Jak potrzeba bezpieczeństwa i słuchanie głupich rad, może zabić działający mechanizm dochodowy.

Dzisiaj opowiem historię zasłyszaną od pewnego dyrektora sprzedaży. Będzie to wpis-przestroga dla tych, którzy opierają się na radach dyletantów, którzy nawet chcąc dobrze, mogą wiele popsuć.

Mamy człowieka – przedstawiciela handlowego. Jak to często bywa w branży, na kontrakcie b2b. Wadą – niepewność i ryzyko. Zaletą – przychód 15 tys.+VAT.  Koszty realnie – niewielkie, minimalny ZUS, jakiś podatek, więc do ręki nie mniej niż 11 tys. zł/miesiąc. Dwa lata temu – 3 średnie  pensje w moim mieście. Tenże REP ma żonę. Kobitę uwiera niestabilność kontraktu. Mówi znajdź normalną pracę, na stacji benzynowej uznanego koncernu szukają kogoś. Nasz bohater idzie i zawiera umowę z pensją 3 tys. zł. Teraz pracuje dwa razy tyle. Bo i robotę przedstawiciela trzeba wykonać i w pracy odkukać swoje 40h tygodniowo. Kiedy na stacji zmiana nocna, problem mniejszy, prześpi się po południu, trochę dośpi rano, nocka za ladą, dzień w samochodzie. Gorzej, gdy wypadnie pracować w dzień, no bo na stacji siedzieć musi, a tu dzwoni dyrektor regionu z poleceniem – pojedź do tego, do tamtego. Wyniki sprzedaży spadają. W pierwszym miesiącu REP ląduje na dywaniku, potem jeszcze raz. Żeby uniknąć trzeciej reprymendy, raz po raz bierze służbowe auto stacji i wyskakuje. Ale wóz ma GPS-a. Coś co miało wyglądać na załatwienie krótkiej prywatnej sprawy, zmienia się w objazd po klientach  i widać to czarno na białym. HR łączy fakty (wpis do ewidencji dg łatwo sprawdzić) i  wręcza… dyscyplinarkę. Dyrektor regionalny z uwagi na spadek wyników, rozwiązuje kontrakt. Człowiek zostaje na lodzie.

I teraz finał. Pytam tego dyrektora, dlaczego jego podwładny posłuchał tej idiotycznej rady? Odpowiedź była krótka – bo chciał mieć spokój w domu. No to ma.  Finał, coś jak w rosyjskiej wersji bajki o złotej rybce.

31 komentarzy do “Jak potrzeba bezpieczeństwa i słuchanie głupich rad, może zabić działający mechanizm dochodowy.”

  1. …slyszalem czasem,ze etat jest pewny. Bardzo mnie takie gadanie wkurza. Temu co tak mowil tlumaczylem,ze etat rozni sie od kontraktu tylko jednym: ze ma 3-miesieczne wypowiedzenie i ewentualnie odprawe.Ale najtrudniej jest zmienic nawykowe zakorzenione od lat schematyczne myslenie.

    1. A jak pracujesz krótko, to nawet mniej (miesiąc, 2 tygodnie). Poza tym masz jednego klienta, a w firmie wielu.

      1. No tak-nie ma dywersyfikacji klientow.
        Te nawyki sa jeszcze od czasów komuny. Siedzi to w ludzkich glowach mocno. A irracjonalnie.

    1. Rosja to państwo policyjne. Oni się drobnymi protestami nie przejmują. Musiałoby dojść do gigantycznej rewolty. Ale połączenie biedy (nie tego co my uważamy za biedę, ale formalnie głodu) z przymusowym poborem zawsze tworzyło szansę na rewolucję. Wystarczy wspomnieć 1905.

    1. Kto Glapy słucha? Dziadzio bredzi od rzeczy. Jego komunikaty to strumień świadomości. Śmieją się z niego analitycy. Gdyby miał powstać kabaret, sam Górski, lepiej by tego nie wymyślił niż słynne „może 9 a może 6”.

          1. Wyrazy wspolczucia.Musza potem w domu walnac cwiartke zeby sie odstresowac 😀

            Przy okazji-w koncu doszedl agregat inwertorowy 1,8 kw.
            Cena 3k zl.
            Przed kryzysem mniej wiecej polowa ceny.
            Z plusow-to ustrojstwo nie zepsuje elektroniki, a tansze mogloby.

          2. U Ciebie agregat, u mnie koza (agregat już mam). Powoli szykujemy się na ciężkie czasy.

          3. Do 20:07. Dobrze – znacznie lepiej niż kominek na wsi. Mają jej dołożyć strażaka.

  2. Zastanawiam sie co zrobi nierzad jak spieprzy calkiem gospodarke wykanczaniem „prywaciarzy” (jak lata 80-te) i zabraknie towaru i kasy?
    Zrobi ustawe Wilczka nr 2?

    1. Obawiam się, że do Wilczka nie ma powrotu. Powstanie system nomenklaturowo-kolesiowsko-korporacyjny. Coś wyciętego z wzorców Putina. Czyli oligarchowie, kumowie władzy i wielkie korporacje, którym nikt nie podskoczy.
      W Warszawie galerie, drogie sklepy itp. a na prowincji bida aż piszczy. I wtedy właśnie przegrają wybory w takich Końskich, Bartoszycach czy Stargardzie.

      1. Zanim do tego dojdzie minie pare lat.
        Smutna perspektywa-jak u Putina.
        Jestesmy (mali przedsiebiorcy) na wymarciu?

    1. U nich ta bieda wygląda inaczej. To ciepły kraj, więc nie marzną. Żarcie rośnie szybciej. Ale, skoro Madryt i Barcelona rozrosły się, zabijają ich czynsze.
      A o Węgrach słyszałeś? Orban zakończył eksperyment z urzędowymi cenami paliw, bo okazało się, że nie do utrzymania. Inflacją przebili nawet nas (żywność +40%).I wtedy zbuntował się szef miejscowego NBP.

      1. Tak, czytalem,ze kolejki po wache,ale szczegolow nie znalem.
        Jak uwolnia ceny to na pewno wzrosna = popyt zmaleje i sie wyrowna.
        Mogliby inaczej to zalatwiac-np. dac doplaty dla najbiedniejszyh do paliwa.
        40%-zblizaja sie do Turcji ?
        Dlaczego u nich gorzej niz u nas?
        Warunki mamy dosyc podobne.

        Hiszpania – lata socjalistycznej gospodarki. 30% biednych to bardzo duzo.Ciekaw jestem jak ich nierzad z tego wybrnie.

        1. Tam ogólna inflacja jest chyba 21%, tylko żywność wyskoczyła wyżej. U nas to samo – 17,4% ogólna, jedzenie – 30%.
          Hiszpania to w ogóle (podobnie jak Grecja) dziwny kraj. Jeszcze 100 lat temu na podobnym poziomie jak Polska (rolnicy, pasterze, bida aż piszczy), po wejściu do UE zaliczyli skok, za unijne pieniądze. Potem okazało się, że autostrady puste, biedaki pojechali do największych miast+ angole grzeją kości w kurortach, więc wypompowało to ceny nieruchomości (zakup+najem). Na koniec doszły idiotyczne przepisy i ocupas. Mamy więc podobne problemy (koszt najmu 40% dochodów) i taką samą bidę, bo pozostałe 60% nie starcza na życie na poziomie. No, może u nas nie ma sjest, luzu.

          1. …i mamy troche przemyslu ciezkiego.
            Przeklinany, ze niby nieekologiczny, przestarzaly,ze obecnie wszyscy powinni byc informatykami a nie robolami. Tylko, ze w czasach jak teraz, dzieki temu prxemyslowi mamy cieplo i swiatlo oraz co wlac do auta.Mamy garnki, narzedzia, materialy budowlane.

    1. Każdy z tych pomysłów Sasina głupi. Podatek od zakupu iluś tam mieszkań na raz (antyfliperski, antyfunduszowy) obejmie wąską grupę i nic nie zmieni. Podatek od zysków pow. 5 mieszkań też nie będzie miał wpływu na rynek (mąż, żona, spółka i już można mieć 15 mieszkań bez podatku). A powszechny kataster pogorszy dostępność mieszkań i spowoduje powstanie enklaw bogactwa w morzu biedy. Niemieckie doświadczenia nic panów nie uczą.

      1. Mysla przewodnia tych idiotyzmow jest: zniechecic do posiadania mieszkan. W tej chwili na pewno sa sposoby, zeby to omijac. Ale kiedy nierzad polapie sie, ze takie sposoby istnieja,mozliwe, ze bedzie te sposoby likwidowal zmianami przepisow. Bo kasyno zawsze wygrywa.
        Oby nie.
        Przyklad:
        Chocby ostatnio dodatek weglowy. Sam nierzad sugerowal, ze mozna skladac kilka wnioskow na jeden budynek,jesli w jednym domu jest kilka gospodarstw domowych.Ludzie tak robili. Wtedy gminy zaczely zglaszac,ze w takim ukladzie nie starczy kasy. I nierzad zmienil to odpowiednim przepisem w trakcie gry.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *