Trasa 840 km w jeden dzień elektrykiem. Męski i kobiecy punkt widzenia.

We wrześniu pojechaliśmy na dwa mecze syna. Trasa 840 km w obie strony. Pierwszy wyjazd, z uwagi na wielkość ekipy, wynajętym busem. Drugi, już we trójkę – elektrykiem. Czas na wrażenia. Kobiece – okiem pasażera – żony. Czytaj dalej Trasa 840 km w jeden dzień elektrykiem. Męski i kobiecy punkt widzenia.

10 zalet elektryka po miesiącu użytkowania.

Niewątpliwie samochody spalinowe mają swoje zalety. W mojej ocenie, przede wszystkim diesle. Niemniej jednak nie sposób pominąć również dobrych stron elektrycznej motoryzacji. Oto refleksje po miesiącu jazdy Hyundaiem Kona Electric. Czytaj dalej 10 zalet elektryka po miesiącu użytkowania.

Długa trasa, wielu pasażerów. Jaki dojazd będzie najoszczędniejszy?

Wpis o rozmowie z kierowcą BMW i3, oraz doświadczenia z mijającego miesiąca  (wyjazd na mecz syna, w dużym gronie) skłoniły mnie do wyliczeń, na potrzeby bloga, opłacalności różnych środków transportu. Założenia miałem proste: podróż 820 km w obie strony, 8 osób, czas przejazdu nie dłuższy 24 h. A oto wyniki. Czytaj dalej Długa trasa, wielu pasażerów. Jaki dojazd będzie najoszczędniejszy?

Zalety 3-letniego użytkowania auta elektrycznego. Rozmowa przy ładowarce.

Wszelkie nowości rynkowe są jak niespotykane hobby – tworzą pewną więź pomiędzy całkiem nieznajomymi, robiącymi to samo. Jeszcze 10 lat temu wszyscy kierowcy kamperów pozdrawiali się na drodze. Teraz tę fazę przechodzi grupa  posiadaczy samochodów elektrycznych. Każde spotkanie przy ładowarce stanowi okazję do rozmowy, podzielenia się doświadczeniami, wymiany porad. Ja, świeżak, korzystam, aby podpytać i przekazać dalej na blogu. Czytaj dalej Zalety 3-letniego użytkowania auta elektrycznego. Rozmowa przy ładowarce.

Pierwsze wrażenie z jazdy elektrykiem. Ekonomia.

Ostatnio podzieliłem się pierwszymi wrażeniami z jazdy elektrykiem. To jednak blog o oszczędzaniu, więc czas na konkretne wyliczenia. Czytaj dalej Pierwsze wrażenie z jazdy elektrykiem. Ekonomia.

Pierwsze wrażenia z jazdy elektrykiem.

Stało się – kupiłem samochód elektryczny, pod dom podjechał Hyundai Kona rocznik 2019, sprowadzony z Francji po delikatnej stłuczce (maska, zderzak). Czas na podzielenie się pierwszymi wrażeniami. Czytaj dalej Pierwsze wrażenia z jazdy elektrykiem.

Hybryda czy elektryk – oto jest pytanie?

W moim samochodowym życiu ciągle coś się zmienia. Na wsi zamontowano mi instalację FV, której prąd trzeba zużyć. Muszę wejść z dotychczasowych 350 KWh rocznie do 3000 KWh. Elektryk wydawał się dobrym rozwiązaniem – spala 12-15 KWh/100 km. Przy planowanym przebiegu z FV 12.500 km to prawie 1900 KWh/rok darmowego zużycia. A może lepsza okaże się hybryda?

Opcje były dwie. Zaprzyjaźniony handlarz miał Hyundaia Konę ze mniejszym akumulatorem (100 tys. zł na gotowo), albo Toyotę Yaris (55 tys. zł na gotowo), co zapewniało mi brak utraty wartości.  Przeliczyłem  warianty.

Paliwo. Hyundai przejeżdżając 20.000 km będzie potrzebował ok. 1200 zł.  Yaris z gazem „aż” 3000 zł. (ale ten silnik za nim nie przepada). Gdyby to była benzyna to 4900 zł.

Przeglądy i naprawy. Po równo – 1500 zł/rok. Elektryk podobno się nie psuje,  Yaris też.

Ubezpieczenie. Tu wygrywa Yaris. Da się go ubezpieczyć za 1000 zł zamiast 1500 zł (Kona).

Bilans wypada na korzyść Hyundaia 4200 zł wobec 5500 zł (Yaris gaz) lub 7400 zł (Yaris benzyna). Utraty wartości nie liczę, bo to samochody z dużą przebitką.

Wygrała  Kona i ją ostatecznie kupiłem.