Walden. Przemyślenia o podróżach i cenie pracy.

W jednym z akapitów Waldena, Thoreau stawia przed nami pewien paradoks. Podróż na dystansie 30 mil (ok. 50 km) odbyta pociągiem kosztuje dniówkę pracy. Skoro sprawy piechur pokona tę odległość w ciągu 10 godzin, nogi okażą się szybsze niż pociąg, na który trzeba zarobić, zanim wyruszy się w podróż. Wprawdzie relacje płacy minimalnej i ceny biletu kolejowego uległy drastycznej zmianie (a i sama podróż znacznie się skrócił), ale takie patrzenie na świat daje do myślenia.

Dzisiaj większość wybiera samochód. Dojazd na do stolicy samochodem (ok. 170 km) potrzebuję ok. 2 godzin. Paliwo do auta będzie mnie kosztować 70 zł (diesel), co oznacza 4 godziny pracy wg stawki minimalnej. Żeby zatem dotrzeć do Warszawy, potrzebuje 6 godzin, dwóch na drogę i czterech na pracę. W rzeczywistości nawet 8 (dwie na drogę, dwie na pracę, 2 na dojście do pracy, powrót z niej, przebranie się umycie itp.). W 8 godzin rowerem także dojadę do stolicy.

Mogę, to jasne wprowadzić pewne modyfikacje. Droga autem kosztuje 70 zł i 8 godzin pracy. Podróż pociągiem 30 zł (mam zniżki) czyli 4 godziny (dojście do pracy, powrót, mycie, przebranie – 2h i 2 h pracy),ale jeśli doliczę jeszcze podróż na dworzec w moim mieście i do celu w Warszawie (2 x 40 minut), oczekiwanie na pociąg (10 minut), powoli dochodzę do 5,5 godziny. Rowerem przejechałem w tym czasie nawet 120 km. Gdybym chciał jechać wygodnie (Bolt-em z dworca i na dworzec) doliczam przynajmniej 20 zł czyli …. podobny wydatek czasowy (tym razem na zarabianie).

Zostawmy syreni gród w spokoju. Popatrzmy na naszą aktywność zawodową. Utrzymujemy samochód, po to… aby dojechać do pracy.

Jeszcze długo można by się tak bawić. Jedno pozostaje niezmienne – każda podróż kosztuje czas i pieniądze, czyli ponownie… czas. tym razem poświęcony na zarabianie.

6 komentarzy do “Walden. Przemyślenia o podróżach i cenie pracy.”

  1. Nic dodac, nic ujac.
    W praktyce prace na wieksze odleglosci maja ludzie lepiej zarabiajacy. moga tez wynajac stancje w miejscu oracy.

    1. Poruszyłeś ważny temat. Dzisiaj młodzież staje przed dylematem: zadłużyć się i kupić mieszkanie blisko pracy, czy dojeżdżać, ale za to bez worka kamieni u szyi. Wielu wybiera kredyt, za który płaci 90% pensji jednego i 50% łącznego dochodu rodziny. To równanie nie przewiduje dobrych wyborów.

        1. I ten w dużym mieście kosztuje sporo. Przoduje oczywiście Warszawa. W bliskich biurowych miejsc pracy dzielnicach stawka 3000 zł za kawalerkę nie uchodzi za szokującą. Nawet u mnie, w Lublinie, wynajem pokoju w mieszkaniu studenckim (opcja raczej nie dla 30-latka) wymaga wydania 1000 albo i 1200 zł, jeżeli liczymy na lepszy standard.

    1. Thoreau pisał o jednorazowym przejeździe. Jasne, że 170 km na rowerze robią wytrenowani, ale takich też znam. Sam jeździłem ledwie po 100 km dziennie.
      Policzmy zatem inaczej. Dojazd z mojej wsi do pracy kosztuje samochodem 28 zł w jedną stronę i jedziesz 30 minut. Pociąg tańszy – 12 zł (dodaj bilet w mieście), ale 1 h 20 minut, rowerem 30 km przejeżdżałem na luzie w 1 g 20 minut za darmo. Czyli 50 minut warte 28 zł. To 33 zł/h netto. Jeśli ktoś pracuje legalnie – stawka godzinowa 50 zł brutto tj. dwie minimalne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *