Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Inwestowanie – Strona 26 – Oszczędny Milioner

Kaizen milionera. Część IV.

Dzisiaj czwarta część serii „Kaizen milionera”. Kontynuuję opisywanie 10 zasad kaizen, stosowanego do zdobywania majątku.

Wybieraj proste rozwiązania, nie czekając na te idealne.

To zaskakujące, jak często zapominamy o tej prawdzie. Oczekiwanie na idealny moment przypomina czekanie na Godota, który nigdy nie nadchodzi. Żyjemy w określonych warunkach, w określonym czasie. Nie możemy zmienić przeszłości, nie potrafimy przewidywać przyszłości. Naszym czasem jest teraźniejszość. Tu i teraz.

Tu i teraz musisz zarabiać.

Tu i teraz musisz oszczędzać.

Tu i teraz musisz inwestować.

Nie ma lepszego momentu do wykonania pierwszego kroku niż TERAZ.

Nie zastanawiaj się co by było gdybyś dwa lata temu kupił akcje, trzy lata temu rzucił pracę, spotkał inną kobietę/innego mężczyznę.

Dzisiaj też są okazje inwestycyjne na giełdzie. Teraz też możesz zmienić pracę. Teraz też jest czas aby  kogoś poznać. A więc…. nie czekaj na idealne rozwiązania, działaj teraz. Staraj się jednocześnie znajdować najprostsze rozwiązanie.

A więc: nieskomplikowane metody by oszczędzać (piszę o nich na blogu), nieskomplikowane metody by zarabiać więcej, nieskomplikowane metody by inwestować (pełna klasyka: własna firma, akcje, nieruchomości).

Z pewnością im bardziej złożony produkt/usługa, tym większa szansa, że zarobi ten, kto Ci go sprzedaje. Przykłady? Kredyty hipoteczne w CHF sprzedawane w szczycie słabości tej waluty, polisy inwestycyjne, z których wycofanie wymagało zapłacenia kary równej 90% wpłaconych środków (mówiąc po ludzku po roku dostawałeś 10% swoich pieniędzy), lewarowane zakupy na forex-ie, na których traci 95% „inwestorów” (dla pocieszenia – bankrutują też profesjonalni uczestnicy obrotu np. wielkie banki – ponieważ zmiana rynku o 1% powoduje stratę 50% kapitału – rekordowe platformy oferują lewar 1:1000 – to tak jakbyś grał w ruletkę).

Użyj sprytu zamiast pieniędzy.

Jak zarobić pieniądze nie mając pieniędzy? Odpowiedź na to pytanie wydaje się być typową kwadraturą koła. Co jednak jeśli spróbujesz użyć sprytu?

Co trzeba zrobić, żeby więcej zarabiać? Trzeba albo pracować więcej (poświęcić dodatkowy czas), albo pracować mądrzej (za wyższą stawkę godzinową). Co wybierasz? Dorabianie czy podwyżkę/zmianę pracy? A może i jedno i drugie. Na początek nie zarobisz w ten sposób milionów. Ale pamiętaj istotą kaizen są drobne kroki we właściwym kierunku. Nawet dodatkowe 200 zł miesięcznie przybliża Cię do zamożności.

Spryt w oszczędzaniu nie polega na cięciu wszystkich wydatków do kości. Tak zrobi sknera. Oszczędny milioner radzi rozsądne oszczędzanie. Szukanie oszczędności tam gdzie nikt się ich nie spodziewa. Podam kilka moich rozwiązań na poziomie milionerskim. To nie są dylematy na codzienne zakupy. Mają jedynie podkreślić, że skoro może milioner (wprawdzie oszczędny) to może przeciętny Kowalski.

W pracy muszę dobrze wyglądać. Klienci kupują moje usługi (a tak na prawdę mnie) oczami. Jednocześnie  nie jestem na tyle szalony aby szastać pieniędzmi. Potrzebowałem paru artefaktów, aby wyglądać jak Pan Obkupiony i jednocześnie nie zbankrutować. Musiałem znaleźć sposób zamiast pieniędzy.

Czasami wożę klienta swoim samochodem. Muszę wzbudzać podziw. Czy samochód marki Porsche jest wystarczający? Niewątpliwie. No cóż, nowy kosztuje 300 tys. zł. Nie oszalałem. Jak mieć Porsche i kilkaset tysięcy w kieszeni? Kupić używany? Otóż można mieć dobrze wyglądające używane Porsche za cenę nowej gołej Dacii Sandero i 10% wartości auta salonowego.

Kolejna rzecz. Zegarek. Klient patrzy mi na rękę i widzi …. Omegę. Nowa kosztuje minimum 15 tys. zł. Lepsze modele zaczynają się od 25 tys. zł. Nie oszalałem na punkcie zegarków. Pragnę zachować obie nerki. Czy jest jakiś sposób? Otóż można mieć wyglądający jak nowy zegarek Omegi za 5% ceny (800-1200 zł). Trzeba zdecydować się na podobnie wyglądający model sprzed kilkudziesięciu lat.

Trzeci atrybut – pióro. Słyszałeś o marce Montblanc? Moi klienci słyszeli. Kiedy podpisuję dokumenty czarnym Meisterstuck 149 (topowy model firmy do kupienia za prawie 4000 zł), nikt nie wie, że wydałem na niego mniej niż 25% tej sumy. Przy okazji dementuję powszechną plotkę. Stalówka pióra jest tak twarda, że nie układa się do ręki właściciela. Dlatego spokojnie można pożyczać cudze pióro, a nawet kupić używane.

Rozumiesz moją ideę (a w zasadzie moją interpretację kaizen w budowaniu zamożności)? Nie chodzi o to aby być sknerą, żyć jak sknera, wyglądać jak sknera. Chodzi o to, aby wyglądać jak milion dolarów za maksimum 5-25% ceny sklepowej przedmiotów, których używamy. Nie namawiam do noszenia używanej bielizny, butów, koszul itp., bo to aby zaoszczędzić byłaby przesada (sknerstwo). Ale zegarek, pióro, samochód – czemu nie. Nie chodzi o to, aby wakacje spędzać na RODOS (Rodzinne Ogrody Działkowe Ogrodzone Siatką), ale o znalezienie np. lotu do Mediolanu za 300 zł w obie strony. Używaj sprytu zamiast pieniędzy.

A jak jest z inwestowaniem? Podobnie. Szukaj akcji, które mają szanse dać Ci zysk wielokrotnie większy niż lokata. Zamiast zanosić pieniądze do banku, załóż własną firmę. Kupuj działki w przyszłościowych lokalizacjach. Wynajmuj mieszkania. Podam przykład mojej córki chrzestnej. Mieszka w Anglii i zajmuje się marketingiem w sieci. Jej klienci to niecuchnący gotówką założyciele start-upów. Co zrobiła moja mądra bratanica? Zaproponowała im istotne zniżki w cenie usługi w zamian za 10% udziałów w firmach. Doszła do następującego wniosku. Miesięcznie wykona 5 zleceń. W roku 60. Ze 60 klientów:  58 zbankrutuje, 1 osiągnie pewien zysk, ale 1 rozwinie się w większe przedsiębiorstwo. Jeśli jej założenie będzie prawdziwe w 25% to za 10 lat będzie miała 10% udziałów w 2-3 przyzwoitych firmach przynoszących jej stały dochód. Jednocześnie ciągle zarabia na bieżąco (klienci mniej, ale płacą). To się nazywa używanie sprytu zamiast pieniędzy.

 

Kaizen milionera. Część III.

Dzisiaj kolejne dwie zasady kaizen, przystosowane do warunków oszczędnego milionera.

Odrzucaj ustalony stan rzeczy.

Nie musisz godzić się na to co jest. Na przeciętność, bylejakość, słabość. Powiem więcej – absolutnie nie powinieneś. To, że wszyscy w pracy biorą kredyt na wakacje spłacany potem cały rok to norma, ale Ty możesz być inny. Bądź inny. Wielu lekceważy swoje obowiązki, niech Ciebie to nie dotyczy. Jeśli czerpiesz wzorce to od lepszych, nigdy od gorszych. Rób tak w każdym obszarze, a odniesiesz sukces. Odnoś tę zasadę do życia rodzinnego, pracy, i oczywiście do budowania zamożności. Jak to wygląda w praktyce?

Nikt z nas nie rodzi się oszczędnym. Prawie nikt z nas w pierwszej pracy (pierwszym roku działalności gospodarczej)  nie zarabia kokosów. Nikt nie jest inwestorem od kołyski (chociaż oczywiście niektórzy mają większe predyspozycje). Wykształcenie w sobie tych cech to efekt pracy, ciężkiej pracy, krok po kroku. Tu bardzo rzadko są drogi na skróty.  Zacznij od tego, że przestajesz być zadowolony ze swojej sytuacji w każdym z trzech obszarów trójkąta zamożności (chyba, że masz akurat powody do dumy). W konsekwencji podejmujesz decyzję – trzeba coś zmieniać. Tego czegoś musisz się dowiedzieć. Zaczynasz zbierać wiedzę. Wprowadzasz drobne usprawnienia. W efekcie po kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu latach docierasz do celu. Jesteś milionerem.

Wymówki, że czegoś się nie da zrobić, są zbędne.

Jak najłatwiej zniszczyć szansę na realizację dobrego pomysłu? Powiedzieć sobie – tego nie da się zrobić, a następnie szukając wymówek, dlaczego tak jest. Takie samousprawiedliwianie do niczego nie prowadzi, nic nie zmienia na lepsze w Twojej sytuacji. Stojąc w miejscu, cofasz się. Jedna z najpopularniejszych zasad motywacyjnych brzmi: Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu. Bądź tym, który szuka sposobu. Zawsze jest jakiś sposób. Znam wiele takich przypadków wśród zwykłych ludzi. Nie wszyscy są milionerami, nie wszyscy nawet chcą nimi być, ale wszyscy osiągnęli niesamowity postęp w stosunku do swojej sytuacji sprzed 10-20 lat. Jak to się stało? Szukali sposobu, zamiast wymówek. Kombinowali. Próbowali. Podchodzili raz z lewej, raz z prawej. Mylili się, popełniali błędy, to przecież część ich nauki. Wyciągali wnioski, poprawiali i znów stawali do walki. Każdego dnia.

Wyobraź sobie taką sytuację. Ja nie muszę – wiem, że jest prawdziwa. Młody chłopak. Mieszka na wsi. Do najbliższego miasta akademickiego 70 km. Najpierw 10 km na piechotę, potem 60 km autobusem. Szkołę skończył z przeciętnymi wynikami. Marzy o tym, aby pewnego dnia zostać radcą prawnym lub adwokatem. Uczy się. Dostaje się na prawo. Wielu kolegów ma rodziców: sędziów, notariuszy, adwokatów, radców prawnych, prokuratorów, wykładowców akademickich, u niego w domu nikt nie skończył żadnej szkoły, ojciec od wielu lat pije. Jakie ma szanse? Wydaje się, że bliskie zeru. Ale stale pielęgnuje swoje marzenia. Nie dostaje się na aplikację raz, drugi. Otrzymuje propozycję wsparcia swoich starań w nieuczciwy sposób. Odrzuca ją. W końcu zmieniają przepisy. Dzieciom z nieprawniczych rodzin łatwiej zdać egzamin. Dostaje się na aplikację, ale nie ma członka rodziny, prowadzącego za rękę. Jest mu trudno. Powtarza jeden rok. Kończy. Przystępuje do egzaminu końcowego. Porażka. Za drugim razem jest lepiej. Spełnia swoje marzenie. Teraz stawia sobie cel ambitniejszy, chce być bardzo dobry w tym co robi. Konsekwentnie do niego dąży. Teraz przemyśl to jeszcze raz. Jakie były szanse na powodzenie?  Bliskie zeru. Ile osób w jego sytuacji dokonuje tego samego? Prawie nikt. Co zatem wyróżnia, tego mecenasa spośród innych? Determinacja. Dążenie do celu. Szukanie sposobu.

Mówię Ci. Da się zdobyć milion od zera. Nie trzeba go ukraść. Jeśli będziesz miał determinację i szczęście zajmie to kilka lat. Jeśli tylko determinację, wtedy pewnie 20 może 30. Nie szukaj wymówek. Nie myśl, że wszyscy tak robią, Nie bądź taki jak wszyscy.

Wymówki w oszczędzaniu są proste. Słyszałeś je wielokrotnie. Za mało zarabiam. Nie mam z czego oszczędzać. Oszczędzać mogą bogaci. Muszę kupić to, albo tamto. Człowiekowi z moją pozycją nie wypada jeździć używanym samochodem. Najnowszy smartfon jest po prostu najlepszy. Chcę pożyć naprawdę, a nie wegetować. Przecież zasługuję na wakacje all inclusive dwa razy do roku. W moim środowisku wszyscy biorą kredyty – ja też muszę. Nie da się kupić mieszkania bez kredytu.  To tylko kilka wymówek-nieprawd. Nie daj się im. Szukaj sposobu żeby oszczędzać. Znaleźć tańszy zamiennik. Kupić używany samochód „dla osób z Twoją pozycją”. Zastąpić najnowszego smartfona, wersją prawie o połowę tańszą (ubiegłoroczny flagowiec). Spełniać marzenia o podróżach tanim kosztem (np. zacznij od moich wpisów o tanich lotach). Staraj się zebrać gotówkę, aby nie korzystać z kredytu.  Rozumiesz ideę?

Podobnie będzie z zarabianiem. Klasyka to trzy pseudomądrości. W moim zawodzie nie da się  dorobić. Nie mam czasu na dodatkową pracę/działalność zarobkową? Nie ma dobrej pracy dla człowieka z moim wykształceniem. To zmień zawód. Lepiej zarządzaj czasem. Uzupełnij wykształcenie.

A inwestowanie? Nie mam wiedzy. Nie potrafię. Nigdy tego nie robiłem. Nie mam kapitału. Znane? Znane. To zacznij z małym kapitałem, wtedy nieuchronne porażki mniej bolą. Nie masz wiedzy, to dokształcaj się. Warren Buffet też nie urodził się inwestorem (chociaż umówmy się, raczej Ty i ja mu nie dorównamy). Idź krok po kroku. Wykorzystuj swoje szansy. Kilka z nich, może przenieść Cię do miliona w krótkim czasie.

Na koniec o wymówce braku czasu. Tutaj podam swój własny przykład. Od 7 do 16 pracuję zawodowo. Po godzinach prowadzę własną działalność (średnio dwie godziny dziennie + częste urlopy). Mam dużą rodzinę, co oznacza dowożenie, przywożenie, zebrania, zabawy, naukę itp. Dodatkowo jestem właścicielem starego domu na wsi z prawie półhektarową działką (ogród, sad, warzywnik), na którym spędzam weekendy. Gdzie tu miejsce na aktywność fizyczną i bloga? Proste. Od 4 do 6 rano. Da się? Da się. Właśnie tak.  Próbowałem pisać popołudniami. Nie zdało to egzaminu. Szukałem sposobu. Znalazłem.

 

Kaizen milionera. Część I.

Jakiś czas temu trafiłem na kapitalną książkę  dostępną między innymi tu

http://onepress.pl/ksiazki/filozofia-kaizen-jak-maly-krok-moze-zmienic-twoje-zycie-robert-maurer,filokv.htm

i postanowiłem szerzej rozpoznać temat.  Po analizie, przekonałem się, że zgadzam się z większością twierdzeń autora i teoretyków metody KAIZEN, co więcej stosowałem ją już wcześniej, nawet o tym nie wiedząc. Zdopingowany przez wiernego czytelnika bloga dziele się swoją wiedzą i zdradzam możliwości praktycznego wykorzystania.

Filozofia kaizen (stałej zmiany na lepsze) opiera się na 10 zasadach. Brzmią one tak:

  1. Problemy stwarzają możliwości.
  2. Pytaj 5 razy „Dlaczego?”
  3. Bierz pomysły od wszystkich.
  4. Myśl nad rozwiązaniami możliwymi do wdrożenia.
  5. Odrzucaj ustalony stan rzeczy.
  6. Wymówki, że czegoś się nie da zrobić, są zbędne.
  7. Wybieraj proste rozwiązania, nie czekając na te idealne.
  8. Użyj sprytu zamiast pieniędzy.
  9. Pomyłki koryguj na bieżąco.
  10. Ulepszanie nie ma końca.

Te krótkie hasła postaram się rozwinąć w kilku wpisach.

Problemy stwarzają możliwości

Tylko jeśli wiesz, że masz problem, możesz coś udoskonalać. Odnieśmy to do pieniędzy. Zamożność opiera się na opisywanym przeze mnie na blogu trójkącie: zarabianie, oszczędzanie, inwestowanie (pomnażanie). Jeśli nie jesteś milionerem, przyczyn tego stanu rzeczy można upatrywać w następujących przyczynach: wiek (bardzo młode osoby mają znacznie mniejsze szanse posiadania sporego majątku, zazwyczaj niewiele w swoim życiu zarobiły), zbyt małe dochody (problemem tkwi w zarabianiu), ledwo pokrywające wydatki (pensja minimalna nie daje wielu szans na wzbogacenie się), zbyt duże wydatki (problem w oszczędzaniu), dotykający wielu dobrze zarabiających osób, brak inwestycji lub ich nieefektywne prowadzenie. Problem rodzi możliwości. Warto szukać rozwiązań, wyrwać się z błędnego koła dotychczasowych niepowodzeń. Ktoś, kto mało zarabia, musi próbować znaleźć dodatkowe źródło dochodów. Mający problem z oszczędzaniem, drastycznie ograniczyć wydatki. Słaby inwestor, znaleźć przyczynę np. awersja do ryzyka, brak wiedzy, kłopoty psychologiczne.  Młody ma z kolei wiele lat na zmianę obecnego stanu rzeczy.

Istotą Kaizen jest stopniowa zmiana. Trzeba dać sobie czas. Wprowadzać ulepszenia stopniowo. Jak to wygląda w praktyce? Załóżmy, że jesteś kiepski w oszczędzaniu, tak jak jeden z moich znajomych. Zarabia znacznie powyżej średniej (kilkaset tysięcy złotych rocznie), jednak jeszcze więcej wydaje, posiłkując się kredytem. Nie gromadzi żadnych oszczędności. Uwielbia drogie ciuchy, markowe gadżety. Czy to jest problem?  Z punktu widzenia finansowego, na pewno. Czy potrafi to zmienić z dnia na dzień? Z pewnością nie. Co zatem powinien uczynić. Każdego dnia wrzucać jeden banknot (przy jego zarobkach, to nie problem) do słoika, lub stworzyć specjalne konto, na które przeleje ustaloną kwotę (w jego przypadku np. sto złotych dziennie). Pieniądze te muszą być automatycznie przelewane. Powinien także zablokować sobie do nich dostęp (np. tylko w oddziale banku położonego daleko od domu). Rozumiesz o co chodzi? Przekuć słabość w siłę. Znaleźć prosty sposób, na oszukanie swojego ego.

Jeśli słabo zarabiasz drogi do zmiany tej sytuacji są dwie. Dodatkowa praca, biznes na boku – krótko mówiąc więcej zajęć lub podnoszenie kwalifikacji (np. kierowca busa robi uprawnienia na międzynarodowy transport TIR-em), pozwalające zarabiać więcej. Ja prawie od początku (czyli już 16 lat) pracuję na dwóch etatach, od 7 lat prowadzę firmę, w pewnym momencie podniosłem kwalifikację i w ciągu 7 lat  moja pensja wzrosła dwukrotnie.  Tego nie da się zrobić z dnia na dzień. Trzeba planować. Pokonywać małe odległości, ale robić to codziennie. Proś często nawet o niewielkie podwyżki 100-200 zł. Po 5-10 latach możesz zarabiać znacznie więcej. Staraj się aby prośba miała racjonalne uzasadnienie.

Teraz inwestowanie. Nie zaczynaj od Forex-a. Na czym się znasz? Może potrafisz wykonywać prace remontowe? Skup się na inwestycjach w mieszkania do remontu (inna kwestia to posiadanie kapitału). Może pracujesz w rozwijającej się branży? Wystarczy, że kupisz akcje najlepszej firmy, którą jesteś w stanie ocenić.  Kupuj ziemię rolną, złoto, antyki, sprowadzaj elektronikę z Chin, rób cokolwiek na czym się znasz i stale powiększaj swoje kompetencje.

Zasada „5 Dlaczego”

Pięć pytań „Dlaczego?” pozwala nam dotrzeć do istoty problemu, ujrzeć jego istotę. Jak działa?

Załóżmy, że masz problem z zarabianiem.  Oto jak może wyglądać seria pięciu pytań i odpowiedzi.

P1: Dlaczego mało zarabiam?

O1: Ponieważ mój pracodawca mało mi płaci.

P2: Dlaczego mój pracodawca mało mi płaci?

O2:Ponieważ łatwo może znaleźć 10 osób na moje miejsce.

P3: Dlaczego łatwo może znaleźć 10 osób na moje miejsce?

O3: Ponieważ praca nie wymaga specjalnych kwalifikacji?

P4: Dlaczego wykonuję pracę nie wymagającą kwalifikacji?

O3: Ponieważ nigdy ich nie zdobyłem?

P5: Dlaczego nigdy nie zdobyłem kwalifikacji?

O5: Ponieważ nigdy nie uczyłem się nowych rzeczy.

Efekt. Rozpoznaliśmy cały problem. Wykonywanie prostej pracy, niewymagającej kwalifikacji jest przyczyną pośrednią.  Praprzyczyną jest niechęć do podnoszenia kwalifikacji. Pracuj nad tym, a szybko osiągniesz efekty.

Podobnie sprawa wygląda z oszczędzaniem.

P1: Dlaczego nie posiadam oszczędności?

O1: Ponieważ nie oszczędzam?

P2: Dlaczego nie oszczędzam?

O2: Ponieważ po dokonaniu wszystkich wydatków, nie dysponuję żadnymi nadwyżkami?

P3: Dlaczego nie dysponuję żadnymi nadwyżkami?

O3: Ponieważ dużo wydaję na ubrania, gadżety, elektronikę?

P4: Dlaczego dużo wydaję na ubrania, gadżety, elektronikę?

O4: Ponieważ lubię imponować wyglądem.

P5:  Dlaczego lubię imponować wyglądem?

O5: Ponieważ uważam, że ludzie „jak z obrazka” są bardziej lubiani.

Oczywiście to tylko przykład, ale tu problemem jest chorobliwa potrzeba akceptacji. Praca nad własnymi przekonaniami (zresztą zupełnie nieprawdziwymi), że drogie ciuchy, supertelefon= fajność  wydaje się kluczem do rozwiązania zagadki. Poprzestając na pytaniu 1 i 2 nic nie zrozumiemy.

Teraz inwestowanie.

P1: Dlaczego osiągam tak kiepskie wyniki inwestycyjne?

O2: Ponieważ osiągam stopy zwrotu na poziomie 1 %?

P2: Dlaczego osiągam tak marne stopy zwrotu?

O2: Ponieważ moją główną metodą „inwestowania” są lokaty bankowe?

P3: Dlaczego moją główną metodą „inwestowania” są lokaty bankowe?

O3: Ponieważ boje się ryzyka związanego np. z rynkiem akcji?

P4: Dlaczego boję się ryzyka?

O4:Ponieważ podczas ostatniego krachu na giełdzie wiele straciłem?

P5: Dlaczego tak wiele straciłem?

O5: Ponieważ nie znam, a więc nie stosowałem żadnych zasad zarządzania ryzykiem.

Już rozumiesz? Większość z nas „inwestuje” w lokaty, ponieważ sparzyła się na giełdzie. Przyczyną niepowodzeń był albo brak wiedzy (kupowanie na górce, modne akcje, porada maklera) albo brak zasad zarządzania ryzykiem (wielkość pozycji), albo problemy psychologiczne (niechęć do wyjścia z nietrafionych inwestycji) albo wszystkie te problemy razem wzięte. Aby osiągać lepsze wyniki, nie trzeba być super-hiper nadczłowiekiem, ale tylko konsekwentnie stosować się do pewnych zasad (o których jeszcze napiszę) i stale pogłębiać wiedzę.

 

Inwestycja w duże spółki dywidendowe. Zysk za ostatni rok.

Jednym z polecanych powszechnie sposobów inwestowania jest kupowanie spółek regularnie dzielących się zyskiem z akcjonariuszami. Zbliża się sezon ustalania prawa do dywidendy za 2015 r. Jak wyglądał rok ostatni (od marca 2015 do marca 2016)? Dzisiaj analizuję kursy  spółek z indeksu WIG30 wypłacających w 2015 r. najwyższą dywidendę i porównuje ich ceny (zyski lub straty) z indeksem. Z 30 spółek 11 nie wypłaciło dywidendy.  W 7 przypadkach była ona symboliczna (pon. 3% brutto).  Najwyższe dywidendy (procentowo) wypłaciły:

  1. Bank Handlowy – 7,33%.
  2. PZU – 6,98 %.
  3. Energa – 5,63 %.
  4. Orange – 5,49%.
  5. Pekao – 5,43 %.

Indeks WIG30 stracił w ciągu roku 15,83%. Będzie on naszym punktem odniesienia.

Teraz lista osiągnięć 5 spółek z najwyższą dywidendą w 2015 r.

Bank Handlowy wypłacił 7,33% dywidendy Pomimo tego ceny jego akcji spadły o 18,5%. Nawet uwzględniając dywidendę strata wynosiła 11%.

PZU wypłacił  3 zł dywidendy (6,98 %). Nie zapobiegło to spadkom o 17%. Jeżeli dodamy dywidendę strata to okrągłe 10%.

Jednym z liderów była ENERGA, wypłacając 1,44 zł na akcje (ok. 5,7% kursu w chwili wypłaty).  Jednak cena akcji  spadła o ponad 8 zł (prawie 40%). Nawet doliczając do zysku dywidendę spadek wynosił ok. 7 zł  (mniej więcej 30%).

Orange  z 50. groszową dywidendą miał jej współczynnik na poziomie 5,49%. Pomimo tego kurs spadł o 30%. Dywidenda poprawiła ten wynik do 24%.

Ostatnie miejsce w pierwszej piątce miało Pekao. 10 zł dywidendy to 5,43 % kursu, który spadł o 12%. Z dywidendą to tylko 6%.

Wszystkie spółki z najwyższą dywidendą poniosły stratę. Średnia strata to 23 % czyli ok. 50% gorzej niż punkt odniesienia (WIG30).  Nawet wypłacona dywidenda nie pozwoliła podnieść się wyżej niż przeciętna.

Jak widać z powyższego wyliczenia, nie należy kierować się samą wysokością dywidendy. Istotne są inne czynniki, bo np. Eurocash zyskał w tym samym czasie 60% a Orlen 20%.

 

 

 

Inwestowanie a spekulacja. Genialna myśl Benjamina Grahama.

Ostatnio przeczytałem klasyczną pozycję osób inwestujących w akcje „Inteligentnego inwestora” autorstwa Benjamina Grahama.

Fundamentem książki jest sformułowana w pierwszym rozdziale definicja inwestycji jako przeciwieństwa spekulacji. Brzmi ona tak: „Operacja inwestycyjna to taka, która dzięki starannej analizie, obiecuje bezpieczeństwo oraz zadowalającą rentowność  zaangażowanej kwoty. Operacje nie spełniające tych wymogów są spekulacjami.”

Aby inwestować trzeba zatem:

  • poddać przedmiot inwestycji starannej analizie,
  • zabezpieczyć się przed poważnymi stratami,
  • dbać o uzyskiwanie zadowalającej (a więc ani mizernej ani wyjątkowej) rentowności.

Podstawą inwestowania jest więc w pierwszej kolejności analiza. Jeżeli przerzucasz się ze spółki na spółkę, czy na serio możesz poznać ich działanie? Dopiero znalezienie niedowartościowanych podmiotów (wg analizy fundamentalnej) pozwala dokonać zakupu z marginesem bezpieczeństwa. Aby stwierdzić „niedowartościowanie” musisz poznać samą istotę biznesu firmy.

Zabezpieczenie, chroni nas przed podtrzymywaniem błędnych decyzji. Służy temu określenie PRZED zainwestowaniem – poziomu maksymalnego strat i złożenie zlecenia stop loss. Drugim aspektem zabezpieczenia jest dywersyfikacja – zakup kilku, kilkunastu akcji, oraz pozostawienie pewnej rezerwy w gotówce. Jeśli za jednym razem tracisz tylko kilka procent kapitału, możesz szybko pokryć nietrafione pozycje.

Nastawienie do zysków musi być realistyczne. Ktoś, kto planuje zarobek na poziomie kilkudziesięciu procent rocznie jest spekulantem. Z drugiej strony 2% na lokacie to żadna inwestycja. Inteligentny inwestor celuje w  8-15%. Inwestowanie i szybkie pieniądze nie idą w parze.

A Ty? Jesteś spekulantem czy inwestorem?

 

 

Jak można zostać milionerem, poświęcając na inwestowanie 4 godziny rocznie?

Inwestor giełdowy kojarzy nam się z osobą, która nie wstaje od monitora, spędzając przy nim cały dzień. Według systematyki guru analizy fundamentalnej Benjamina Grahama taki ktoś to nie inwestor, ale spekulant.

Można jednak robić to zupełnie inaczej.  Musimy w tym celu wykupić dostęp do serwisu giełdowego, który umożliwia wyliczenie wskaźników niedowartościowania akcji (np. tzw. liczba Grahama). Samo wyliczenie i uporządkowanie trwa kilka minut.

Wybieramy spośród nich 3-5 akcji (w zależności od naszego kapitału) i kupujemy.  Ustawiamy zlecenie stop-straty na poziomie -20%. Po aktywacji tego zlecenia akcje same się sprzedadzą.

Najbardziej radykalni inwestorzy dokonują zakupów raz na 5 lat. Ale wtedy wskaźniki niedoszacowania dają szanse na maksymalny zysk (idący w tysiące procent).

Po półroczu patrzymy czy spółkę nadal mamy w portfelu i jaka jest jej cena. Po raz kolejny dokonujemy obliczeń i powtarzamy decyzje. W przypadku posiadanych spółek odpowiednio przesuwamy próg zlecenia stop-straty.

Całość zajmuje nam nie więcej niż 4 godziny w tygodniu. Zysk powinien wynieść nie mniej niż 8-10% rocznie, co pozwoli nam zostać milionerami w ciągu kilkudziesięciu lat.

Jeżeli możemy dysponować kapitałem rzędu 10 tys. rocznie, istnieje spora szansa, że zakup jednej, dwóch  dobrze dobranych spółek (np. opisanej już Amiki) uczyni nas milionerami w ciągu 5-10 lat.

 

Ile można zarobić kupując akcje w dołku cenowym?

Akcje na GPW od  maja 2015 r. znajdują się w trendzie zniżkowym. Indeks WIG20 spadł w pewnym momencie z poziomu 2500 pkt poniżej 1700 pkt, co oznacza, że od dna bessy z 2009 r. dzieliło go tylko ok. 400 pkt.  Jednak nie każda akcja zachowuje się tak samo jak wskaźnik cen największych spółek. Ile zatem można było zarobić kupując w 2009 r. a sprzedając w 2015 r.?

Przykładem niech będzie Amica Wronki. W 2009 r. jedna akcja kosztowała 3, 16 zł. W 2011 r. można było dokonać zakupu za ok. 20 zł. Notowania z wczoraj pokazują kurs 166 zł. Dodatkowo, przez te lata spółka wypłaciła 13 zł dywidendy. Zysk wyniósł zatem 176 zł czyli 5500%. Inwestując 10 tys., dzisiaj otrzyma się (przed opodatkowaniem) 550 tys. zł. To jest skala możliwości na giełdzie.

Z drugiej jednak strony, opisywana wczoraj Alma Market spadła w podobnej skali z ok. 160 zł do 6 zł.

Dlatego tak ważne jest by kupować, gdy można to zrobić tanio.

 

Czy dzisiaj da się kupić spółkę za 1/10 jej wartości księgowej?

W celu ustalenia czym jest wartość księgowa odsyłam na popularny portal dla inwestorów:

https://sindicator.net/baza_wiedzy/wskazniki_wartosci_rynkowej/cwk_cena_do_wartosci_ksiegowej

Kupując akcję za cenę stanowiącą  1/10 wartości księgowej/akcję dokonujemy w teorii zakupu majątku za 10% jego wartości. Kto będzie taki głupi by sprzedawać?

Po pierwsze, jak wynika z definicji, wartość księgowa może być zawyżona (w rzeczywistości aktywa są mniej warte niż w bilansie).

Po drugie, aktywa mogą być wysokie, ale zysk z nich niewielki.

Po trzecie, aktywa  mogą być trudno zbywalne  (np. rury znajdujące się pod ziemią w przypadku przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjnego).

Niemniej jednak zakup już poniżej 1/3 wartości księgowej uważa się za okazyjny. Czy są dzisiaj takie spółki na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych?Oczywiście.

Jedną z nich jest KOPEX – firma sprzedająca maszyny górnicze. Branża jest w tej chwili w dołku, ale spółka wykazała w 2014 r. zysk w wysokości 1/5 ceny giełdowej. W 2015 roku było już gorzej (strata). Kiedy sytuacja się poprawi, spółka prawdopodobnie wyjdzie na prostą.

Inny przykład to Alma Market, która zajmuje się handlem detalicznym. Ze względu na stratę od 2 lat, raczej nie polecam (cena spadła od szczytu ze 160 zł do ok. 6 zł).

Jak widać wiele zależy od sytuacji spółki. Wśród dostępnych za ułamek wartości księgowej są albo te stojące na krawędzi upadłości, albo mające przejściowe kłopoty, albo wywodzące się z branż ocenianych jako najmniej perspektywiczne lub znajdujące się w dołku cyklu koniunkturalnego.

Moja ocena jest taka, że zakup Kopex-u może przynieść spore zyski za kilka lat, Alma przechodzi poważne trudności i jest zdecydowanie bardziej ryzykowna. Perełek szukajmy raczej wśród spółek o wskaźniku cena/wartość księgowa na poziomie 30% .

Pierwsza kawalerka. Wynająć czy kupić? Przykład z życia wzięty.

Wiele osób, wysyłając  dzieci na studia do innego miasta, staje przed dylematem – czy płacić za stancję (wynajęte mieszkanie), czy raczej kupić.

Postaram się ułatwić im zadanie, wykonując stosowne obliczenia.

Przyjąłem następujące założenia. Studentów jest dwóch, rozpoczynają studia rok po roku. Przyjeżdżają do miasta, w którym najtańsze, sensownie położone używane kawalerki nadające się do zamieszkania kosztują 120.000 zł. Czynsz (z opłatami ponoszonymi zazwyczaj przez właściciela) wynosi 180 zł.  Gdyby mieszkanie takie wynająć na wolnym rynku trzeba za nie zapłacić 800 zł. Nie planowałem wzrostu cen mieszkań, ani jego spadku.  Rodzice dysponują ceną mieszkania lub przynajmniej wkładem własnym i zdolnością kredytową.

Wariant I. Rodzice mają gotówkę i za nią kupują kawalerkę.  

W pierwszym wariancie przeciwstawiamy koszty stancji, łącznej sumie czynszu i odsetek bankowych. Wychodzi to tak.

Wynajem – 800 zł.

Zakup – 500 zł  (czynsz 180 zł + odsetki 3,25% – 320 zł).

Przez 6 lat zyskamy: 300 zł  x 72 miesiące = 21.600 zł.

Ktoś, kto dysponuje gotówką, o ile nie jest w stanie wyciągnąć z niej co najmniej 6,5%, lepiej zrobi kupując kawalerkę niż ją wynajmując. Co potem? Mieszkanie zostanie  dla jednego ze  studentów, lub będzie wynajęte za 800 zł.

Wariant II. Rodzice mają tylko 20.000 zł. Resztę finansują kredytem bankowym.

Wynajem – 800 zł.

Zakup – 680 zł  (czynsz 180 zł + 450 zł rata kredytu + 50 zł odsetki od wkładu własnego).

Znowu zakup wychodzi lepiej. Żeby wygrała stancja, wkład własny musiałby być oprocentowany na 10%).

Mamy jedno dziecko. Co wtedy?

Jeśli ktoś ma tylko jednego studenta może podnająć miejsce w kawalerce. Odzyska w ten sposób 400 zł. Wynik (dla gorszego finansowo zakupu na kredyt) przedstawiać się będzie tak:

Wynajem – 400 zł.

Zakup  – 280 zł (czynsz 180 zł + odsetki od wkładu 50 zł + rata 450 zł – uzyskane 400 zł).

A gdyby dzieci postanowiły studiować w Warszawie?

Wiadoma rzecz – stolica. Najdroższe nieruchomości. A w tej Warszawie dzielnica Sielce, niedaleko Łazienek. Kawalerka o cenie wywoławczej 170 tys. (8,5 tys./ m2). Czynsz 210 zł.  Trzeba mieć wkładu własnego ok. 30 tys. zł.  Wynająć ją, to płacić co miesiąc 1200 zł. Policzmy.

Wynajem  –  1200 zł.

Zakup – 920 zł  (czynsz 210 zł + odsetki od wkładu 80 zł + rata 630 zł).

Ponownie wygrywa zakup.  Dlaczego tak się dzieje? W ostatnich kilku latach ceny nieruchomości spadały (w moim mieście w sumie o 10-15%). Ceny najmu znacznie wolniej.

 

 

 

Oszczędzanie na podatkach cd. ulga internetowa i emerytalna.

Znacznie mniejszy zysk przyniosą  dwie omawiane dzisiaj ulgi – internetowa i emerytalna. Mimo wszystko warto się nimi zainteresować.

Ulga internetowa

Kolejne odliczenie (tym razem od dochodu), z którego korzystają rozliczający się według skali podatkowej.

Masz internet w swoim mieszkaniu lub mobilny?  Potrafisz udokumentować wydatek fakturą na swoje nazwisko (nie trzeba jej dołączać)?  Ta ulga jest dla Ciebie.  Pamiętaj, że odliczysz wydatki za samą sieć (nie – zakup urządzeń, aktywacja itp.).

Niestety istnieje jedno istotne ograniczenie. Z ulgi można korzystać przez dwa następujące po sobie lata i jednorazowo (czyli w sumie 2 razy od 2004 r. kiedy została wprowadzona). Jeżeli masz żonę/męża to najpierw zawieraj umowę na jedno, potem na drugie. Każde jest odrębnym podatnikiem i ma prawo do ulgi.

Istnieje także limit wydatków – 760 zł rocznie. Jeśli zapłacisz mniej, odliczysz mniej. Jeśli rachunki będą wyższe nie wykorzystasz całej ulgi.

Zysk wynosi: 760 zł odliczone od dochodu  x stawka podatkowa (w przypadku większości osób 18%), czyli 137 zł.

Ulga emerytalna

Państwo postanowiło wspierać oszczędzających na emeryturę. Pozwala im odliczyć pewną kwotę od dochodu podlegającego opodatkowaniu.

Warunków jest kilka. Po pierwsze musisz zawrzeć z instytucją finansową umowę o prowadzenie indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). Oferują je banki, towarzystwa funduszy inwestycyjnych, towarzystwa ubezpieczeniowe. Konto jest prowadzone dla Ciebie, małżonek musi mieć swoje. Ma to istotne zalety – limit ulgi będzie podwójny.

Po drugie masz 18 lat (lub 16 jeśli pracujesz).

Po trzecie wpłacasz w roku podatkowym pieniądze na to konto. Możesz co miesiąc, ale nawet jednorazowo 31 grudnia. Maksymalna kwota uprawniająca do odliczenia to w 2016 r.  to 4.866 zł.

Po czwarte nie jesteś ryczałtowcem. Rozliczający się według skali podatkowej i płacący podatek liniowy mogą korzystać z odliczenia.

Czyli zaoszczędzisz minimum 876 zł. Jeżeli konta mają oboje współmałżonkowie to już 1.752 zł.

Dodatkowy zysk jest taki, że jeśli dotrzymasz pieniądze do emerytury (65 lat i minimum 5 lat oszczędzania)  to zapłacisz tylko 10% podatek od wypłaty.

Przy IKZE trzeba bardzo uważać na opłaty. Są one pobierane np. przy pierwszej wpłacie, od zarządzanych aktywów, za kolejne inwestycje, przy wypłacie itp.

Nie omawiam innych mniej powszechnych ulg (leki, rehabilitacja, krwiodawstwo), ponieważ skierowane są do wąskich grup osób.

Jutro porada – jak zyskać 30% w 3 minuty. Poradnik dla przedsiębiorcy.