Każdego dnia otrzymuję e-maile zachęcające do założenia rachunku na jednej z platform umożliwiającej handel na Forex-ie. Przynajmniej raz w miesiącu, ktoś do mnie dzwoni proponując to samo. W prasie i internecie widzę setki reklam firm prowadzących takie platformy. Co to zatem jest Forex i dlaczego staje się tak niebezpieczny dla kieszeni Polaków?
Forex to międzynarodowy rynek tzw. instrumentów pochodnych związanych z surowcami, towarami, akcjami itp. Handluje się tam w czasie rzeczywistym przez całą dobę. Nigdy jednak nie kupisz na nim samych walut, akcji, surowców (złota, srebra itp.) ani towarów (zboża, kawy itd.) lecz tylko sztucznie kreowane (nie mające oparciaw rzeczywistych rzeczach) prawa do pakietów (kontrakty). Jednocześnie nie musisz mieć gotówki na zakup całego pakietu. Wystarczy tylko pokrycie na drobną część. Co to oznacza w praktyce? Możesz kupić kontrakt (w terminologii branży – otworzyć pozycję) np. na 10.000 CHF (około 40.000 zł) mając na koncie gotówkę na 100 CHF. Jest to możliwe dzięki tzw. dźwigni (lewarowi). Wynosi ona np. 100:1. Jest przy tym potwornie niebezpieczna. Przy takiej dźwigni finansowej, jeśli źle przewidzisz kierunek stale zmieniającego się rynku tracisz znacznie więcej niż kupując do wysokości posiadanej gotówki. Poza tym możesz łatwo stracić więcej niż zainwestowałeś. Teraz liczby. Załóżmy, że zdecydowałeś się kupić kontrakt na parę walut CHF PLN z lewarem 100:1. Nastąpiła zmiana o jeden procent, ale w kierunku przeciwnym do zakładanego przez Ciebie. Tracisz wszystko (plus jeszcze koszty prowizji). Jeśli ruch wyniósł 2% (co może zdarzyć się każdego dnia) tracisz dwa razy więcej niż wpłaciłeś i musisz pokryć koszty prowizji. Gdybyś grał za gotówkę, miałbyś stratę 2%, a tak jesteś na minusie 200%. Pojmujesz? Oczywiście broker podkreśla, że z łatwością zarobisz te 200%. Liczby mówią co innego.
To, że niebezpieczeństwo istnieje świadczą następujące dane dotyczące Polski. W 2014 r. tylko 19% klientów odnotowało zysk, a aż 81% poniosło stratę. Łączny bilans strat, jak podaje portal money.pl, wyniósł ok. 500 mln zł. Tak, tak, Polacy w ciągu jednego roku, przegrali na Forex-ie ponad 500.000.000 zł, bo bilans podnoszą ci, którym się udało. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji firmy pośredniczące stać na kosztowne reklamy i akcje promocyjne. Należy dodać, że straty powodują dwa mechanizmy. Pierwszy to łatwość zakupu kontraktu, na wzrost lub spadek danego towaru, surowca akcji z ogromnym lewarem (o czym pisałem powyżej), drugim jest wirtualność mechanizmu. W zeszłym roku wielu inwestorów, którzy przewidzieli osłabienie się złotówki w stosunku do franka szwajcarskiego (CHF) zarobiło, w ciągu kilku dni, miliony….na papierze. Brokerzy (operatorzy rynku) stwierdzili, że dopuścili do takich zarobków przez pomyłkę systemu i anulowali korzystne dla klientów transakcje, zdejmując zyski z rachunku. Trwają sprawy sądowe, utrudnione tym, że brokerzy pochodzą np. z Cypru, tam są wszystkie rachunki, a w Polsce działają tylko biura sprzedaży.
Wnioski wyciągnij sam. Ja trzymam się od Forex-a z daleka.