Poranne rozmyślania o kawie. Czynnik latte.

Każdy, kto zaczyna interesować się finansami domowymi, czyta w pewnym momencie o tzw. czynniku latte – pojęciu zaczerpniętym z książek Davida Bacha, autora takich bestsellerów jak „Ruchome schody do fortuny” czy „Automatyczny milioner”. Mówiąc w  wielkim skrócie, napisał on, że odmawiając sobie codziennie dużej latte w barze, można w ciągu dorosłego życia stać się zamożnym człowiekiem. Czy ma to sens? Jak ma się ta myśl do naszych warunków?

W Polsce zaczęła się od kilku lat moda, na kawę, przywieziona niewątpliwie z Włoch, ale do przeszczepiona via Starbucks.  Nagle wszyscy zaczęli być smakoszami tego płynu, na każdym rogu zaczęły powstawać kafejki z kilkoma stolikami, pozwalające spróbować „prawdziwej włoskiej” parzonej na wiele sposobów. Polacy przyzwyczajeni do dwóch odmian: rozpuszczalnej i tzw. parzuchy czyli inaczej po turecku zapragnęli nagle czegoś nowego. Efekt – wzrost sprzedaży  kawy. Dla porządku zaznaczyć należy, że przeciętna cena espresso to w moim mieście ok. 6 zł (a espresso to filiżanka o rozmiarach ok. 1/10 kubka kawy), a za tytułową latte  (czyli espresso ze spienionym mlekiem – na słodko) – 12 zł, „tradycyjna”, porównywalna z naszą parzuchą lungo to wydatek 9-10 zł.   W letnim Sopocie dodaj do tego jeszcze 100 % (latte za 24 zł). Czy przy takim poziomie oczekiwań sprzedających, chodzenie codziennie do kawiarni ma sens? Odpowiedź, jak zwykle, gdy chodzi o emocje brzmi – to zależy. Albo lepiej – nie zawsze opłaca się, ale czasami warto.

Znamy już poziom wyjściowy.  Teraz trzeba napisać o naszych oczekiwaniach. Kiedy mamy ochotę i okazję na małą czarną? Zazwyczaj rano, po przebudzeniu, w pracy, oraz po obiedzie. Czy o 5 będę wychodził z domu, żeby  napić się kawy w barze na rogu? Ile osób zdecyduje się na taki ruch? Kto w ogóle ma taką możliwość (odległość od najbliższej kawiarni)? W pracy bywa podobnie. Sam pracuję w biurze.  Nie ma mowy o wychodzeniu, ani tradycyjnej na południu, przerwy w ciągi dnia. W takiej sytuacji w kawiarni wypijemy jedną, może 2 kawy dziennie.  No właśnie, pytanie zasadnicze, ile kaw pijesz? Znane mi osoby udzielą odpowiedzi od 1 do 4. I na takiej zasadzie przeprowadzę wyliczenia. Założę przy tym, że będą to 3 espresso i 1 latte lub tylko latte.

Dla kogoś kto pija 3 espresso i 1 latte każdego dnia, dzienny koszt korzystania z kawiarni wyniesie 30 zł. Miesięcznie to 900 zł, a rocznie prawie. 11.000 zł. Mało kto zdecyduje się na takie wydatki.

Przejdźmy do klasycznego wyliczenia (takie zrobił Bach) – 1 latte dziennie. Nagle, będzie to 12 zł zamiast 30 każdego dnia, 360 zł miesięcznie i 4380 zł rocznie.  To nadal całkiem sporo. Czy może być taniej?

O tym za dwa dni.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *