Seneka wystawiony na próbę, czyli jeszcze raz o cenach ogrzewania.

W „Listach moralnych do Lucyliusza” Seneka podaje taką myśl „A czy wiesz, do czego prawo natury ogranicza nasze potrzeby? Do tego, byśmy nie łaknęli, nie byli spragnieni i nie ziębli”. Czyli poza pełnym żołądkiem, głównym warunkiem, choćby minimalnego komfortu jest ciepło w zimne pory roku. Wszystko wskazuje na to, że po raz pierwszy od lat, wielu Polaków, zostanie tego ciepła pozbawionych. Na czym opieram takie przypuszczenie?

Otóż dziennikarka TVP wygłosiła błyskotliwą tezę, że szczęśliwie ogrzewanie taryfowane podrożeje „tylko o 40%”, oczywiście dzięki rządowi. Sam się dziwię, że ludzie jeszcze przyjmują takie mądrości. Może jeszcze tego nie wiecie, ale w najgorszej sytuacji znaleźli się posiadacze najbardziej popularnych źródeł energii: ciepła systemowego (15 mln), węgla, gazu i prądu.

Jeśli ciepło systemowe podrożeje o 40%  (co już w wielu miejscach się stało), rachunek za przeciętne – 45m2 mieszkanie  dla 2 osób (eksploatacja, fundusz remontowy, woda, ciepło, śmieci) przekroczy 800-1000 zł, z tego 50% to będzie właśnie ogrzewanie – 400-500 zł/miesiąc i 5000-6000 zł/rok.

Grzanie gazem też będzie droższe. `Jeśli przyjmiemy zapotrzebowanie energetyczne mieszkania na 6000 KWh , co przy cenie obecnej ok. 0,25 zł/KWh, daje nam ok. 1500 zł/rok. Podwyżka (zapowiadana) o 100% podniesie wydatek do 3000 zł.  Ale wystarczy, że nie będziemy grzać małego mieszkania, tylko dom, i zaraz zapłacimy rachunek 9000 zł (18.000 KWh). „Tylko” taka podwyżka podniesie cenę KWh energii z gazu o 300% w stosunku do stycznia roku 2016. By żyło się lepiej, wszystkim.  „Urynkowienie” cen gazu, przed czym cały Sejm się broni,  wymagałoby podwyżek o 700-800% czyli z 1500 zł do 12000 zł i z 4500 zł do 36000 zł. To praktyczne bankructwo wielu rodzin, albo siedzenie w zimnie, przed którym przestrzegał Seneka. Przy czym „urynkowienie” dotyczy nadmiarowych zysków firm.

Węgiel najbardziej da nam się we znaki. Obecna cena przekroczyła 3500 zł. Ludzie stoją po tydzień pod bramą kopalni, żeby kupić choć kilka ton taniej. Bo węgla używają właściciele domów i mieszkań słabo ocieplonych. Tam 6000 KWh (1 tona) to żart, trzeba 5-6 ton. I z niedawnych 3500 zł/rok nagle robi się 18.000 zł/rok (po dopłacie). I znowu,  ludzi po prostu nie będzie stać, aby ogrzać domy.

A prąd? Temat właśnie się wałkuje. Ceny dla ogrzewających pompami ciepła (8000 KWh rocznego zużycia wraz z prądem bytowym), mają wzrosnąć 3-krotnie. W zamian ochłap w postaci 1000 zł dopłaty. Czyli z dotychczasowych 5000 zł zrobi się nagle 12.500 zł.

Wracając z ekonomii do filozofii. Lata bezsensownej polityki energetycznej doprowadziły (ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich 7) doprowadziły do niebywałej drożyzny. Węgiel, którym Polska stała, jest niedostępny, albo sprzedaje się go za 6-krotność ceny sprzed 7 lat. Gaz (wg taryf) już podrożał o 100%, ciepło systemowe –  w wielu miejscach x 4. Jeśli zima okaże się ostra, nasz spokój, do którego namawia Seneka Lucyliusza, zostanie wystawiony  na poważną próbę. Większość Polaków zmarznie. Po raz pierwszy od 30 lat.

2 przemyślenia nt. „Seneka wystawiony na próbę, czyli jeszcze raz o cenach ogrzewania.”

  1. Niestety wszystko sie zgadza. Nie zmieni to sytuacji jesli napisze,ze czesciowo debilna polityka wylaczania kopaln wegla byla prowadzona na zyczenie Brukseli, a podwyzki pradu i gazu na zyczenie Putina.A wlasciwie Zachodu, ktory nalozyl sankcje na Putina,a Putin nalozyl sankcje na Zachod.
    A wlasciwie debilnej polityki Zachodu, ktory bral rope i gaz od Rosji wierzac naiwnie,ze Rosja nie uzuyje rurociagu jako broni. Polska niby to wiedziala,ale i tak zanim dostaniemy rope i gaz z innych zrodel, bedziemy mieli troche klopotow.
    Nie czas na szukanie winnych.Gdyby mnie kto pytal-wystapic z UE bo i tak nam nie placi i nie zaplaci, olac caly debilny klimatyzm i wrocic do wlasnych zasobow wegla oraz sprowadzania brakujacych surowcow od dostawcow z miare bezpiecznych-np.Saudi Aramco.Akurat w najblizszym czasie bardziej jest potrzebna Polska UE (wojna z Rosja, nasz wegiel) niz UE Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *