W co inwestować, gdy wybuchnie wojna?

Jutro rano, według zapewnień rządzących USA ma zacząć się najazd Rosji na Ukrainę. Jaki wpływ na nasze portfele może mieć ten konflikt, i czy jesteśmy w stanie chronić wartość kapitału, a nawet jeszcze zarabiać?  

Historia jest najlepszą nauczycielką.  Wystarczy spojrzeć co się działo w trakcie rosyjskiej inwazji na Krym. Przypomnę krótko. Mamy luty 2014 r. Dolar zbliża się do 3 zł. I wtedy wybucha wojna. Trwa krótko (ok. 1 miesiąc), ale od tego czasu dolar zaczyna się umacniać i pod koniec roku zbliża się do 3,75 zł.  Podobny ruch wykonuje frank szwajcarski z ok. 3.4 do 4.03 zł, a wreszcie złoto (aczkolwiek w stosunku do dolara obserwujemy kurs spadkowy). A akcje?  WIG20 w krótkim czasie traci 200 pkt, żeby w 2015 r. zanurkować z 2500 pkt do 1800 pkt.

Jakie możemy wyciągnąć z tego wnioski? Teraz nie warto dokupować akcji, raczej grać krótko na spadek indeksów. Zamiast tego kupować dolara USA i franka szwajcarskiego.

A co z nieruchomościami? Tu trudniej o prognozy. Z jednej strony bezprecedensowy prognozowany exodus Ukraińców (od 0,5-1,5 mln uchodźców przyjedzie do Polski) powinien podnieść ceny, a przede wszystkim czynsze  najmu (tak już się dzieje na Ukrainie – ceny w Kijowie spadają, a rosną we Lwowie). Z drugiej strony podwyżki stóp procentowych studzą zapędy.  I wreszcie, gdyby wojna miała dotrzeć do nas, to spadną ceny na wschód od Wisły, a wzrosną na zachodzie.

Na koniec jeszcze opowieść. W 1939 r. pewien żydowski kupiec z mojego miasta zamówił 2 wagony bakalii, które dojechały na miejsce przed wybuchem II WŚ. Dzięki nim przeżył wojnę (handlował przez podstawionego Polaka), a w 1945 r. miał już całkiem niezły zapas złota, które zamienił na połowę kamienicy. Tę z kolei komuniści zabrali mu w przymusowy zarząd. Jednym słowem – niepewność zubaża i miejmy tego świadomość, że większość na wojnie straci.  Niestety, nie tylko majątek (ten można odbudować), ale czasami i życie.

 

 

 

4 przemyślenia nt. „W co inwestować, gdy wybuchnie wojna?”

    1. Euro jest mocno skorelowane ze złotówką i je stanowczo odradzam. Funt i gospodarka brytyjska są dla mnie wielką niewiadomą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *