Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Moje palenie w kozie. Dla tych, którzy się zastanawiają. – Oszczędny Milioner

Moje palenie w kozie. Dla tych, którzy się zastanawiają.

Na początku pisałem o różnicach w spalaniu brykietu i drewna na podstawie własnych spostrzeżeń. Teraz czas na refleksje dotyczące posiadania kozy. Jak wiecie kupiłem ją na jesieni 2022 r. z powodu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Nie chciałem zostać z zimnym domem i jedzeniem, gdy Putin zakręci gaz. W praktyce, błękitne paliwo nadal płynie, tylko drastycznie podrożało (do 0,36 zł/KWh, gdy jeszcze niedawno było 0,2 zł/KWh lub 0,13 zł/KWh). A koza? Działa.

Moja koza. Nie chciałem oszczędzać, wymieniać co 5 lat, wybrałem więc model Jotula za stalowy szajs z marketu. Szukałem wersji z możliwością gotowania – stąd model 602 Eco. Moc cieplna nominalna 4.9 KW, zwiększona przez długą rurę dymową (mniej idzie w komin, a koza stoi bliżej środka pokoju).

Jak palę. Własnym drewnem sezonowanym i dosuszanym na wsi. Do tego trzymam je przez 2-3 doby w sąsiedztwie kozy, osiągając wilgotność 12-15% (każda partia sprawdzana wilgotnościomierzem). Suche drewno łatwiej się zajmuje ogniem i nie dymi.

Czasami zamieniam drewno na brykiet. Też jestem zadowolony.

Generalnie popołudniami i w weekend. W sumie ok. 4-5 godzin w tygodniu i 8-12 h w weekend.

Na kozie stoją wiatraki z Juli wymuszające obieg powietrza. Widziałem podobne w Lidlu.

Co osiągam. Temperaturę +30st. C w tym pokoju i 23-24 st. C w sąsiednich przy otwartych drzwiach. Generalnie chodzi o dogrzanie niewielkiego piętra.

Ile zużywam drewna. Generalnie przyjmuję normę 1,5 kg na h. W tygodniu wychodzi ok. 80 Kg, a miesięcznie ok. 350 kg. Przez sezon 2 tony.

Co zyskuję. Przeliczając na 1kg/3,5 KWh (sprawność 80%) zyskuję miesięcznie ok. 1100 KWh, czyli ca. 100 m3 gazu, którego nie zużyję. Dużo czy mało? Ok. 400 zł/miesięcznie. Zauważalnie.

Co tracę. Czas. Na rozpalanie (czyszczenie, przynoszenie drewna, czekanie aż się zajmie) poświęcam ok. 0,5 h dziennie, potem trzeba jeszcze co jakiś czas poprawiać, dokładać (nie zawalam całej pojemności, bo wtedy gorzej widać ogień). Razem poświęcam ok. godzinę dziennie. W sezonie grzewczym – 180 h. No i muszę drewno przygotować, przywieźć, poukładać i przynieść w worku drewutni.

Czy warto. Warto. Lubię widok ognia, siedzenie i grzanie się przy nim. Daje zupełnie inne wrażenie niż kaloryfer. Do tego oszczędzam co nieco i mam okazję się poruszać, wnosząc 15 kg na plecach na 1-sze piętro (kozy nie zlokalizowałem w salonie na parterze, ponieważ stoi tam fortepian). Inne zalety? Świetnie wyciąga wilgoć. Po rozpaleniu spada do 35-40%. Wcześniej w zimie bywało i 60% w tym samym pomieszczeniu.

Gdyby coś się działo (SHTF) mam własne źródło ciepła i ….mini-kuchenkę. A drewno? Zapisałem się do grupy zrywkowej i pewnie w przyszłym roku przyjadą do mnie wałki do przerobienia lub zetnę lasek na jednej działek. Zobaczymy.

2 komentarze do “Moje palenie w kozie. Dla tych, którzy się zastanawiają.”

    1. 10 zł za KWh – nieźle. Przy czym to nie pompy winne, ale mróz. Grzejnik elektryczny zużywa sporo więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *