Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Własna firma – Strona 7 – Oszczędny Milioner

Podsumowanie 2017 r.

W minionym roku, podobnie jak w poprzednim, starannie planowałem swoje finanse i inne działania. Plany, planami, ale co z nich wyszło?

Dochody. Prawie zrealizowałem super ambitny plan. Zabrakło niewiele – ok. 10%. „Winę” ponoszą mniejsze przychody z działalności gospodarczej (a w zasadzie płatność 3 faktur przesunięta na I kwartał 2018 r.).

Wydatki. Okazały się nieco niższe niż planowałem. Byłoby znacznie lepiej, ale zakupy nieruchomości, finansowane częściowo z kredytu, podniosły średnią.

Oszczędności. Były całkiem spore (większe niż zaplanowane), ale w całości przeznaczone na inwestycje.

Inwestycje. Trzeci element „trójkąta zamożności” w tym roku zdecydowanie na plus. Kupiłem działkę i mieszkanie w górach. Działkę znacznie poniżej wartości. Szczerze mówiąc niespecjalnie planowałem takie ruchy, ale wzrost cen nieruchomości (inflacja) spowodował, że spontaniczna decyzja ma szansę stać się jedną z lepszych.

Blog. Liczba wpisów w 100% zgodna z planami (co drugi dzień roboczy).

Fortepian. Również wszystko udało się zrobić (nauczyć się grać jednego mazurka Chopina).

Lektura. Ponownie średnia to ponad 1 książka tygodniowo.

Sport.  Dojeżdżając ze wsi do pracy pobiłem rekord łącznych przebiegów rowerowych. Dodatkowo wprowadziłem „wyzwanie jednej pompki”, o którym pewnie jeszcze napiszę.

Remonty w domu na wsi. Wykonane z naddatkiem. Udało mi się dodatkowo pomalować dwa pokoje.

Nauka języka. Drugi rok z rzędu poniosłem porażkę. Może powinienem kupić płytę do samochodu?

 

Czy dobrze mieć wysoką zdolność kredytową? Dwie historie.

Prawidłowa odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi: to zależy. Dowodem na to są dwie historie o odmiennym zakończeniu, chociaż podobnym początku, a oto i one. Czytaj dalej Czy dobrze mieć wysoką zdolność kredytową? Dwie historie.

Strategia podatkowa a wartość netto. Część I.

Dzisiejszy wpis nie ma wprawdzie charakteru porady o tym – jak płacić niższe podatki, ale pozwala uzmysłowić sobie pewien istotny fakt. O tym, że wybór strategii opodatkowania ma wpływ na nasze finanse, chyba nikogo nie trzeba przekonywać, a ja spróbuje poprzeć to liczbami. Oto one.

Opodatkowanie najmu nieruchomości. W jednym z postów pisałem o wyborze rodzaju opodatkowania najmu nieruchomości – ryczałt czy zasady ogólne. Właściwa decyzja pozwala zaoszczędzić, przy założeniu rentowności najmu na poziomie 5 % wartości nieruchomości nawet 500 zł na każde 100 tys. zł, czyli w przypadku mieszkania za 400 tys. zł to 2000 zł rocznie. Pomnożone przez 20-30 lat da to nawet 60 tys. zł więcej dzisiejszych pieniędzy (przy założeniu: stopa zwrotu z inwestycji tych 2000 zł = inflacja) niż zły wybór.

Oszczędności emerytalne. Żaden rozsądny trzydziestolatek, a nawet czterdziestolatek nie liczy na emeryturę z ZUS. Dlatego odkładam na emeryturę 500-1000 zł miesięcznie (w zależności od przychodów w firmie). Korzystanie z IKE (czyli brak podatku od zysków kapitałowych) to w moim wypadku (24 lata do emerytury) ok. 55.000 zł (w dzisiejszej wartości pieniądza ok. 27.000 zł).  Zwiększenie stopy zwrotu o 2% to z kolei 120.000 zł ekstra na koncie emerytalnym (czyli 60.000 zł obecnych złotówek).

Podatek liniowy czy według skali. Ktoś kto osiąga zyski z firmy na poziomie 200 tys. zł może zyskać na podatku liniowym nawet 16 tys. zł rocznie. Po upływie 30 lat będzie to prawie pół miliona.

Samozatrudnienie czy etat. Etatowcy płacą najwyższe podatki i składki. Oto jak wygląda symulacja dla osoby zarabiającej  średnią krajową ok. 3000 zł netto z tytułu umowy o pracę.  3000 zł netto to 5100 zł kosztu dla pracodawcy. Jeżeli nie doliczamy podatku VAT, to rocznie przeznaczano na pracownika  61.200 zł z czego otrzymywał on 36.000 zł. Teraz przejdźmy na samozatrudnienie.  Obie strony muszą zarobić. Koszt pracodawcy spada do 4600 zł miesięcznie. Wydał 56.200 zł rocznie. A pracownik? Z 4600 zł jako rozpoczynający DG zapłacił składki ZUS w wysokości 600 zł (aby z nich skorzystać trzeba zmienić pracodawcę – inaczej będzie to 1172 zł). Zostało mu 4000 zł do opodatkowania, prawda? Nieprawda. W działalności gospodarczej wykorzystuje swój samochód. Może go amortyzować i odpisać wydatki na paliwo, czyli w przypadku auta używanego za 30 tys. zł, które miesięcznie kosztuje 700 zł, nie zapłaci podatku od 1700 zł. Następnie telefon, komputer i inne zakupy niezbędne w DG, potem kwota wolna od podatku itp. i nagle okazuje się, że nie płacimy podatku od 2500 zł zarobionych pieniędzy, dodatkowo odliczamy składkę zdrowotną i mamy podatku dochodowego równe 0 zł.     Na minimalnym ZUS-ie otrzymujemy do ręki 4000 zł, na zwykłym 3400 zł, a na umowie o pracę 3000 zł. W ten sposób zarabiamy rocznie nawet 12.000 zł więcej (po 30 latach 360.000 zł).

Za dwa dni ciąg dalszy.

Wydatki w poszczególnych kategoriach. Wynajmowany lokal użytkowy.

Przy okazji opisywania wydatków firmowych wspomniałem o podnajmowaniu części lokalu użytkowego. W ten sposób mam i siedzibę firmy i dodatkowe środki. Czytaj dalej Wydatki w poszczególnych kategoriach. Wynajmowany lokal użytkowy.

Dochody przeciętnej rodziny. Co zmienić?

Jak już pisałem dochody mojej rodziny i „przeciętnych Kowalskich” różnią się. Nie chodzi tylko o wysokość, ale i rodzaje osiąganych dochodów. Co da nam zmiana i jak ją przeprowadzić?

Każdy, kto interesuje się oszczędzaniem zwraca uwagę na modny obecnie nurt „wolności finansowej” zamiast „zamożności”. Czym one się różnią? W wielkim uproszczeniu – wolny finansowo jest ten, kto jest w stanie utrzymać się  bez udziału pracy przez określoną liczbę lat (najlepiej do śmierci). W praktyce, jeśli mam stały tzw. dochód pasywny 3.000 zł (np. z praw autorskich od napisanej książki) oraz majątek 300.000 zł, który mogę spieniężyć, a wydatki 3.500 zł, to jestem wolny finansowo na 50 lat (bo 300.000/6.000=50), czyli w praktyce do śmierci.

W zamożności liczy się tylko majątek. Jeśli zgromadziłem taki wart milion złotych  – jestem zamożny.  W praktyce ludzie zamożni, często nie są wolni finansowo, bo wydają za dużo. Jak  pewnie zauważyliście 1.000.000 zł to tylko ok. 1.600 zł przez 50 lat, jeśli nie uzyskujemy żadnego dochodu z posiadanych środków. Jest też spora grupa ludzi wolnych finansowo, którzy nigdy nie będą zamożni. Po prostu wydają mało i już, w ten sposób nie potrzebują wielkich przychodów.

Moja ocena jest taka, że zawsze trzeba szukać złotego środka. Wolność finansowa to piękne hasło, ale jeśli wiąże się ze skąpstwem (np. mieszkanie w ruderze, jeśli stać nas na ładny dom), dramatycznym cięciem wydatków, a nie zwiększaniem dochodów, to pozbawiona jest większego sensu. I tu dochodzimy do tytułowego pytania – co robić? Odpowiedź jest prosta. Aby dojść do struktury dochodu milionera trzeba starać się osiągać jak najwięcej dochodów pasywnych. Jeśli mój kolega z pracy, który milionerem nie jest, a pobiera taką samą pensję, ma dochód pasywny równy 0, a ja osiągam bez pracy 2.000 zł, to oczywiście nie tylko w rzeczywistości dysponuje większymi sumami pieniędzy, ale stopniowo uniezależniam się od etatu. Oto właśnie chodzi – zwiększać dochód pasywny.  Jak to robić?

Po pierwsze – gromadź oszczędności. Oszczędności zamienione w inwestycje przynoszą dochód z dywidend, odsetek, wzrostu wartości.

Po drugie – kupuj nieruchomości. Możesz wtedy korzystać z czynszów (dzierżawa lub najem). Jeśli dobrze wybierzesz,  ich wartość będzie rosła.

Po trzecie – wymyśl coś. Tantiemy od praw autorskich do publikacji, muzyki albo opłaty za korzystanie z patentów mogą podreperować Twój budżet.

Po czwarte – załóż firmę. Posiadanie firmy, można przypisać do kategorii „inwestycje”, ale wydzieliłem ją do odrębnego punktu. Własna firma jest dochodem pasywnym jeśli nie wymaga pracy właściciela. W przeciwnym wypadku to tylko tworzenie własnego etatu. Firma daje dywidendy (procent od zysku) oraz rośnie na wartości. Nie bez znaczenia jest fakt, że większość właścicieli firm to przedsiębiorcy. Jak to się dzieje? To proste, firma to metoda optymalizacji podatkowej (odliczanie VAT od zakupów, podatek liniowy niezależnie od wysokości dochodów, służbowy samochód itp.).

A którą metodę Ty wykorzystasz?

Przedsiębiorco, płać najpierw sobie. Szybkie oszczędzanie dla prowadzących działalność gospodarczą i otrzymujących nieregularne dochody.

W przypadku osób, które są pracownikami, realizacja zasady, 10% zarobków płać najpierw sobie, zanim zdążysz cokolwiek wydać jest prosta. Poświęciłem temu ostatni wpis.

Ale przecież nie każdy ma szczęście (lub nieszczęście) zatrudnienia na etat i otrzymywania stałej pensji. Na świecie funkcjonują jeszcze indywidualni przedsiębiorcy, samozatrudnieni, zleceniobiorcy i wykonawcy z umowy o dzieło, a przede wszystkim pracownicy żyjący z premii i innych zmiennych składników wynagrodzenia. Co z nimi?  Ich wpływy są bardzo nieregularne. Jak wtedy zaplanować odkładanie 10%?

Da się. Trzeba tylko potrącać i przelewać na odrębne konto 10% z kwoty zarobku netto każdego otrzymanego przelewu. Nie zawsze jest to już takie proste. Dlaczego?

Po pierwsze, przelew przedsiębiorcy opiewa na kwotę brutto, z której trzeba potrącić podatki (stąd mowa o kwocie netto). Prowizyjni działają jak zwykły etatowiec.

Po drugie, nie cały przychód pomniejszony o podatki jest dochodem. Trzeba jeszcze potrącić koszty uzyskania (poniesione aby wystawić fakturę).  Dobry przedsiębiorca wie wiedzę, ile zostawia sobie, a ile trzeba zachować jako zapłatę innym (a jeśli nie wie, niech spyta księgowego).

Nie ma wątpliwości, że etatowiec ma lżej.

 

Styl życia a jego wpływ na wydatki oraz niezależność finansową

Nie mam zamiaru prowadzić na blogu ściśle socjologicznych rozważań. Dążę raczej do maksymalnego uproszczenia. Dlatego proszę o wybaczenie pominięcia pewnych niuansów. Mamy więc przeciętnego Kowalskiego. No cóż, niekoniecznie. Każdy z nas żyje w określonej grupie społecznej, wswoim środowisku. W tym środowisku  pewne zachowania i nawyki (w tym dotyczące pieniędzy) są oczywiste. Dawna arystokracja używała np. powiedzenia „Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają” z kolei dla kupców, przemysłowców były one tematem wielu rozmów. Czy dzisiaj jest podobnie? Czytaj dalej Styl życia a jego wpływ na wydatki oraz niezależność finansową

Kaizen milionera. Część V.

Dzisiaj dwie ostatnie zasady kaizen. Jutro podsumowanie.

Pomyłki koryguj na bieżąco.

Nie ma sensu czekać na zakończenie realizacji planu (roku, kilku lat), aby skorygować pomyłki. Rób to od razu. Widzisz, że coś wymaga zmiany, wprowadzaj ją od ręki. Jak to wygląda w praktyce?

Planowałeś oszczędzić w tym roku 10.000 zł. Tymczasem minęły dwa miesiące a Ty odłożyłeś tylko 100 zł. Musisz interweniować natychmiast. Sprawdź gdzie jest źródło przecieku. Zareaguj. Nie patrz jak zawala się cały roczny projekt.

Założyłeś firmę. Zyski miały pojawić się po pół roku. Minęło 8 miesięcy, a nadal generujesz stratę.  Przemyśl od razu, co poszło nie tak. Czy źle skalkulowałeś cenę, czy zabrakło reklamy, czy po prostu Twój produkt nie odpowiada na oczekiwania rynku. Im wcześniej się tego dowiesz i zmienisz to, tym lepiej. Wcześniej przestaniesz dokładać, a zaczniesz zarabiać.

Zainwestowałeś w akcje. Wydawały Ci się najlepsze na świecie, a zaczęły spadać. Przyjąłeś margines tzw. stop loss na poziomie 10% (jeśli tyle stracisz, wycofujesz pieniądze). Nie czekaj aż spadną o 15 % (chociaż mogą się też odbić). Działaj automatycznie. Sprzedaj kiedy przekroczysz ustawiony przez Ciebie próg strat.

Ulepszanie nie ma końca.

Ostatnia zasad kaizen jest zarazem jedną z najważniejszych. Ulepszenie nie ma końca. Nigdy nie przestajesz starać się być jeszcze lepszym. Jako przyszły milioner, zawsze starasz się podnieść dochody (zarabiać więcej), trzymać w ryzach wydatki (oszczędzać więcej), osiągać coraz lepszą stopę zwrotu z inwestycji. Codziennie starasz się nauczyć czegoś nowego, wprowadzasz drobną zmianę. Kumulacja tych zmian da potężny efekt w dłuższym okresie.

Taka „potęga rzeczy drobnych” to esencja kaizen. Nie chodzi o rewolucję, o wielkie projekty, zwroty o 180 stopni z dnia na dzień. Trzeba codziennie stawać się lepszym (w naszym przypadku zarabiającym, oszczędzającym, inwestorem) chociaż trochę. Posunąć się naprzód choćby o krok. Wprowadzaj te zmiany w każdym obszarze swojego życia, a zobaczysz efekty. Potężne efekty. Różnica w skuteczności realizacji celów pomiędzy człowiekiem, który praktykuje kaizen, a pozostałymi jest ogromna. Nie wynosi 10% ale 10 razy tyle. Staraj się wykorzystać tę moc.