Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Dom czy mieszkanie? Stare czy nowe? Odsłona nie-wiem-już-która. – Oszczędny Milioner

Dom czy mieszkanie? Stare czy nowe? Odsłona nie-wiem-już-która.

To był luty. Po skończonych interesach poszedłem z klientem na kawę. Nie, nie była to fajna laseczka, ale facet, mój rówieśnik. Jak to zwykle bywa, gdy trochę zejdzie ciśnienie, mieliśmy okazję porozmawiać prywatnie. Wtedy wrócił temat odwiecznego dylematu „dom czy mieszkanie?”.

Zaczęliśmy analizować rynek nieruchomości w naszym mieście. Żeby kupić i wykończyć nowe mieszkanie trzypokojowe, trzeba wydać jakieś 840 tys. zł (70 m2 x 10 tys./m2 zakup plus 70 m2 x 2 tys. zł wykończenie). Dopłacając za garaż robi się już 920 tys. zł. Stary lokal (podobna powierzchnia, do poważnego remontu) kosztuje na osiedlu ok. 530 tys. zł no i tu przynajmniej nie trzeba mieć garażu (chociaż czasami zaparkujemy 300 m od domu). Czy to wszystkie alternatywy? Nie. Można kupić mini-działkę za 250 tys. zł (5 km od centrum, niezbyt ciekawe otoczenie, ale w sąsiedztwie też nowe bloki), urządzić, zabudować (dom drewniany 70 m2 za 250 tys. zł) i za 500 tys. zł pójść na swoje. Co to oznacza w praktyce?

Dla posiadacza np. opisanego wyżej starego mieszkania podobną powierzchnię mieszkalną, kawałek ogrodu (raczej symboliczny), pewne miejsce parkingowe (albo i dwa) oraz… tańsze utrzymanie. Dzisiaj czynsz za 70 m2 w starym bloku wynosi (bo ciepło systemowe) przy trzech osobach ok. 1000 zł. Do tego dodajmy prąd, kablówkę, gaz do kuchenki i podgrzania wody, internet, jakiś podatek i robi się 1400-1500 zł. W domu: montujemy FV, dorzucamy solary, piec na drewno i żyjemy sobie za 600-700 zł (zależy jak dużo wody zużyjemy i od kosztów śmieci). Nieźle. Dalej taniej niż nowe mieszkanie (700 zł to sam czynsz z wodą, śmieciami, ogrzewaniem), tyle że trzeba palić w piecu i odśnieżać chodnik po sąsiedzku.

Czy ludzie wybierają racjonalnie? Nie. Podobno liczba pozwoleń na budowę domków jednorodzinnych spadła poniżej poziomu z 2004 r. Roku biedy i 20% bezrobocia. Być może za część tego upadku odpowiada nie Glapa, nie polityka radosnego rozdawnictwa i inflacji, ale liberalizacja przepisów budowlanych (wystarczy zgłoszenie). Nie wiem. Niemniej jednak w mieście na pewno mieszkań buduje się więcej. Chociaż za 0,5 mln są to raczej ” prestiżowe dwupokojowe apartamenty” z salonem połączonym z kuchnią, sypialnią 8 m2 i o łącznej powierzchni 35 m2.

Warto natomiast pamiętać – dom ma swoją, niewymierną cenę. Sam ćwiczę ten temat. Trzeba umieć wiele rzeczy wykonać samodzielnie. Zaraz pojawiają się zwierzęta i trudniej wyjechać. Na stare lata koszty utrzymania mogą nas zjeść. No i budujmy racjonalnie. Nie 200 m2, lecz raczej bliżej tych 70 m2, albo jeśli mamy dużą rodzinę (jak u mnie 2+3), niech wystarczy nam 5 pokoi na 100 m2.

18 komentarzy do “Dom czy mieszkanie? Stare czy nowe? Odsłona nie-wiem-już-która.”

    1. Poglądy o laboratoryjnym pochodzeniu SARS-Co2-2 w trakcie pandemii były od początku pandemii ostro zwalczane i traktowane jako teoria spiskowa. Obecnie coraz częściej przyjmuje się to za fakt. Piszą o tym mainstreamowe media, jak Gazeta Prawna, czy portale ekonomiczne. Prymus mainstreamu, TVN już ponad rok temu zmienił swoją optykę na ten temat: https://tvn24.pl/swiat/covid-19-zrodlem-pandemii-najprawdopodobniej-wyciek-z-chinskiego-laboratorium-tajny-raport-st6779641

      1. Ten artykuł akurat nie mówi, że to fakt. Ocenia wydostanie się wirusa z laboratorium jako możliwe, cytując przy tym rządowe agencje amerykańskie. Co ważne, mowa jest o przypadkowym wydostaniu się, a nie celowej transmisji poza laboratorium, co wskazywałoby na działania pozbawione intencji. Zatem twierdzenie, że Chiny wyprodukowały wirusa, aby zdestabilizować świat, kompletnie z raportów FBI i Departamentu Energii, nie wynika, a zatem nadal pozostaje teorią spiskową.

      2. Tak, narracja zostala zmieniona.Ciekawe co maja do powiedzenia medyczni geniusze z WO tym, ktorzy umarli od smiercionek?I ich rodzinom?

          1. Jan, chodzi najpewniej o retorykę wojenną, bo nie ma mowy o pociąganiu do odpowiedzialności. Trzeba jedynie usprawiedliwić kolizyjny kurs na BRICS. Mainstreamowa prawda jak zawsze, na usługach propagandy. Tymczasem nasza rola już ustalona, mamy być następni po Ukrainie.

          2. BRICS + kilka innych państw, samo idzie w kolizję, nie ma innego wyjścia. Ameryka Południowa – producent rolny a UE i USA – podobnie. Rosja, Iran, Chiny Indie – rosnące gospodarki przemysłowe. Widać po wojnie celnej USA-Chiny. USA przez dziesięciolecia odpuściły i wyhodowały rzeczywistego tygrysa. Wystarczy spojrzeć na produkcję aut, 30, 20,10 lat temu i obecnie. A cała elektronika? Kolizja gospodarcza rodzi konflikty militarne, a atomem dysponuje sporo państw. Bajka o świecie – strefie wolnego handlu, umiera. I teraz powstaje pytanie czy Europa, USA i ich sojusznicy azjatyccy (Izrael, Korea Płd, Japonia) zwyciężą czy przegrają.

      3. Slawek do 22.03: media zyja z kurestwa, daja d temu kto akurat ma wladze i kase.
        Nastepni-no, moze nas wyprzedzi na zakaske Litwa, Lotwa czy inny maly kraik w typie Moldawii, ale na pewno w planie „wyzwalania” jestesmy.

        1. …w/s bycia nastepnymi” taka jest oficjalna narracja, ale tylko szefowie wywiadow wiedza jakie sa prawdziwe zamiary Putina.
          Propaganda mowi,ze wejda do nas, i ze trzeba bronic UA.Pytanie czy nie chodzi o przeciaganie wojny dla zarobku.

          1. Jeśli chodzi o sytuację UA i naszą. Wystarczy znać historię.Prześledzić sobie mapy od XIVw. (Ks. Moskiewskie) do XIXr. (Cesarstwo Rosyjskie), a potem ZSRR, żeby wiedzieć, co nas czeka. Połykali kolejnych sąsiadów, jeżeli tylko następowała wygrana wojna. My, byliśmy głównym wrogiem w Europie (poza Turcją czy Szwecją w pewnym okresie). Tu nie trzeba wiedzy wywiadowczej, żeby przewidzieć scenariusz. Wystarczy słuchać Russia Today, jeśli ktoś nie wierzy naszym mediom i już wiemy, co chce przekazać nam Putin. On przeciąga wojnę, bo konflikt osłabia Ukrainę. Ukraina walczy, bo nie ma innego wyjścia. Po wojnie, przegranej czy wygranej będzie kolonią. Pytanie czyją i co rozumiemy jako kolonię. Donbasu i Krymu raczej nie odzyska (piszę raczej, ponieważ wiem jak wyglądała sytuacja I WŚ po 3 latach w XII 1917 r. i jak się zmieniła do XI 2018 r.), a to spowoduje kryzys gospodarczy (za broń i amunicję trzeba zapłacić). Jedynym jej wyjściem pozostanie rolnictwo oraz „tania siła robocza” tych 25 mln, które zostaną. I wtedy Polska znajdzie się w trudnej sytuacji. Z ukraińskim rolnictwem nie wygramy, pisałem już o tym. Dodatkowo wczoraj widziałem analizę jakiegoś profesora: tam 28 mln ha, wysoka koncentracja, mechanizacja, a robocizna za grosze, u nas 14 mln ha gruntów ornych, połowa gospodarstw nie ma 5 ha. Ratują nas dopłaty, jak długo tylko my jesteśmy w Unii. Z drugiej strony prezentuję pogląd, że część tych rolników na 3-4 ha to fikcja. Żyją nie z ziemi, lecz z innych dochodów (saksy, praca, zlecenia lub dg, żeby tylko nie przekroczyć progu). Rolnikami na KRUS są moi kumple, każdy robi coś innego, a największy ma 8 ha. Dopłacanie do tego interesu, kolejne żądania (np. wyrównać ceny do 1500 zł/t pszenicy) są niewykonalne, a wręcz idiotyczne. W tym punkcie i Zielonym Ładzie, trzeba posprzątać po PiSie, bo inaczej grozi nam zaoranie właścicieli małych firm i pracujących. Już teraz realne obciążenie podatkami zarobków pow. 13 tys. miesięcznie (czyli dostępnych w klasie średniej), wynosi więcej niż 50 % (ZUS, NFZ, dochodowy). W takiej sytuacji ciężka praca nie ma sensu – i tak nam zabiorą. Dodatnimi beneficjentami obecnej machiny rozdawnictwa są rolnicy (w tym pozorni) oraz KK. I trzeba ją zmienić, ponieważ inaczej zawali się cała gospodarka. Wracając do początku, w perspektywie wojny.

  1. Dom ma jeszcze zalete,ze mozna zyc poza siecia.Widzielismy obrazki z UA po bombardowaniu-ludzie zyli w ruinach blokow ogrzewajac sie ogniskiem.Takiej sytuacji w domu nie bedzie bo zawsze mozna podpiac chocby koze, jesli dom nie jest calkiem zniszczony i zostala chociaz piwnca.

    1. Nie mówiąc już o tym, że praktycznie, zdecydowanie większe szanse przeżycia ma lokator domu (zwłaszcza na odludziu) niż mieszkania na 10. piętrze wieżowca. Pamiętam książkę o wojnie (a w zasadzie wojennym survivalu miejskim), napisaną przez Chorwata, który doświadczył ostatniej wojny bałkańskiej. I wskazuje wyraźnie, jaką pułapką staje się miasto w czasie konfliktu zbrojnego. Przestają działać wszystkie media (czyli nie ma ani wody, ani prądu, ani ogrzewania). W bloku nie ma skąd ich pozyskać: stosunek dachu do liczby zamieszkałych, a zatem ilość wody deszczowej czy prądu z FV, współcześnie – brak pionów dymowych w budynkach wielorodzinnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *