Od pewnego czasu, przechadzając się ulicami mojego miasta, obserwuję pewne niepokojące zjawisko – coraz więcej pustych lokali użytkowych z napisem „na sprzedaż” lub „do wynajęcia”. Jeszcze niedawno były tam drobne zakłady usługowe, niewielkie sklepiki, teraz wystawy świecą pustkami, nie ma wcale chętnych na wynajem.
Czy to problem jednego miejsca, czy ogólnopolski? W samym tylko 2022 r. czasie zlikwidowano (wykreślono z CEIDG): 157 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych i spółek cywilnych. O 30% wzrosła liczba niewypłacalności i bankructw. Jeżeli pod uwagę weźmiemy pierwsze półroczne tego roku, to wskaźnik urósł o kolejne 48 %. To oznacza, że w ciągu pół roku 2023 r. upadło sporo więcej firm niż w całym 2021 r. (pomimo ograniczeń covidowych). W zasadzie jedna branża ma się lepiej – medyczna.
W tej sytuacji musimy zapytać o przyczynę? Widzę ich wiele.
Przedsiębiorcy narzekają, że władza traktuje ich jak „bankomaty”, mają płacić coraz większe podatki i daniny. Przykręcanie śruby widać na kilku płaszczyznach. Najpierw wprowadza się nowe podatki (cukrowy, deszczowy itp.). Potem modyfikuje istniejące, w taki sposób by oznaczały straty dla biznesu. Tu prym wiedzie sławetny „Polski Ład” i nieodliczalna składka zdrowotna. Przeciętny mały przedsiębiorca, który do tej pory, przy dochodzie 100 tys. zł rocznie, płacił jej kilkaset złotych (resztę odliczał), teraz musi odprowadzić 9.000 zł, czyli kilkanaście razy tyle. Uniemożliwia się korzystanie z ryczałtu i karty podatkowej albo wręcz przeciwnie zmusza do rozliczeń ryczałtem (najem), tam gdzie jest to niekorzystne. Dla małej firmy może to oznaczać kolejne kilka procent „w plecy”. Pompuje się składki ZUS bez istotnego powodu. Kolejna strata na przestrzeni 8 lat – ok. 10.000 zł/rocznie. Rosną wynagrodzenia minimalne, czyli koszty pracy. Nawet zatrudniając jednego pracownika, wzrost z 1800 zł do 4300 zł (przyszły rok) mamy o 45 tys. zł rocznie więcej. Przy trzech osobach (mały zakład fryzjerski) prawie 150 tys. zł. Nic dziwnego, że ceny usług rosną.
Wreszcie zwiększa się obciążenia parafiskalne. Wymusza zmiany oprogramowania, dokupowanie nowych urządzeń (e-kasy fiskalne, e-faktury), robi bzdurne kontrole (kara za paragon położony na kontuarze). To wszystko kosztuje.
Sejm próbuje dokonać rewolucji w Ordynacji Podatkowej poprzez praktyczne uniemożliwienie przedawnienia zobowiązania podatkowego (i kilkunastu innych świadczeń i kar, do których OP ma zastosowanie). Ogranicza uprawnienia w kontroli.
Na koniec, rzecz nie mniej ważna. Fala upadłości wywoływana jest zatorami płatniczymi. A te powstają, bo sądy nie działają efektywnie. Za obecnego Ministra Sprawiedliwości czas rozpoznania sprawy znacznie się wydłużył (o kilkadziesiąt procent). Miało być szybko jak w USA, a zbliżamy się do standardów wschodnich – lepiej wziąć windykatora niż iść do sądu.
Na to nakładają się efekty błędnej polityki gospodarczej: inflacja, podnoszenie cen nośników energii, ogrzewania, towarów, środków trwałych, no praktycznie wszystkiego. W efekcie, ktoś kto zarabiał rocznie 100 tys. zł w jednoosobowej firmie, dzisiaj cieszy się, jeśli zostanie mu równowartość pensji minimalnej. Zatrudniając pracownika, ponosiłby już straty. A nikt nie prowadzi biznesu, aby do niego dokładać. Stąd likwidacje, upadłości, bankructwa. Ludzie wolą iść na etat. Taki ciąg zdarzeń doprowadzi do gigantycznych problemów w przyszłości. W końcu gros PKB tworzą małe firmy, nie korporacje, nie budżetówka, nie rolnictwo. Masowe zamknięcia zatrą obracające się koła: spadną wpływy podatkowe, wzrośnie bezrobocie. Wróćmy do niewynajętego lokalu. Państwo ma 8,5% z każdej złotówki czynszu, do tego podatki (VAT, akcyzę, dochodowy od prądu, gazu, węgla – zużytych do oświetlenia i ogrzewania). Trzeba jeszcze doliczyć składki właściciela i ewentualnych pracowników. Per saldo na każdym niewynajętym lokalu (zlikwidowanej małej firmie) państwo traci kilkadziesiąt tysięcy rocznie. Tracą też zwykli ludzie. Wzrost podatków to wzrost cen. W jakiej skali? W 2017 r. przeciętna stawka naprawy samochodu w ASO wynosiła 150 zł (marki popularne). Teraz to ponad 300 zł. Nowe samochody podrożały za obecnych rządów o 100% (głównie w ostatnich 3-4 latach).
Do czego to prowadzi? Już tracą wszyscy. Konsumenci – przez wyższe ceny, przedsiębiorcy – bo muszą zamykać biznes, a właściciele lokali dokładają do nich, zamiast osiągać przychód (spada też wartość). Za 4-5 lat obudzimy się w korporzeczywistości, gdzie zostaną tylko sklepy sieciowe, duże warsztaty naprawcze, banki, firmy ubezpieczeniowe, fryzjerzy itp. Padną knajpki, a sporo podmiotów przeniesie się do szarej strefy – z czegoś w końcu musi żyć.
Jest to realizacja punktów 6, 17, 18, 19, 22, 23, 24 n/w:
„Przed nami leży dokument ONZ zatytułowany „nowy porządek świata”, którego wykonanie jest przeznaczone na okres od 2021 do 2030 r. w tym przedziale czasowym wyznaczono następujące cele:
1.ustanowienie jednego rządu światowego
2.bezgotówkowa wspólna waluta światowa
3.bank centralny / zjednoczony bank światowy
4.zjednoczona armia światowa
5.zniesienie suwerenności narodowej
6.anulowanie własności prywatnej
7.zniesienie instytucji rodziny
8.redukcja światowej populacji
9.kontrola wzrostu i gęstości zaludnienia
10.obowiązkowe szczepienia wielokrotne
11.uniwersalny podstawowy dochód
12.anulowanie wynagrodzeń
13.wszczepienie mikroczipa do organizmu człowieka w celu umożliwienia robienia zakupów, płacenia, podróżowania i kontrolowania ruchu osoby
14.wprowadzenie oceny społecznej (jak w Chinach)
15.niezliczone urządzenia elektroniczne zostaną podłączone do systemów 5G
16.rząd przejmie prawo do wychowywania dzieci
17.prywatne szkoły, uniwersytety i inne instytucje akademickie przejdą do Państwa
18.zniesienie prywatnego transportu samochodowego
19.zniesienie wszystkich prywatnych przedsiębiorstw
20.w transporcie lotniczym liczba pasażerów zostanie ograniczona do minimum
21.koncentracja ludzi w strefach specjalnych (przedmieścia)
anulowanie systemów nawadniających
22.zniesienie prywatnych przedsiębiorstw w sektorze rolnym, w tym zakaz posiadania zwierząt
23.anulowanie mieszkań prywatnych
24.ograniczenie użytkowania gruntów
25.zakaz wszystkich naturalnych (niesyntetycznych) zabiegów
26.zakaz wszelkich nietradycyjnych metod leczenia (naturopatia)
27.zakaz dla wszystkich rodzajów paliw kopalnych.”
…oraz dojenie firm na kolejne poronione pomysly nierzadu. Przy czym zbrojenia uwazam za bardzo sluszne, natomiast powinno sie zniesc caly zbedny socjal i doplaty na Ukraincow, plus nie placic skladek do UE, bo oni nam nie placa.
Dodałbym jeszcze jeden powód: dotacje unijne. Tanie kredyty na założenie działalności koszą stare firmy, a nowe upadają wraz z końcem dofinansowania. Mój syn załapał się na prywatny żłobek w ramach takiego dofinansowania. Full wypas. Dwie przedszkolanki na dziecko. Posiłki co 2 godziny. Żłobek był otwarty przez rok i nikt nie ukrywał, że ma charakter sezonowy. Istniejące dotychczas przedszkole prywatne musiało skapitulować, wobec lepszych warunków i czesnego poniżej realnych kosztów.
Dotacje unijne, na założenie firmy (z UP), nie byłyby potrzebne, gdyby obowiązywał dobrowolny ZUS. Zobaczymy, bo taki pomysł w kampanii padał.
Tal, ale najwazniejszy jest wiekszy obrot.A tego nie ma Przy wiekszych dochodach mozna wiecej wydac.
To jest szkodnictwo, psucie wolnego tynku i gospodarki.