Życie samowystarczalne sprzed stu lat. Co kupowała chłopska rodzina?

Lektura „Chłopek” Joanny Kuciel-Frydryszak pokazuje nam dobitnie, może nawet zbyt mocno, jak samowystarczalne były w praktyce chłopskie gospodarstwa z Dwudziestolecia. Przyczyny tkwiły zarówno w ubóstwie (Wielki Kryzys, mało ziemi) jak i odwiecznych przyzwyczajeniach. Lista rocznych (sic!) zakupów przedstawiała się następująco:

  • 18 kg cukru,
  • 78 kg soli,
  • 10 sztuk cukierków,
  • herbata 200g (podano tylko wydatek, mnie udało się dotrzeć do cenników i przeliczyć),
  • przyprawy kuchenne za 4,5 zł (nie wiem jakie, ale orientacyjnie pewnie podobna ilość jak herbaty),
  • 15 sztuk śledzi,
  • pieczywo za 2,8 zł (ok. 8 bochenków po 1 kg chleba lub kilkanaście bułek, ponownie przeliczałem),
  • 300 g kawy (moje własne wyliczenia).

Za to wszystko zapłacono ok. 60 zł. Rodziny z dziećmi kupowały jeszcze przybory szkolne, a mężczyźni – tytoń i wódkę. Co jasne, przedstawiona lista wydatków, dotyczy rodziny ubogiej. Jak widać na tej liście nie ma ani tłuszczów ani mięsa, ani środków czystości. Najprawdopodobniej w ogóle ich nie używano lub dokonywano wymiany barterowej (np. jajka za mydło). Z kolei mydło, mąkę, masło, mleko albo produkowano albo unikano ich spożywania, przeznaczając na sprzedaż.

Spróbujmy przeliczyć te dane na dzisiejsze warunki:

  • cukier 120 zł,
  • sól 160 zł,
  • cukierki 8 zł,
  • herbata – 20 zł,
  • kawa – 30 zł,
  • śledzie 50 zł,
  • pieczywo 100 zł,
  • przyprawy 50 zł.

W sumie 538 zł, a więc ok. 45 zł/miesięcznie. Jasne, dzisiaj takie życie okazałoby się kompletnie niemożliwe. Sam, mając do dyspozycji taką sumę pieniędzy zupełnie inaczej rozłożyłbym wydatki. Uderza mnie spora ilość soli, ale z pewnością użyto jej do konserwacji mięsa, nie tylko do poprawy smaku. W tym celu moja rodzina potrzebuje może 8 kg/rok, a nie 10 razy więcej.

Warto jednak spojrzeć na te dane, aby zobaczyć, jak zmieniło się nasze życie. Nawet w wersji „wiejskiej”okazuje się znacznie bogatsze.

12 komentarzy do “Życie samowystarczalne sprzed stu lat. Co kupowała chłopska rodzina?”

  1. Można by z powyższego wyciągnąć wniosek, że kiełbasa została wymyślona dopiero w peerelu, ale ja pamiętam, że wtedy też jej nie było, więc musiała powstać dopiero w XXI w.

  2. Reszte sobie na pewno sami wytwarzali, w tym tyton i bimber.Moj kolega sobie uprawia tyton, kupuje tylko bibulki.

    1. Z tytoniem to różnie bywało. Z tego co wiem – udaje się na określonych glebach i wymaga określonej obróbki. W pamiętnikach chłopów, nigdzie nie natknąłem się na własną uprawę tytoniu, lecz raczej utyskiwania kobiet, że znowu mężowi trzeba kupić tytoń, albo męskie narzekania na wysokie ceny. Więc raczej większość kupowała. Dzisiaj, gdy jesteśmy w stanie przygotować (kupić) dowolne podłoże (i wiemy po latach badań, jakie) własna uprawa odpowiedniej odmiany nie stanowi problemu.
      Bimber – też częściowo pewnie produkowali (aczkolwiek tu zrozumiałe – dlaczego nikt się nie chwalił), sporo jednak nabywali wódki u karczmarza, co też znamy z literatury.

        1. Wiem, bo Lubelskie ma kilka miejsc uprawy tytoniu. Tak jak napisałem – teraz mniejszy problem – podłoża, sterowanie warunkami, nawozy sztuczne i da się.

  3. Jasne, że większość robili sami. A jak nie robili, to ukradli. Przecież na weselach nie pili samego żurku i nie jedli tych piętnastu śledzi. Kieleckie nigdy nie słynęło z zamożności, a tak opisane są realia chłopskie: https://muzeum.lasochow.pl/realia_chlopskie.html
    Swoją drogą nie wiedziałem, że w Lasochowie jest muzeum, to po wojnie był PGR, wykupiony za bezcen w czasach „uwłaszczania majątku narodowego”.

    1. Wydawało mi się, że znam Kieleckie (aczkolwiek w okolicę Małogoszcza rzadko się zapuszczałem), a tu taka niespodzianka. Muszę podjechać do tego Lasochowa.
      Sporo wyjaśniają „Pamiętniki włościan”. Jasne, że i przeciętni jedli kiełbasy – w Święta i przy dużej okazji (jak wesela). Z pewnością była robiona, raczej jej nie kupowano. Ten typowy rok, w tej typowej rodzinie, wesela córki (bo chyba tradycyjnie, rodzice młodej organizowali) nie widział.

    2. W okolicach Buska Zdroju mieszka jeden moj kolega, drugi ma stawy rybne w miejscowosci Toporów (tez niedaleko Buska), obaj z pochodzenia krakusy, a ja jezdzilem za gowniarza z namiotem nad zalew Chancza (wtedy jeszcze nie bylo zalewu, dopiero zaczynali budowe) do wsi Korytnica.

  4. Jeśli ciekawi Cię ta tematyka, to sensowniej odwiedzić Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni, tuż przy krajowej siódemce. Park ma 70 hektarów.

    1. Dzięki. Tokarnię akurat znam. Wszedłem na stronę Lasochowa i czytam, że prywatne muzeum (a w zasadzie izba pamięci), trzeba się umawiać, i ogólnie, wygląda na coś super interesującego a zarazem kameralnego. Wybiorę się w tamte okolice na wiosnę, jadąc do młodego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *