Kaizen milionera. Część III.

Dzisiaj kolejne dwie zasady kaizen, przystosowane do warunków oszczędnego milionera.

Odrzucaj ustalony stan rzeczy.

Nie musisz godzić się na to co jest. Na przeciętność, bylejakość, słabość. Powiem więcej – absolutnie nie powinieneś. To, że wszyscy w pracy biorą kredyt na wakacje spłacany potem cały rok to norma, ale Ty możesz być inny. Bądź inny. Wielu lekceważy swoje obowiązki, niech Ciebie to nie dotyczy. Jeśli czerpiesz wzorce to od lepszych, nigdy od gorszych. Rób tak w każdym obszarze, a odniesiesz sukces. Odnoś tę zasadę do życia rodzinnego, pracy, i oczywiście do budowania zamożności. Jak to wygląda w praktyce?

Nikt z nas nie rodzi się oszczędnym. Prawie nikt z nas w pierwszej pracy (pierwszym roku działalności gospodarczej)  nie zarabia kokosów. Nikt nie jest inwestorem od kołyski (chociaż oczywiście niektórzy mają większe predyspozycje). Wykształcenie w sobie tych cech to efekt pracy, ciężkiej pracy, krok po kroku. Tu bardzo rzadko są drogi na skróty.  Zacznij od tego, że przestajesz być zadowolony ze swojej sytuacji w każdym z trzech obszarów trójkąta zamożności (chyba, że masz akurat powody do dumy). W konsekwencji podejmujesz decyzję – trzeba coś zmieniać. Tego czegoś musisz się dowiedzieć. Zaczynasz zbierać wiedzę. Wprowadzasz drobne usprawnienia. W efekcie po kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu latach docierasz do celu. Jesteś milionerem.

Wymówki, że czegoś się nie da zrobić, są zbędne.

Jak najłatwiej zniszczyć szansę na realizację dobrego pomysłu? Powiedzieć sobie – tego nie da się zrobić, a następnie szukając wymówek, dlaczego tak jest. Takie samousprawiedliwianie do niczego nie prowadzi, nic nie zmienia na lepsze w Twojej sytuacji. Stojąc w miejscu, cofasz się. Jedna z najpopularniejszych zasad motywacyjnych brzmi: Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu. Bądź tym, który szuka sposobu. Zawsze jest jakiś sposób. Znam wiele takich przypadków wśród zwykłych ludzi. Nie wszyscy są milionerami, nie wszyscy nawet chcą nimi być, ale wszyscy osiągnęli niesamowity postęp w stosunku do swojej sytuacji sprzed 10-20 lat. Jak to się stało? Szukali sposobu, zamiast wymówek. Kombinowali. Próbowali. Podchodzili raz z lewej, raz z prawej. Mylili się, popełniali błędy, to przecież część ich nauki. Wyciągali wnioski, poprawiali i znów stawali do walki. Każdego dnia.

Wyobraź sobie taką sytuację. Ja nie muszę – wiem, że jest prawdziwa. Młody chłopak. Mieszka na wsi. Do najbliższego miasta akademickiego 70 km. Najpierw 10 km na piechotę, potem 60 km autobusem. Szkołę skończył z przeciętnymi wynikami. Marzy o tym, aby pewnego dnia zostać radcą prawnym lub adwokatem. Uczy się. Dostaje się na prawo. Wielu kolegów ma rodziców: sędziów, notariuszy, adwokatów, radców prawnych, prokuratorów, wykładowców akademickich, u niego w domu nikt nie skończył żadnej szkoły, ojciec od wielu lat pije. Jakie ma szanse? Wydaje się, że bliskie zeru. Ale stale pielęgnuje swoje marzenia. Nie dostaje się na aplikację raz, drugi. Otrzymuje propozycję wsparcia swoich starań w nieuczciwy sposób. Odrzuca ją. W końcu zmieniają przepisy. Dzieciom z nieprawniczych rodzin łatwiej zdać egzamin. Dostaje się na aplikację, ale nie ma członka rodziny, prowadzącego za rękę. Jest mu trudno. Powtarza jeden rok. Kończy. Przystępuje do egzaminu końcowego. Porażka. Za drugim razem jest lepiej. Spełnia swoje marzenie. Teraz stawia sobie cel ambitniejszy, chce być bardzo dobry w tym co robi. Konsekwentnie do niego dąży. Teraz przemyśl to jeszcze raz. Jakie były szanse na powodzenie?  Bliskie zeru. Ile osób w jego sytuacji dokonuje tego samego? Prawie nikt. Co zatem wyróżnia, tego mecenasa spośród innych? Determinacja. Dążenie do celu. Szukanie sposobu.

Mówię Ci. Da się zdobyć milion od zera. Nie trzeba go ukraść. Jeśli będziesz miał determinację i szczęście zajmie to kilka lat. Jeśli tylko determinację, wtedy pewnie 20 może 30. Nie szukaj wymówek. Nie myśl, że wszyscy tak robią, Nie bądź taki jak wszyscy.

Wymówki w oszczędzaniu są proste. Słyszałeś je wielokrotnie. Za mało zarabiam. Nie mam z czego oszczędzać. Oszczędzać mogą bogaci. Muszę kupić to, albo tamto. Człowiekowi z moją pozycją nie wypada jeździć używanym samochodem. Najnowszy smartfon jest po prostu najlepszy. Chcę pożyć naprawdę, a nie wegetować. Przecież zasługuję na wakacje all inclusive dwa razy do roku. W moim środowisku wszyscy biorą kredyty – ja też muszę. Nie da się kupić mieszkania bez kredytu.  To tylko kilka wymówek-nieprawd. Nie daj się im. Szukaj sposobu żeby oszczędzać. Znaleźć tańszy zamiennik. Kupić używany samochód „dla osób z Twoją pozycją”. Zastąpić najnowszego smartfona, wersją prawie o połowę tańszą (ubiegłoroczny flagowiec). Spełniać marzenia o podróżach tanim kosztem (np. zacznij od moich wpisów o tanich lotach). Staraj się zebrać gotówkę, aby nie korzystać z kredytu.  Rozumiesz ideę?

Podobnie będzie z zarabianiem. Klasyka to trzy pseudomądrości. W moim zawodzie nie da się  dorobić. Nie mam czasu na dodatkową pracę/działalność zarobkową? Nie ma dobrej pracy dla człowieka z moim wykształceniem. To zmień zawód. Lepiej zarządzaj czasem. Uzupełnij wykształcenie.

A inwestowanie? Nie mam wiedzy. Nie potrafię. Nigdy tego nie robiłem. Nie mam kapitału. Znane? Znane. To zacznij z małym kapitałem, wtedy nieuchronne porażki mniej bolą. Nie masz wiedzy, to dokształcaj się. Warren Buffet też nie urodził się inwestorem (chociaż umówmy się, raczej Ty i ja mu nie dorównamy). Idź krok po kroku. Wykorzystuj swoje szansy. Kilka z nich, może przenieść Cię do miliona w krótkim czasie.

Na koniec o wymówce braku czasu. Tutaj podam swój własny przykład. Od 7 do 16 pracuję zawodowo. Po godzinach prowadzę własną działalność (średnio dwie godziny dziennie + częste urlopy). Mam dużą rodzinę, co oznacza dowożenie, przywożenie, zebrania, zabawy, naukę itp. Dodatkowo jestem właścicielem starego domu na wsi z prawie półhektarową działką (ogród, sad, warzywnik), na którym spędzam weekendy. Gdzie tu miejsce na aktywność fizyczną i bloga? Proste. Od 4 do 6 rano. Da się? Da się. Właśnie tak.  Próbowałem pisać popołudniami. Nie zdało to egzaminu. Szukałem sposobu. Znalazłem.

 

Jedno przemyślenie nt. „Kaizen milionera. Część III.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *