Czy elektryk może się opłacać? Spadek wartości.

Kona jest wdzięcznym obiektem do porównań. Występowała w wersji benzyna/diesel/hybryda/elektryk. Do tego produkowano ją dosyć długo (debiut 2017 -do dziś). Porównajmy.

W 2019 r. Kona electric podstawowa kosztowała ok. 155 tys. zł. Obecnie nieco lepiej wyposażony egzemplarz (4 lata) da się kupić za 95 tys. zł .Utrata wartości wynosi więc 60 tys. zł żywej gotówki i 38%.

Diesel był do wyrwania za 80 tys. zł . Teraz biorę go za 70 tys. zł. Czyli stracono 10 tys. zł i 12%.

Benzyna kosztowała 73 tys. zł . Teraz znalazłem za 65 tys. zł. Strata 8 tys. i 11%.

Hybryda ze 100 tys. zł …. zeszła do ok. 88 tys. zł. (najmniej używanych egzemplarzy). Deprecjacja wyniosła 12% i 12 tys. zł.

Różnice są tak znaczące, że elektryka nie uratuje nawet lepsze wyposażenie. Nawet gdyby je wyrównać, straty wyglądają druzgocąco dla elektryka:

Elektryk 60 tys. i 38%. Diesel 12 tys. i 15%. Benzyna 15 tys. i 20%. Hybryda 19 tys. i 19%. Próbujemy jeszcze ratować elektryka dopłatą „państwową” – 18/27 tys. zł (więcej firmy i duże rodziny – przyjąłem dzisiejsze zasady). Utrata wartości wyniesie wtedy 42/33 tys. zł . Nawet po dopłacie nowy elektryk nie zaczyna być konkurencyjny.

A może warto kupić egzemplarz używany? No cóż, tu na dopłaty liczyć nie możemy, niewielkie są także różnicę przy wyposażeniu. Dodatkowo elektryk i hybryda nie występowały jako wersje 4×4. Różnice w cenie nadal występują, bo 4-latek kosztuje: elektryk 95 tys. zł, hybryda 88 tys. zł, diesel 75 tys. zł, benzyna 65 tys. zł.

A co jeśli weźmiemy pod uwagę ceny paliwa na dystansie 60 tys. km (planowany przebieg przez 4 lata)? Elektryk, eksploatowany oszczędnie potrzebuje 13 KWh/100 km (mój rekord 6.8 Kwh/100 km na odcinku 40 km „z góry”), w lecie będzie to bliżej 12 KWh/100 km w zimie raczej 14-15 KWh/100 km. Hybryda spali 5.5 l/100 km. Diesel zadowoli się 6.5 l/100 km, a mała benzyna potrzebuje 7 l/100 km. 4-letnie koszty paliwa wynoszą:

  • elektryk (same ładowarki – 20 tys. zł, połowa z gniazdka domowego – ok. 13 tys. zł, 3/4 z gniazdka – 10 tys. zł, połowa z FV – 10 tys. zł, 3/4 z FV – 5 tys. zł, wszystko z gniazdka – ok. 6 tys. zł, wszystko z FV -0 zł).
  • hybryda – ok. 21.000 zł,
  • benzyna – ok. 27.000 zł,
  • diesel – ok. 24.000 zł.

Przyjmując podobne koszty pozostałych elementów (przegląd, naprawa, ubezpieczenie) ok. 10 tys.zł/4 lata nowy samochód elektryczny wypada gorzej. Przy moim sposobie eksploatacji (ok. 1/4 pochodzi z płatnych ładowarek, a 1/4 z gniazdka a połowa z FV) – ok. 7 tys. zł. Dlaczego? Ponieważ przeważa utrata wartości. Mamy bowiem:

-elektryk (7 tys. „paliwo”, 10 tys. eksploatacja, 60/42/33 utrata wartości w zależności od poziomu pomocy państwa) – 77/59/50 tys. zł,

-hybryda (21 tys. paliwo, 10 tys. eksploatacja, 12 tys. utrata wartości) – 43 tys. zł,

-benzyna (27 tys. paliwo, 10 tys. eksploatacja, 8 tys. utrata wartości)- 45 tys. zł,

-diesel (24 tys. paliwo, 10 tys. eksploatacja, 5 tys. utrata wartości)- 39 tys. zł.

W takiej sytuacji, nowy elektryk broni się wyłącznie, gdy weźmiemy pod uwagę spore dopłaty państwowe i ładowanie darmowe (koszt 43 tys. zł) ew. zakup używki. Dlaczego więc wybrałem (przynajmniej czasowo) wersję elektryczną, a nie diesla wychodzącego najtaniej? Proste – w moim przypadku utrata wartości po roku/dwóch latach będzie minimalna, ponieważ kupiłem 10 tys. zł poniżej ceny rynkowej. W tym czasie (1 rok) benzyna (na wolnym rynku) straciłaby 5 tys. zł, a pozostałe wersje proporcjonalnie). Inne były ceny paliw (benzyna i diesel droższe o ponad 1 zł/litrze, a prąd 0,6-1,7 zl/KWh – obecnie 0,8-2,9 zł/KWh). W przypadku aut używanych koszty eksploatacji przesuwają się na niekorzyść diesla i turbobenzyny (więcej skomplikowanych elementów).

Tylko w takim wariancie elektryk ma ekonomiczny sens.

19 komentarzy do “Czy elektryk może się opłacać? Spadek wartości.”

    1. Tym razem nie liczyłem auta na gaz. Powodem były założenia. Brałem pod uwagę w miarę nowe auta, dość konkretne (Hyundai Kona), a tutaj instalacja gazowa wydaje się problematyczna lub droga. Są to silniki z wtryskiem bezpośrednim i jeszcze najczęściej turbo.
      Dodatkowo kwota włożona w samą instalację (6 tys. zł) raczej nie do odzyskania tzn. auto benzynowe będzie nawet minimalnie droższe niż zagazowane (pomimo poniesienia wydatku kilku tysięcy złotych). Jeżeli oszczędność wynosiłaby 7,5 zł/100 km (spalanie 1-2 l benzyny + gazu), roczny zysk na poziomie 1200 zł powoduje zwrot po 5 latach. A ja założyłem eksploatację 4-letnią.
      Miałem Skodę Kamiq z małym silnikiem turbo. Montaż gazu, po wielu podejściach uznałem za nieopłacalny. To ma sens w nowej Elantrze, poprzedniej Corolli (ew. CH-R-ce).

  1. Sprawdzałem na przykładzie Elantry 1,6 MPI (auto z wielopunktowym wtryskiem pośrednim, tanie do zagazowania). Podaję za gazautomix.pl:
    'Według raportów spalania publikowanych na forach internetowych Hyundai Elantra spala około 6,5 do 7 litrów benzyny na 100 km. Przy cenach paliw z końca roku 2022, koszt pokonania 100 km na benzynie to około 42 zł. Natomiast spalanie LPG będzie na poziomie 7,5 – 8 litrów, więc przejechanie 100 km będzie kosztowało 22 zł. Daje to oszczędność około 20 zł na każde 100 km. ”
    Moim zdaniem firma zakładająca gaz celowo podała większe spalanie, żeby instalacja LPG wyszła korzystniej w zestawieniu kosztów. W praktyce Elantra średnio pali 6 l, często mniej. Koszt instalacji to około 3 tys. Problemem jest liczenie utraty wartości, bo z powodu inflacji, Hyundaie praktycznie nie tracą na wartości. W 2019 roku Elantra kosztowała około 70 tys. Ja kupowałem na końcu roku z wszelkimi możliwymi upustami, w nietypowym kolorze lakieru. W moim wypadku wersja metalik z wyposażeniem podstawowym kosztowała 63 tys. Na OLX trudno znaleźć serwisowaną Elantrę, na gwarancji i bez uszkodzeń lakieru poniżej 60 tys. Średnia cena to 65 tys. niezależnie od wersji.
    Nie wiem jaka jest aktualna cena LPG, przyjmuję wersję z gazautomix:
    60 tys. po 22 zł= 13 tys. (być może cztery lata temu koszty były niższe).
    Koszty przeglądów w ASO 4×1000 zł=4 tys. Koszty ubezpieczenia 4 x 1200. Łącznie jak w innych przypadkach 10 tys./4 lata.
    Utrata wartości minus 3 tys. Przyjmuję, że zero.
    Podsumowując, gdybym założył gaz Koszty ograniczyłyby się do samego paliwa LPG i wyniosłyby 13 tys. złotych. Czyli porównywalnie z elektrykiem, lecz przy niższych kosztach początkowych i niższej utracie wartości.

  2. PS. Nie policzyłem kosztów instalacji LPG ze względu na to, że wyniosła tyle ile wzrost wartości wynikający z otrzymanego upustu. W starych, lepszych czasach opłacało się kupować nowe samochody i sprzedawać je bezstratnie w miesiącach letnich po krótkim okresie używania. To były tzw. okazje, perełki na rynku wtórnym. Przypominało to trochę bezpłatny leasing samochodów. Na pewno przypominacie sobie jakiegoś znajomego lub sąsiada, co rok zmieniającego samochód na nowy, prosto z salonu. Wielu wydawało się to pozbawione sensu.

    1. Tak pomyślałem o Twojej Elantrze. Tylko ja skupiłem się na konkretnym modelu dostępnym w różnych wersjach. Wtedy utrata wartości nie jest zaburzona popularnością marki czy wersji.
      Liczy się ją zawsze od cen z folderu, chyba że są jakieś długotrwałe opusty.
      Teraz, gdy kupię mieszkanie we Włoszech, rozważałem Elantrę, ale na portalach fabrycznie nowe zaczynają się od ok. 100 tys. zł. Faktycznie spalanie śmiesznie małe na tę wielkość i silnik. Druga opcja to mocniejszy diesel do połykania autostrad.

      1. Zbyt niskie spalanie jest podejrzane i znaczy,ze niedlugo (200 kkm?mniej?) bedziesz musial wymienic lub remontowac silnik,jesli mowa o spalinowcu (NG=naprawa glowna = pierwszy szlif sinika).

          1. Tak jak Sławek napisał. Prosty silnik z wtryskiem pośrednim. Ma niecałe 130 KM z 1,6 litra pojemności.

  3. Przypuszczalnie potencjalnych klientow na elektryki odstrasza rychla perspektywa (5 lat?)wymiany aku, koszty znamy.Mozliwe,ze starszych elektrykow wcale nie bedzie mozna sprzedac,bo wartosc nowego aku przekroczy wartosc auta.
    Tak sie konczy interwencjonizm panstwowo-bankowy.

    1. Nie do końca. W ubiegłą sobotę na ładowarce spotkałem informatyka, który jeździł Nissanem Leafem pierwszej generacji. Mała bateria (24 KWh) i jednocześnie podatna na degradację. Wóz 9-letni. Facet zrobił w ciągu ostatnich 4 lat 60 tys. km, bo dojeżdża 30 km codziennie do pracy (w jedną stronę). Takie auta kosztują teraz 40k PLN. Kiedy usłyszał o śmierci baterii, tylko się uśmiechnął (a jest z zawodu elektronikiem) – zrobi z niej magazyn energii, gdy pojemność spadnie do 70% (czyli 17 KWh). Już teraz ma 10KWh akumulator i instalację off-grid w domu. Taki bank energii kosztuje ponad 50 tys. zł.
      Akumulator z Kony (39 KWh netto) miałby przy 70% pojemności ok. 28 KWh. Taki bank energii z dużą instalacją FV zapewniłby mi całkowitą niezależność energetyczną w domu.

      1. Skad jego usmiech? Czy sprawdzal dokladnie stan baterii,ze wiedzial jaka ma utrate pojemnosci?Informatycy sa czesto oderwani od rzeczywistosci, moj brat jest programista.
        Jesli tak to te 5 lat (podane przez laika) wyniesie wiecej.
        Skad w takim razie tak duzy spadek wartosci? Klopotliwe uzytkowanie?

        1. On był elektronikiem z zawodu i widocznie się znał. A spadek wartości? Mieszanina strachu co będzie i jednak niedostosowanie do długich podróży. Plus podwyżka cen prądu. Plus nadprodukcja, powod spadku używanych bo tanieją nowe. Jesli na nowego masz 27 tys doplaty plus 15 tys. opustu, czyli kosztuje nie 155 tys., ale 113, jaki sens ma 4 latek za 100? Cena musi spaść. Swego czasu tak zabił sprzedaż Citroen. Większość elektryków doskonałe sprawdzą się na dojazdy. Czyli klasa średnia podmiejska. Ale ona jeździ na narty, nad morze, do Chorwacji. I ma problem. Realny zasięg Leafa I przy prędkości autostradowej to 90 km jeśli bateria trochę zdegradowana to 70 km. Moja Kona, ładowana w trasie do 80% (32 KWh) ma szansę przejechać szybko 130 km. Jak ktoś ma 700 km – bez sensu. Z kolei fantastyczne Taycany robią 300 km, ale kosztują 800 tys zł.

          1. No tak, nie sledze info o elektrykach i jestem nie na czasie.
            90 km to katastrofa.
            Rzady wciskaja na sile niezbyt chciany towar.

    1. Jak tak to dobrze.
      Wolny ssak moze te banke i zrobi, choc stawialbym raczej na 0,5mln, co i tak jest dobrym wynikiem na malutki 1,6.Przy czym wyjatki rekordzisci zdarzaja sie.Jesli ktos stale ma auto w jednych rekach, jesli po zimnym starcie delikatnie operuje gazem zanim sie olej nie rozgrzeje, jesli nie kreci obrotow do nieba, itd, to moze ten milion wykrecic,

  4. Elantra do 2018 była jeszcze dieslu, a benzyniaki oprócz 1,6 miały też 2,0. Artykuł jest raczej o dieslu. Ale przebieg liczony w milach, nie w kilometrach. Chodziło mi bardziej nacisk jaki wschodnie marki stawiają na niezawodność silników. Inaczej niż Europa stawiająca na ekologię i silniki od Komarków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *