Największy mit współczesności

Każdy z nas codziennie bombardowany jest reklamami. Zawierają one podstawowy przekaz, zupełnie niezgodny z naszym doświadczeniem, ale jednak poprzez swoją powszechność przyjmowany – możesz mieć wszystko – TERAZ.

To właśnie największy mit współczesności. Na jego podatnym gruncie powstają pułapki kredytowe i nadmierne zadłużenie wielu rodzin. Dlaczego? Jak to działa?

Włączasz telewizję. Nadają reklamę sklepu sprzedającego elektronikę.  Pokazują wspaniały telewizor 60 calowy. Jego cena – 4200 zł. Nie masz tyle. Ale reklama jeszcze się nie kończy, możesz go mieć już TERAZ – rata tylko 210 zł. Na tyle Cię stać. Zbliża się Wielkanoc. Przyjedzie rodzina. Tylko 210 zł. I kupujesz telewizor.

Otwierasz gazetę. Pomiędzy artykułami reklama samochodu. Kosztuje 50.000 zł.  Nie posiadasz takich oszczędności. Ale pod spodem informacja, nie musisz go kupować, aby cieszyć się nim już TERAZ. Wystarczy miesięczna rata 600 zł +VAT i wyjeżdżasz nowym autem. Tyle przecież masz. Kupujesz samochód.

A potem… Potem samochodu domaga się żona, dzieci chcą konsolę, trzeba zapłacić za wakacje (koniecznie w tropiki), wcześniej zapożyczyłeś się na mieszkanie  itp. itd. W końcu kredyt goni kredyt. Większość dochodów przeznaczasz na spłatę rat. A za co żyjesz? Za to co zostanie, czyli bardzo skromnie. To działa niezależnie od dochodów. Znam osoby zarabiające kilkaset tysięcy rocznie, które nie mogą odłożyć 1/5 rocznego dochodu na zakup auta za gotówkę. I wszystko dlatego, że uwierzyły w mit – stać Cię na wszystko TERAZ.

Niestety, nigdy tak nie było, że każdego natychmiast stać na wszystko. Jestem milionerem. Żeby zmienić samochód – odkładam. Telewizor, laptopa, pralkę itd. zmieniam, gdy się popsują, z odłożonych wcześniej pieniędzy. Konsoli nie kupiłem do dzisiaj. Mój telewizor ma 7 lat (poprzedni odmówił współpracy).  Mam dochód znacznie większy niż przeciętny i nadal nie stać mnie na wszystko. Czy rozpaczam z tego powodu? Nie. Po prostu planuję wydatki z wyprzedzeniem i kupuję to, czego naprawdę chcę i tylko wtedy, gdy mnie stać.

6 przemyśleń nt. „Największy mit współczesności”

    1. Milioner to ktoś, kto posiada majątek o czystej wartości 1 mln zł. Czysta wartość majątku to jego wartość rynkowa pomniejszona o długi. Nie jest to pewnie definicja idealna (z punktu widzenia siły nabywczej milionera, bo można nim być mając tylko b.drogi niezadłużony dom otrzymany w spadku), ale z pewnością najprostsza.
      Są też tacy, którzy z majątku wyłączają dom/mieszkanie, a np. banki liczą tylko płynne aktywa (a więc właściciel gospodarstwa rolnego o powierzchni 100 ha, maszyn w leasingu i z oszczędnościami 0,5 mln zł, milionerem nie będzie).

      1. Dziękuję za wyjaśnienie. Z tego wynika, że w Polsce powinniśmy mieć sporo milionerów. Przeważnie wszyscy Ci, którzy stopniowo wybudowali dom, mieszkając we własnym (otrzymanym lub ze spłaconym kredytem) mieszkaniu. Mieszkanie 350 tys., dom z działką 500+150 tys. i mamy milionera 🙂 Faktycznie z zasiegu ludzi o przeciętnych dochodach przy takim podejściu 🙂

        1. Nie wiem ile osób ma jednocześnie mieszkanie warte 350 tys. zł i dom za ok. 650 tys. wybudowany bez kredytu. Wśród moich znajomych ponadprzeciętnie zarabiających czterdziestolatków z raczej większego miasta, takie osoby mogę policzyć na palcach jednej ręki (czyli jest to ok. 20 %). Większość, jeśli ma mieszkanie to raczej takie za 200 tys. (40-50 m2) a dom przynajmniej w połowie z kredytu. A jak piszę wyżej, to osoby raczej o ponadprzeciętnych dochodach.

          1. Chciałabym móc kupić w Krakowie mieszkanie 40-50 m za 200 tys. Nierealne. Jakie to są ponadprzeciętne zarobki? Mam problem z tym określeniem.

          2. Ceny w Krakowie lub Warszawie są faktycznie wyższe, ale łatwiej też chyba o lepsze zarobki. W poprzedniej odpowiedzi mówiłem o osobach zarabiających netto 3-4 średnie krajowe (czyli 8-11 tys.) na rodzinę, jako o zarabiających ponadprzeciętnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *