Koronawirus a nasze finanse. Część II. Rozmowa z milionerami.

W czasie ostatniego tygodnia przeprowadziłem szereg rozmów z milionerami będącymi bohaterami ubiegłorocznego cyklu wpisów na temat skutków pandemii koronawirusa oraz tzw. tarczy antykryzysowej. Spostrzeżenia pokazują realny wpływ zamknięcia gospodarki na biznesy i finanse wielu rodzin.

Milioner A –  główna branża  – nieruchomości, wcześniej własny biznes handlowy, majątek ok. 6 mln zł, wiek ok. 40 lat.  Podzielił się ze mną spostrzeżeniami dotyczącymi rynku nieruchomości. Musi on obsunąć się drastycznie co oznacza kilkudziesięcioprocentowe spadki w segmencie luksusowym oraz przynajmniej zatrzymanie w segmencie popularnym. Zwrócił uwagę na brak transakcji na rynku wtórnym i pierwotnym (nie działa wiele kancelarii notarialnych).  Nie boi się o swoją przyszłość bo …. nie pracuje, a ma sporo gotówki. Jego kolegom z poprzedniej branży (hurtowa sprzedaż kwiatów), ziemia usuwa się spod stóp, a nie spełniają podstawowego kryterium pomocy – przekraczają (jak cały handel) próg przychodu  uprawniającego do pomocy. Dodatkowo przygniatają ich czynsze (kilka, kilkanaście tysięcy za miesiąc), których tarcza im nie obniży.  Będą zwalniać pracowników, a jeśli sytuacja się przedłuży – zamkną budowany latami biznes.

Milioner B – główna branża – nieruchomości, dodatkowo urzędnik, majątek ok. 2 mln, wiek ok. 50 lat.  Utraci ok. połowę dochodu rodziny, który pochodził z krótkoterminowego wynajmu. Została mu pensja własna i żony (w budżetówce) i na razie ją otrzymują, a na życie wystarcza.  Nie może skorzystać z tarczy.

Milioner C – główna branża  – turystyka, majątek ok. 5 mln, wiek – przed 40-tką.  Dramat. Spadek przychodów do 0. Dodatkowo wysokie zaliczki podatkowe i raty leasingowe (generowanie kosztów). Mówi tak – mam gotówkę, ale jeśli lato się nie uda, muszę albo coś sprzedać, albo udać się do banku po pożyczkę. Załapie się na tarczę, ale pokryje ona tylko połowę kosztów rat. Przeżyje 10 miesięcy z oszczędności i jest załamana.  Jej mąż, współprowadzący biznes spróbuje znaleźć etat, lecz szanse ma teoretyczne (brak wykształcenia, brak doświadczenia, jedyna możliwość – jako kierowca u przedsiębiorcy turystycznego – który będzie raczej zwalniał niż zatrudniał).

Milioner D – główna branża – produkcja, inżynier, majątek ok. 10 mln, wiek ok. 60 lat. Produkcja inżynierska to branża, która jeszcze działa. Trzeba serwisować urządzenia, trzeba działać. Problem pojawi się, gdy główni klienci wstrzymają inwestycje. Do tarczy się nie kwalifikuje (zbyt wielu pracowników, zbyt duże przychody).

Milioner E – główna branża  – rolnictwo, poza tym dwie własne firma usługowe w branży motoryzacyjnej, majątek ok. 25 mln., wiek – ok. 40 lat. Najdramatyczniejsza rozmowa. Nie „łapie się” pod bezzwrotną pomoc z tarczy (pożyczek nie weźmie). Stanie przed wyborem  utrzymania  pracowników (ok. 40) lub  ratowania własnej rodziny. Raczej wybierze to drugie i już rozmawialiśmy o zawieszeniu działalności.  Ma wystarczające oszczędności, żeby nie pracować i utrzyma się z ogromnego pola.  W czasie kryzysu odnotuje zero przychodów z głównego źródła (transport osobowy).

Oszczędny milioner – główna branża –  nieruchomości,  poza tym – wolny zawód, majątek ok. 2 mln zł, wiek ok. 40 lat. Dziękuję losowi, że nie zatrudniałem pracowników i nie muszę wybierać jak milioner E.  Mam też 3 pensje (2 moje + żony), które nawet obcięte o 30% wystarczą na życie.  Działalność przynosi mi zyski, a nawet na niektóre usługi popyt jest zwiększony (walka z biurami turystycznymi, które nie chcą zwracać pieniędzy klientom, przygotowanie do wniosków z tarczy antykryzysowej) nie mniejsze niż przed kryzysem. Niemniej jednak, ponieważ żyje głównie z przedsiębiorców i samorządów, problemy w dłuższym okresie odbiją się na moich przychodach. Mam wystarczającą ilość aktywów płynnych, żeby przetrwać bez pensji przez kilka lat. Tarcza mnie nie dotyczy, bo nie miałem spadku przychodów.

Podsumowując. Tarcza antykryzysowa to rozwiązanie pozorne. Pomoże niewielkiemu procentowi przedsiębiorców bezpośrednio. Z kredytów, odroczeń, nikt nie chce korzystać, bo mogą okazać się „betonowym kołem ratunkowym”, zwłaszcza w branżach, które w przypadku kryzysu posypią się jak domino (kto, kto stracił 80% dochodów kupi kwiaty, będzie myślał o wakacjach lub inwestycji w kolejne maszyny).

7 przemyśleń nt. „Koronawirus a nasze finanse. Część II. Rozmowa z milionerami.”

  1. takie trzepanie biznesów jest potrzebne bo wykrusza najsłabszych, trudno o lepsze czyszczenie gospodarki 😉 i tu nie chcę się odnosić do powodu ani do skali, bo realnie to ocenimy dopiero po kryzysie a i tak będzie pełno niedomówień i posądzeń o nieczyste gry… jednak kryzys zawsze wykrusza tych najmniej na niego przygotowanych… wyjątki jak zwykle potwierdzają regułę…
    a teraz co do milionerów
    a
    panikuje i opowiada nieprzemyślane bzdury! niby jak luksusowe nieruchomości mają potanieć? ferrari też stanieje??? dziwne… w tym kryzysie niewiele wiemy bo nie przytrafił nam się nam nigdy podobny! były owszem kryzysy wywołane pandemia ale dlatego że ludzie umierali a nie się bali z domów wychodzić… to że kancelarie zamknięte to dobrze dla stabilności cen… gdy kancelarie zostaną otwarte to i gospodarka ponownie ruszy… nie ma tu żadnych pewników… inną kwestia jest to co twój znajomy rozumie przez słowo luksusowe nieruchomości 😉 może chodziło mu o jakieś premium typu zwykłe gówno w wyższej cenie?
    b
    zawsze może wynająć na dłuższy termin odzyskując choć część dochodów bo dziś bez dochodów nieruchomości są pasywem generującym koszty…
    c
    generowanie kosztów zazwyczaj związane z podatkowymi ulgami wcale takim dobrym pomysłem nie jest! czasem po prostu warto zapłacić podatek… w tej branży wytrzepie wszystkich ryzykantów dla nich to nie koronawirus a prawdziwa dżuma… lato się nie uda… i jest to pewniejsza prognoza od cen nieruchomości… ile jeszcze potrwa kwarantanna? powiedzmy, że do końca kwietnia i z początkiem maja będziemy wracać do normalności to jednak turystyka będzie tą ostatnia gałęzią gospodarki która zostanie odblokowana! kiedy zostaną odblokowane wszystkie granice na świecie? a sezon letni tuż tuż… ja rezygnuje z wyjazdu… w zasięgu wyjazdu paru godzinnego mam góry lasy jeziora i morze… dam sobie radę bez noclegu… myślę że wielu tak zrobi…
    d
    chyba najmniej jeszcze narażony na straty… im dłużej to potrwa oczywiście tym więcej i on straci… ale reszta może tego nie przeżyć 😉
    e
    strach paraliżuje… no cóż… może lepiej dla niego w porę się wycofać?
    oszczędny milioner
    czyli zajmujesz się gównopracą czyli łataniem tego co łatać się nie powinno 😉 inaczej jesteś kosztem złego ustawodawstwa i źle funkcjonującego rynku 😉 przepraszam za szczerość ale nie mogłem sobie odpuścić hehe tobie źle nie będzie bo walka z epidemią wprowadza kolejne bałagany a ty w pocie czoła za kasę stawisz temu opór 😉
    podsumowanie
    „Tarcza antykryzysowa to rozwiązanie pozorne.”
    uważam że jej nie powinno być!!! zupełnie nie powinniśmy nikogo ratować! powinniśmy ponieść jedynie koszty wprowadzonych zakazów i ograniczeń… a resztę przejąć na skarb państwa… piekło musi być by ludzie nauczyli się przestrzegać pewnych reguł by nie doprowadzić finalnie do tragedii i upadku całej gospodarki! to coś jak z frankowiczami! nie powinno się ich tak na siłę ratować bo ludziska nabiorą przekonania że za ich błędy odpowiadają inni!!!! a to nie jest prawdą!
    dlaczego na skarb państwa? by nie doprowadzić do załamania rynków w naszym kraju… przejmie np nieruchomość skarb państwa i użyje w celach komunalnych albo socjalnych nie burząc płynności rynku, albo przejmie działającą firmę i poniesie koszty jej postoju by finalnie po kryzysie wystawić ją na sprzedaż… owszem będzie ogrom złodziejstwa i kasiora wypłynie ale tak jest z każda pomocą… jednak ja jestem za ograniczoną pomocą tak by nie pomagać tym co i tak niedługo sami by splajtowali…

    1. Zupełnie nie zgadzam się z poglądem, że nikogo nie można i nie trzeba ratować. Taki XIX-wieczny darwinizm gospodarczy nie sprawdził się. Zbyt wiele tragedii osobistych, zbyt wiele zamieszania na rynku.
      Kryzys zostawiony samemu sobie nie dotknie tych, którzy popełniają błędy, ale wszystkich. Bo po d… dostaną zarówno tacy, którzy i tak by upadli, jak i cały szereg kontrahentów, pracowników itp. Spójrz na Wielki Kryzys w Polsce i USA. W Polsce ciągnął się dłużej i spowodował dramatyczny upadek w wielu dziedzinach. W USA wpompowano pieniądze i problemów było mniej.

      1. może mnie nie do końca zrozumiałeś… jestem za ponoszeniem kosztów wprowadzonych ograniczeń czyli w pewien sposób jest to pomoc i ratowanie biznesów… jednak jestem przeciwny beztroskiemu ratowaniu ludzi, dlaczego nie mielibyśmy przejmować biznesów? dlaczego mielibyśmy transferować pieniądze publiczne w prywatne kieszenie? dlaczego nie powiązać pomocy z utratą udziałów czy w ogóle interesu? środki pomocowe rodzą ogromną patologie! dlatego powinniśmy ratować jedynie działalność gospodarczą a nie czyjś majątek! może np były właściciel mieć prawo pierwokupu czy też bonusów przy wykupie udziałów państwa… oczywiście chodzi mi o troszkę większe działalności… te małe oparte na pracy jednego człowieka trudno jest uratować i nie widzę takiej potrzeby… gdy ktoś traci pracę to nikt go tak nie ratuje! owszem dostanie zasiłek który se opłacał… mały biznes też to ma… dostanie taki sam kiepawy zasiłek i to powinno wystarczyć tak samo jak ma wystarczyć zwalnianym pracownikom…
        co do przeszłości to porównanie jest zbyt płytkie i nie dotyczy dzisiejszej sytuacji…

        1. Wyobrażasz sobie rząd przejmujący obecnie setki tysięcy małych firm? Już teraz, natychmiast. Oni mają problem z wprowadzeniem podstawowych, spójnych rozwiązań dla biznesu, a co dopiero z prowadzeniem dg. Wiesz jakby się to skończyło? Albo masowym bankructwem albo przejęciem przez krewnych powiatowego działacza i … bankructwem za 5 miesięcy. Co pokazała tarcza, ci ludzie nie rozumieją małego biznesu za grosz, a na poziomie lokalnym jest jeszcze gorzej. W regionach gwiazdami lokalnej polityki są sami starzy działacze, którzy w życiu nie tylko nie prowadzili małej firmy, ale nawet w niej nie pracowali. To byłby koszmar.
          Widziałeś co zrobiła polityka z KGHM, Orlenu, Energi?
          A przeszłość – historia lubi się powtarzać.

          1. wszystko jak widzisz tkwi w szczegółach 😉 moim zdaniem nie ma sensu ratować najmniejszych działalności związanych zazwyczaj z pracą jednego człowieka, oczywiście powinniśmy ponieść koszty wprowadzonych ograniczeń bo to była decyzja państwa i koszty takie należy ponieść ale gdy to nie wystarczy należałoby raczej znaleźć sposób by pozwolić takiemu człowiekowi w cywilizowany sposób splajtować tak by po wszystkim mógł odbudować swoją działalność! nie chodzi o to by pozbawiać ludzi wszystkiego a o to by nie wpychać ich w potencjalnie większe problemy… przejęcie udziałów(czasowe) dotyczyłoby większych działalności tak by pomoc nie przepadła i żeby działalność nie znikła więc tu chodzi raczej o spółki kapitałowe a skoro tak to w czym problem? czasowo przejąć udziały a gdy i tak to nie zadziała wystawić na sprzedaż… udział skarbu państwa daje szansę na dalszą niezależność biznesu i ochronę przed wrogim przejęciem! jestem pewien że w problemy wpadnie wiele średnich i dużych firm! nie powinniśmy z nich rezygnować! te udziały mogłyby wykupywać same spółki czy ich właściciele a nawet mogłyby być sprzedawane na giełdzie bo i takie spółki zapewne się trafią już notowane na gpw… skarb państwa nie powinien nastawiać się na zysk z tych transakcji ale na zwrot pomocy po to by nie psuć runku pustym bezwartościowym pieniądzem… dziś tarcza antykryzysowa oparta jest na drukowaniu pieniądza z powietrza! czyli pomagamy dokładnie wszyscy posiadacze gotówki! to poprzez rozwodnienie naszego majątku firmy dostaną pomoc… jeśli pomoc będzie bezzwrotna to nasze majątki zostaną trwale zredukowane… czy tego oczekujesz?
            dlatego proponuję ponieść bezpośrednie koszty wprowadzonych ograniczeń można dodatkowo zaproponować kolejne ulgi z powodu kosztów pośrednich ale zapewne i tak to nie wystarczy w wielu przypadkach i wtedy należałby wybrać drogę albo „uprzywilejowanego” bankructwa by umożliwić restart działalności albo w przypadku większych firm wchodzić kapitałowo z opcja wykupu udziałów skarbu państwa przez spółkę lub właścicieli w opcji zerowej po kosztach w określonym czasie który pozwoli spółce stanąć twardo na nogi… należałoby to przemyśleć oczywiście bo to luźne przemyślenia a nie gotowiec 😉 przejmowanie udziałów nie oznacza przejmowania kontroli nad spółką! więc tu tak łatwo pociotkom i kombinatorom wcale być nie musi…

          2. Nie bardzo wiem jak miałoby wyglądać w praktyce – przejęcie części udziałów. W USA po prostu przejęto w całości wielkie firmy, lub pozwolono im w sposób kontrolowany zbankrutować.
            Taki akcjonariusz mniejszościowy, bez wpływu na spółkę (bo jak pożyczymy takim Meblom Forte kilkadziesiąt milionów, to uzyskamy udział znacznie mniejszy niż choćby 30%) byłby notorycznie sekowany. Jeśli 30-40 % to przy właścicielu dotychczasowym w 60-70% i możliwości powołania jednego członka zarządu, to zostanie nim… krewny lokalnego działacza partii aktualnie rządzącej.

          3. „Widziałeś co zrobiła polityka z KGHM, Orlenu, Energi?
            A przeszłość – historia lubi się powtarzać.”
            nie chcę tu nikogo bronić ale uważam że opodatkowanie KGHMu było bardzo dobrym pomysłem! oczywiście można się zastanawiać czy czasem podatek nie jest zbyt wysoki ale lepszy on taki niż żaden! tym bardziej, że wyniki KGHMu ciągną raczej jego inwestycje w zagraniczne złożą (w dół oczywiście) co również było decyzją polityczną niestety…
            Orlen wyrósł na regionalnego lidera! niby politycy a sukces odniósł! oczywiście można gdybać co by było gdyby ale pamiętam jak Orlen przyrównywano do węgierskiego Mola i jak rozpisywano się że tego nigdy nie dogoni a jednak!
            Energa to pokłosie polityki UE… ale i też poprzednich rządów które moim zdaniem wypłacały zbyt duże dywidendy z spółek energetycznych co ciekawe już wtedy zapowiadając gigantyczne inwestycje w energetyce! gdyby energetyka płaciła niższe dywidendy to płaciłaby je do dziś dnia… takie mam o tym zdanie…
            a co do polityki czy raczej rządów to jestem pozytywnie ostatnio zaskoczony! jak żyję nigdy wcześniej żaden polski rząd nigdy nie wychodził przed szereg! nigdy! a teraz? wprowadziliśmy własne zasady kwarantanny i zamknęliśmy granice wcześniej od naszych sąsiadów! obniżyliśmy oprocentowanie i drukujemy pusty pieniądz i skupujemy obligacje rządowe! pamiętasz choć coś do tego zbliżonego???? ja nie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *