Kaizen milionera. Część I.

Jakiś czas temu trafiłem na kapitalną książkę  dostępną między innymi tu

http://onepress.pl/ksiazki/filozofia-kaizen-jak-maly-krok-moze-zmienic-twoje-zycie-robert-maurer,filokv.htm

i postanowiłem szerzej rozpoznać temat.  Po analizie, przekonałem się, że zgadzam się z większością twierdzeń autora i teoretyków metody KAIZEN, co więcej stosowałem ją już wcześniej, nawet o tym nie wiedząc. Zdopingowany przez wiernego czytelnika bloga dziele się swoją wiedzą i zdradzam możliwości praktycznego wykorzystania.

Filozofia kaizen (stałej zmiany na lepsze) opiera się na 10 zasadach. Brzmią one tak:

  1. Problemy stwarzają możliwości.
  2. Pytaj 5 razy „Dlaczego?”
  3. Bierz pomysły od wszystkich.
  4. Myśl nad rozwiązaniami możliwymi do wdrożenia.
  5. Odrzucaj ustalony stan rzeczy.
  6. Wymówki, że czegoś się nie da zrobić, są zbędne.
  7. Wybieraj proste rozwiązania, nie czekając na te idealne.
  8. Użyj sprytu zamiast pieniędzy.
  9. Pomyłki koryguj na bieżąco.
  10. Ulepszanie nie ma końca.

Te krótkie hasła postaram się rozwinąć w kilku wpisach.

Problemy stwarzają możliwości

Tylko jeśli wiesz, że masz problem, możesz coś udoskonalać. Odnieśmy to do pieniędzy. Zamożność opiera się na opisywanym przeze mnie na blogu trójkącie: zarabianie, oszczędzanie, inwestowanie (pomnażanie). Jeśli nie jesteś milionerem, przyczyn tego stanu rzeczy można upatrywać w następujących przyczynach: wiek (bardzo młode osoby mają znacznie mniejsze szanse posiadania sporego majątku, zazwyczaj niewiele w swoim życiu zarobiły), zbyt małe dochody (problemem tkwi w zarabianiu), ledwo pokrywające wydatki (pensja minimalna nie daje wielu szans na wzbogacenie się), zbyt duże wydatki (problem w oszczędzaniu), dotykający wielu dobrze zarabiających osób, brak inwestycji lub ich nieefektywne prowadzenie. Problem rodzi możliwości. Warto szukać rozwiązań, wyrwać się z błędnego koła dotychczasowych niepowodzeń. Ktoś, kto mało zarabia, musi próbować znaleźć dodatkowe źródło dochodów. Mający problem z oszczędzaniem, drastycznie ograniczyć wydatki. Słaby inwestor, znaleźć przyczynę np. awersja do ryzyka, brak wiedzy, kłopoty psychologiczne.  Młody ma z kolei wiele lat na zmianę obecnego stanu rzeczy.

Istotą Kaizen jest stopniowa zmiana. Trzeba dać sobie czas. Wprowadzać ulepszenia stopniowo. Jak to wygląda w praktyce? Załóżmy, że jesteś kiepski w oszczędzaniu, tak jak jeden z moich znajomych. Zarabia znacznie powyżej średniej (kilkaset tysięcy złotych rocznie), jednak jeszcze więcej wydaje, posiłkując się kredytem. Nie gromadzi żadnych oszczędności. Uwielbia drogie ciuchy, markowe gadżety. Czy to jest problem?  Z punktu widzenia finansowego, na pewno. Czy potrafi to zmienić z dnia na dzień? Z pewnością nie. Co zatem powinien uczynić. Każdego dnia wrzucać jeden banknot (przy jego zarobkach, to nie problem) do słoika, lub stworzyć specjalne konto, na które przeleje ustaloną kwotę (w jego przypadku np. sto złotych dziennie). Pieniądze te muszą być automatycznie przelewane. Powinien także zablokować sobie do nich dostęp (np. tylko w oddziale banku położonego daleko od domu). Rozumiesz o co chodzi? Przekuć słabość w siłę. Znaleźć prosty sposób, na oszukanie swojego ego.

Jeśli słabo zarabiasz drogi do zmiany tej sytuacji są dwie. Dodatkowa praca, biznes na boku – krótko mówiąc więcej zajęć lub podnoszenie kwalifikacji (np. kierowca busa robi uprawnienia na międzynarodowy transport TIR-em), pozwalające zarabiać więcej. Ja prawie od początku (czyli już 16 lat) pracuję na dwóch etatach, od 7 lat prowadzę firmę, w pewnym momencie podniosłem kwalifikację i w ciągu 7 lat  moja pensja wzrosła dwukrotnie.  Tego nie da się zrobić z dnia na dzień. Trzeba planować. Pokonywać małe odległości, ale robić to codziennie. Proś często nawet o niewielkie podwyżki 100-200 zł. Po 5-10 latach możesz zarabiać znacznie więcej. Staraj się aby prośba miała racjonalne uzasadnienie.

Teraz inwestowanie. Nie zaczynaj od Forex-a. Na czym się znasz? Może potrafisz wykonywać prace remontowe? Skup się na inwestycjach w mieszkania do remontu (inna kwestia to posiadanie kapitału). Może pracujesz w rozwijającej się branży? Wystarczy, że kupisz akcje najlepszej firmy, którą jesteś w stanie ocenić.  Kupuj ziemię rolną, złoto, antyki, sprowadzaj elektronikę z Chin, rób cokolwiek na czym się znasz i stale powiększaj swoje kompetencje.

Zasada „5 Dlaczego”

Pięć pytań „Dlaczego?” pozwala nam dotrzeć do istoty problemu, ujrzeć jego istotę. Jak działa?

Załóżmy, że masz problem z zarabianiem.  Oto jak może wyglądać seria pięciu pytań i odpowiedzi.

P1: Dlaczego mało zarabiam?

O1: Ponieważ mój pracodawca mało mi płaci.

P2: Dlaczego mój pracodawca mało mi płaci?

O2:Ponieważ łatwo może znaleźć 10 osób na moje miejsce.

P3: Dlaczego łatwo może znaleźć 10 osób na moje miejsce?

O3: Ponieważ praca nie wymaga specjalnych kwalifikacji?

P4: Dlaczego wykonuję pracę nie wymagającą kwalifikacji?

O3: Ponieważ nigdy ich nie zdobyłem?

P5: Dlaczego nigdy nie zdobyłem kwalifikacji?

O5: Ponieważ nigdy nie uczyłem się nowych rzeczy.

Efekt. Rozpoznaliśmy cały problem. Wykonywanie prostej pracy, niewymagającej kwalifikacji jest przyczyną pośrednią.  Praprzyczyną jest niechęć do podnoszenia kwalifikacji. Pracuj nad tym, a szybko osiągniesz efekty.

Podobnie sprawa wygląda z oszczędzaniem.

P1: Dlaczego nie posiadam oszczędności?

O1: Ponieważ nie oszczędzam?

P2: Dlaczego nie oszczędzam?

O2: Ponieważ po dokonaniu wszystkich wydatków, nie dysponuję żadnymi nadwyżkami?

P3: Dlaczego nie dysponuję żadnymi nadwyżkami?

O3: Ponieważ dużo wydaję na ubrania, gadżety, elektronikę?

P4: Dlaczego dużo wydaję na ubrania, gadżety, elektronikę?

O4: Ponieważ lubię imponować wyglądem.

P5:  Dlaczego lubię imponować wyglądem?

O5: Ponieważ uważam, że ludzie „jak z obrazka” są bardziej lubiani.

Oczywiście to tylko przykład, ale tu problemem jest chorobliwa potrzeba akceptacji. Praca nad własnymi przekonaniami (zresztą zupełnie nieprawdziwymi), że drogie ciuchy, supertelefon= fajność  wydaje się kluczem do rozwiązania zagadki. Poprzestając na pytaniu 1 i 2 nic nie zrozumiemy.

Teraz inwestowanie.

P1: Dlaczego osiągam tak kiepskie wyniki inwestycyjne?

O2: Ponieważ osiągam stopy zwrotu na poziomie 1 %?

P2: Dlaczego osiągam tak marne stopy zwrotu?

O2: Ponieważ moją główną metodą „inwestowania” są lokaty bankowe?

P3: Dlaczego moją główną metodą „inwestowania” są lokaty bankowe?

O3: Ponieważ boje się ryzyka związanego np. z rynkiem akcji?

P4: Dlaczego boję się ryzyka?

O4:Ponieważ podczas ostatniego krachu na giełdzie wiele straciłem?

P5: Dlaczego tak wiele straciłem?

O5: Ponieważ nie znam, a więc nie stosowałem żadnych zasad zarządzania ryzykiem.

Już rozumiesz? Większość z nas „inwestuje” w lokaty, ponieważ sparzyła się na giełdzie. Przyczyną niepowodzeń był albo brak wiedzy (kupowanie na górce, modne akcje, porada maklera) albo brak zasad zarządzania ryzykiem (wielkość pozycji), albo problemy psychologiczne (niechęć do wyjścia z nietrafionych inwestycji) albo wszystkie te problemy razem wzięte. Aby osiągać lepsze wyniki, nie trzeba być super-hiper nadczłowiekiem, ale tylko konsekwentnie stosować się do pewnych zasad (o których jeszcze napiszę) i stale pogłębiać wiedzę.

 

Jedno przemyślenie nt. „Kaizen milionera. Część I.”

  1. Witaj,
    przyznam szczerze, że w ogóle nie spodziewałem się odpowiedzi z Twojej strony, a tu zaskoczenie „cykl” artykułów.
    Dziękuję, zabieram się do czytania.
    Pozdrawiam serdecznie
    Łukasz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *