Emerytura. Wizja i rzeczywistość.

Mbank przygotował wiosną spot, w którym weryfikowano zdanie młodych o emerytach z …prawdziwymi emerytami. Oczywiście wszystko po to, aby sprzedać produkt.

Jeśli masz 20-30 lat rozejrzyj się, pogadaj z osobami we własnej rodzinie, żeby zobaczyć jak wygląda emerytura. Nie ta z reklamy, lecz realna. Twoich dziadków, czasem rodziców. Ktoś nadal pracuje, bo chce. Inny, ponieważ musi. Co do tego doprowadziło? Jakie wybory i decyzje? Mnie jeszcze brakuje kilkunastu lat, ale widzę co się dzieje. Jak wygląda ta rzeczywistość.

Prawda nr 1. Państwowa emerytura będzie niska. Bardzo niska.

Za 20-30 lat, tzw. stopa zastąpienia (jaki procent ostatnich zarobków uzyskasz z emerytury) wyniesie ok. 20%. Ponad połowa dostanie minimalne świadczenie. Co to oznacza?

Zarabiasz do średniej krajowej (7400 zł) – dostaniesz 1500 zł.

Zarabiasz 10.000 zł. Dostaniesz 2000 zł.

Zarabiasz 20.000 zł. Dostaniesz 4000 zł.

Zarabiasz 40.000 zł. Dostaniesz 4000 zł (zadziała próg odcięcia składek). Koniec.

Potrafisz za to żyć? A może być jeszcze gorzej.

Prawda nr 2. Przedsiębiorca dostanie nawet mniej.

Przedsiębiorca płaci składki od 60% średniej krajowej. Dostanie emeryturę minimalną. Śmieszne 1500 zł (na dzisiaj).

To nic, że zarabiał 20.000 zł miesięcznie.

Prawda 3. Wielu emerytów dorabia.

Tak się dzieje. Pracują choćby na część etatu, zlecenie, na czarno. We wrześniu z pracy (częściowo, bo ma gdzieś jeszcze ułamek) odeszła moja koleżanka – wiek 68 lata, specjalista ds. bhp. Pracują lekarze, nauczyciele, budowlańcy, ekonomiści, urzędnicy, naukowcy. Mój teść nadal jest instruktorem pływania, opiekunem obozów, a ma 71 lat.

Prawda 4. Emeryt to nie zgrzybiały dziadek, życie po 70-ce też może być pełne wyzwań.

Ponownie przywołam mojego teścia. Zdrowie trochę mu dokucza, ale spokojnie jeździ na rowerze (choć raczej nie na długie dystanse i wolniej niż kiedyś), wykonuje prace fizyczne przy domku letnim, wygląda na 10 lat młodziej. Dzisiejsze sześćdziesięciolatki mają wigor dawnych pięćdziesięciolatków. Jeżdżą po świecie, uczą się nowych rzeczy, zakochują, kupują mieszkania. Zwłaszcza pierwszych 10 lat emerytury (mężczyznom pozostanie statystycznie jeszcze 4 lata życia do 79-tki) przedstawia się ciekawie.

Prawda 5. Zdrowie na emeryturze jest takie, na jakie sobie zapracowaliśmy.

Prawdziwe różnice zaczynają się już wcześniej. Jestem prawie-pięćdziesięciolatkiem i obserwuję otoczenie. Kto imprezował (nie od czasu do czasu, lecz codziennie) ma wygląd starca i dziesiątki chorób. Podobnie, moi koledzy, którzy po pracy siedzieli na fotelach, narażali się na wyjątkowy, zajadany stres – są siwi jak gołąbki z 30 kg nadwagi. Inni, uprawiający aktywnie sport – przed pięćdziesiątką biegają kilkanaście kilometrów tygodniowo w tempie 5 min/km.

U siedemdziesięciolatków różnica się pogłębia. Mój teść – pracuje, chodzi, jeździ na rowerze i generalnie ma sporo energii. Mąż koleżanki – w zasadzie nie wychodzi poza dom, tak siadło mu zdrowie. Różnice? Uprawianie sportów (lub siedzenie przed TV), dieta, nerwy.

Prawda 6. Kwestia pieniężna wygląda tak samo.

Kto przygotował się, ten zbiera owoce. Ludzie, z którymi zaczynałem pracę, biorą kredyty na wesele dziecka, nie ma mowy, żeby kupili mieszkania, zarabiają po 4 tys. zł/miesięcznie. Inni – jeżdżą po świecie, a 200 tys. zł wydają bez zastanowienia. Gdzieś w środku jestem ja – oszczędny milioner. Do emerytury nożyce rozewrą się jeszcze bardziej. Jedni zaczną bidować za 1500 zł państwowego, drudzy zobaczą cały świat.

46 komentarzy do “Emerytura. Wizja i rzeczywistość.”

    1. Emerytury mundurowych na dzisiaj są wysokie. Czy takie zostaną, zobaczymy. Przy katastrofie demograficznej, moim zdaniem nie do utrzymania.

  1. Do Iwony: trzeba było iść do mundurówki skoro to taki spoko klimat. Mieszkam w okolicy gdzie sporo jest takich „bogatych” emerytów z boleriozą czy po odkleszcowym zapaleniu opon mózgowych ( nie po piknikach z rodziną a w wyniku zleconych zadań), ludzi znerwicowanych, z porozbijanymi rodzinami, bo ojczyzna nie rodzina były najważniejsze. Cud, miód, malina.

      1. A ilu znasz przedsiębiorców alkoholików ze stresu? Ja całkiem sporo. Lekarzy? U nas niestety takie przywileje ukształtowano za szeroko (mundurówka to także celnicy, klawisze, ludzie z biur, kapelani, rzecznicy prasowi itp.). Na dłuższą metę nie do utrzymania.

    1. Odróżnijmy mundurowych, od „mundurowych”. Żołnierz z poligonu, kryminalny, krawężnik, strażak – jak najbardziej. Ale kapelan, rzecznik prasowy,całe to biurowe towarzystwo – bez sensu. Wszyscy moi znajomi, którzy mieli plany mundurowe – żałują. Ci co poszli? Poza kryminalnymi-alkoholikami, bardzo sobie chwalą. A jest wśród nich i strażnik więzienny (obecnie w urzędzie+kariera polityczna) i strażak, i pułkownik – weteran z Afganistanu, i młody czterdziestokilkuletni podoficer z emeryturą 4000 zł oraz małym domem z odprawy na zagospodarowanie. Po 50-tce wszyscy nadal pracują.
      Ci co stracili rodziny lub mieli takie ryzyko, stanowią mniejszość, wyłącznie birbanci, rozdęte generalskie ego, zmieniali na młodsze modele. Z powodu służby żaden (choć w jednym przypadku święta żona).

      1. Gdyby wybuchla u nas wojna, co mam nadzieje nie nastapi, zniszczonych sluzba lub zabitych byloby duzo wiecej.
        Moja krewna znala -wlasciwie byla w zwiazku-z cynglem AK (likwidowal wrogow). Po wojnie rozpil sie, nie dalo sie z nim zyc, zostawila go. Brak adrenaliny utrata znaczenia, trudnosc adaptacji do cywila, poczucie przegranej,moze cos jeszcze, nie wiem.

        1. I to dotyczy właśnie żołnierza lub policjanta liniowego. Tu się zgadzam – niech będzie wysoka emerytura. Ale nie kapelan celników, szef logistyki w randze nadkomisarza policji czy mój znajomy pułkownik od uzgadniania transportów kolejowych. Pracował w biurze jeszcze 30 lat jako cywil (czyli do 75 r.z., wojny nie widział na oczy).

          1. Jasne, ze tak. Sluzba tylowa czy biurowa powinna dostawac emerytury jak w cywilu na tych samych funkcjach.Nie wacha prochu, to emerytura cywilna.

          2. … w wojsku jest ryzyko,ze w razie wojny kazdy moze trafic na front i zginac.nawet sluzba tylowa, bo kazdy karabin moze sie liczyc w razie potrzeby.To ryzyko powinno byc wliczone do zarobkow i emerytury,ale jak napisales z odroznieniem liniowych od biurowych czy liczacych gacie w magazynie 🙂

        2. Malo dokladnie napisalem, bo wrogow likwidowal kazdy zolnierz. Ten cyngiel AK wykonywal wyroki.Znacie takie sceny z filmow.Podchodza na ulicy, kika slow wyroku, strzal, trup, ucieczka.

          1. Taki mamy klimat. Odprawy mieszkaniowe faktycznie są przesadzone, bo obecnie wielu żołnierzy odchodzi po 15 latach ( ci którzy jeszcze mogą), tylko po to by wziąć odprawę mieszkaniową, spłacić kredyt a po roku jak będzie zgoda i miejsce w jednostce, wracają do służby. Znam tylko kilku przedsiębiorców i praktycznie każdy z nich narzeka, ale poza jednym wyjątkiem ( nie lubi pokazywać się) inni jeżdżą swoimi, nie leasingowanymi, nowymi Lexususami, Audi czy BMW.

          2. Znam różnych przedsiębiorców. Część istotnie, na razie, jeździ dobrymi autami, ale istnieje też spora grupa takich, którzy ledwo zipią, zbierają na ZUS z miesiąca na miesiąc.
            Przesuwanie klina podatkowego w ich kierunku wykończy firmy a wcześniej spowoduje masowe zwolnienia, spadek produkcji i wzrost bezrobocia.
            Bo największą traumą dla mikroprzedsiębiorcy jest powiedzieć ludziom, że od jutra nie pracują, dyrektor z korpo zrobi to bez mrugnięcia okiem (vide: Morawiecki w WBK).
            Dzisiaj byłem w Radomiu i przechodziłem przez teren Łucznika. Firmę prawie zamknęli po Balcerowiczu, teraz jej biurowce, hale, magazyny, zapełniły się małymi firmami. Na tym polega przedsiębiorczość. Nawet najlepsze wojsko, administracja, oświata, nie mogą istnieć bez przedsiębiorcy, bo to on płaci podatki i utrzymuje całą resztę (w tym własnych pracowników).
            Co do odpraw. Ja rozumiem, że są, nawet wysokość przystaje do aktualnych cen mieszkań (300 tys. w Wa-wie, wystarczy na kawalerkę), ale powrót po roku do jednostki i ponowna praca na emeryturze to kosztowna patologia, z którą trzeba walczyć.

  2. Przedsiębiorcy utrzymują ten kraj i to jest fakt. Ale faktem jest także to, że Polacy na przedstawicieli narodu często wybierają miernoty, karierowiczów, którzy chwalą się dyplomami i pierdołami przed nazwiskiem a nie mają pojęcia o prawdziwym życiu. Stąd ta cała patologia w społeczeństwie. Na wsiach i w małych miastach w młodych rodzinach często jest lipa. Wystarczy porozmawiać z kuratorami sądowymi. Mundurówka musi mieć jakieś przywileje, bo nie miałaby motywacji do służby. Natomiast jakieś nie równa się rozpasanie. Wcześniejsza emerytura i kilkumiesięczną odprawa chyba wystarczy.

    1. Nieodmiennie mnie dziwi, jak ludzie mogą wybrać na posła takiego Mejzę, Kukiza czy Giertycha. Każdy z nich albo drastycznie zmienił ugrupowanie albo jest zwykłą hieną.

  3. Kuriozalna sytuacja: żołnierz pobiera emeryturę, kilkanaście dni w miesiącu ma płacone za pozostawanie w aktywnej rezerwie a w pozostałe dni ma płacone za bycie pracownikiem wojska.

    1. W cywilu tak nie mozna, ale ma to swoj powod-po prostu to doswiadczony pracownik,ze o ukladach ze sluzby ulatwiajacych takie zatrudnienie nie wspomne.

      1. W cywilu sam podejmujesz decyzję, kiedy sam sobie wypłacasz emeryturę. Gdybym nie miał dzieci (albo jedno), już bym siedział na plaży.

  4. Odnośnie wyborów. Mnie już nie dziwią wybory ludzi, po prostu nie rozumiem, że znajomi nauczyciele zagłosowali na Puste Obietnice tak jakby nie pamiętali tego co było w latach 2007-2015. Mało tego, mając możliwość wyrazić swoje zdanie na cztery, w mojej ocenie, ważne tematy odstąpili od tego wpisując się w narrację nieprawidłowo zadanych pytaniach. Szkoda słów.

    1. Ludzie lubia byc oklamywani (wiedxa o tym rozni oszusci i np. gandlarze autanu przekrecajacy liczniki), lubia zeby ktos im cos obiecal (niekoniecznie dotrzymal), mysla glownie o wlasnej dupie o nie przyszlosci kraju, maja krotka pamiec, latwo poddajs sie socjotechnice i reklamom bo nie mysla samodzielnie. Gdyby bylo inaczej bylyby inne wyniki wyborow. Socjotechnicy doskonale wiedza jak oglupic motloch i dzieki temu wygrywaja. Pranie mozgu zaczyna sie juz w szkolavh, idzie w tv, i wszedzie gdzie sie da.Nawet swiadomym da sie cos wcisnac np.przekazem podprogowym.
      Byl kiedys taki rysunek w sieci jak owce ida w przepasc prowadzone prxzez jakiegos polityka obiecujacego swietlana przyszlosc.

    2. …wiekszosc ludzi nie nadaje sie do demokracji,sa na to za glupi, za leniwi i wlasnie dlatego jest demokracja, bo majac odpowiednie narzedzia i mozliwosci mozna wygrywac wybory dowolnej opcji politycznej.I zawsze mozna zdjac z siebie odpowiedzialnosc, bo przeciez to ludzie glosowali 😀

      1. W demokracji wybór jest, jaki jest. Nigdy nie trafimy na partię w 100% zgodną z nami. Stąd ludzie głosują na tych do których im najbliżej (jeśli są rozsądni), albo głupki na tych „co dajo” albo „obiecajo”, nie patrząc na resztę. Plus socjotechnika, szukanie wroga itp.
        PiS przesolił z atakami i propagandą (tylko Kaczyński tego nie rozumie, mówiąc, że byli za łagodni i za mało się chwalili).
        PO wygrała z kolei na polaryzacji. Straciła na tym Lewica i Konfederacja. Zresztą żadna z tych grup, choć mała, nie jest jednolita. W Lewicy są stare komuchy z SLD, Razemki (czyli ruchy miejskie, mieszkanie prawem, nie towarem) i Wiosna (LGBT+). W Konfederacji z kolei poza całkiem rozsądnymi postulatami gospodarczymi, odjazdy w stylu Brauna czy ideologii nie do strawienia dla wielu młodych (nierozerwalne małżeństwa, zakaz wynajmu pokoju w hotelu dla osób nie będących po ślubie). PO i PiS, takich radykałów wycięły lub schowały i uzyskały efekt.
        I szczerze, nie wyobrażam sobie życia bez demokracji. My pierwsi (Ty i ja) poszlibyśmy do współczesnej Bastylii za nieprawomyślność. W dyktaturze (każdej), tak to działa, w monarchii z realną władzą króla, podobnie (nie mówię o królu-dekoracji, jak w Skandynawii). Wystarczy spojrzeć na: Maroko, Tajlandię, Kuwejt, Arabię Saudyjską, Watykan, nie wspomnę Kuby, Rosji czy państwa afrykańskich. Od prawa do lewa (czy Pinochet czy Castro). Kto ma inne zdanie, wylatuje lub ginie. Złodziejstwo przyjaciół władcy, większe niż u nas. I nic z tym nie możesz zrobić.

          1. …bo co to za demokracja, gdzie slyszysz oficjalnie od Sorosa,ze kto by nie wygral, on i tak tam ma swoich ludzi? Przeciez to cyrk i bantustan.

    3. Nauczyciele miotają się od ściany do ściany. Lata 2008-2010 były najlepsze dla nauczycieli ever. Niska inflacja i spore podwyżki (chyba w granicach dzisiejszych obietnic). Robiłem w tamtych czasach kontrole finansowe szkół. Dyplomowany na wsi z łatwością wyciągał 4000 zł netto, to było więcej niż pensja kierownika referatu oświaty w gminie. Potem tylko zjazd w dół i strach o pracę (gimnazja).
      Ostatnie 4 lata – dramat, bo do braku kasy (nauczyciel zarabia skandalicznie mało) i papierków, dołączyła ideologia. Wszystkie te HiTy, postępowania dyscyplinarne i sekowanie po strajku. No i ciągły spadek poziomu przez niedofinansowanie. W moim mieście, w 10-tce najlepszych szkół są chyba tylko publiczne. A jeszcze 10 lat wstecz stanowiły większość. Jednocześnie propaganda sukcesu robiona cepem – do czego przyznał się sam politruk z TVP.
      PO obiecała im nie tylko godność, ale i pieniądze (+30%). Zobaczymy, czy zrealizuje. Mnie akurat nie dziwi głosowanie na PO, widząc dane statystyczne z exit poll. Na PO głosowali ludzie z wyższym wykształceniem, z większych ośrodków – idealnie nauczyciele. Na wsi – pewnie było inaczej, bo tam PiS wygrywał w cuglach. Mniejsze partie osiągnęły wynik proporcjonalny do swoich średnich możliwości (7-15%) i nie stanowiły pierwszego wyboru.

      1. Jeszcze moznaby zrozumiec pewne wybory ludzkie, jesli zalozyc, ze uwierzyli w te propagande i belkot z kazdej partii.
        Ale-kto w to wierzy? Jesli ktos wierzy to jest : mlody (nie pamieta przed 2015), glupi (nie wyciaga wnioskow z obietnic i dzialan wladz), cyniczny (widza tylko swoj interes, wierzac naiwnie,ze od POPIS cos dostanie), przekupiony (ale teraz nie daja wodki i kielbasy jak kiedys SLD).

  5. Nie zapominajcie, że w ZUS nie inwestuje Waszych składek, a emerytury na bieżąco są finansowane ze składek ubezpieczeniowych. W latach 50 i 70 miał miejsce wyż demograficzny, z przyrostem naturalnym rzędu 10-20%. Te roczniki będą po kolei przechodzić na emerytury. Obecnie, pomimo zachęt socjalnych ma miejsce stały spadek urodzeń w Polsce. A przyrost naturalny, od lat ujemny, spada rok, po roku. Zjawisko było potęgowane przez masową emigrację zarobkową. Obecnie w Polsce na stałe zatrudnionych jest 15 mln ludzi, emerytów mamy 7,8 mln. Rocznie rodzi się z roku na rok coraz mniej Polaków, w 2022 – 300 tys. Szacuje się, że przez cały rok 2023 na emerytury odejdzie prawie 500 tys. Polaków, a boom powojenny jeszcze się nie zaczął. Przyjmując, że wszyscy jesteśmy w podobnym wieku, przejdziemy na emerytury przed upływem 20 lat. Będzie nas około 10 mln. Do tego czasu urodzi się nie więcej niż 6 mln Polaków. Biorąc pod uwagę malejący współczynnik dzietności, będzie to raczej 4 mln.

    1. Stąd emerytury z ZUS okażą się głodowe. Utrzymanie dotychczasowej stopy zastąpienia, bez rewolucji demograficznej (mało prawdopodobnej), drastycznego wzrostu składek i podatków nie jest w ogóle możliwe. Trzeba zbierać na boku.
      Młodzi zagłosowali ostatnio m.in. przeciw 13-tkom, 14-tkom, czyli dalszemu opodatkowywaniu (pożyczaniu) dla tego pokolenia wyżu, kosztem następnych (naszego, naszych dzieci i wnuków). Postulaty Trzeciej Drogi i Konfederacji (dobrowolny ZUS, czyli jego brak dla przedsiębiorcy) trafiły na podatny grunt. Lewica chce „emerytury obywatelskiej” czyli równej dla wszystkich, aczkolwiek to ordynarny rabunek, bo składki mają zostać dotychczasowe. Gdyby wprowadzili składkę pogłówną, sam byłbym za.

      1. Jezeli nowy rzad bedzie sluchal Brukseli, dosc szybko bedzie u nas iles milionow imirantow, Czesc z nich moze bedzie pracowac,ale i tak koszt ich utrzymania i wyrzadzanych przez nich szkód przerosnie mozliwe zyski.

  6. W okresie od stycznia do marca b.r. do ZUS wpłynęło 72 mld złotych ze składek, to 86%, brakujące 14% to zadłużenie płatników. Dzieląc ten wynik przez 3 miesiące i 15 mln płatników otrzymujemy 1600 złotych obowiązkowych składek przypadających na jednego płatnika. Jeśli wynik pomnożymy przez 1,8 (tylu płatników utrzymuje jednego emeryta) otrzymamy 2,9 tys złotych. Średnia emerytura w Polsce wg. danych ZUS to właśnie 2, 9 tys. na rękę. Biorąc pod uwagę wysokość emerytury na pewno trzeba wziąć pod uwagę ściągalność składek, wysokość składek, liczbę płatników i pobierających renty i emerytury. Ze struktury ludności w Polsce wynika, że w stosunku do 2007 roku przybyło niemal dwukrotnie osób 60+ w stosunku do przedziału wiekowego 18-29 lat. O ile wcześniej stosunek wynosił 7/7,5, to obecnie wynosi 10/7. Wartości przyrostu naturalnego sugerują, ze trend się utrzyma. Zakładając, że stosunek emerytów do pracujących się odwróci (1,8 emeryta na 1 płatnika) emerytura netto wyniesie 750 złotych przy obecnej ściągalności i poziomach składek.

  7. Swoją drogą statystycznie pies i kura mają trzy nogi, nie jestem pewien jak to wygląda w przypadku emerytur. 3 tys. na jednego emeryta to całkiem sporo. Dwoje krzepkich emerytów w rodzinie z 6-ściu tys, miesięcznie mogłoby ufundować na kredyt skromne mieszkanie dla wnuczka, a dla siebie nowe auto. Jakoś nie widzę wokół wielu emerytów, których byłoby na to stać.

    1. Ale tak jest. Jeden ma emeryturę 25 tys. zł (bo pracował do 80 r.ż.) inny minimalną – prawie 1600 zł/miesięcznie. Moi teściowe, a nigdy nie zarabiali dużo, mają w sumie te średnie emerytury.
      Co do poziomu życia (dochodu na osobę). GUS pokazał wyraźnie, jeszcze w okolicach 2017 r. – najbogatsze grupy poza przedsiębiorcami to emeryci. Skądś się wzięła metoda „na wnuczka” i kilkadziesiąt, kilkaset tysięcy oszczędności.
      Problem pojawia się, gdy zostaje tylko jedno (przeważnie kobieta). I z 6 tys. zł robią się 3 tys. zł. A rachunki nie są wiele mniejsze. Moi teściowie płacą ponad 1000 zł za ok. 60 m2. Na życie zostałoby teściowej (gdyby miała minimalną) 500 zł. Dramat.

  8. Pozostaje wyjść na ulice. 🙂 Niech rządzący wymyślą taki system, aby emerytury nie były głodowe. Niech emerytura będzie w okolicach pensji, jakąś średnią, to byłoby uczciwe. Teraz widzę po moich rodzicach, którzy przeszli w ciągu 2-3 lat na emeryturę, że ich emerytury są bardzo dobre, nawet przekraczają wysokość ich ostatnich pensji. Dlaczego moje pokolenie (teraz 30-40-latków) ma mieć inaczej? Tak samo płacimy takie same podatki. Ludzie będą się buntować, zobaczycie.

    1. Przyczyny głodowych emerytur przedstawił Sławek – coraz mniej ludzi pracuje, na coraz więcej emerytów. Do tego składki starych rabowano. Tu nie można mówić o uczciwości – czysta matematyka.
      Pokolenia 30+ (a tym bardziej 30-) formalnie dostanie takie same emerytury jak rodzice, tylko inflacja zdewaluuje pieniądz. Jak to się skończy – wiemy. Stopą zastąpienia 25%. Czyli osoba zarabiająca b. dobrze, odprowadzająca przez 35 lat maksymalne składki, dostanie może 4000 zł brutto. W okolicach pensji minimalnej+20%.
      Dlatego tak ważne jest oszczędzania i inwestowanie prywatne.
      A bunt? Raczej nie. Dzisiejsi emeryci z minimalną (ok. 1450 zł netto), żyją na granicy przetrwania, a ich bunt polega na głosowaniu na PiS, żeby zabrał młodym, a im dał. Przedsiębiorcy zaczną kombinować (wieloosobowe spółki zo.o. + życie z dywidendy + kawał pola z KRUS). W tyłek dostają pracownicy, ponieważ przez pół roku pracują na podatki.
      Nikt nie wymyśli nowego systemu, ponieważ wymagałby ryzyka, a tego ludzi ponosić nie chcą, a i politycy nie pozwolą.

    2. Mariusz-w skrocie: ma byc tak dlatego,ze coraz mniejsza liczba pracujacych bedzie utrzymywac coraz wieksza liczbe emerytow (starzenie spoleczenstwa, emigracja zarobkowa).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *