Wydatki w poszczególnych kategoriach. Życie.

Chcesz wiedzieć jakie wydatki ma rodzina Oszczędnego Milionera? Proszę bardzo. W kategorii Życie wpisujemy wszystkie wydatki na: jedzenie, chemię (zarówno domową jak i osobistą), leki, ubrania.  Nie będę ukrywał, że ta kategoria rodzi najwięcej problemów z wpisywaniem do arkusza, bowiem zakupy robimy codziennie. W mojej rodzinie wydatkami na Życie generalnie zarządza żona. Ja zostawiam sobie tylko pieniądze na pieczywo  (właśnie kupiłem świeże bułeczki 🙂 ) i rozliczam się z nich pod koniec miesiąca. A oto obliczenia mojej żony:

  • na jedzenie domowe wydajemy tygodniowo ok. 300 zł, co daje ok. 1350 zł miesięcznie na 5 osób.
  • na jedzenie „na mieście” przeznaczamy tylko ok. 50 zł (dzieci dostają na pizzę ze znajomymi),
  • leki to średnio 100 zł (są miesiące, że 0, a czasem i 150 zł),
  • chemia domowa i osobista pochłania nam 150 zł,
  • ubrania dla naszej piątki stanowią wydatek ok. 500 zł (oboje pracujemy w biurze).

Mam świadomość, że podanie takich wydatków na rodzinę pięcioosobową wywołać może różne emocje. Jedni powiedzą – tyle inne rodziny mają na wszystko, z kolei inni – niemożliwe, żeby duża rodzina wydawała tak mało. Nie zamierzam się tym przejmować, po prostu piszę jak jest, bez ściemniania.

Spore są wydatki na ubrania, ale wynikają one z kilku przyczyn: po pierwsze oboje pracujemy w biurze, eleganckie buty kosztują mnie 200 zł i jest to wydatek coroczny (noszone pięć razy w tygodniu po prostu niszczą się). Do tego garnitur, nawet kombinowany  (spodnie i marynarka nie od kompletu) na wyprzedaży to 400 zł, koszule (co roku kupuje pięć – niszczą się po praniu) to kolejne 400 zł. Żona ma tak samo i już nagle tylko uniformy pracownicze pochłaniają 2000 zł (czyli 1/3 naszego budżetu). Syn uprawia sport. Specjalistyczne buty kosztują 450zł, do tego dresy, buty na wf dla dwóch (rosną im nogi) i połowa budżetu przeleciała. Do tego dżinsy (550 zł), a nawet bielizna pomnożona razy 5 (czyli 450 zł) i na resztę zostaje tylko 2000 zł rocznie.  Większość ubrań kupujemy na wyprzedażach (stąd garnitur za 400-600 zł i buty za 200 zł), gdyby ceny były regularne zapłacilibyśmy 2 razy więcej. Mam zasadę nie kupować byle czego. Lepiej dopłacić. Nauczony doświadczeniem z CCC (skóra na butach pękła po miesiącu, w dodatku nieuznana reklamacja), wybieram polskie szyte w Polsce (a więc Vistula, Bytom, a koszule Wólczanka,  Darex lub Kubenz, buty Ryłko, MacArthur, Wittchen, Gino Rossi). Żona korzysta z ciuchlandów i potrafi tam wyszperać perełki (ubrania markowe i z metkami).

Drugą istotną pozycją są wydatki na jedzenie. Nie jadamy w restauracjach (czasami wpadniemy tam w czasie wakacji). Moja żona gotuje w domu, co eliminuje zakup „gotowców”. Ja odpowiadam za  działkę, na której produkuje żywność (w mijającym roku według cen rynkowych zaoszczędziłem w ten sposób średnio ok. 150 zł miesięcznie).  Jedna tygodniowo wizyta w restauracji podniosłaby nasz budżet żywnościowy do 2000 zł. Większa produkcja własna i zakup mięsa w postaci półtuszy, dałyby efekt w postaci ścięcia wydatków żywnościowych  do 1.000 zł. Można zatem wykonać ruch w górę i w dół.

Ja się wyspowiadałem, a jak jest u Was?

4 przemyślenia nt. „Wydatki w poszczególnych kategoriach. Życie.”

  1. Witam! Bardzo ciekawy blog. Przeczytałem większość wpisów i w 80% mam podobne poglądy. Też jestem fanem motoryzacji. Też wolę oszczędzać zamiast ostentacyjnie konsumować. Też wolę kemping zamiast all inclusive. Z tą różnicą, że zamiast kampera wybrałem przyczepę kempingową. Jest dużo tańsza i praktyczniejsza niż kamper. Za 25 tys zł można kupić fajnego 13 letniego knausa, który nie narazi na duże wydatki (część mechaniczna jest bardzo prosta). Pozdrawiam i życzę dalszego blogowania!

    1. Serdecznie dziękuję za życzenia.
      No właśnie – przyczepa. Ja niestety musiałbym zmienić samochód – mój ma możliwość holowania do 1200 kg. Rodzina nie zmieści się w takiej przyczepie. A koszty, są nawet 5-6 razy mniejsze niż w kamperze, może niedługo o tym napiszę.

  2. Genialny blog, tak jak poprzedni komentujący w większości stosuję się do wiekszosci rad zawartych w postach i pomimo, że jestem na poczatku drogi do porzadnego oszczedzania i inwestowania, to powiem że trochę samozaparcia i systematyki w spisywaniu wydatków daja swietne efekty. Jeśli chodzi o oszczedzaniu, to oczywiscie razem z żoną staramy odłożyć po wyplacie przynajmniej 20% jak nie więcej, ale najwazniejsze dla mnie to trzymanie ich z dala ode mnie- tj. nie na koncie oszczędnościowym gdzie dostęp do gotówki mam w 10sekund tylko w szczelnej i ” pancernej” skarbonce, ktora chroni pieniądze przede mną.
    Życzę powodzenia w blogowaniu, bo czyta sie Pana swietnie- w 2 dni przerobiłem każdy artykuł na blogu i myślę, że z czasem zyska pan coraz wieksze grono odbiorców.
    Pozdrawiam- Pana nowy czytelnik.

    1. Gratuluje oszczędnej żony. Amerykańskie badania dowodzą, że rozsądny współmałżonek zwiększa szansę na stabilne finanse domowe.
      Życzę powodzenia w oszczędzaniu, bo pokus nie brakuje i nikt nie jest od nich wolny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *