Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Pokolenie X. Jak nie podejmować decyzji finansowych w klasie średniej. – Oszczędny Milioner

Pokolenie X. Jak nie podejmować decyzji finansowych w klasie średniej.

Kilkukrotnie omawiałem na blogu temat „podejmowania decyzji” oraz „klasy średniej”, pokazując co rozumiem przez te pojęcia. O podjęciu decyzji, możemy, moim zdaniem, mówić tylko wtedy, gdy mamy jakieś opcje do wyboru. Jeśli los postawi nas pod ścianą, nie wybieramy i nie decydujemy.

Z tego względu powiedzenie np. młodzi wybrali wynajem, a nie zakup, pozostaje z gruntu fałszywe, albowiem ktoś, kto zarabia 5 tys. zł brutto i nie posiada oszczędności, ani nie kupi za gotówkę, ani na kredyt. Wynajmowanie stanowi wtedy jedyne wyjście, a nie decyzję.

Niemniej jednak, nie każdy młody przedstawiciel klasy średniej stoi pod murem. Tym bardziej w grupie 45-55 liczba opcji gwałtownie zwiększa się. Możemy mówić o wyborze spośród dopuszczalnych alternatyw.

Dzisiaj opowiem historię swoich rówieśników, singli z odzysku, którzy:

Przypadek 1. Mieszka w domu, wymagającym spłaty byłemu małżonkowi i ma dorosłe dziecko, już samodzielne. Własny udział wynosi 500 tys. zł, ale zostaje do spłaty kredyt. Miesięczny dochód to ok. 30 tys. zł netto.

Przypadek 2. Posiada trzypokojowe mieszkanie, oraz oszczędności w kwocie 500 tys. zł. Jedno dziecko jeszcze wymaga pomocy. Miesięczny dochód singla wynosi 15 tys. zł. netto.

Jakie alternatywy stoją przed takimi osobami?

Przypadek 1.

  • Sprzedaż domu, spłata byłego małżonka, kredytu i pozostanie z 500 tys. gotówki na dwupokojowe eleganckie mieszkanie,
  • Jw. , ale zakup działki pod miastem i budowa małego domku,
  • Jw., ale zainwestowanie 500 tys. zł i wynajem niewielkiego mieszkania.
  • Pozostanie w obecnym domu, spłacając 3 tys. zł raty plus zasądzoną sumę dla byłego małżonka.
  • Wynajem posiadanego domu i zakup niewielkiego mieszkania.

Przypadek 2.

  • Pozostanie w dotychczasowym mieszkaniu i zainwestowanie tych 0,5 mln zł,
  • Pozostanie w dotychczasowym mieszkaniu i podarowanie dziecku 0,5 mln zł (albo części tej sumy),
  • Sprzedaż mieszkania, dorzucenie 0,5 mln i kupienie 5-pokojowego domu na obrzeżach miasta,
  • Wynajęcie mieszkania, zakup za oszczędności działki pod miastem i zabudowanie jej niewielkim domkiem,
  • Wynajęcie mieszkania, zakup za oszczędności drugiego, nowszego i lepiej zlokalizowanego.

Za każdą z decyzji przemawiają różne argumenty: racjonalne i emocjonalne. Emocjonalne odwołują się do złych lub miłych wspomnień z domu/mieszkania, do chęci posiadania „domku”, który stanowi pewien symbol statusu, dla osób wychowanych w PRL-u, wielkości zajmowanej przestrzeni, słynnej 'kawy na tarasie” lub „grilla” albo przeciwnie, negatywnych doświadczeń ciągłych napraw, odśnieżania, zajmowania się ogrodem.

Racjonalne, odpowiadają na pytania: co lepsze?, na co mnie stać?, jakie są moje potrzeby i możliwości?

Co wybiera dwójka osobiście znanych mi przedstawicieli klasy średniej?

Przypadek 1. Pozostanie solo w siedmiopokojowym domu ponieważ „muszę mieć co najmniej: salon, sypialnię, gabinet, bibliotekę i garderobę, co weekend dzieci wpadają na grilla”.

Przypadek 2. Zakup domu, z pięcioma pokojami za wszystkie oszczędności, albowiem „potrzebuję tej przestrzeni, bo dzieci wpadną do mnie na święta lub weekend i muszą mieć swoje pokoje gościnne”.

Co oznacza to w każdym z tych przypadków? Sami zainteresowani odpowiadają: będziemy musieli (i chcemy) pracować do śmierci.

19 komentarzy do “Pokolenie X. Jak nie podejmować decyzji finansowych w klasie średniej.”

  1. Tak, wiekszosc rzeczy jest nam wlasciwie zbednych.Otoczenie, reklamy,media wciskaja nam kit,typu „must have”.Cholernie nie cierpie tego sloganu. Jakie must?ja nic nie musze ani nikt inny.Celem wciskania kitu jest zrobienie z ludzi robotow zapieprzajacych na firmy sprzedajace np. ubrania, ktore sie z frajerow smieja.

    1. Do 20:34. Do pewnego momentu pompowanie konsumpcji miało sens. Ludziom żyło się łatwiej (pralka, lodówka, zmywarka, auto), a firmy miały zbyt i kasę na inwestycje. Otwarcie mówił o tym Henry Ford – pracownicy dobrze zarabiają i kupują produkty firmy. Potem jednak doszliśmy do aberracji. Nowy telefon co dwa lata. Celowe psucie produktów, aby podziałały określony czas. Dresy za 20k, buty za równowartość pensji. Oczywiście, konsumpcjonizm istniał i wcześniej (uczty w Cesarstwie Rzymskim lub imprezy polskiej magnaterii), ale nie miał charakteru masowego. W efekcie, klasa średnia haruje od rana do wieczora. Ba, w wir ten wpadli i ludzie po 60-tce. Widzę w obu miejscach pracy, że praktycznie nikt nie odchodzi na emeryturę w tzw. wieku ustawowym (będzie o tym wpis).Ludzie pracują do 70-tki i później, a świadczenie biorą kilka lat, ponieważ nie są w stanie zaspokoić potrzeb za 4 tys. zł. Tu rata na telewizor, tu trzeba zmienić auto, tu nie zrezygnujemy z knajpek.

    1. Nasze media praktycznie wszystkie piszą o rolnikach. Nie zawsze życzliwie i to też jest zrozumiałe. Kiedy widzi się hasła „Putin zrób porządek z rządem”, zablokowane drogi, bo obecny minister rolnictwa ma „już, natychmiast” posprzątać bałagan narastający przez 2 lata wojny, trudno się dziwić. Kiedy nastroje podburza szef Solidarności Duda, wcześniej idący ramię w ramię z poprzednim rządem, wpuszczającym zboże techniczne bez cła i kontroli, również na kogoś, stojącego 2 godziny w korku, przyjdzie chwila nieprzychylnej refleksji w stylu „Głosowaliście na Telusa, Kowalczyka itp., to teraz cierpieć”.
      Jadąc na wieś słuchałem radia i wnioski gościa (jakiegoś profesora PAN) brzmiały tak: „Nasze rozdrobnione rolnictwo nie jest w stanie konkurować na zasadach otwarcia rynku z wielkoobszarową produkcją ukraińską. Trzeba to sobie powiedzieć wyraźnie. Otwarcie rynku, zapraszanie Ukrainy do UE, kompletnie nie realizuje interesów przeciętnego rolnika. Podjęto tę decyzję politycznie, po wybuchu wojny, i teraz mamy skutki. Z jednej strony, gorszą jakość dla konsumenta (brak norm itp.), z drugiej spadek dochodów rolnika, któremu przybył groźny konkurent z niskimi kosztami produkcji.” Dodałbym do tego, że rolnictwu nie służy także inflacja i rosnąca bez opamiętania pensja minimalna oraz składki ZUS dla przedsiębiorców ponieważ wywołują podwójny efekt: im bardziej wzrasta przepaść pomiędzy ZUS i KRUS, tym więcej kombinowania z podwójnym KRUS-em, tym większa presja na likwidowanie przywilejów. Im wyżej rośnie pensja minimalna, tym mniej chętnych do pracy w rolnictwie, wyższe koszty jednostkowe produkcji i niższy zysk, oraz gorsza konkurencyjność.
      Dzisiaj w rolnictwie pracuje podobno 3,5 mln ludzi. Część fikcyjnie (dla składek KRUS, a faktycznie na czarno w budowlance lub usługach). Weszli na kurs kolizyjny z miastem i nie mają szansy tego wygrać, ponieważ 3,5 mln to mieszka w Warszawie i okolicach. A interesy i poglądy są oczywiście sprzeczne. Jeżeli warszawiak z etatu czy firmy, płaci podatki/składki (ZUS, NFZ, dochodowy, VAT) na poziomie 55% przychodu, nie ma wcale ochoty aby szły one na dopłaty do KRUS, pasienie 35 tysięcy księży i zakonników, wreszcie partyjnych podwładnych Kaczyńskiego, których rolnik masowo popiera. Wieś jest gigantycznym beneficjentem netto, ale także na wsi, rolnik zaczyna być w mniejszości, przeważony przez przedmieścia, urzędników wiejskich, nauczycieli, a przede wszystkim emerytów.

      1. Ja czytam na codzien interie.O rolnikach zaczela nawijac dopiero od strajku w Warszawie, wczesniej nie widzialem nic na ten temat.
        Zrozumiale,ze ludzie sie wkurzaja jak nie moga dojechac do celu, ale rolnicy teraz walcza o zycie.
        Prywatni przedsiebiorcy nie maja takiej sily , dlatego wielu sie likwiduje.
        Inne branze tez zaraz beda strajkowac albo juz-chocby transport.

        1. Tak – o informacjach medialnych piszę w czasie teraźniejszym. A ile czytasz o problemach firm: meblarskiej albo samochodowej w Polsce, w głównym nurcie? Przecież to problemy niszowe, interesują garstkę ludzi z branży. Chyba, że wybuchnie gigantyczny skandal – jak teraz.
          Co do „walki o życie” rolników. Zaliczyli jeden gorszy rok, w 2022 mieli ceny po zbiorach całkiem niezłe. Tymczasem za radą ministra Kowalczyka postanowili zarobić. I do niego plus Wojciechowskiego powinni teraz jechać z krzykami „zdrajca polskiej wsi” a nie Kołodziejczaka, który nic nie zawinił. Wtedy mieliby jaja. Niestety głównym problemem takiego przeciętnego rolnika jest rzadka umiejętność planowania. Dzisiaj mam wysokie ceny, dobry rok, odkładam na gorsze, o których wiadomo, że przyjdą, pytanie tylko „kiedy?”. Widzę gorsze ceny na pszenicę, nie sieję jej, robię coś innego. Tymczasem cykl wygląda tak, nawet w ogrodnictwie: wysokie ceny na maliny, wszyscy powiększają plantacje, ceny spadają, wszyscy wycinają, ceny rosną i… tak w kółko. Bez sensu.
          Co do różnicy przedsiębiorcy i rolnika. Taki przeciętny rolnik myśli standardowo, a przedsiębiorca kombinuje. Nie wyszło z własną mechaniką samochodową idę na etat jako diagnosta. Sprzedawał ubrania, teraz weźmie w komis farby. Doradzał w funduszach UE, robi projekty informatyczne. A rolnik? Ojciec szedł w pszenicę, sieję pszenicę. Miał byki na mięso, ja też hoduję byki. Większość nie myśli o zysku, marży, tylko działa automatycznie. Tak się nie da. A zwłaszcza w przypadku małego areału. Udawało się tylko z jednego powodu – rolnicy to grupa umiejąca najlepiej ze wszystkich ograniczyć wydatki.

          1. Faktem jest, ze Bruksela niszczy rolnictwo nie tylko nasze.Swoimi oderwanymi od realiow zarzadzeniami.Poza rolnictwem tez niszczy innych oczywiscie.
            Co do modus operandi naszych rolnikow oczywiscie zgoda.Trzeba tez brac pod uwage,ze w rolnictwie przestawienie sie na inny rodzaj uprawy to bezwladnosc jednego sezonu.A zmiennosc cen skupu na gieldach jest calkiem inna.Dlatego powinien byc bufor-skup panstwowy,bo wtedy mozna planowac realnie wydatki i zyski.

          2. Do 17.06. Akurat komisarzem rolnictwa jest Polak, więc nie da się tego zrzucić na Brukselę. Gdyby nie dopłaty, programy inwestycyjne, rozwojowe, to ci wszyscy po 5-8-10 ha tkwiliby w bagnie po uszy. Przy takim wzroście produktywności, jaki zaliczyliśmy, tego się nie da zagospodarować w kraju.

          3. o 6.54. A ja przeciwnie. Nie ma skupu śrubek, płytek ceramicznych, a nawet chleba, kiełbasy czy pizzy. Dlaczego? Ponieważ każda interwencja państwa rodzi… konieczność kolejnej interwencji. Przerabiano to w PRL-u, skutek znamy. Węgrzy próbowali wprowadzić „ceny państwowe” na paliwo, wytrzymali dosyć krótko. Żeby dopłacać ludziom do pszenicy, trzeba kasy. Można ją pożyczyć na procent albo wyrwać pracującym i firmom w podatkach. Żeby utrzymywać gospodarstwa nieefektywne rynkowo, podobnie. Żeby rolnikom w wieku 55 lat pozwolić iść na emeryturę, korposzczur musi zapieprzać do 65 r.ż. W tym momencie, w drugiej pracy zabierają mi 50% podatku (13% składek ZUS, 9 % zdrowotnej, 32% PIT), w działalności gospodarczej podobnie (32% PIT, 9% zdrowotnej, 23% VAT, ZUS nie płacę), więc powoli jakiekolwiek dorabianie przestaje mieć sens. Lepiej pójść w jeden dobry etat – 3 dni biurowych w tygodniu, żyć z kapitału (tylko 19% -zero zdrowotnej, a jeśli najem to nawet 8,5-12%), a mieszkać sobie na wsi.

    2. Przy czym pisanie o „ukraińskich rolnikach” oznacza zamykanie oczu na prawdę. Wystarczy wejść na rolniczy portal farmer.pl i trochę poszperać. Eksporterzy rolni Ukrainy to gigantyczne firmy oligarchów lub wprost właścicieli z całego świata. Eksport do UE, który w 2021 r. wyniósł 7,66 mld dolarów, a rok wcześniej nawet 6, w 2022 – roku wojennej zawieruchy już 12,9 mld, przy znacznie gorszym kursie hrywny. W efekcie ten eksport był realnie ok. 3 razy większy. Dwóch największych posiadaczy (spółki oligarchów, jedna z Cypru, druga z Luksemburga) ma ok. 1 mln ha, a pierwsza dziesiątka 2,3 mln ha. Niewyobrażalne liczby, ponieważ w Polsce, największy obszarnik Kościół Katolicki, kontroluje wraz ze swoimi osobami prawnymi maksymalnie 160 tys. ha, a rolnik – 12 tys. ha (część w dzierżawie), przy średniej powierzchni gospodarstwa rolnego 12 ha (zawyżane przez takich kolosów).

      1. Jasne, wiem, nawet widzialem kiedys na wlasne oczy te wielkie gospodarstwa, ktore sa wlasnoscia zagranicznych firm a nie Ukraincow.Jedziesz pare kilometrow szosa a tam caly czas po jednej stronie pole-to samo pole.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *