Dzisiaj wpis inspirowany pytaniem, które usłyszałem w realu – w co dzisiaj inwestować, skoro inflacja taka duża? Świetne postawiony problem, a odpowiedź – trudna.
Jeśli zdefiniujemy istotę inwestycji jako osiąganie jak najwyższych stop zwrotu przy jak najmniejszym ryzyku, to musimy się zająć oboma składowymi. I ryzykiem, i potencjalną stopą zwrotu. W dobie inflacji, trzeba też mieć na uwadze, wysoką utratę wartości pieniądza, obecnie blisko 20%/rok. Zaczynamy.
W wycenie nieruchomości użytkowych funkcjonuje coś takiego jak „stopa wolna od ryzyka”. Nie jest ona faktycznie całkiem go pozbawiona („a jak te wszystkie państwa zbankrutują”), bo wiemy co zostało tym, którzy w 1913 r. zainwestowali w obligacje rosyjskie, czy austro-węgierskie, ale pomińmy to. Dzisiaj mamy polskie obligacje „antyinflacyjne” dla rodzin z dziećmi ze stopą zwrotu 7.5% nominalnie w pierwszym roku (w drugim i kolejnych, inflacja za poprzedni rok + 1,75%). Pojawiają się też lokaty po 8% rocznie. Czyli te 7,5% przyjmujemy jako stopę wolną od ryzyka.
Wartość ta wygląda doskonale, dopóki nie uświadomimy sobie jednej rzeczy – to o ledwie połowę rzeczywistej inflacji. Dlaczego? Ano dlatego, że oprocentowanie weryfikowane jest raz na 12 miesięcy. A ta potrafi się zmieniać. W ciągu roku wzrosła o ponad 10 p.p., a w Turcji z 15% do 70%.
Jednak na papierze 7,5% to 7,5%. Czy jesteśmy w stanie pobić ten wynik innymi aktywami. Nie wiem. I na tym polega tragizm wyboru.
Bo my tu sobie w komentarzach dyskutujemy, że idzie stagflacja, wojna itp. A co one oznaczają?Inflację i załamanie gospodarki. A załamanie gospodarki to spadek wartości aktywów (tanieją nominalnie), bezrobocie, upadek waluty. Jeśli przewidujemy ten scenariusz to:
- nie ma sensu inwestowanie w mieszkania, bo nie nadążą za „stopą wolną od ryzyka”. Już to obserwujemy. Rosną wprawdzie czynsze, ale nie w taki sposób, aby zapewnić choćby te 7,5% rocznie. Dodatkowo, gdy uderzy recesja, ludzie po prostu zaprzestaną płacić czynsze. I zamiast zarabiać…. dołożymy, bo państwo na 100% zaostrzy „ochronę lokatorów” napuszczając na „kamieniczników”, „krwiopijców”, „spekulantów”. Tak było po obu wojnach światowych.
- kupowanie towarów, również nic nie da. Nikt ich nie odkupi. I nawet jeśli ceny stali, styropianu, ceramiki budowlanej nie spadną realnie, to nie będą rosły tak szybko jak oprocentowanie rządowych obligacji.
- złoto, „twarda waluta”. W tym punkcie mam mieszane uczucia. Złoto jest historycznie rzecz biorąc, drogie. W krajach EURO, dolara amerykańskiego także jest inflacja (choć mniejsza niż u nas). Nawet Szwajcaria bije rekordy (chociaż to 1/5 tego co w PL). Więc wybrałbym raczej franka szwajcarskiego, albo … juana. Kursy walut będą się zmieniać i ich ruchu nie jestem w stanie przewidzieć. Dużo zależy także od geopolityki. Przy takiej polityce monetarnej i gospodarczej w kraju nad Wisłą, złotówka musi się osłabiać. Czy o stopę inflacji, więcej czy mniej, nie wiem.
- żywność. Uważam ją za sensowną lokatę, bo będzie drożała. Jak bardzo, nie wiem, ale chyba generalnie powyżej inflacji. Tylko czy mówimy o opcji na pszenicę do odbioru w Holandii, czy własnej stodole? Bo pierwsza to czysta spekulacja, druga – wymaga dużych nakładów i ponosimy ryzyko składu.
- ziemia rolna. Obecnie droga. Mimo tego, uważam, że te pół hektara/hektar na rodzinę da nam niezależność żywnościową, na wszelki wypadek. Czy nadal będzie zyskiwała na wartości więcej niż 7,5%? Wątpię.
- działki rekreacyjne. Osobiście, obecnie odradzam, przewidując scenariusz problemów recesyjnych przez kilka lat. Rozrywka, wakacje, na tym oszczędza się w pierwszej kolejności.
- akcje. Niedawno giełda straciła ok. 45% w ciągu roku i WIG20 wynosił ok. 1400 pkt (teraz 1750 pkt). To nic przy krachu sprzed 15-stu lat (z 4000 pkt do 1300)czy Wielkiego Kryzysu (DJ obsunął się o 90%), ale to może być czas spokojnej akumulacji w okolicach dołków. Z pełną świadomością ekstremalnie wysokiego (czyli np. utraty 2/3 kapitału w warunkach wysokiej inflacji) ryzyka.
- flipping. Kupowanie tanio, wyremontowanie, sprzedaż ma największy sens na rynku rosnącym i przy tanich materiałach. Na rynku płaskim, albo wręcz spadkowym, uda się tylko wtedy, gdy kupujemy ekstremalnie tanio. I w ten sposób przechodzimy do ostatniego punktu.
- spekulacja. Zatkajmy uszy na nagonkę na spekulantów. Tanio (bardzo tanio) kupić, a sprzedać w uczciwej cenie to droga na najbliższy czas. Trzeba szybko ruszać głową, szukać okazji.
1,4,5,6,8,9 – zgoda 100%.
2,3-dodalbym towary „ptzetrwania”-konserwy,paliwo, narzedzia, ksiazki papierowe (dwa ostatnie wiem,ze gromadzisz,i swietnie), inne rzeczy uzytkowe w warunkach ekstremalnych, ktore pewnie nie nadejda,ale zgodnie z prawem Murphy”ego jesli jestes zabezpieczony to na pewno to zabezpieczenie sie nie przyda,ale jesli nie jestes zabezpieczony, wtedy wlasnie te rzeczy beda potrzebne.Mozna jeszcze dodac auto gaznikowe na benzyne.I rower z przyczepka towarowa.
7-nie jestem ekonomista, nie mam praktyki na gieldzie, nie umiem ocenic czy to wlasciwe czy nie.Mysle,ze nawet znawcy analitycy teraz nie potrafia z reka na sercu przewidziec co sie stanie.
Narzędzia – uważam za potrzebne, konserwy i paliwo mają jakiś termin ważności, po jego upływie są bezwartościowe. O przyczepce do roweru też myślałem.
Paliwo-termin waznosci przerabialismy.
Konserwy-termin przdatnosci do spozycia jest o wiele dluzszy niz data na opakowaniu.Zwykłe konserwy typu turystyczna mozna jesc po kilku latach (sprawdzone-jadlem i zyje),a wojskowe nawet po kilkunastu.Slyszalem o przypadkach zjedzenia bez uszczerbku na zdrowiu konserw NATO nawet po 20 latach.
Myślę,że znaczenie ma także sposób przechowywania konserwy. Nawet w temperaturze piwnicy 5 st. C ma dużą szansę przetrwać.
Na pewno.
…uzupelnienie: flipper moze sie udac,jesli kupujemy od komornika/syndyka za 2/3 czy 1/2 ceny.Ja nigdy tak nie robilem i nie zrobie z powodow etycznych,ale sa tacy.I w takim ukladzie zysk moze byc.
…pytanie czy ten zysk jest wart kaca moralnego,ale to juz kwestia priorytetow.
Za komorników za chwilę państwo się weźmie. Ja na takie zakupy patrzę mniej zdecydowanie. Bo z jednej strony jest tak jak mówisz, ale z drugiej – jak powstał dług. Czy była to chwilówka wzięta na leczenie, czy upadek firmy przez nieuczciwego kontrahenta, czy wesoła konsumpcja ponad stan albo likwidacja nieuczciwej firmy, której wierzyciel chociaż coś odzyska? Tu perspektywa się zmienia, a da się to sprawdzić.
Poza tym da się kupić tanio i bez komornika, bo ludzie będą się okazyjnie wyprzedawać. Aczkolwiek raczej za kilka lat. Dlatego w połowie lat 90tych ziemią rolną handlowano za psi grosz.
Zgadza sie. Ale na licytacji komorniczej nie wiesz skad powstal dlug.Przy czym osoby licytowane to zwykle szaraczki, bo cwaniacy wczesniej wyzbywaja sie majatku.
Jak przejrzysz akta, to wiesz. Zawsze masz adres dłużnika, da się zadzwonić i popytać. Zresztą widzisz – pesel z trójką z przodu na 90% chwilówka, kredyt lub pożyczka dla wnuczka. Firma – albo nieuczciwy albo się pośliznął na kontrahencie.
Do 9.09: ostatnio doszedl jeszcze czynnik kryzysu.Niezawiniony.Poza tym tez sa przypadki losowe w zyciu.Nie wszystko jest czarno-biale i nie wszystko da sie wepchnac w schematy.Kazda sytuacja moze byc inna.
…jesli juz isc tym tokiem myslenia, to mozna miec tez:
-gaz w butlach zapas plus kuchenka turystyczna
-krzesiwo (magnez plus blaszka)
-kilka nozy typu bagnet bo wytrzymale
-spakowane plecaki ucieczkowe dla kazdego domownika jak doradzaja na forum survivalowym
-latarki, baterie itp.
-inne gadzety, ktore sa opisane w forum survivalu a jest ich troche (np.mapy papierowe, bank energii do smartfona, przetwornica samochodowa, agregat,namiot,spiwory)
A z „normalnych” codziennych to co juz mamy-opal,woda,zrodo energii (Twoje solary sa super).
Widzimy co sie dzieje z cenami energii i jak tak dalej pojdzie to niezalezne darmowe/tanie zrodla beda nieocenione.To samo z zywnoscia,ale to juz wiemy i dzialamy.
Mam nadzieje,ze sie myle,ale jesli nie to wlasnie takie sprzety w bliskiej przyszlosci beda w cenie.Prawdopodobnie system walutowy niedlugo (kilka lat) szlag trafi, wzglednie bedzie wymieniony na inny.I moze dlatego rzady ochoczo zadluzaja sie, bo wiedza, ze nie beda tego splacac.
haha, to juz sa jaja,albo wstep do oznaczania daty waznosci pieniadza : https://nczas.com/2022/12/21/inwigilacja-postepuje-wplatomaty-pytaja-skad-mamy-pieniadze-foto/
To chyba wyjście przed szereg ze spełnianiem oczekiwań państwa. Wpłacając po 10000 zł z nielegalnych źródeł, to trzeba być debilem.
Niemniej jednak stopień kontroli banku i państwa nad obywatelem w sferze na co wydajemy wydaje się obecnie bezprecedensowy.
Takie kwoty nie sa zbyt duze.Sam na prosbe siostry wysylalem jej kwoty po 10k $ z konta (najpierw tam wplacalem gotowke) bo na wieksze trzeba wlasnie potwierdzenie skad pochodzi kasa.To byl utarg ze sprzedazy czesci z USA,ale za duzo byloby gadania i tlumaczenia.
Dokładnie – teraz z każdego grosza się tłumaczysz.
…ale ponad 40kzl a nie mniej.A chca,zeby tlumaczyc sie z kazdego nawet malego.
Panowie, w tych czasach zamiast myśleć o zysku, trzeba ratować od globalnego komunizmu to co jeszcze Wam zostało. Najlepiej schować, zakopać po ziemią lub przepić. A inwestować najlepiej w CO2, wkrótce podatek od emisji ma objąć prywatne domy i samochody. Prawa do produkcji dwutlenku, staną się prawem do oddychania i życia. Uzasadnieniem ludzkiej egzystencji. Wesołych Świąt!
Zgadza sie.Tobie Slawku tez wszystkiego najlepszego.
Wesołych Świąt! Praw do emisji CO nie możesz tak sobie kupić, musisz być podmiotem zarejestrowanym na specjalnej giełdzie.
Wesolych i spokojnych bez stresu.
Przykro się patrzy jak ktoś zarabiał i oszczędzał żeby zainwestować a teraz nic nie przynosi i przez długi czas nie przyniesie zysku. Sam osobiście siedzę w większości z wymienionych plus krypto. Droga jest długa i ciężka i nie wiadomo jak i kiedy rynki się odbiją. Tak jak Sławek mówił najepiej przepić. Drugie wyjście to sobie kupić chatę jak ktoś nie posiada, żeby nie płacić miesięcznie za jakie wynajmy. Z własnego domu chyba jeszcze długo i szybko nie będą mogli nas eksmitować.
Piotrze-zakladajac (byc m9ze blednie, chociaz coraz wiecej na to wskazuje),ze tzw. teorie spiskowe sa bliskie prawdy (reset itd), to za jakis czas rzady beda sie staraly pod roznymi pretekstami zabierac nieruchomosci,moze nawet auta. I jesli tak, to jedyne czego nie stracimy to pieniadz zamieniony w stosunkowo niewiekie, latwe do ukrycia/przewiezienia przedmioty wartosciowe.Jakie maja byc te przedmioty nie wiem, kiedys bylo zloto i bizuteria,a teraz cholera wie.
Oczywiscie taki scenariusz nie musi zaistniec,ale uwazam,ze trzeba go brac pod uwage.Bo pewne przeslanki tego juz sa widoczne (np.coraz wieksze koszty nakladane na nieruchomosci i na auta).Narazam sie Oszczednemu, ktory mnie zruga,ze to nie spisek tylko naturalne wahania koniunktury 🙂 Ale kto powiedzial, ze nie moze byc jedno i drugie?
Nawet państwa na granicy bankructwa: Grecja, Argentyna nie zabierają nieruchomości. Chatka w Karkonoszach nie będzie dla nikogo atrakcyjna. Rządy (w tym nasz) rwą pieniądze, bo dramatycznie ich potrzebują. Jak wszystkich złupią, to kto kupi.
A pomysł zbierania drobnych, wartościowych przedmiotów popieram. Tylko co to będzie? Małe złote i srebrne monety? Przedmioty użytkowe? Narzędzia?
Pamietasz co bylo w 1944 parcelacja?
Pamiętam. I o tym co było dalej też. Bitwa o handel, nacjonalizacja dużych firm… w efekcie zapaść gospodarcza na długie lata. System niedoborów, dopóki Gierek nie zaczął pożyczać.
Nie oczekuję też racjonalności jakiegokolwiek rządu i perspektywy dłuższej, niż do następnych wyborów.
Niemniej jednak, powszechne odbieranie ludziom własności, to dosyć radykalny krok. Widać jakie emocje budzą np. wywłaszczenia pod kolej CPK. To murowana przegrana w wyborach. I żadne sztuczki w stylu dowożenie do urn, zmiana granic okręgów, tu nie pomogą. Trzeba by te wybory po prostu ordynarnie sfałszować. Czyli podjąć ryzykowny krok, za który można wylądować za kratami, gdy karta się odwróci. Dzisiaj decyzję podejmują 50-60 latkowie, więc w perspektywie mają 30 lat. Jak się popatrzy, że właśnie skazano sekretarkę któregoś z kacetów (chyba Buchenwald), jest o czym myśleć.
Wbrew pozorom za zmianę preferencji wyborczych (co widać obecnie w sondażach), wpłynął COVID. Wymiera elektorat najstarszy i konserwatywny, więc wahadło stopniowo się przechyla. Zresztą wczoraj widziałem klepsydry: dwóch mężczyzn 62 i 72 lata. Jeden nawet nie poczuje emerytury, drugi trafił idealnie w statystykę długości życia. A młodzi głosują na Konfederację, Lewicę i trochę PO. Z tych trzech może Lewica wpadnie na pomysł mini-nacjonalizacji.
1.Nacjonalizacja-historia lubi sie powtarzac.Mam nadzieje (i nie chce psuc Wam nastroju w swiateczny czas),ze nie pokaze swojej najgorszej twarzy i nie beda zabierac nam jak w 1944 (a wykonawczo jest to mozliwe,wystarczy miec odpowiedna sile -wojsko,milicja).Prawdopodobnie bedzie to zrobione w dluzszym czasie, z oprawa przepisow i zachowaniem pozorow,(zeby nie wywolac rewolucji-zabe trzeba gotowac stopniowo) ,ale efekt moze byc taki sam.
2.Wybory-a co przeszkadza sfalszowac jak w USA 2020?U nas za komuny zawsze falszowano, i nie widze przeszkod,zeby teraz tez sfalszowano, bo rozne instytucje zaczely dzialac tak samo jak za komuny.
3.Preferencje wyborcze-i bardzo dobrze.Ale preferencje maja znaczenie tylko kiedy wybory sa uczciwe.a kiedy sa przekrecone mozna glosowac na kogo chcesz,a wynik i tak bedzie taki jaki zostal zamówiony.
W 1944 roku nacjonalizacja dotyczyła wąskiej grupy – może 100 tys. ludzi, może nawet połowy z tej liczby (jeśli policzymy rodziny.
Ale już w trakcie „reform” Minca znacznie więcej.
Może się mylę, ale w nacjonalizację nie wierzę. Owszem będzie podnoszenie podatków (znowu pogłoski o pustostanach – niezamieszkałych przez ponad 9 miesięcy w roku).
Co innego z wyborami. Tu nawet małe odstępstwo od zasady proporcjonalności (tak jak teraz – wyludnia się matecznik PiS, a zaludnia Warszawa, lecz liczby posłów nie zmieniono od lat). Będziemy mieli „zgniłe miasteczka” jak z XIX w. Anglii.
Widać to faktycznie w USA, gdzie wybiera się elektorów a nie prezydenta.
Ale dopóki głosy liczy samorząd nie da się straszliwie przekręcić (PO będzie kręcić dla swoich, PiS dla swoich), choć pomysły rodem z PRL-u, wożenie dementyków do lokalu, już się proponuje.
Przekrecenie:
-obsadzenie komisji swoimi zeby liczyc glosy jak trzeba 😀
–dosypywanie glosow w nocy z pickupa (chyba Pennsylvania)
-przeciaganie terminu zakonczenia liczenia zeby w tym czasie wykrecic odpowiedni wynik,bo trza najpierw policzyc uczciwe glosy,a potem dodac nieuczciwe,zeby uzyskac zamowiony wynik
Nie mowie,ze u nas musi byc tak samo,ale pokazuje,ze to da sie zrobic.
…Hercules Poirot mowil: jezeli odrzucisz to co niemozliwe,to to co nieprawdopodobne jest prawda.
..w/s wiary lub niewiary w nacjonalizacje:
Nie gniewaj sie (pisze to no Cie lubie i nie chce zebys Ty i Twoja rodzina niepotrzebnie odczuwala skutki debilnej polityki PIS).
Przypuscmy,ze nie wierzysz w powtorna nacjonalizacje. OK.ja tez nie wierze w takiej postaci jak byla za Minca itd. ALE: jesli bedzie w INNEJ POSTACI A SKUTKI BEDA TAKIE SAME – to lepiej tego uniknac. I dlatego buyc moze przesadnie uwypuklam problem,zeby zwrocic uwage i zachwcic do przeciwdzialania.Wiem,ze juz przeciwdzialasz, i bardzo dobrze.Ale uwazam-moze blednie-ze trzeba jeszcze przewartosciowac system rozumowania (nie nastawiac sie na wynajem nieruchomosci tylko na inne dzialanie biznesowe,teraz trudne do przewidzenia,a chwilowo zamienilbym nieruchomosci na cos innego latwego do schowania i w przyszlosci posluzy do odbicia biznesowego-moj dziadek w 1939 tak zrobil,kupil zloto).Wiem,ze Twoj modus operandi zaklada wynajem i/lub sprzedaz nieruchomosci,co w czasach pokoju i przewidywalnych jest OK.Ale teraz c..j wie co moze byc.Bo nierzad dziala podstepnie.Nikt Ci nie powie rok-dwa naprzod,ze bedzie np.zabieral nieruchomosci (oczywiscie pod pretekstem niezaplaconych nalozonych nieruczciwie podatkow), tylko zrobi to z dnia na dzien.Kasyno zawsze wygrywa.
Do 13.49. Ależ oczywiście, możliwa jest pełzająca nacjonalizacja – stopniowe wywłaszczenie przez podnoszenie podatków. Stąd też i zmiana mojego modus operandi. Niewykluczone, że za rok będę pracował 2 dni w tygodniu, a postaram się dochód czerpać nie z nieruchomości wynajmowanych stale lecz z najmu krótkoterminowego, agroturystyki itp. Część oszczędności będę z pewnością lokował w złocie, choćby dla równowagi. Rozważałem też poważanie emigrację, przynajmniej w wersji wewnętrznej tzn. maksymalnego odcięcia od systemu – redukcji potrzeb.
To super 🙂
Kolejny podatek od nierzadu dla krwiopijcow wlasciexieli mieszkan: https://nczas.com/2022/12/23/nowy-rzadowy-pomysl-na-okradanie-polakow-wlasciciele-nieuzywanych-mieszkan-maja-placic-wieksze-podatki/
Nie wytrzymam -chuj ich k..wa obchodzi co robie z mieszkaniem za wlasne pieniadze? Moge je wyburzyc, sprzedac, wynajac, spalic (teoretycznie).
Chca zapychac prywatnymi nie rzadowymi mieszkaniami dziure (tzn.braki mieszkaniowe) jak w latach 44-89.Komuno wroc. Trzeba sie ewakuowac chocby do Kostaryki (Nikaragua komunizm, Kostaryka nie.Cieplo, w miare tanio).
Do 12:59. To jest próba pokazania „robimy coś”, choć dla każdego rozsądnego wiadomo od razu – mieszkań od takich podatków nie przybędzie.
Mieszkan nie,kasy dla nierzadu-tak 😀
…Cejrowski zachwalal Kostaryke (za 2,5kzl mozna wynajac dom, utrzymac sie, i wynajac sprzataczke).Info z 2017.
Cejrowski patrzy pod swoim kątem – w miarę zdrowego singla. Te wszystkie Kostaryki, Tajlandie, tak zachwalane w necie, mają jedną wadę – ekstremalnie niskie podatki oznaczają pełnopłatną służbę zdrowia i oświatę, brak normalnych emerytur. Fajne dla singla, pary. Nam już per saldo z racji wieku, taka emigracja się nie opłaca (poza barierą językową). No i zawsze będziesz „gringo”, przeżyjesz szok kulturowy.
W Europie są podobne kraje, z ciepłym klimatem i tanie. Np. Bułgaria, Albania.
No wiem,dlatego-mimo emocji-nie wyprowadzam sie tam.
…Cejrowski jest ode mnie starszy 2 lata 🙂 Ale ma ranczo (jakies troche akrow chyba w TX z kilkoma krowami). Ja nie mam, choc dosc latwo to da sie kupic (W USA moze kupic nawet cudzoziemiec bez specjalnych pozwolen jak u nas).
Do 13.57. Przy czym Texas stanowi zaprzeczenie Kostaryki. Ziemia w USA droższa niż w Polsce, i na życie też trzeba więcej. Ja myślałem raczej o Francji (podobny problem) lub jakimś kraju południowej Europy np. na 3 miesiące w roku.
Jak pare lat temu sprawdzalem np.w Montanie akr byl po okolo $500 przyzakupie kilkudziesieciu akrow.Wtedy to bylo taniej niz u nas, teraz nie wiem.Mozliwe,ze masowe zakupy ziemi rolnej wywindowaly ceny.
Ale w Texasie chyba drożej niż w Montanie? W Nomadland jedna z bohaterek kupuje kawałek ziemi pośrodku niczego za śmieszną cenę. Tylko to w zasadzie step. W Polsce, z racji gęstości zaludnienia, takich okazji już nie ma. Nawet na odludziu. No i czym innym odludzie w Nevadzie a czym innym w Lubuskim.
Poza tym ziemia stała się w Polsce źródłem spekulacji i cena odleciała w kosmos, zwłaszcza w oczekiwaniach sprzedających. Ostatnio widziałem 10 ha na zboczach Mogielicy z rozwalającymi się budynkami za … 2 mln zł. Oczywiście, rolniczo nie do użytku (lasy, których nie wytniesz, trochę łąk), dojazd wyłącznie terenówką. Da się tam ewentualnie zrobić agroturystykę (sporym kosztem), ale nawet ta przyniesie zwrot z kapitału dobrze poniżej poziomu najprostszej lokaty.
https://www.money.pl/gospodarka/za-dwa-lata-czeka-nas-najwiekszy-dolek-mieszkaniowy-od-dekady-odbije-sie-to-na-cenach-mieszkan-6846260590295808a.html?rec_source=1&rec_scenario_id=0&prod_id=6&vds_id=37&rec_item_id=1437&rec_sub_source_id=1&smclient=38cd1b7a-cc4d-11ec-9268-40a6b73c70d8
Wnioski wyciagnijcie sami.
Tak, w Polsce nie ma takich odludzi jak tam.
Mogielica-cena kosmos, ale gorale tak maja.Potem to 10 lat wisi na roznych portalach.
Najtansza ziemia kiedys byla w okolicach Szczecina ale V, VI klasa,nie wiem jak teraz.I tez wiekszosc nieuzytki albo stare zarosniete stawy.
…wyglada na to,ze nierzady krajow z USA i UE (plus ewentuaonie RPA i Australia i UK,czyli obszar wplywu bialego czlowieka, ktory jest przeznaczony do likwidacji jako najbardziej przedsiebiorczy i inteligentny) chca za wszelka cene , nie dajac zadnych mozliwosci zarobku i nwestowania a generujac straty, pozbawic pieniedzy i majatku zwyklych obywateli. W jakim celu, skoro wiadomo,ze to zwykli obywatele pracujacy i prowadzacy firmy finansuja budzet panstwa? Nie wiem (wiem ale to teoria spiskowa).
Niestety, dobrobyt którym tzw. Zachód (lub Cywilizacja Białego Człowieka) cieszył się przez kilkadziesiąt lat, odchodzi w zapomnienie. Klasa średnia ubożeje, nie ma szans na godne emerytury (system emerytalny oparty o obligacje zadłużonych państw). Dodatkowo średnia emerytura pozwala na coraz mniej ponieważ radykalnie spada jej siła nabywcza. To efekt kryzysów następujących jeden po drugim (2001, 2008-2010 i 2020-). W USA dekadę pomiędzy 2010 i 2020 nazwano jobless recovery, czyli teoretycznie wzrost gospodarczy wrócił, ale zlikwidowane miejsca pracy już nie. Cała nadzieja w tym, że ktoś wreszcie przejrzy na oczy, nie można być zależnym od półprzewodników z Tajwanu, skoro Chiny ostrzą sobie na niego zęby, podobnie z ropą/gazem z Rosji, fabrykami podzespołów samochodowych na Ukrainie. Dopiero, gdy trend przenoszenia produkcji i usług się odwróci, zobaczymy znowu pełne zatrudnienie.