Warning: Undefined array key 1 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505

Warning: Undefined array key 2 in /home/platne/serwer10494/public_html/wp-content/plugins/visitors-online/visitors-online.php on line 505
Opłacalność produkcji prądu z… drewna. – Oszczędny Milioner

Opłacalność produkcji prądu z… drewna.

Cały czas myślę, o ograniczeniu kosztów funkcjonowania mojej rodziny, w zmienionych warunkach ekonomicznych. Jednym z ciężko znoszonych i nieprzewidywalnych czynników pozostają ceny prądu. Wprawdzie obecnie zarówno zużycie miejskie, jak i możliwość korzystania kilku limitów tzw. tarczy ochronnej nie pozbawiają mnie jeszcze środków na życie, ale ceny po 1.5 zł/KWh powoli stoją za progiem. Czy alternatywą dla nich, zwłaszcza w mieście, gdzie opłacalność montażu instalacji FV bez dużej autokonsumpcji ew. magazynowania, przy obecnych zasadach rozliczenia, wydaje się niemożliwa, może stać się gaz drzewny? Widziałem agregaty na takie paliwo, widziałem tez generatory ze zrębków drewna.

Jak to wygląda w liczbach. Różne źródła podają odmienne dane. Sprzedawcy twierdzą, że należy zastosować przelicznik 1 kg drewna – 1 KWh prądu, ale ja ufam raczej tym, którzy piszą o 1.5 kg na 1 KWh. Nie powtarzając obliczeń zwracam uwagę na: wilgotność drewna (nie 0 a 15%), straty na korę, straty masy przy suszeniu (w nadleśnictwie kupujemy świeżo ścięte z wilgotnością nawet pow. 50%, podobnie pozyskujemy we własnym ogrodzie), instalacja ma straty itp. Trzymajmy się więc 1.5 kg/ KWh.

Jaki będzie koszt paliwa? No cóż. Tutaj znowu nie ma tajemnic. Jeśli dokonujemy wycinki na własnej działce (a ja mam taką możliwość) – koszt paliwa do piły, oleju, łańcucha, amortyzacji, rozdrobnienia – coś ok. 50 zł/m3 czyli 750 kg drewna świeżego (650 kg wysuszonego). W takim stanie rzeczy to 7gr za kg i 11 gr/KWh . Znacznie taniej niż w elektrowni.

Gdybyśmy jednak musieli dokonywać zakupu. Licząc nawet po 100 zł (ze zwiezieniem i przygotowaniem, tzw. gałęziówki (lepszej nie trzeba – i tak robimy zrębki), suma podnosi się dwukrotnie – do 14 i 22 gr/KWh.

Do tego musimy dodać koszt instalacji i tu robi się problem. Sam gazyfikator kosztuje 60 tys. zł. Do tego jeszcze agregat prądotwórczy większej mocy i stabilny – 10.000 zł. Razem 70.000 zł. Rozkładając użyteczność na 20 lat (optymistyczne), uzyskujemy przy 5% wartości odsetek ok. 7000 zł rocznie (3500 zł amortyzacja, 3500 zł/odsetki). Nawet zakładając wytwarzanie ok. 12.000 KWh rocznie (dużo za dużo na domowe potrzeby, chyba że mamy pompę ciepła). dochodzimy do 0,8 zł/ KWh energii elektrycznej. Jak na razie mało opłacalne. A w warunkach domowych – nieopłacalne.

26 komentarzy do “Opłacalność produkcji prądu z… drewna.”

  1. Pewnie, holzgaz jest znany od dawna, tylko wytwornice sa dosc duze i klopotliwe w obsludze,ale wykonawczo mozliwe jak najbardziej.
    Zwykly agregat na benzyne latwo przystosowac do gazu drzewnego-wprowadzasz rure do gaznika, uszczelniasz zeby nie wlazilo lewe powietrze, regulujesz doplyw gazu sruba i dziala.Wlasciwie to to samo co lpg, tylko nie ma reduktora bo cisnienie gazu z wytwornicy jest bardzo niskie.

    Dlaczego wytwornica 60k? Proste urzadzenie, zwykly spawacz i to wykona za 1-2k plus material, ktory kupisz na skupie złomu.

      1. Tak, pewnie wystarczy, niemniej jednak mało kto będzie się chciał w to bawić. W czasie II WŚ jeździły przecież auta na gaz drzewny, więc teoretycznie ani to trudne ani kosztowne. Problemem jest mała kaloryczność.
        A co do rury w gaźniku? Jesteś pewien, że w dobie norm, a więc i pomiaru spalin itp. da się tak zrobić i zadziała? Przy mniejszej wartości kalorycznej gazu?

        1. Nie wiem jakie to normy spelnia, pewnie zadne, ale na tym filmie o UAZie tak zrobiono i dziala.
          Mowimy nie o aucie a o agregacie pradotworczym .

        2. …jesli ktos woli wywalic 60k na kilka beczek i rur zespawanych razem, ktore maja jakies certyfikaty-kto bogatemu zabroni,ale to idiotyzm.

    1. Do 19:29. Taka jest cena w internecie. Sam się zdziwiłem, ale może te wszystkie certyfikaty, dopuszczenia, przy małej skali, tak podniosły oczekiwania sprzedawcy. No i cena zawiera już zbiornik.

      1. Prawdopodobnie w cene wkalkulowano oszczednosc na cenie gazu.Przeciez taka konstrukcja na zdrowy rozum nie powinna byc droga, widziales jak to skladaja czesc po czesci, nic skomplikowanego ani kosztownego w czesciach.

        1. Do 20.04. Samoróba nie jest skomplikowana dla przeciętnie ogarniętego technicznie. Z wyrobem przemysłowym już inaczej. Wymagane papiery, kwity, rejestracje, ubezpieczenia, i niestety cena rośnie. Istnieje jednak jakiś powód, dla którego, własny system produkcji prądu z drewna nie stał się popularny. Może zadziałały niskie ceny energii, ale one – już przeszłość.

          1. Mysle,ze raczej zadzialalo schematyczne myslenie u ludzi.
            Plus dosc klopotliwe uruchamianie urzadzenia-od startu okolo 20 minut do uzyskania pierwszej porcji gazu.

    1. Tak, UAZa przystosujesz, ale nowsze auta? Pamiętam Golfa II D na przepracowany olej ze smażalni frytek. Niska wartość opałowa gazu, dałaby problem w postaci trudności w zasilaniu silników wykonanych, pewnie od lat 80-tych. A budy tych aut, no cóż, albo w stanie kolekcjonerskim, albo złom. I jeszcze jeden (chyba największy problem), taka samoróba miałaby natychmiast zatrzymany dowód. Chyba, żeby zarejestrować na SAM, ale czy to przejdzie?

      1. Tylko silniki gaznikowe, wtryski nie nadaja sie,a na pewno nie w tej formie jaka zamontowano na UAZie.
        Polonez truck tez mial gaznik, troche tego jeszcze jezdzi,na pace mozna zamocowac zestaw.

      2. Od kilku ładnych lat, w naszym nieszczęśliwym kraju, nie ma już de facto możliwości rejestracji pojazdu typu SAM (wyamagana jest homologacja, która kosztuje krocie)

        1. No i wyjaśnił nam się temat braku aut na holzgas na drogach. Nie wiedziałem, że SAM-y całkiem zlikwidowano.

        2. A kto to sprawdzi jesli bedziesz jezdzil po wsi?
          I jesli bedziesz napedzal holzgazem wytwornice pradu a nie auto?

  2. Witam,

    Jestem w trakcie analizowania produkcji prądu z gazu drzewnego. Dzięki temu wpadłem na tego bloga i na ten wątek. Opiszę w skrócie swoją sytuacje a następnie odniosę się do tego o czym Panowie powyżej pisali.

    Posiadam dom jednorodzinny, przy domie prowadzę niedużą działalność godpodarczą związaną z produkcją mebli na wymiar. Posiadam już instalację PV na nowych zasadach (sprzedaż prądu do sieci mało opłacalna). Instalacja 10kWp + magazyn energii 15 kWh. Wszystko wykonałem sam. koszt instalalcji to ok. 50.000 zł. Po dodaniu dotacji koszt rzeczywisty to ok. 27.000 zł. Przy moim zużyciu prądu ( dom + warsztat) instalacja powinna się zwrócić w 4 lata.

    Bolączką są miesiące: listopad, grudzień, styczeń, luty. Produkcja z PV jest wtedy na poziomie 20% mojego zapotrzebowania.

    Wiatrak na południu polski nawet po uzględnieniu programu moja elektrowania wiatrowa zwróci się po 8 latach ( kiepska inwestycja po to przy założeniu że nic się nie popsuje do tego czasu)

    Dom ogrzewam kotłem za zgazowywanie drewna więc mniej więcej kumam całą ideę.

    Mam pomysł aby drewno zamiast przetwarzać w 100% na energię cieplną wykorzystać je do produkcji gazu drzewnego a następnie jako paliwo do generatora.

    Teraz odnosząc się do tego co pisaliście:

    – spawanie samemu- no nie wiem- stawiam że będzie to działać ale nie wiem jak w dłuższym okresie czasu tak produkowany gaz wpłynie na żywotność agregatu

    – https://www.allpowerlabs.com/wp-content/uploads/2019/10/PP30_Operation_Manual_FILE-004209.pdf

    Zobaczcie sobie to- to jest w pełni profesjonalne rozwiązanie z pełnym oczyszczaniem gazu. Dedykowane jest to dla małych społeczności oraz gospodarstw rolnych. tylko że kosztuje to ok. 180.000 zł

    – Dlaczego nie jest to popularne ? Jeszcze nie analizowałem tego pod kątem finansowym tak dogłębnie ale moje wstępne założenia są takie: musisz mieć dostęp do dużej ilości surowca który jest jakaś formą odpadu z twojej produkcji/ masz go lokalnie. jeżeli masz kupować drewno, przygotowywać je to staje się to mało atrakcyjne. W moim przypadku- mam dużo odpadów z mojej działalności + i tak muszę opalać dom drewnem.

    Drugie ograniczenie jakie widzę to konieczność dużego zapotrzebowania na energie. Mając dom nie ma sensu bawić się w takie coś.

    Jestem ciekawy czy pociągnęliście wasze rozważania dalej albo być może zdecydowaliście się na takie rozwiązanie lub go zaniechaliście ?

    1. Dziękuję za pierwsze komentarze i witam na blogu. Nie wiem jak inni. Ja zarzuciłem pomysł prądu z drewna oraz idei gazu drzewnego z uwagi na czas zwrotu. Podobnie z biogazowniami. Mała, tania wytwarza minimalną ilość, a wielka wymaga stada bydła, którego nie mam i mieć nie będę.
      Przygotowując do całorocznej eksploatacji dom na wsi, stawiam jednak na kominek z płaszczem, jako rozwiązanie najmniej skomplikowane i tanie. Przy obecnych cenach drewna, ta różnica w sprawności 10-20% mnie nie zabije, a i niełatwo się zwróci.
      W Twoich warunkach (mówmy sobie „na Ty”) przy dużej autokonsumpcji nieprzewymiarowana instalacja fotowoltaiczna ma sens. Do tego sam wykonujesz pracę. W mojej (i większości ludzi pracujących od 8-18 będących poza domem) – tylko na starych zasadach. Teraz coś mają zmieniać (uśredniona cena z dnia), ale nawet pompa ciepła tylko pogorszy sytuację. Drewno jest w miarę tanie i większość już się na nie przestawia.

      1. ja uważam że obecnie PV + magazyny potaniały na tyle że inwestycja w to jest zasadna. 3/4 roku objedziesz na swoim prądzie.

        Problemem jest zima w której się ogrzewasz a prądu produkujesz mało. Myślę że opalanie drewnem to dobry pomysł i na tą chwilę jedyna opcja żeby koszty ogrzewania były naprawdę niskie.

        Plus też taki że uzyskujesz pewną niezależność.

        Czy Twój domek na wsi już stoi czy dopiero sobie wszystko planujesz ?

        1. Akurat w domu na wsi FV jest na starych zasadach. Dom stoi już 100 lat, a plan przeprowadzki, aktualizowany od 10, wreszcie zyskał akceptację żony. Mogę co najwyżej za 2 lata (koniec trwałości gminnego projektu), dołożyć sobie jeszcze 7 KWp, tylko nie bardzo wiadomo jak (raczej na ziemi), bo mi dachu nie starczy. Więc tak, w takich warunkach instalacja ma sens, bo autokonsumpcja duża (więcej czasu w domu+elektryk), rozliczanie bilansem i nie potrzeba magazynu energii.
          Natomiast gdybym dzisiaj zaczynał od 0 i w mieście. Instalacja w takim grudniu-styczniu produkuje 7 KWh dziennie z ….10 KWp. To są śmieszne ilości. Mogę to zgromadzić (dokupić magazyn), ale absolutnie mi nie wystarczy. Z kolei w lecie będzie to 45 KWh, których z kolei nie wykorzystałbym, nawet gdybym zamontował duży magazyn, ponieważ jestem w pracy, albo na wakacjach. Sprzedaż też się nie opłaci. Liczyłem to kiedyś i powstanie z tego wpis.

  3. a filmy z blondynem z YT są ciekawe i wartościowe ale od strony technicznej gościu niestety często gada też głupoty których laik nie wychwyci.

    jego filmiki są często troszkę clickbaitowe i delikatnie antysystemowe co czyni go atrakcyjnym w odbiorze. Ale warto to co on tam mówi trochę potraktować w dystansem 😉

    1. Ano właśnie. Trzeba wiedzy technicznej, żeby weryfikować filmiki. Podobnie jak opowieści zdunów o piecokominku ze sprawnością 100%. Antysystemowość nie jest dla mnie wadą, o ile ktoś mówi prawdę. Czytałem i oglądałem Igora Bokuna – człowiek prowadził sporą firmę, miał kontrakty dla państwa i zobaczył system od wewnątrz. Podobnie działają korporacje. A kiedy (właśnie jak autor bloga „Przez rok nie kupię jedzenia”) poważnie zachorujemy, i tak okazuje się, co w życiu ważne. I ten system, nawet pieniądze, nie dają, w pewnej granicy, wielkiej przewagi. W gruncie rzeczy ansystemowcy popychają świat do przodu, ponieważ nie akceptują status quo.
      System nie pozwala Ci używać samodzielnie zbudowanej instalacji, bo nie ma atestu, więc jest z założenia niebezpieczna. Natomiast chińska, z lipnymi badaniami, ale pieczątką albo nawet deklaracją zgodności, wchodzi sobie na rynek.
      Podobnie teraz z chińskimi autami. Niby oficjalnie żaden polityk ich nie chce, ale ludzie kupują, bo tanie, ktoś to na rynek wpuszcza. A potem płacz, gdy na części po stłuczce czekasz 1,5 miesiąca.

      1. Co do antysystemowego podejścia zgadzam się ale jest też cienka granica miedzy tym a foliarstwem. Warto system przynajmniej znać jeśli chce się go podważać. Większość nie zna ale podważa.

        EV z chin to w ogóle ciekawy temat.

        1. Masz rację należy odróżnić antystemowość od foliarstwa. Ja stawiam następujące granice. Antysystemowość to: samowystarczalność, maksymalne niekorzystanie z produktów korporacji, optymalizacja podatkowa, uczenie dzieci przydatnych a nieobecnych rzeczy czyli np. oszczędzania i sportu, a innych po swojemu (historia, która w szkole to ciąg dat, a nie lekcja myślenia) oraz coś nieuchwytnego, co nazywam hackowaniem systemu.
          Foliarstwo natomiast polega na negowaniu państwa jako takiego, nieudolnych próbach powrotu do czasów sprzed cywilizacji przemysłowej (bez lekarstw, nauka w domu itp.), ale za to z silnym zabarwieniem zaufaniem wobec guru czyli ogólnym nieliczeniem się z dowodami doświadczalnymi. Jak to wychodzi np. w edukacji najlepiej widać po wynikach szkoły w chmurze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *