsumpcyjne).

Poniżej przykładowy plan rozdysponowania dochodów w „klasie średniej” (dwie przeciętne pensje, dwoje dzieci). Rodzina taka dostanie 500 zł (o ile nie ma szczęścia prowadzenia działalności gospodarczej ze stratą, posiadania wysokowydajnego gospodarstwa rolniczego lub dochodów w szarej strefie).

Spełniamy jednocześnie trzy warunki:

  • część na przyszłość – odłożenie na wesele, początek wkładu własnego na mieszkanie dzieci itp. – 170 zł,
  • część na przyjemności (zabawki, książki, komputer, tablet, telefon itp.) – 160 zł,
  • część na edukację (zajęcia dodatkowe, obóz językowy, wyjazd związany z hobby, sportem, nauką)  – 170 zł.

Kwota 170 zł oszczędzana miesięcznie daje razem rocznie 2040 zł. Po 18 latach  (o ile program będzie tyle trwał) mamy już 47.000 zł (o ile założymy zysk 3,25%  rocznie – uwzględniając podatek). Jeśli mamy małe dzieci starczy na 20% wkładu na kawalerkę.

170 zł na edukację to niewiele. Ale z drugiej strony, wystarczy na prywatne lekcje języka dla jednej osoby (przynajmniej u mnie), lub zajęcia sportowe dla dwóch.

Przyjemności też muszą być. W końcu taka jest natura dzieciństwa. Blisko 2000 zł rocznie to np. laptop, markowy tablet lub telefon. To w końcu wyjazd wakacyjny na zagraniczny obóz na 7-10 dni.

Moje pomysły są tylko propozycjami. Swoje plany wpisujcie w komentarzach.

 

 

 

Co ma gra na pianinie do pisania bloga o oszczędzaniu?

Przyznam się, że do pisania bloga zabierałem się od roku. Zanim jednak wpisy ruszyły musiałem mieć pewność, że będę w stanie publikować przynajmniej raz w tygodniu. Teraz udaje mi się pisać codziennie, mimo iż mam sporo innych obowiązków. Jak to możliwe?

Moją drugą pasją jest gra na pianinie. Wiecie czego wymaga? Systematyczności i ćwiczeń. Najlepiej codziennie, żeby utrwalić nawyki.

Blogowanie wykazuje istotne podobieństwa. Należy wyrobić sobie, a potem utrwalić, nawyk regularnego działania. Powtarzanie. Jeszcze raz, dzień w dzień.

Jak pisał główny założyciel Opus Dei „Czy widziałeś jak wznosił się ten wspaniały, imponujący gmach? – Stworzyła go potęga rzeczy drobnych!”

System kopertowy – najprostszy sposób na opanowanie wydatków

Czy ciągle masz problemy z planowaniem swoich finansów? Prowadzenie rejestru wydatków w zeszycie, excelu, telefonie nie sprawdza się w Twoim przypadku? Brak Ci motywacji do oszczędzania i zapisywania?

Mam dla Ciebie najprostsze rozwiązanie. Sprawdziły go nasze babcie, które wprawdzie były mniej wykształcone, ale często znacznie rozsądniejsze jeśli chodzi o pieniądze.

System opiera się o kilka zwykłych kopert. Wystarczają te w formacie a6 (najmniejsze), chodzi o to aby mieściły się w nich banknoty.  Nie korzystamy z konta ani kart kredytowych. Posługujemy się wyłącznie widocznym, fizycznym pieniądzem. Zaczynamy.

Kowalscy, typowa młoda rodzina ma dochody w wysokości 3000 zł netto. Właśnie otrzymali pensję na kolejny miesiąc. Pamiętają, że trzeba:

  • opłacić czynsz za wynajęcie kawalerki + opłaty dla właściciela wynajmowanego mieszkania – 1000 zł (nie w Warszawie),
  • uregulować rachunki za komórki, internet – 100 zł,
  • kupić 2 bilety komunikacji miejskiej –  170 zł,
  • przeznaczyć pewną kwotę na życie (tj. jedzenie, ubrania, chemia, leki) – 830 zł,
  • inną na rozrywki – 300 zł,
  • co nieco zaoszczędzić – 600 zł (20% dochodów).

Potrzebują zatem 10 kopert.  5 z nich opiszą kategoriami wydatków (mieszkanie, rachunki, transport, rozrywka, oszczędności). Pozostałe pięć numerami kolejnych tygodni w miesiącu.

Do pierwszej włożą pieniądze na opłaty. Wyjmą je przed 10. kiedy będą rozliczać się z właścicielem.

Drugą wypełnią środkami na rachunki. Kiedy nadejdzie termin płatności, kopertę opróżnią.

W trzeciej przechowują pieniądze na karty ZTM. Bilety muszą kupić do 3.

Czwarta zostanie przeznaczona na rozrywki.  Można z niej podbierać, dopóki pieniądze się nie skończą.

W piątej Kowalscy gromadzić będą oszczędności.

Kopert przeznaczonych na życie będzie 5. Każda na inny tydzień. Dlaczego aż 5? Bo nad wydatkami na życie najtrudniej nam zapanować. Tutaj zakupy, tam zakupy, tutaj bluzka, tam nowe buty i … po pensji.

Zasady są proste. Nie można wydawać na dany cel więcej niż jest w kopercie. Jeśli wypłacimy mniej, środki idą albo na oszczędności, albo przechodzą na kolejny miesiąc. Tym sposobem nawet najwięksi rozrzutnicy, jeśli widzą jak szybko ubywają im pieniądze, zaczynają wkraczać na ścieżkę rozsądku.

I o to chodzi.

Sam przez kilka lat korzystałem z tej metody.

Jak spłacić kredyt hipoteczny w 15 lat zamiast w 30?

Wielu z nas ma kredyty hipoteczne. Przy zawieraniu umowy decydowaliśmy się często  na najdłuższy możliwy okres spłaty, czyli 30 lat. Jednak okres umowny można skrócić nawet o połowę. Jak? Nadpłacając.

Przyjmujmy pewne założenia.  Typowa rodzina, kupując nieruchomość, wzięła 200 tys. kredytu hipotecznego. Rata wynosi ok. 900 zł. Ile więcej trzeba zapłacić aby czas życia kredytu skrócił się o połowę?  Niespełna 600 zł miesięcznie. 

Czy to dużo? Z pewnością dla jednych to suma niemożliwa do zaoszczędzenia. Dla innych niewielka korekta planów.

Jeżeli kredyt spełniał warunki przyjmowane dla rozsądnego ojca rodziny (rata nie więcej niż 15% dochodu) to możemy założyć, że nasi kredytobiorcy zarabiają około  6000 zł netto miesięcznie (mniej więcej 2 średnie pensje). W takiej sytuacji jest pole do optymalizacji wydatków w ten sposób, aby wygospodarować dodatkowe 600 zł miesięcznie na nadpłatę.

Jeżeli kredyt był brany na 30-40%  przeciętnych dochodów? No cóż, tutaj nie ma wielkich możliwości manewru. Pozostaje tylko zwiększyć dochody.

 

 

Sknera czy oszczędny?

Wiele osób używa słów „sknera” i „oszczędny” jako synonimów. Mają one jednak zupełnie inne znaczenie. Różnica między sknerą a człowiekiem oszczędnym jest zasadnicza.

Sknera to osoba, żałująca sobie (i wszystkim najbliższym) każdego grosza. Ubiera się byle jak, je byle co, jeździ byle czym, nie wydaje i zbiera pieniądze dla samego posiadania. Jego myślą jest mieć więcej. Aby to osiągnąć potrafi pojechać bezpłatnym autobusem na drugi koniec miasta, żeby kupić opakowanie proszku o 50 groszy taniej.

Oszczędny z kolei, wprawdzie odmawia sobie (i czasami bliskim) wielu rzeczy, ale robi to z konkretnego powodu. Ma priorytety wydatkowe i na nich się skupia, bezlitośnie eliminując pozostałe wydatki lub tnąc je do kości. Planuje cele finansowe i wie, że nigdy ich nie osiągnie, jeżeli nie skupi się na tym co ważne. Wybiera wakacje (jeśli są dla niego ważne) zamiast wyjść na miasto, odłożenie na 1-szą wpłatę na mieszkanie zamiast hucznego wesela na 300 osób. Stara się optymalizować. Jest zdolny do wyrzeczeń, ale nie dla zasady (jak sknera) lecz aby spełniać marzenia.

Oszczędny a sknera

SkneraOszczędny
JedzenieWybiera najtańszeStara się niewielkim kosztem jeść zdrowo np. wybierając gotowanie w domu zamiast fast-foods.
Horyzont planowania
Krótkoterminowy (zaoszczędzić dzisiaj)Długoterminowy
Wpływ na innych ludziNegatywny (marudzą, wypominają)Pozytywny (inspirują do dobrych zmian)
Stosunek do cenyPatrzy tylko na cenęDostrzega relację cena/jakość

Z zewnątrz najłatwiej poznać oszczędnego po uśmiechu na twarzy. Realizuje swoje kolejne plany i cieszy się życiem. Sknera zaś ciągle narzeka i wszystkim się zamartwia.

Jak płacić mniej za telefony komórkowe?

Obniżenie opłat za telefony komórkowe może wynikać z kilku działań. Najprościej oczywiście nie dzwonić (zwłaszcza mając ofertę na kartę), koszt utrzymania komórki będzie wtedy wynosił dosłownie kilka złotych miesięcznie. Drugi prosty sposób, to namówić pracodawcę, aby pokrywał koszty telefonu.

Nie o to jednak droga dla wszystkich. Trzeba znaleźć lepsze, a co najważniejsze uniwersalne rozwiązanie, żeby zamiast np. 150 – 200 złotych płacić ledwie 20.

Najpierw proponuję zastanowić się, czy mamy telefon na kartę, czy na abonament. Kończąca się umowa abonamentowa terminowa, umowa na czas nieokreślony lub karta to dobry znak. Możemy dokonywać zmian. Trzeba bowiem pamiętać, że za zerwanie współpracy z siecią telefonii komórkowej (czyli wypowiedzenie umowy zawartej np. na 2 lata przed terminem) może nas słono kosztować. Operator naliczy wtedy kary umowne w wysokości kilku tysięcy. To zupełnie nieopłacalne. W takiej sytuacji pozostaje nam tylko cierpliwie czekać, aż upłynie czas do wygaśnięcia umowy.

Załóżmy jednak, że jesteśmy wolni.

Musimy odpowiedzieć sobie – czy nasz telefon jeszcze trochę pożyje, czy wymaga  zmiany. Wymiana aparatu przy każdej okazji, to kiepski wybór. Wiem, wiem, technologia się starzeje. Ale policzmy koszty. Wymiana aparatu co 4 lata zamiast co dwa, to przy cenie 960 zł, 20 zł miesięcznie zamiast 40 zł. Koszty obcięte o połowę.

Oszczędzajmy dalej. Załóżmy, że zmieniasz telefon co 2,5 roku. Za abonament „prawie all-inclusive” płacisz 80 zł. Dostajesz przy tym nowego smartfona za 123 zł. Przez okres obowiązywania umowy zapłacisz:

80*30+123= 2523 zł

Ten sam aparat na wolnym rynku kosztuje 1200 zł. Abonament do niego, w ofercie „tylko SIM” 35 zł. Koszt przedstawia się następująco:

35*30+1200 = 2250 zł.

Przez 2,5 roku nadpłacasz prawie 300 zł, to 10 zł miesięcznie. Dlaczego tak się dzieje?  W rzeczywistości nie płacisz za rozmowy, ale spłacasz ratę za telefon. Zawiera ona koszt zakupu i odsetki.  Teraz już wszystko jasne.

Kolejny trik przemyślany. Pójdźmy jednak naprzód. Na początku mówiłem o rachunkach rzędu 150-200 zł. Skąd one się biorą? Z zakupu najnowszych smartfonów. Np.  Iphone 6s 64 Gb w ofercie Play, przy umowie na 24 miesiące, kosztuje 199,99 zł miesięcznie + 39 zł na start.  Policzmy łączny koszt:

200 x 24 +39= 4839 zł.

Nie sądzę, że koniecznie musisz mieć supersmartfona. U mnie w rodzinie najdroższy telefon na żona – kosztował 1200 zł. Ja zadowoliłem się aparatem za  600 zł.  4 abonamenty kosztują nas w sumie 80 zł.   Niektórym nie wystarczyłoby nawet na jeden telefon. To najlepsza opcja.

Jak to się stało, że płacę tak mało za abonament?  Dobrałem go do naszych potrzeb i skorzystałem z oferty rodzinnej. Najpierw odpowiedziałem na ważne pytania:

Ile dzwonimy?

Ile wysyłamy sms-ów, czy korzystamy z internetu, rozmów międzynarodowych?

Potem ograniczyłem ofertę do niezbędnych elementów zawartych w cenie. Zamiast sms-ować, dzwonimy (rozmowy poza stacjonarnymi są abonamencie).  Telefony używane są „do zniszczenia” i łączymy je z prezentami gwiazdkowymi. Tym sposobem udało mi się osiągnąć następujące wyniki:

4 abonamenty = 80 zł/miesięcznie,

telefon nr 1 (żona) = 1200/30= 40 zł,

telefon nr 2 (ja) = 600/24 = 25 zł,

2 pozostałe telefony = 800/48= 16 zł x 2= 32 zł,

Razem (4 telefony + 4 abonamenty) = 177 zł.

Gdybym wybrał 4 Iphony, na które zresztą byłoby mnie stać, zapłaciłbym:

4 x 200 zł  =  800  zł.

Nie kupiłem ich jednak, gdyż bycie oszczędnym milionerem oznacza rozsądną optymalizację a nie całkowitą rezygnację z rzeczy,. Każdy z nas ma dobry telefon, z nielimitowanymi rozmowami, a płacimy 1/4 ceny Iphonów, bez których spokojnie możemy się obyć.

 

Mój sposób na opanowanie rachunków

Na początku samodzielności wszystko wydaje się proste. Musimy zrobić właścicielowi wynajmowanego mieszkania comiesięczny przelew na czynsz i opłaty. Koniec.

Potem sprawy się komplikują. Na przykład tak jak u mnie. Mam do zapłacenia:

  • 4 rachunki za prąd,
  • rachunek za gaz,
  • rachunek za wodę,
  • 2 czynsze,
  • 2 opłaty śmieciowe,
  • 3 rachunki za telefon (prywatny i 2  firmowe),
  • fakturę za kablówkę,
  • fakturę za internet,
  • polisę na życie,
  • składkę w klubie sportowym syna,
  • opłatę za przedszkole,
  • składkę za rytmikę i zajęcia taneczne,
  • składkę ZUS w firmie,
  • stałą fakturę dla księgowej,
  • VAT,
  • podatek dochodowy.

Razem 24 rachunki (20 każdego miesiąca). Nie muszę dodawać, że każdy z nich ma inny termin płatności. Jak sobie z tym radzę? Czy codziennie robię jeden przelew?

Oczywiście nie. Metodą jest grupowanie i automatyzacja.

Czynsze, opłaty śmieciowe, kablówka, internet, polisa na życie, składka sportowa, za rytmikę i taniec, zus, faktura księgowej mają identyczną wysokość co miesiąc. W związku z tym założyłem tzw. stałe zlecenie. Określonego dnia miesiąca, przelew idzie automatycznie. Muszę tylko pamiętać, aby pieniądze znalazły się na koncie.  To już 11 rachunków mniej. Zostaje 9.

Rachunki za prąd przychodzą 2 razy w roku: na raz jako rozliczenie i dwie prognozy. Zlecam ich zapłatę od razu. Nie muszę pamiętać, że pierwszy mam wpłacić np. w styczniu, drugi w marcu a trzeci w maju. Kiedy data nadejdzie bank sam obciąży mi konto. Zostaje 7.

Czas na grupowanie. Rachunki za wodę i gaz przychodzą w ten sposób, żeby zapłacić je do 10, podobnie jak przedszkole. 9. siadam więc do komputera i płacę.

Telefon (x3), podatek dochodowy i zus, przypadają pomiędzy 18. a 25.  Mogę więc spokojnie zapłacić je 18.

Tym sposobem z 20 rachunków każdego miesiąca, robią się  dwie sesje płatnicze (9. i 18.), każda trwająca nie dłużej niż 10 minut.

 

21 książek, które  na pewno  przeczytam w 2016 r.

Jako zwolennik teorii – powiedz mi co czytasz, a powiem Ci kim jesteś, starannie wybrałem swoje książki na 2016 r. Oto niektóre z nich.

Literatura obca

  • Wiliam Shakespeare – Otello, Romeo i Julia, Kupiec Wenecki, Tytus Anronicus, Ryszard II, Henryk IV, Sen Nocy Letniej,
  • Mario Vargas Llosa – Dyskretny bohater,
  • Doris Lessing –  Trawa śpiewa,

Literatura polska

  • Henryk Sienkiewicz – Krzyżacy,
  • Ignacy Chodźko – Domek mojego dziadka,
  • Szczepan Twardoch – Epifania wikarego Trzaski,

Książki o finansach

  • Andrew Carnegie – Jak zostać bogatym,
  • Benjamin Graham – Inteligentny inwestor,
  • David Chilton – The wealthy barber,
  • Philip Fisher – Common stocks and uncommon profits,
  • James Hughes – Family wealth,

Ostrzenie piły

  • Jostein Gaarder – Świat Zofii,
  • Adam Smith – Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów,
  • Leo Babauta – Skup się. Prosta droga do sukcesu,
  • Guy Kawasaki – Sztuka rozpoczynania.