Jak ceny gazu wykończą zwykłych ludzi. Rozmowa ze sprzedawczynią z piekarni.

W TVP i rządowym przekazie obowiązuje obecnie narracja – zwykli ludzie mają się dobrze, tracą cwaniacy, spekulanci itp.  Gdy jednak wyjdziemy poza prawdę ekranu, rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Rozmowa ze sprzedawczynią z piekarni jest tego najlepszym dowodem.

Gdy w połowie stycznia kupowałem chleb, zauważyłem kolejny wzrost ceny, tym razem o 20 groszy.  Ekspedientka uprzedziła mnie, że to nie ostatnia podwyżka, ponieważ piec opalają gazem (to rodzinna mała osiedlowa piekarnia z tradycjami, w której pracownicy raz stoją za ladą, raz zagniatają ciasto). Na razie nie dostali jeszcze nowych rachunków, ale czekają na nie z ogromnym niepokojem. Powiększa go jeszcze doświadczenie tego co dzieje się w budżecie domowym. A ten również spotka mała rewolucja.  I przyczyną znowu będą podwyżki „błękitnego paliwa”. Pani mieszka na obrzeżach miasta, w domku o powierzchni ok. 140 m2. W grudniu zapłaciła rachunek 800 zł (ja ok. 1000 zł za 100 m2). Z uwagi na temperatury, zużycie było adekwatne raczej do najzimniejszych miesięcy – stycznia i lutego. I tu dochodzimy do sedna. Sprzedawczyni powiedziała mi: „I co ja zrobię, gdy zaraz przyjdzie mi płacić, przy takim samym zużyciu o prawie 60% więcej? Z 800 zł zrobi się prawie 1250 zł. To podwyżka po 450 zł. Jak to zapłacić?   Z czego zrezygnować?”

I wiecie co, nie miałem dobrej odpowiedzi. Moja rozmówczyni zarabia trochę lepiej niż minimalna – 2500 zł netto. Rachunek za gaz w styczniu i lutym (a czasami w grudniu), opiewający na 1250 zł, to połowa jej pensji.  Gdy dołoży drożejący prąd, wodę, ścieki, podatki, jakiś telefon,TV i internet, 3/4 styczniowego dochodu przeznaczy na tzw. opłaty.  A należy do pokolenia, które budowało z rodziną za gotówkę, nie ma do spłaty hipoteki.

I niestety, taka osoba widzi jedno wyjście: zmniejszyć temperaturę, żeby zużywać mniej. Drugi pomysł to wymiana pieca na węgiel (ale to starałem się wyperswadować – też jest coraz drożej). Mogłem tylko dodać własny sposób – uśrednianie wydatków. Czyli w maju-wrześniu odłożyć na zimowe chłody. Nie każdy to jednak potrafi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *