Dlaczego spłaciłem całkowicie kredyt hipoteczny?

To co dzieje się na rynku bank-klienci w ostatnich miesiącach to tragedia. Ma ona podwójne źródło: błędna polityka gospodarcza i pieniężna oraz wojna. A skutek dla przeciętnego klienta banku? Przerażający. No właśnie, jak to wygląda?

Najpierw odsetki od lokat, obligacji itp. Na poziomie 1/3 inflacji. Czyli realnie sporo tracimy.

Potem odsetki od kredytów. Większość z nich konstruowano na zasadzie: WIBOR+marża. A że stopy procentowe rosną i WIBOR oderwał się nawet od nich to mamy skutki w postaci kredytów hipotecznych z oprocentowaniem na 8%. W praktyce ok. 680 zł miesięcznie odsetek od każdych pożyczonych 100 tys. zł. W efekcie wszyscy kredytobiorcy wpadli w pułapkę i nikt rozsądny nie pożycza więcej. Stąd już tylko krok od przedterminowej spłaty hipoteki. O ile ktoś ma oszczędności równe pożyczonej kwocie. Ja miałem.

Z kredytu na mieszkanie w górach zostało mi ok. 103 tys.  zł do spłaty. Rata nagle wzrosła o ok. 300 zł czyli prawie 50%. Z kolei „ogonek” kredytu na dom – 63 tys. zł zachowywał się zgoła inaczej z 350 zł zrobiło się 450 zł czyli wzrost był mniejszy niż 1/3. Bank proponował mi oprocentowanie oszczędności  – 3%, pod warunkiem, że zamrożę je na 12 miesięcy. No way. Spłacam kredyt.  Cała procedura trwała 20 minut (dyspozycja spłaty + zlecenie przelewu) i moje miesięczne koszty zmniejszyły się o 977 zł.  Tyle tytułem wstępu, wracam do przyczyn.

Wyobraź sobie świat, w którym ceny rosną o 12,5% (optymistycznie) rok do roku. Bank bierze Twoje pieniądze na 3% i pożycza je Tobie na 8%. Twoja podwyżka pensji  wyniosła 5%. Czyli zamiast 10 tys. zarabiasz 10.500 zł,  zamiast 9000 zł, wydajesz 10.125 zł. Z odsetek od 100 tys. zarabiasz 250 zł, a na odsetkach od kredytu tracisz 680 zł. Ile łącznie tracisz? Rachunek wydaje się prosty?

Oszczędzasz już tylko 375 zł, zamiast 1000 zł, więc jesteś do tyłu 625 zł. Na bilansie odsetkowym kolejne 430 zł. W sumie straciłeś więc 1055 zł, ponad 10% swoich dochodów. Bank w tym czasie (ten bank, w którym miałem spłacony kredyt) zwiększa zysk o 200%. Podjęcie decyzji zajmuje wtedy chwilę.

A jak to wygląda w skali całej gospodarki? Kredytobiorcy będą padać jak muchy. Ktoś kto pożyczył konsumpcyjnie na 8%, zaraz znajdzie się w beznadziejnej sytuacji – płacąc 15% odsetek. Wielu grozi to upadłością.

Nie posiadający własnego mieszkania ew. ci, którzy pożyczyli na cztery kąty sporą sumę spadną pod kreskę. Dlaczego? Czynsz najmu poszedł w górę  – w moim mieście „odstępne” za 50m2 do 2100 zł, a poza nim są jeszcze czynsze spółdzielcze, wspólnotowe, media itp., więc szacujmy z opłatami minimum 2700zł.  To kwota równa medianie pensji. Rata kredytu + media za podobne mieszkanie kupione w zeszłym roku z 20% wpłatą własną i wykończone – 3700 zł czyli już prawie pensja średnia i 1000 zł więcej niż przy wynajmie. No i większość ma problem. Liczba osób mogących sobie pozwolić na takie wydatki wydaje się mocno ograniczona. I o tym jeszcze napiszę.

2 przemyślenia nt. „Dlaczego spłaciłem całkowicie kredyt hipoteczny?”

  1. dobra decyzja
    ja też mocno nadpłaciłem co mogłem … tak naprawdę widząc co się dzieje nadpłacam sukcesywnie od 2 lat. Inflacja była pewna. Wojny oczywiście nie przewidziałem ale dzisiaj śpię zdecydowanie spokojniej.

    PS: drugi kredyt zachował się inaczej gdyż w nim pewnie dużo mniej odsetek w racie.

    1. Posłuchaliśmy posła Suskiego 😉 Tak, mój drugi kredyt (zaraz ściągną mi 499 zł, czyli stale rośnie) to już resztka ze znacznie większej kwoty. Dodatkowo brałem go o 4 lata wcześniej.
      I masz rację, najgorsza wydaje się niepewność, jak to się wszystko skończy. Przebije 10% i się zatrzyma, a może dojdzie do 15% lub 20%? Lepiej o tym nie myśleć i spać spokojnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *