Czy szybkie zarobienie 2 mln zł da Ci szczęście?

Dzisiejszy wpis jest efektem rozmowy z moimi przyjaciółmi. Opowiedzieli mi historię człowieka, który na początku pandemii kupił towaru za 3 mln (materiały budowlane), poczekał na wzrost cen i po roku sprzedał je za 5 mln. Ich pytanie brzmiało: czy te dodatkowe 2 mln zmieniłyby coś w naszym życiu, i czy byłaby to zmiana na lepsze, czy bylibyśmy bardziej szczęśliwi? Efekt naszych rozważań przedstawiam poniżej. 

Zarówno moi przyjaciele, jak i ja jesteśmy ludźmi zamożnymi. Posiadamy nieruchomości, stabilny i ponadprzeciętny dochód, jednak żyjemy skromnie (oni nawet znacznie skromniej niż ja, przy jeszcze wyższym dochodzie). 2 mln to dla nas suma wysoka, ale nie abstrakcyjna. Przyjaciółka – zwolennik teorii „bez pracy nie ma kołaczy” powiedziała, że nie chciałaby łatwo zarobionych pieniędzy. Taki „lekki grosz” stanowiłby źródło problemów i niczego więcej.  Jej mąż i ja stanęliśmy na innym stanowisku. Zarobiony szybkim interesem czy potem i trudem, milion to milion. Oczywiście łatwy zysk w wieku 20 lat może człowieka zmienić, ale 45-latka już nie.  Krótko mówiąc, zarabiając w pół roku takie pieniądze, nie bylibyśmy ani bardziej, ani mniej szczęśliwi, pozostalibyśmy sobą. Za 200-300 tys. kupilibyśmy wymarzony samochód, a resztę zainwestowalibyśmy – on w nieruchomości, ja w nieruchomości, akcje, złoto i waluty. Ot i wszystko.  Żaden z nas nie szukałby związku z 20-latką, nie opuściłby rodziny, nie wyniósł się do Tajlandii, może tylko pracowalibyśmy mniej.  Właśnie to odróżnia przeciętnego zwycięzcę loterii od oszczędnych milionerów. Tyle o nas. A jaka byłaby Twoja odpowiedź?

 

16 komentarzy do “Czy szybkie zarobienie 2 mln zł da Ci szczęście?”

  1. Pieniądz to pieniądz 🙂
    Czytając bloga, czy wcześniej kiedy Wy prowadziliście rozmowę padał jedynie ocena moralna takiego sposobu zarobku post factum .

    Natomiast warto cofnąć się wcześniej do momentu pandemii, kiedy podejmowana była decyzja o kupnie materiałów budowlanych.
    Nie ma oceny moralnej, jest tylko ocena ryzyka… i to ryzyka które niejednemu spoci czoło. Podjęcie o decyzji o wejściu w taką inwestycję może nie jest cieżką praca ale jest CIĘZKA DECYZJĄ.
    Z resztą… każdy z opisanych przez Ciebie ma oszczędności, ja również (chociaż pewnie spoooro mniejsze) ale nikt nie :
    -Pierwsze primo nie wpadł na taki pomysł
    -Drugie primo 😉 nie podjął takiego ryzyka inwestycyjnego
    , a takiej inwestycji można dokonać już od kilku tysięcy.

    Taka moja odpowiedz. Pieniądz to pieniądz, nie nadawajmy mu wartości moralnej. pamiętajmy że większość lekarzy ratuje za pieniądze , a bez pieniędzy większość nie

    1. Ależ oczywiście, że pieniądze nie są złe same w sobie. Duże pieniądze uwypuklają pewne cechy (zarówno dobre jak i złe) i… tyle.
      Człowiek, które zarobił te szybkie 2 miliony, ma wielokrotność tej sumy (nie znam go osobiście, ale to raczej ponad 100 milionów), więc sprawdza się powiedzenie „pieniądz robi pieniądz”. Co więcej jest w branży, handel materiałami budowlanymi to przedmiot jednej z jego działalności.

  2. Szczescia nie da w zadnym wypadku, najwyzej chwilowe zadowolenie. Przy czym te 2 mln to juz nie 2, tylko jakies 1,5-albo mniej-inflacja,a jesli rachowac wedlug cen paliw, zywnosci itp. to nawet jeszcze mniej.
    Co do rozsadnego gospodarowania pieniedzmi-pelna zgoda, ale obawiam sie,ze wlasnie nadchodzi moment,ze te wszystkie dobre zasady ekonomii wezma w tzw. łeb, i ze wlasnie tanczymy na kraterze, z ktorego juz slychac syk pary (co oznacza bliski wybuch). Sytuacja troche podobna do filmu „Ostatnie dni Hitlera” w bunkrze w Berlinie.Bo co nam zostalo?Zanim panstwo wezmie to co w pocie czola zdobyte.

    1. Ja się zawsze powołuje na „Opowieści mórz południowych” Londona. Jeden bawił się (hawajski książę), inny skąpił (protestancki ciułacz), obaj zmarli przed 40-tką. Trudny wybór. Chociaż patrząc na naszą rzeczywistość dzisiaj rozumiem zabawę lata 1939.

      1. Lubimy podobne ksiazki 🙂 Wygral finansowo zanim zmarl ten, ktory skupowal grunty.Korzysci odczula jego zona, ktopra go przezyla. Tyle,ze nie dozyl wyciagania z nich korzysci. No i – obaj zyli i dzialali w stalych przewidywalnych warunkach handlowych.Ziemia stale rosla w cene przez dlugie lata, co nie zdarzyloby sie, gdyby system finansowy tam byl niestabilny.

        1. No i historię, tego co wygrał finansowo, ale zmarł ze skąpstwa i przepracowania, opowiada wdowa po nim. To jest właśnie ta ironia. Moim zdaniem jednak, to właśnie nie były przewidywalne warunki, lecz czas przełomu, kiedy kapitał płynie od jednych (w tym wypadku narodu podbitego) do drugich (przedstawicieli narodu zdobywców). Tak powstawały fortuny magnatów kresowych, Cecila Rhodesa i Anglików w Indiach. A książka faktycznie przednia i do tego pouczająca.

          1. Tak, ale Kresow nikt nie podbijal, po prostu przylaczono Dzikie Pola.Nikt tam krzywdy nie robil Ukraincom(wtedy Kozakom) czy innym, chyba,ze nas napadali.Magnaci-jak ich nazywasz-i mniejsi przedsiebiorcy doszli do pieniedzy wlasciwa gospodarka, wiedzą i techniką. Wnieslismy tam oswiate, cywilizacje i kulture. Cmentarz Łyczakowski jest piekny, tylu rzezb i tak pieknie wykonanych nie ma chyba nigdzie indziej.
            Co do reszty zgoda.

          2. Zależy jak rozumieć Kresy. Przedwojennie to od Bugu. I zabierając część Rusi Halickiej w połowie XIV w. Nie trafialiśmy w pustkę. Potem był zanór wewnętrzny – Unia Lubelska.My Polacy, zwłaszcza o kresowych korzeniach idealizujemy I RP. A wystarczy poczytać Daniela Beauvois, zapoznanego, poza gronem historyków.
            Tam nie byli mali przedsiebiorcy, ale magnaci ściągajacy przedsiębiorców. Podobny problmem mają Węgrzy z Siedmiogrodem.

  3. Dodam o biezacej sytuacji: bardzo podobne juz byloprzerabiane w 1944 do 62, za czasow jasnie oswieconego wujka Joe. Popzbawiono ludzi calego majatku,za wyjatkiem wlasnie zlota ibizuterii i twardej wakuty.Co prawda grozily za posiadanie duze kary,alemalo kto wpadal bo jak to wykryc?
    jak odebrano? A tak:
    1.Ziemie, przemysl, mlyny, kopalnie, fabryki – najpierw tzw.przymusowy zarzad panstwowy, naturalnie obietnica odszkodowan (nie obejmowala zdrajcow i volksdeutschow,co zrozumiale), i oczywiscie nigdy nikt nie otrzymal odszkodowan do teraz (nieliczni pojedyncze przypadki po dlugich korowodach i nie chodzi mi o tzw.grunty warszawskie-to byl dekret Bieruta,co innego).Powod?Nie wprowadzono rozporzadzenia,na podstawie ktorego mozna by wyplacac.Byla tylko ustawa/dekrety ministrow poszczegolnych branz.Dlaczego?To wiemy 🙂 Obywatel jest po to,zeby go doic.
    2.Pieniadze w bankach-wymiana pieniedzy do okreslonej niskiej kwoty, rzedu chyba jednej wyplaty miesiecznej, resta smietnik-uniewazniono.
    3.Gdyby jeszcze jakims cudem ktos mial kase, denominacja w 1950-za 100 zl bodaj 1 zl, w czasie kiedy wedlug amerykanskiej statystyki wartosc pieniadza wzrosla a nie spadla.
    4.Uniewaznienie przedwojennych zobowiazan(kredytow), ktore zreszta i tak w wiekszosci same przepadly jako przechowywane w formie papierowej w bankach i sadach-bombardowania, pozary.
    I jeszcze pare sie znajdzie.Napisalem o tym, bo czy nie przypomina Wam to obecnej sytuacji? Tylko metody troche zmieniono 🙂

    1. To jednak było państwo totalnego bezprawia. Teraz jest trochę lepiej, chociaż coraz bardziej „trochę”, a coraz mniej „lepiej”. Te wszystkie blokady, specustawy, prawa stanu wyjątkowego…bez stanu wyjątkowego. Dla przedsiębiorcy to koszmar.
      Oczywiście, Polak potrafi. Jeszcze będziemy kupować dolary u „konika”. przemycać mięso ze wsi, składać samochody, organizować tajne komplety z historii i WOS-u, robić „latające uniwersytety”. Ja w domu na wsi mam cały zestaw „bibuły”, pamiątkę po ciotce, która działała w KPN-ie. Będę podawał co smaczniejsze wyjątki z poradników konspiracyjnych.

      1. Haha, na to sie zanosi.Moze nie dzis, nie jutro-pojutrze.Akurat dzisiaj czytalem nasza Konstytucje. Rzad moze-w razie potrzeby-zawiesic wynikajace z niej prawa. Czytal to tez Amerykanin z Ohio i bardzo sie zdziwil.Powiedzial,ze mamy konstytucje do bani.

        1. Tak, może zawiesić, ale niektóre i w trakcie stanów nadzwyczajnych. Ten od 30 lat był jeden – w trakcie problemu granicznego z Białorusią i to mocno naciągnięty. COVID odbył się zupełnie poza trybem. Do dzisiaj przedsiębiorcy nie mogą się pozbierać po obu.

          1. I tak zrobia co chca bo kto im zabroni?Nikt nie poniosl kar z powodu lamania konstytucji i nie poniesie.Ostatnie 30 lat zbudowalo w naszej swiadomosci obraz kraju praworzadnego.Od 2 lat zmiana o 180 stopni.Jezeli mogli ukrasc w 1944 cala prywatna gospodarke bez konsekwencji, to teraz tez moga.

          2. Na razie tak. Ale kradzież ma prostą konsekwencję – ucieczka inwestorów zagranicznych i nacisk rządów. W sprawie TVN dopiero to otrzeźwiło gorące głowy.

  4. Na chwile popuszcza, jak w 1987, a potem znowu docisna.Tylko,ze teraz nikt nie mowi o popuszczaniu,a o dokrecaniu sruby.Jak nie bedzie nawet na kartki zarcia, wtedy moze popuszcza.Zabieranie w koncu sporego prywatnego majatku troche czasu zajmie, i przezarcie tego tez.Szacuje na – jakies 5 lat? A Ty?

    1. Tu nie jestem takim pesymistą, jak Ty. Wywłaszczać nie będą. To jest władza na glinianych nogach, ciągle patrzą w sondaże. Z paru rzeczy wycofali się pod presją (Polski Ład, restrykcje covidowe, lex TVN). W gruncie rzeczy, są po prostu słabi. Wspierają się na paru grupach (emeryci, rolnicy) dość licznych, żeby dać im 30-40%. Ale przyjdzie taka chwila, że faktycznie zabraknie żarcia, te same grupy pogonią ich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *