Dzisiaj zaczynam cykl wpisów dotyczący, a jakże, motoryzacji. Staram się walczyć sam ze sobą, żeby z bloga o finansach nie zrobiła się monokultura samochodowa, ale to jest silniejsze. Pewnym ustępstwem stają się zatem różne warianty i potrzeby ewentualnych użytkowników. Będzie więc o aucie dla:
- emeryta: krótkie jazdy na niewielkich dystansach, przebieg do 5000 km/rok.
- dojeżdżającego ze wsi: codzienne odcinki 2x 15-45 km, plus inne jazdy, przebieg 20 tys. km rocznie,
- podróżnika: częste i dłuższe wyjazdy – przebieg roczny 40 tys. km,
- matki dowożącej (wyłącznie miasto lub przedmieścia) – wielkość przebiegów 10 tys. km,
- studenta (różne odcinki, od dojazdu na studia do wycieczki nad morze) – 10 tys. km rocznie.
Generalnie opiszę te scenariusze, używając nazw konkretnych aut zupełnie przykładowo, zwracając uwagę na cechy.
Emeryt.
Wiadomo, może nim być i zamożny właściciel firmy jak i nauczyciel. Tu jednak założenie wydaje się proste – dochód wyłącznie ze świadczeń. Czego szuka? Przewidywalności. Zarówno samego samochodu jak i kosztów. Nie bez powodu emeryci pokochali najpierw Daewoo Lanosa, potem Dacię a ostatnio Fiata Tipo. Zbędne są im niesamowite osiągi, w mieście i na dojeździe na działkę nie mają większego znaczenia, wygrywać ma prostota napraw jak i przystępne ceny. Instalacja gazowa będzie zaletą. Wyższe siedzisko – również (kręgosłupy). 5000 km nie zniszczy nam portfela nawet w mocnym aucie, ale lepiej oszczędzać. Więc…
Silnik. Prosta benzyna, coś jak podstawowy, niewysilony, nieuturbiony. Dodając LPG mamy sporo zalet. W praktyce, z prawie nowych będą to Dacie (Sandero, Logan, może Duster), Fiat Tipo 1.4, Hyundaie maksymalnie kompakty w wersjach bazowych, takież Kie, Skody. W używanych mamy więcej opcji:
- stare i proste – Fiat Grande Punto 1.4 77KM, ew. Panda 1.1-1,2, Opel Astra II max. 1.6, Octavia II, Fabia II, Dacia Logan I,
- trochę nowocześniejsze – Toyota Auris I i II, Fiat Tipo, Logan II,
- pojemniejsze – minivany lub kombivany – Citroen Berlingo, Renault Scenic III, Dacia Lodgy.
Czy to oznacza, że Mercedes S-klasse w 222 nie pasuje emerytowi? Jednemu lub drugiemu – na pewno tak, ale statystycznie rzecz biorąc, nie.
Nadwozia. Tu w zależności od potrzeb i kasy – albo miejskie, albo nawet 7-osobowe lub z ogromnym bagażnikiem. Ktoś oczekuje sprawnego parkowania, ktoś inny ładowności (działka, pies).
Koszty. Ma być tanio i przewidywalnie, to już ustaliliśmy. Przy skromnej emeryturce, nie wchodzą w grę drogie naprawy. Spalanie miejskie max. 8 l (Yaris w dieslu zadowala się 5 l/100 km). Przy obecnych cenach paliw to od 30 zł (Logan w gazie) do 65 zł (Lodgy, Astra 1.6, Octavia 1.6) na 100 km. Przebieg 5000 km oznacza miesięczne wydatki na paliwo od 125 do 255 zł. Dodajmy ubezpieczenie (40 zł), przegląd (50 zł), naprawy (z wymianą podstawowych części) 80 zł. W efekcie mamy 295 zł/miesiąc jako stawkę podstawową. Oczywiście, podbije ją stara benzyna, a przede wszystkim konieczność inwestycji takich jak zmiana kompletu opon, naprawa blacharsko-lakiernicza czy remont zawieszenia. Ja jednak przyjmuję pewną średnią.
Utratę wartości pomijam, bo w tak tanich autach liczy się głównie stan, a utrzymanie w dobrej kondycji, gwarantuje prawie stałą cenę.
A czym jeżdżą znani mi emeryci?
Nissan Almera II, Volkswagen Jetta (na Golfie VII), Honda Civic VI, Skoda Rapid, Citroen Berlingo, Toyota Yaris, Volkswagen Polo, Mini, Audi A3, Renault 19.
Dojeżdżający codziennie ze wsi.
W tym przypadku mam większy problem niż z emerytem. W tej grupie będzie zarówno właściciel firmy z dochodami kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie, jak kasjerka z Biedronki/nauczycielka w wiejskiej szkole. Zupełnie inne potrzeby i możliwości. Zakładam zatem wersję – ma być tanio. Często takie osoby wybierają auta nowsze.
Silnik
20-30 tys. km rocznie w mieście lub pod nim, nie wymaga gigantycznej mocy i zrywności. Z drugiej strony, zaczynamy mówić o zużyciu (po 5 latach to 100-150 tys.km). Wydaje się, że właśnie takie osoby stają się potencjalnymi nabywcami elektryków i hybryd. W warunkach miejsko-podmiejskich oba te napędy pozwalają pokazać się z najlepszej strony. Taka Auris II hybrid z gazem pali minimalnie (5 l LPG na 100 km) odzyskując sporo energii. Także wyniki mojej Kony napawają optymizmem (9 KWh lato, 12 KWh jesień/wiosna). Nawet starego Leafa ładujemy codziennie i mamy luz. A paliwo kosztuje. Jeśli nie chcemy nowości to:
- małe turbobenzyny dające jako-taki luz przy wyprzedzaniu,
- małe diesle – jeśli tego terenu podmiejskiego będzie więcej.
W praktyce, poza Koną, Leafem, czy Aurisem, sprawdzi się kompakt (Volkswagen Golf, Renault Megane, Skoda Octavia), SUV (jeśli mamy gorsze drogi), lub wyższa średnia (pokroju Insignii), jeśli dojeżdżamy bliżej tych 45 km.
Nadwozie
Kompakt, SUV, średnie kombi. Bo poza kierowcą, w auto wsiadają często dzieci z bagażami.
Koszty.
To już nie jest beztroska emeryta, który zalewa zawsze za 50 zł. Różnice rosną dramatycznie. Na dystansie 20 tys. km taki elektryk ładowany z FV może zużyć paliwa za … 0 zł, jeśli z gniazdka domowego (65 gr/KWh) za 1600 zł. Hybryda w benzynie 4700 zł, w gazie 3000 zł. Benzyna oszczędniejsza lub mały diesel 7000 zł, a żarłoczny SUV (pokroju XC60 T6) nawet 20.000 zł. Skoki gigantyczne.
To samo będzie z ubezpieczeniem. Jeśli zakładamy tylko OC, to jeszcze mamy tanio – 400-500 zł/rok. Jeśli dokładamy AC, wtedy znowu otwierają się wrota piekieł. Od 1200 zł za pakiet w przypadku taniego kompakta do kilkunastu tysięcy za markowego SUV-a klasy premium.
Ja sie lapie do 1 – emeryt 🙂
Z koniecznosci.Ale jeszcze sie to zmieni mam nadzieje i wroce do nierozsadnego, nieekonomicznego SUV typu cherokee 4,0 albo podobny.
Chociaz-zalezy jak patrzec. Czy nieekonomiczny-jezeli policzyc ilosc wytwarzanego momentu i mocy ze spalanego paliwa to nie jest tak zle 🙂
…tzn. wiekiem jeszcze nie emeryt,tylko sytuacja zyciowa przejsciowo.
Do 19:33. Powiem Ci, że ja coraz częściej myślę o jakiejś wersji pół-emerytury tzn. pracy za biurkiem 2-3 dni w tygodniu. Oglądam na youtube małżeństwo, nazywają się „przyziemni”, zaliczyli emigrację, siedzą na wsi i w jednym ze swoich filmów mówią o różnicy pomiędzy codziennym zrywaniem się do biura/powrotem o 17, a fizycznej pracy w polu ze zwierzętami.
45kmx2 codziennie do pracy.
Jezdze starym fordem focusem warty. tygodniowke. Spalanie 5l/100km autostrada i eksporesowka. Srednia predkosc 100/110. Robie spalanie.
Nie chce sie zepsuć.
Od 2 lat przegladam ogloszenia z autami i tez mam dylemat co kupić.
Z racji tego, ze pracuje w motoryzacji wiem jak ciezko kupic dobre auto.
Z jednej strony warto miec tanie auto do 5k jesli sie nie psuje z drugiej storny troche juz nie wypada.
Mamy jeszcze auto pod domem z klasy srednia-wyzsza.
Najwazniejsze to auto niezawodne i pewne.
To chyba diesel, tak? Mój szwagier ma podobnego (Focus II), jedyne wydatki na naprawę, po stłuczce. Problemem mogą być blachy (jedynka rdzewiała na potęgę), a w konsekwencji kiedyś nie przejdzie przeglądu. Siostra jeździ Civikiem z 1997 – ta sama historia. Nawet blachy zdrowe, bo wiele lat garażowany, a teraz w miejscu Polski, gdzie śnieg spada od wielkiego dzwonu. Brat jeździł Focusem I 1.6 benzyna. Fajne auto, aczkolwiek w trasie palił 6, a średnio 7, o 5 nie było nawet mowy.
Mnie uczono – silnik da się naprawić (chociaż często nieopłacalny), dobra naprawa blacharska wielu części – zawsze kosztuje krocie, i wiadomo naprawiany. Aczkolwiek na takie bujanie 100 km dziennie, powinien palić mało. I dwie szkoły – albo nowy na 2-3 lata, albo stary na dorżnięcie.
Od „nie wypada” za chwile wazniejsza bedzie koniecznosc zyciowa i ekonomiczna.
Konieczność ekonomiczna – dokładnie. My tu wałkujemy temat „miasto czy wieś”. Dylemat trudno rozwiązywalny. Bo przy dzisiejszych cenach nieruchomości, większość ludzi ma trzy wyjścia:
1) żyć i pracować za grosze na wsi,
2) mieszkać w mieście i zapieprzać na czynsz/kredyt,
3) mieszkać tanio na wsi, dojeżdżać do dobrze płatnej pracy w mieście, nie mieć wiele z życia (8 godzin roboty+ ew. nadgodziny, 2 godziny dojazdu).
Każde ma wady i zalety. Żeby jednak dojeżdżać trzeba mieć auto, minimalizować koszty dojazdu jak się da. I wielu kupuje właśnie „woła roboczego”, tyrając go po kilka tysięcy km miesięcznie.
Odpowiada mi 3, ale bez dojazdow do roboty, haha 🙂
Stary dobry diesel bez dwumasy i dpfu. Korozja jest wpisana w stare modele forda. Przy przegladzie nigdy nie prosze o to by mi tylko go podbil. Chce wiedziec w jakim auto jest stanie. Srebrny kolor pozwala uzyc sprytu i co roku psiknac rudą ocynkiem oczywiscie progi.
Zawieszenie jak nowe.
Gdy kupowalem te auto sugerowalem sie, ze wlasciciel mial go od poczatku. Przy kupnie bylo wiadomo, ze wymienil forda na nowszego. Przy kupnie taniego auta jeszcze raz bym sie sugerowal ile wlasciciel go mial. Jesli dlugo to cos o tym swiadczy.
Pytanie jaka jest alternatywa?
Jeden woli stare i tanio drugi bezpiecznie i nowsze.
U nas w zakladzie regenerujemy silniki to co teraz przychodzi to masakra auta po 40 tys przebiegu hiounday. Insignia 2.0 cdti, mercedes 2,2, fordy eco codziennie.
Podsumowujac na dzien dzisiejszy auto robocze na codzien + auto nowsze gdzie zona moze zawsze bezpiecznie gdzies jechac z dzieckiem najlepiej sie sprawdza. Zona pyta czemu nie jezdzisz do pracy audi. Mi sie poprostu nim jezdzic nie oplaca.
Chęć powiekszenia rodziny zmusza mnie by kupic auto jeszcze wieksze minivan suv lub bus wiec ford czasem pojdzie w odstawke.
Tylko caly czas nie chce sie zepsuć:)
Gdzie jest napisane,ze stare jest niebezpieczne?
Nie o to mi chodziło.
Stare auta moga byc bezpieczne jesli ktos dba a duzo osob nie dba o auta. I nie ma co sie oszukiwac duzo jezdzi gruzów.
Ciesze sie, ze Pan lubi swoje auto, ale nie kazdy jeep jest jak Pana.
Czy jest bezpieczne mozna bardziej mowic w kontekscie kierowcy auta.
Bardziej bezpieczny moze byc ktos kto jezdzi po prostu rozsadnie.
W niektorych przypadkach zadne auto nie pomoze.
O nowsze auto chodzi mi, ze nie trzeba skakac wokol auta. Jest nowe i raczej nie ma elementow przerdzewialych itp
W moim starym aucie zawsze cos moze sie wydarzyc, ale sie z tym licze i bardziej to przewiduje. Pozdrawiam
Rozumiem, dziekuje.
…rozumiem,ze chodzio,ze starsze auta sa zuzyte, wyeksploatowane i skorodowane, co skutkuje mniejszym bezpieczenstwem.Zgadzam sie z tym. to oczywiste.
Jednak jesli sie dba, wiele z tych ryzyk mozna wyeliminowac.
Pytanie czy starsze o prostszej konstrukcji jest bardziej bezpieczne niz nowe o skomplikowanej i zawodnej konstrukcji? (vide 40kkm do NG w nowym silniku).
Tak to jest, gdy się kupi od pierwszego właściciela. Niestety sam się przekonałem, że kupno używki to loteria. Jeździłem Hyundaiem 1.4 100 KM, nie do zajechania. Teraz montują 1.0 T i teoretycznie oszczędny, w praktyce pali więcej. Mercedes 2.2 CDI uchodził za bezawaryjny, też się psuje?
Z kolei Skoda 1.5 TSI mojego brata zrobiła ponad 100 tys. km na luzie. Dla przeciętnego użytkownika – 8-10 lat jazdy.
Nawet marki wysokiej jakości (wg opinii publicznej) miały wpadki. Wystarczy wspomnieć o 2,2d Toyota/Lexus.
Jeep Grand Cherokee kupilem w styczniu 2014. Wtedy mial 15 lat (1999) , silnik 4,7 lpg i na liczniku 125kkm, w rzeczywistosci na pewno wiecej -ze 300kkm albo ponad.W ciagu 8 lat uzytkowania przejechalem nim okolo 130kkm.Dopiero w ostatnim roku wymiana lancuchow rozrzadu z kolami .I wymieniajacy powiedzial,ze zrobi nastepne 500kkm.
Usuwalem drobne usterki i normalne wymiany eksploatacyjne, ale nigdy nie odmowil jazdy.
Kupujacy dostal auto z idealnie dzialajacym silnikiem,napedami,reduktorem i lekkimi ogniskami korozji, w koncu 22 lata.W chwili sprzedazy spalanie 20l lpg, co na v8 uwaam za wynik nardzo dobry, swiadczacy o dobrej kondycji silnika.
Poprzedni jeep cherokee 4,0 sport lpg tez uzytkowalem 5 lat , tez przejechane jakies 80kkm i sprzedany w dobrym stanie z lekka korozja.Mechanicznie stan bardzo dobry.
Byl jeszcze jeden jeep grand cherokee starszej wersji 5,2,ale strasznie zajechany i szybko sie pozbylem.
I to były auta. Duże niewysilone motory. 20 l LPG, przy dzisiejszych cenach odpowiednik 8-9 l ropy lub 10 l benzyny. I wracamy do pytania: czy przy takim sposobie eksploatacji (130kkm w 8 lat czyli ok. 16 tys./rok) miałoby sens inne auto. To zależy, Grand Cherokee uchodził za idealne połączenie wygody na szosie z własnościami terenowymi.
Pewnie sprawdziłby się Duster 1,6 benz +gaz (przyzwoite parametry terenowe, ale ciaśniejszy w środku, no i muł). Po terenie odpadłyby wszystkie osobówki i SUV-y. Może RAV-4 pierwszej generacji dałby radę, ale to wóz strasznie ciasny i z mikroskopijnym bagażnikiem. Dojazd kawałkiem wiejskiej drogi w lecie jeszcze ujdzie, lecz już w zimie przydaje się napęd 4×4 inny niż sprzęgło wielopłytkowe. A korozja? Nie jest obowiązkowa w 20-latku (w moim Porsche ani śladu, Audi 80 z początku lat 90-tych potrafią być od niej wolne), o ile blachy cynkowano podwójnie, ale „amerykany” tak mają, dając w zamian niezawodność mechaniczną. Oglądałem ostatnio film, na którym typowy redneck przeładowanym truckiem z końca lat 80-tych, bez drzwi, z widoczną korozją zwozi drewno do szopy. Samochód wygląda jak sto nieszczęść, ale jedzie i równo pracuje.
Porsche nawet te nowsze to jednak wyzsza polka niz jeep.
Korozja- mustang z 1994 mial ocynkowana karoseria, mialem w 2009-2013 (5,0 v8 skrzynia manualna wersja kanadyjska), nie bylo korozji.Prawie 30 lat przy sprzedazy. Zalezy jak i kto produkuje.
Czy inne auto mialoby sens? zalezy jak podchodzic. jezeli jak ksiegowy, to na pewno znajdzie sie tansze w eksploatacji z napedem 4×4 i reduktorem.Chocby taki LR z 1,6.
Ja lubie takie auta (i motocykle z silnikiem v,ale nie HD, ostatnie mialem honda vfr700 v4 i w 2013 roku honda vtr 1000 v2), ale nie kazdy musi lubic to samo.
Kupujacy samochody kupuja przewaznie oczami i sercem, a ekonomia to tylko wymowka 😉 Wiedza o tym dobrze dealerzy.
Ależ oczywiście. Jakiegoś bzika trzeba mieć, nie da się być w 100% w normie. U nas – auta, i przyznajemy się do tego. LR z 1.6 to pewnie Freelender, wyjątkowo niefartowny model. A Cherokee jeżdżą do dziś.
Do 11.19: wlasnie freelander (zapomnialem tej nazwy).To yaki nie bardzo LR, ale pod ta marka produkowany.Landrowerowcow kiedys wkurzalo,ze pierwszy LR powstal na plycie podlogowej willysa 😀 Bo kiedys byl konflikt miedzy LR a jeepowcami ktory lepszy w terenie.Lepszy obiektywnie byl LR (zawieszenie, mosty),ale silniki lepsze ma jeep.I niektorzy swapowali silniki jeepa do LR 🙂
Auta, i u mnie tez troche motocykle. Powie ktos: chlop 56 lat,nie wypada.
Nie?
A w reichu dziadki pod 80-tke jezdza i co?
Jezdzilem od skonczenia 16 lat i bede jezdzil jak tylko zdrowie i kasa pozwoli.Pierwsze na razie jest, z drugim gorzej,ale to sie jeszcze zmieni.
Dokładnie. Trzeba korzystać. Ja mam rower sportowy i kiedyś kręgosłup zmusi do przesiadki na górala. Ale póki mogę, korzystam.
…co do regenerowanych silnikow-wiem,ze teraz sprzedaje sie gowno,ale nie myslalem,ze az takie.
Wole zostac przy starych duzo palacych .
To nie ten watek,ale tu od razu zobaczycie-dostalem dzisiaj zapytanie ofertowe w/s zatrudnienia pracownikow od „wypozyczalni” pracownikow firma Weegree sp.z o.o.
Potwierdza to utajone bezrobocie wieksze niz podawane, o ile wieksze-nie wiem, stawiam,ze drugie tyle.
A wcześniej ta firma nie wysyłała ofert? Albo standardowa wysyłka, albo ludzie szukają czegokolwiek, gdy stracą robotę.
Wczesniej ktos wysylal,ale chyba nie oni. Wyglada to na rozpaczliwe poszukiwania roboty.
https://nczas.com/2022/12/12/anomalia-cenowa-na-stacjach-tak-nas-okradaja/
Czyli fachowcy mówią – paliwo mogłoby być tańsze o prawie 90 groszy/litr. A przynajmniej pięćdziesiąt kilka (wtedy ORLEN miałby ubiegłoroczny zysk).
Tak toczno tawariszcz palkownik 🙂
Przeczuwalismy to juz wczesniej, sam wykryles za duze zyski w hurcie,a teraz to.Sumujac to z zyskiem w hurcie-ile nierzad nas kroi? 1,5 z litra razem?
Nie, myślę że te wartości są już sumą (czyli ok. złotówki). Ale żeby wiedzieć dokładnie trzeba znać wolumen sprzedaży w litrach zarówno w hurcie jak i detalu.
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/ue-planuje-technologie-ktora-umozliwi-zdalne-wylaczanie-naszych-samochodow
Teorie spiskowe?
Pomysł głupi i niebezpieczny. Zdławienie silnika w trakcie jazdy powoduje wyłączenie wszystkich systemów w tym wspomagania kierownicy i hamulców. Dodatkowo każdy, kto za dzieciaka kręcił kierownicą na postoju, pamięta o blokadzie. Czyli nie można również skręcać. Niby ma być batem na piratów (jak zabieranie praw jazdy czy samochodów), a okazuje się niekonstytucyjnym gniotem. Do tego zamiast zmniejszyć zagrożenie (bo nawet świr jadący 200 km/h jakoś nad toną żelaza panuje), to je zwiększa. Poza tym faktycznie może służyć do karania nieposłusznych. Takie np. zatrzymanie na 24/48h miało służyć łapaniu na gorącym uczynku, a nadal (bez podstawy prawnej) używa się go do nękania za uczestnictwo w niewygodnej politycznie manifestacji.
Debilizm. A najgorsze,ze chec kontroli wszystkich i wszystkiego ostatnio postepuje w zastraszajacym tempie i przez celowa cyfryzacje rzeczy i ludzi jest ta kontrola coraz skuteczniejsza.Dlatego trzeba maksymalnie uniezaleznic sie od systemu, co wlasnie staramy sie robic 🙂
… w elektryku odciecie pradu do napedu prawdopodobnie (nie nie mam praktyki) spowoduje efekt gwaltownego hamowania,a jakie sa skutki takiego hamowania przy np. 200km/h wiemy.
…w tej chwili jeszcze tego nie robi sie, ale sa pomysly zniesienia panstw narodowych (chocby federacja w UE), co skutkuje prawdopodobnie zniesieniem konstytucji,a to z kolei pozbawia praw obywatelskich.
Coraz lepiej: https://nczas.com/2022/12/15/pierwszy-z-kamieni-milowych-nadciaga-opodatkowanie-samochodow-juz-niebawem/
Na razie wygląda, że wszystkie te kamienie milowe trafiły do kosza. A opodatkowanie samochodów? Niestety kierowcy są zawsze pierwszą grupą do strzyżenia. Za to samo płacimy wielokrotnie (akcyza, e-myto, podatek drogowy), a na autostrady i ekspresówki, a nawet drogi lokalne dawała Unia.
…i jeszcze lepiej: https://nczas.com/2022/12/15/kiedy-oplaty-za-wjazd-do-centrum-warszawy-policja-zakonczyla-juz-testy-systemu-rozpoznawania-rejestracji/
Cytat z Vateusza: „Nie da sie opodatkowac wszystkiego …, ale warto probowac” 😀
70-letnie auta dzisiaj wygladaja tak:
https://www.youtube.com/watch?v=eYip8YobU_s
Jestem pewien,ze wiele z tych silnikow nadal zapali.
A jak beda wygladac dzisiejsze auta za 70 lat?
Wyglądać może i ładnie. Ale raczej niejeżdżące.