Jak dobrze kupić nieruchomość. Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego.

W Polsce teoretycznie obowiązuje regulacja nakazująca nie udzielać kredytów osobom, które nie mają określonego wkładu własnego. Wartość ta rosła stopniowo i obecnie wynosi 20%. Dlaczego tylko teoretycznie?

Wkład własny to pewien kapitał, stanowiący procent ceny zakupu, którym musi dysponować kupujący. Załóżmy, że chcę kupić mieszkanie za 200 tys. zł. Powinienem pokazać, że dysponuję 40 tys. gotówki, którą mogę przekazać sprzedającemu (nie wlicza się w to kosztów notarialnych i innych kosztów nabycia poza ceną). Ale jej nie mam. Mogę się (a w zasadzie brak pieniędzy) ubezpieczyć. Zasada działania takiego ubezpieczenia jest następująca: ubezpieczyciel przejmuje odpowiedzialność np. za 10 proc. długu, a gdybym nie spłacał kredytu, a bank wypowiedział mi umowę, to 90 proc. wierzytelności bank mógłby ściągać bezpośrednio ode mnie, a pozostałą część musiałby zapłacić bankowi ubezpieczyciel. Wygodne? Wygodne. Ja nie muszę mieć pieniędzy, które są wymagane (czyli mogę kupić nieruchomość bez wkładu), a bank ma swoje zabezpieczenie.  No dobrze, a ile to kosztuje?

To zależy:  przez jaki okres nie osiągnę spłacanymi ratami wymaganego progu i oczywiście od wartości kredytu  W moim przypadku, brakowało mi 20 tys. zł, które spłacę za ok. 4 lata.  Towarzystwo ubezpieczeniowe wyliczyło składkę na 450 zł i tyle bank pobrał.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *