Jak płacić mniej za telefony komórkowe?

Obniżenie opłat za telefony komórkowe może wynikać z kilku działań. Najprościej oczywiście nie dzwonić (zwłaszcza mając ofertę na kartę), koszt utrzymania komórki będzie wtedy wynosił dosłownie kilka złotych miesięcznie. Drugi prosty sposób, to namówić pracodawcę, aby pokrywał koszty telefonu.

Nie o to jednak droga dla wszystkich. Trzeba znaleźć lepsze, a co najważniejsze uniwersalne rozwiązanie, żeby zamiast np. 150 – 200 złotych płacić ledwie 20.

Najpierw proponuję zastanowić się, czy mamy telefon na kartę, czy na abonament. Kończąca się umowa abonamentowa terminowa, umowa na czas nieokreślony lub karta to dobry znak. Możemy dokonywać zmian. Trzeba bowiem pamiętać, że za zerwanie współpracy z siecią telefonii komórkowej (czyli wypowiedzenie umowy zawartej np. na 2 lata przed terminem) może nas słono kosztować. Operator naliczy wtedy kary umowne w wysokości kilku tysięcy. To zupełnie nieopłacalne. W takiej sytuacji pozostaje nam tylko cierpliwie czekać, aż upłynie czas do wygaśnięcia umowy.

Załóżmy jednak, że jesteśmy wolni.

Musimy odpowiedzieć sobie – czy nasz telefon jeszcze trochę pożyje, czy wymaga  zmiany. Wymiana aparatu przy każdej okazji, to kiepski wybór. Wiem, wiem, technologia się starzeje. Ale policzmy koszty. Wymiana aparatu co 4 lata zamiast co dwa, to przy cenie 960 zł, 20 zł miesięcznie zamiast 40 zł. Koszty obcięte o połowę.

Oszczędzajmy dalej. Załóżmy, że zmieniasz telefon co 2,5 roku. Za abonament „prawie all-inclusive” płacisz 80 zł. Dostajesz przy tym nowego smartfona za 123 zł. Przez okres obowiązywania umowy zapłacisz:

80*30+123= 2523 zł

Ten sam aparat na wolnym rynku kosztuje 1200 zł. Abonament do niego, w ofercie „tylko SIM” 35 zł. Koszt przedstawia się następująco:

35*30+1200 = 2250 zł.

Przez 2,5 roku nadpłacasz prawie 300 zł, to 10 zł miesięcznie. Dlaczego tak się dzieje?  W rzeczywistości nie płacisz za rozmowy, ale spłacasz ratę za telefon. Zawiera ona koszt zakupu i odsetki.  Teraz już wszystko jasne.

Kolejny trik przemyślany. Pójdźmy jednak naprzód. Na początku mówiłem o rachunkach rzędu 150-200 zł. Skąd one się biorą? Z zakupu najnowszych smartfonów. Np.  Iphone 6s 64 Gb w ofercie Play, przy umowie na 24 miesiące, kosztuje 199,99 zł miesięcznie + 39 zł na start.  Policzmy łączny koszt:

200 x 24 +39= 4839 zł.

Nie sądzę, że koniecznie musisz mieć supersmartfona. U mnie w rodzinie najdroższy telefon na żona – kosztował 1200 zł. Ja zadowoliłem się aparatem za  600 zł.  4 abonamenty kosztują nas w sumie 80 zł.   Niektórym nie wystarczyłoby nawet na jeden telefon. To najlepsza opcja.

Jak to się stało, że płacę tak mało za abonament?  Dobrałem go do naszych potrzeb i skorzystałem z oferty rodzinnej. Najpierw odpowiedziałem na ważne pytania:

Ile dzwonimy?

Ile wysyłamy sms-ów, czy korzystamy z internetu, rozmów międzynarodowych?

Potem ograniczyłem ofertę do niezbędnych elementów zawartych w cenie. Zamiast sms-ować, dzwonimy (rozmowy poza stacjonarnymi są abonamencie).  Telefony używane są „do zniszczenia” i łączymy je z prezentami gwiazdkowymi. Tym sposobem udało mi się osiągnąć następujące wyniki:

4 abonamenty = 80 zł/miesięcznie,

telefon nr 1 (żona) = 1200/30= 40 zł,

telefon nr 2 (ja) = 600/24 = 25 zł,

2 pozostałe telefony = 800/48= 16 zł x 2= 32 zł,

Razem (4 telefony + 4 abonamenty) = 177 zł.

Gdybym wybrał 4 Iphony, na które zresztą byłoby mnie stać, zapłaciłbym:

4 x 200 zł  =  800  zł.

Nie kupiłem ich jednak, gdyż bycie oszczędnym milionerem oznacza rozsądną optymalizację a nie całkowitą rezygnację z rzeczy,. Każdy z nas ma dobry telefon, z nielimitowanymi rozmowami, a płacimy 1/4 ceny Iphonów, bez których spokojnie możemy się obyć.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *