Ile pali Skoda Kamiq 1.0 TSI DSG na drodze ekspresowej przy różnych prędkościach?

Pewnego dnia nudząc się długą trasą (najpierw 400 km do syna, potem w góry i następnego dnia w nocy do domu) postanowiłem przeprowadzić eksperyment, czyli zbadać jak w moim aucie prędkość wpływa na spalanie. Wyniki mogą Was zaskoczyć.

Skoda Kamiq to samochód jakich wiele wśród współczesnych crossoverów. Mały silnik benzynowy z turbiną, do tego automat dwusprzęgłowy.  Takie założenia projektantów mają konkretne skutki – niskie spalanie na niskich obrotach i wysokie, gdy często wciskamy gaz, albo jedziemy szybko. Nudząc się w długiej podróży wymyśliłem krótki test o wpływie prędkości na czas przejazdu i spalanie.  Każda wartość (100,110,120 km/h) utrzymywana była przez tempomat (aktywny) na odcinku 25 km, a to oznacza zwalnianie, przy zbliżaniu się do poprzedzającego auta.  To dlatego średnia prędkość nie jest równa ustawionej automatycznie.  Różnice nie wydają się wielkie, ale tego dnia ruchu  prawie nie było (leniwy weekendowy ranek). Dla porównania wstawię wartości z autostrady (tak samo 120 km/h na tempomacie) , dalej bez strumienia aut, ale czasem miałem trudność z natychmiastowym opuszczeniem prawego pasa (z powodu założeń, nie przyspieszałem ponad ustawioną wartość podczas wyprzedzania). Temperatura 13 stopni C. Tyle tytułem wstępu – teraz twarde dane:

  1. autostrada – prędkość ustawiona 120 km/h – średnia 113 km/h – zużycie paliwa 6,2 l/100 km.
  2. ekspresówka – prędkość ustawiona 120 km/h – średnia 116 km/h – zużycie paliwa 5,5 l/100 km – czas przejazdu 25 km – 12 minut (nie liczyłem sekund, po prostu patrzyłem na komputer,  gdy osiągałem założony przebieg).
  3. ekspresówka – ustawione 110 km/h – średnia 107 km/h – zużycie paliwa 5,2 l/100 km – czas przejazdu 25 km – 14 minut.
  4. ekspresówka – stałe 100 km – prędkość średnia 97 km/h – spalanie 4.5 l/100 km – przejazd 25 km  – 15 minut.

Jak widać (z wyjątkiem autostrady) zużycie paliwa było faktycznie niewielkie, aczkolwiek istotnie różniące się – prędkość +20% oznacza wzrost spalania o podobną wartość.  Średnie prędkości utrzymywały się na poziomie bliskim ustawionych, co  świadczy o płynności ruchu (pokazuje to też porównanie autostrada/ekspresówka).

Jadąc szybciej, zyskujemy trochę czasu, ale czy tak wiele?  3 minuty różnicy na 25 km to 12 minut na 100 km, oraz 30 minut na całym moim odcinku dróg szybkiego ruchu (autostrada + ekspresówka).  Czyli potwierdza się teza ze starego szmoncesu – jedzie się dłużej, a kosztuje mniej (przy obecnych cenach wzrost spalania o 2,5 litra na całym odcinku to 20 zł, które zostały w kieszeni). Wolniejsza jazda to także większy relaks.

Na koniec jeszcze jedno porównanie czasu przejazdu. Jadąc z mojego miasta do sąsiedniego większego, pokonuję ok. 50 km (ekspresówką + kawałek dojazdu miejskiego). Mój standardowy czas to 30 minut, przy utrzymywaniu dozwolonej prędkości (czyli mieszczę się w średniej Google Maps). Ojciec kolegi mojego syna (nota bene zajmujący wysokie stanowisko nominat partyjny) podróżując na tej samej trasie ponad 300-konną limuzyną (prowadzoną osobiście, nie przez kierowcę), mieści  się podobno w 15 minutach. Oznaczałoby to, że utrzymuje średnią prędkość 200 km/h. Ale jemu za paliwo płaci państwowa firma (i my wszyscy korzystając z jej produktów),  no i ma praktyczny immunitet.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *