Długa trasa, wielu pasażerów. Jaki dojazd będzie najoszczędniejszy?

Wpis o rozmowie z kierowcą BMW i3, oraz doświadczenia z mijającego miesiąca  (wyjazd na mecz syna, w dużym gronie) skłoniły mnie do wyliczeń, na potrzeby bloga, opłacalności różnych środków transportu. Założenia miałem proste: podróż 820 km w obie strony, 8 osób, czas przejazdu nie dłuższy 24 h. A oto wyniki.

Auto klasyczne. Ta opcja wymagała co najmniej dwóch aut i dwóch kierowców. Każdy z nich musiał pokonać 850 km.  Nawigacja pokazała przejazd w ciągu 12 godzin. Do tego trzeba by dodać przerwę na tankowanie, kawę, toaletę i rozprostowanie kości  – razem 30 minut. Łączny czas 12.30 h. A koszt? Załóżmy optymistycznie, że dysponujemy oszczędnymi benzynami, ze spalaniem na poziomie 6 l/100 km (trochę korka, trochę autostrady, trochę dróg lokalnych i miast).  Czyli potrzebowaliśmy 12 l/benzyny x 850 km x 6,5 zł/l = 663 zł.

Wynajęty bus.  Wszyscy zmieściliby się w jednym aucie. Wystarczył jeden kierowca. Z uwagi na charakterystykę wozu (ograniczenie do 130 km/h) byłoby wolniej niż osobówką – łącznie 1 godzinę. Wprawdzie nie tankujemy, ale potrzeb fizjologicznych (kawa, łazienka) nam nie ubywa. Dodatkowo trzeba doliczyć wypożyczenie i zwrot busa. Łączny czas – 15.30 h. Rachunek wyniósł 480 zł za paliwo, do tego 350 zł za wynajęcie. W sumie 830 zł.  Pomimo wyższej ceny, z uwagi na wygodę, wybraliśmy tę opcję, chociaż okazała się droższa o 167 zł.

Pociąg. Przy takiej liczbie pasażerów nie okazał się konkurencyjny, pomimo iż 7 z 8 pasażerów miałoby spore zniżki. Łączna cena biletów wyniosłaby 660 zł, ale trzeba dodać jeszcze 60 zł na Bolta i już robi się 720 zł. Ponadto, z uwagi na rozkład jazdy PKP, musielibyśmy wynająć jakiś nocleg (np. 2 mieszkania za 350 zł). I wtedy rachunek skoczyłby do 1070 zł. A czas? Fatalnie. Wyjazd o 10 pierwszego dnia (mecz zaczynał się o 20), powrót o 12 drugiego. Łącznie 22 godziny.

Samolot. Tu akurat nie był dostępnym wariantem. Najbliższe lotnisko to 100 km od celu podróży. Nawet nie chce mi się tego liczyć, ale ponownie PKP, taksówki, noclegi. Bez sensu.

Oczywiście, zmieniając parametry (np. liczbę osób) możemy dojść do innych wniosków. Pow. 8 pasażerów + kierowca, potrzebowalibyśmy na busa, autobusowego prawa jazdy, a żadne z nas nim nie dysponuje. Więc wtedy dwa auta osobowe okazały by się w sam raz.  Gdyby jechała tylko moja „mała rodzina” czyli 4 osoby, pojechalibyśmy elektrykiem.  Opcję nr 2 stanowiłby pociąg (310 zł za bilety + 170 zł za nocleg).

12 przemyśleń nt. „Długa trasa, wielu pasażerów. Jaki dojazd będzie najoszczędniejszy?”

  1. …mozna by tez jechac jednym samochodem – duzym kombi typu np. chevrolet suburban lub podobnym (chrysler voyager, ford windstar, itp.) 7-osobowym. Gdyby wszyscy sie nie zabrali mozna „nadwyzke” ponad te 7 osob posadzic rowniez w tym aucie bo duze i nawet 9-10 osob wejdzie,ale juz niezgodne z przepisami i grozi mandatem w razie kontroli drogowej lub odpukac wypadku.

    1. Są chyba nawet „amerykańce” ośmioosobowe, tylko trudno takiego wypożyczyć. Moje pokolenie dorastało na „Drużynie A”, więc Chevy G20 salonka – brałbym.
      Przy tych mandatach, nie ryzykowałbym z dodatkowymi pasażerami w Windstarze. Pewnie dostałbym 300 zł za pasażera jeszcze 100 za niezapięte pasy.
      Mogłem też najstarszego wsadzić w pociąg i brać 7 osób.

      1. haha 🙂 pewnie bylby niezbyt zadowolony,ze jedzie pkp.
        Moj kier.bud.mial mazde osobowa kombi, nie pamietam modelu,ale ze mial 4 dzieci i zone, to mazda w bagazniku miala 2 siedzenia, w sumie legalnie moglo jechac 7 osob,podobnie jak w tych amerykancach. A auto zwyczajne.
        Czy sa 8-osobowe-na pewno, pewnie i wieksze,i pewnie u nich na zwykle prawko 🙂
        Moglbys miec na stale taki pojazd na wlasnie wyjazdy wieksza ekipa (wychodzac z zalozenia,ze na te mecze wyjazdy beda czestsze) , ale oczywiscie koszt utrzymania i spalanie przecza idei oszczedzania.No i kupujac auto za jakies 10k zl (a drozsze do okazjonalnych wyjazdow nie ma sensu) trzeba sie liczyc z naprawami.

        1. Na szczęście, taki skład był sporadyczny. Większy problem niż koszty stanowiła logistyka. Przejazd po auto i oddanie go, wymagały dwóch kierowców, a wynajmujący 15 km od domu.
          Kolejny wyjazd zaliczyliśmy elektrykiem we trójkę… o czym niebawem napiszę.

          1. Jasne. Co do oddawania auta-widzialem kiedys gdzies,\ze pracownik wypozyczalni mial w bagazniku maly skuter i po podstawieiu auta pod dom zamawiajacego wrocil tym do bazy. Gdyby odwrocic sytuacje i kupic taki skuterek, mieszczacy sie w bagazniku, sprawa rozwiazana.Widzialem to chyba oczywiscie na filmie amerykanskim w jakims cieplym stanie 🙂 Czy u nas sa takie zwyczaje i skuterki-nie wiem.

          2. Mój młody ma hulajnogę elektryczną z zasięgiem 20 km. W ostateczności mogłem tez wziąć rower. Upchnąć go do busa między fotele żaden problem. Ale z wiekiem człowiek robi się wygodny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *