Jak patrzeć na nasze czasy.

Ostatnio wiele się w naszym środkowoeuropejskim świecie wydarzyło. Najpierw pandemia, potem wojna, teraz kryzys na całego (surowcowy, inflacyjny). Kto czytał „Dżumę”, ten wie że taka gwałtowna zmiana i niekoniecznie na lepsze, wyciąga z nas cały szereg postaw.

Jedni starają się za wszelką cenę zachować kontrolę. Opisywały to wielokrotnie np. wspomnienia z wojennej Warszawy. Ludzie pielęgnowali stare ideały, przykładali nieaktualną już miarę do nowych wydarzeń (np. wspominali Niemców jako kulturalny i muzykalny naród, nie przyjmując do wiadomości piekła, które zgotowali sąsiadom).

Inni, wręcz przeciwnie, zaczynali gardzić życiem. Narażali je każdego dnia, bo skoro można było zginąć zupełnie przypadkiem, to nie ma sensu walczyć o każdy oddech.

Wreszcie, powstał kult zabawy, życia dniem dzisiejszym, tak dobrze odmalowany w obrazach getta w „Pianiście”. Liczył się szampan, cygara, rozrywka, bo jutro może nas nie być.

Która z postaw jest właściwa? Na pewno nie pierwsza. Nie wszystko układa się po naszej myśli, nie wszystko przewidzimy. Świat toczy się obok naszych wyobrażeń, a często w zupełnie przeciwnym kierunku. Wojna w sąsiednim państwie właśnie nam to uświadomiła. Czy ma wyjątkowy charakter? Przecież nie. Weźmy ostatnie 2 stulecia. Najpierw Napoleon, 20 lat przerwy i Powstanie Listopadowe, 30 lat i Styczniowe. Potem 5 dekad spokoju, dobrobytu i potężny wstrząs I WŚ. Znowu 20 lat pokoju i II WŚ oraz 10 lat stalinizmu. Od 1956 r. względny spokój do grudnia 1981. Permanentny kryzys do 2001 r.  A potem już 20 lat dobrobytu. Złote czasy właśnie się chyba kończą. Giełda zsuwa się w dół, złotówka szoruje po dnie, uncja złota znowu dobija do 9000 zł. Nie zachowamy kontroli. Trzeba cieszyć się każdym dniem, póki jeszcze mamy opał na zimę, stać nas na jedzenie, nasze firmy działają, a ludzie mają pracę.

 

76 komentarzy do “Jak patrzeć na nasze czasy.”

  1. Dzień dobry, to mój pierwszy wpis tutaj. W tej chwili nie wiem jaką postawę najlepiej jest przyjąć, najbardziej chciałbym tą optymistyczną że „będzie dobrze” albo chociaż lepiej, ale podejrzewam że to raczej marzenia. Mam 27lat, niedawno udało mi się zmienić pracę na taką która pokrywa się z moimi zainteresowaniami, nieco większe zarobki. Przy moich 200h+ (plus praca dorywcza z 20h w miesiącu), razem z partnerką (etat) średni dochód 8-9tys. netto. Jak na dwie osoby i psa, przy kosztach stałych ok 4.5tys. nie jest źle (miasto 150tys). Problem leży w innym miejscu, własny kąt do zamieszkania… Poza tym co zostawią nam po sobie rodzice (z mojej strony niewiele, lub nawet nic), brak realnych szans na zakup czegokolwiek bez zadłużania się na całe życie. Dodajmy do tego czasy w których się znajdujemy, inflację powyżej 16%… Niestety ale czasami po prostu „odechciewa się żyć”.

    1. Polecam gorąco postawę optymistyczno-kombinującą. Jak to mówił Szwejk – nigdy jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było. Świat kręci się w cyklach, raz lepiej, raz gorzej. Teraz akurat jest gorzej. Jak długo? Nie wiadomo. Mamy za sobą lata względnej prosperity – 2004-2020. Teraz mogą nas czekać warunki jak za komuny, przecież też ludzie żyli wtedy. Gdy ja miałem 27 lat, to mieszkanie 40m2 w „moim miejscu w górach” kosztowało 50 tys. zł…. tylko ja zarabiałem 1200.
      Nas, „starych” wkurza oczywiście, że ta obecna zapaść wcale nie musiała się wydarzyć, to w 2/3 efekt głupich decyzji gospodarczych (ot, choćby wzrost o 3 p.p. oprocentowania obligacji … w ciągu miesiąca, bo już mało kto chce je kupować bez znacznej premii), rozdawnictwa, nieudolności (węgiel), a w 1/3 czynników zewnętrznych (COVID, wojna).
      Ale dosyć marudzenia.
      Mając dochód 8-9 tys. na 2 osoby i psa spokojnie dacie radę. I na mieszkanie wystarczy, zwłaszcza, że ceny stoją, a za chwilę zaczną spadać. Tu właśnie włączyłbym kombinowanie. Miasta o tej wielkości, którą podajesz to Górny Śląsk + Zielona Góra. Strzelam w ten pierwszy. Możesz:
      1) wybrać nieco gorszą lokalizację. Będzie taniej (W Bytomiu widziałem kawalerki pon. 100 tys. z bloku, a nie przedwojennej ruderze, bo w niej i za połowę ceny). Nie wiem, ile płacicie za najem, ale coś oszczędzicie, biorąc kredyt. Górny Śląsk ma fantastyczną cechę – komunikację, niedostępną gdzie indziej, oraz szeroki wybór (wiele miast). I nie powinno zabraknąć przyzwoicie płatnej pracy. Rata od pożyczonych 80 tys. to jakieś 700-800 zł dzisiaj. 20 tys. na pewno odłożycie, skoro koszty stałe to 4,5 tys. Wbrew pozorom gorzej ma para Warszawiaków z pensją 20 tys. i kawalerką za ….400, bo rata wyniesie 3500-4000 zł.
      2) zacisnąć zęby na rok, zbierać kasę na wkład własny (teraz odsetki dobre, a mieszkania nie drożeją). Płacić na swoje, nie wynajęte (akurat wynajem poszedł w górę). Potem intensywnie nadpłacać.
      3) popatrzeć w bok. Może nie miasto a wioska, albo miasteczko? Policzyć koszty dojazdu, ratę, najem. Co wyjdzie lepiej w średnim i długim okresie.
      4) A jeśli nie mieszkanie, może mały domek, działka + domek modułowy lub na zgłoszenie. W mojej okolicy, ekipa stawia za 100k w stanie deweloperskim (+ koszt działki oczywiście). Dla dwóch osób, wystarczy – poczytaj bloga miniomki.pl, wejdź w zakładkę rozwój osobisty.
      5) przemyśleć. Czy muszę mieć wszystko na raz? Czy to jest realne? (a nie jest). Czy to jest potrzebne do szczęścia? Co wybrać? Z czego zrezygnować. Jeśli jesteś anglojęzyczny polecam książkę „Money secrets of the Amish”. Niedawno ją przeczytałem i pokazuje, jak przy niewielkim dochodzie, dojść do zamożności.
      6) próbować. Inwestycji, różnych interesów, fuch. Mój jeden etat, z pensją żony to też ok. 8-9 tys. zł. Żeby utrzymać trójkę dzieci musiałem próbować czegoś innego niż samego etatu. Jeden lubi ziemię, drugi ma dryg do budowlanki, trzeci do aut, czwarty do giełdy.
      7) cieszyć się życiem. Podstawa. Nie dać się wbić w beznadzieję, bo z niej rodzi się rezygnacja. Przyzwoicie zarabiacie, jesteście młodzi, życie przed Wami. Możecie zostać, możecie wyjechać, możecie coś zmieniać.

      1. 100 racji.
        Mozna tylko dodac,ze jest jeszcze wersja hardcor:
        Dzialka rolna jak najmniejsza, na niej przyczepa holenderska z imitacja kół. Prad z agregatu, woda dowozona w kanistrach albo jesli jest strumyk podana pompa.
        Koszt calosci jakies 30-50.000 zl.
        Wykonalne,a ze niewygodne-wiadomo,za to tanie.

        1. W tej wersji hardkor żył nieodżałowany autor bloga „działkowy minimalizm”. Kilka lat temu starczało mu… 1000 zł/rok. Grzał się kozą i drewnem zbieranym przez cały rok w okolicy (znosił gałęzie), miał 300 zł opłat rocznie, prąd z mini-FV, wodę ze wspólnej studni. Jadł własne warzywa + jakiś drób, zupy.
          Dzisiaj przyczepę (niejezdną, to ryzyko samowoli, jak sąsiedzi podskarżą), kupisz za 5000-6000 zł. Chyba wolałbym jednak ROD (też nielegalne mieszkanie), bo i koszty grzania mniejsze (weź postaw kozę w plastikowej przyczepie).
          A najlepiej – kamper – na zimę na południe, na lato wracasz. W każdym z tych przypadków, waży koszt działki. Bo albo w dziczy, tanio i nic nie masz, albo drogo i wygodnie.
          A im większa działka, tym więcej możesz zaoszczędzić na jedzeniu.

          1. Tak, kamper tez dobre posuniecie.wada-brak ziemi=brak wlasnych warzyw, zaleta-mobilnosc=latwiej znalezc jakas fuche.
            ROD-studiowaem temat, jeden znajomy znalazl orzeczenie NSA, ze na ROD mozna mieszkac caly rok i nawet zameldowac sie 🙂 Jesli masz dobre uklady z zarzadem, a ROD nie podlega pod Polski Zwiazek Dzialkowcow (sa takie), to nikt Cie nie wyrzuci.

          2. I tu ważna informacja – jeśli nie podlega pod PZD. Bo tam statut wyraźnie zabrania mieszkania. Aczkolwiek jak pokazuje przykład Henryka, da się mieszkać latami.

          3. Do postu 9.42: wlasnie o to chodzi.
            Trzeba jeszcze dodac,ze dzialki ROD z domkiem nie da sie kupic na kredyt.Brak ksiegi wieczystej.Konieczna gotowka, czyli moze byc np. debet lub kredyt gotowkowy,ale nie kredyt hipoteczny.
            Z dobrych informacji – komornik tego nie zabierze, jesli domek jest trwale związany z gruntem, tzn. ma ciągłe betonowe ławy fundamentowe.Bo grunt nie jest nasz a dzierzawiony od ROD.
            Dla Marka to mysle calkiem niezle rozwiazanie. Biorac pod uwage,ze kupuje na kredyt, jesli straci dochody (a trzeba sie z tym liczyc, rynek pracy juz zaczyna sie psuc), nie pojdzie na ulice, bo dzialki ROD nie mozna zabrac.

          4. Do postu z 10.56. Z jego zawodem (piwowarstwo), pewnie tak szybko nie straci. Jak to mawiał jeden z polskich książąt dzielnicowych, bez piwa, jak wiadomo, człowiek żyć nie może. W przypadku ROD jesteś tylko właścicielem naniesień na grunt, a tego faktycznie nie da się egzekwować, jednak życie tam, dla mnie hardkor. W większości domków nie ma wody bieżącej i zarząd nie wyraża zgody na podłączenie, nie ma też prądu (tu akurat łatwiej coś wykombinować). Pamiętam, jak Henryk z działkowego minimalizmu kombinował, żeby altankę ocieplić, narzekał na dużą wilgoć bo w zimie 20 godzin spędzał w środku, kubatura niewielka, a różnica temperatur spora.
            Dla kogoś, kto może żyć normalnie (tzn. nie ma komornika na karku), wybrałbym jednak własny domek, najgłupszą chałupę, ale z kominem, instalacją, możliwością podpięcia wody (choćby z własnej studni). A optymalne wydaje się postawienie szkieletowca lub coś modułowego. Jest taka strona „zbudujsamdom.pl” i do tego cały zestaw filmów na youtube. Ktoś opracował, może nieidealną, metodę, wybrał proste, idiotoodporne technologie, nakręcił instruktarze, sprzedaje projekty. Nawet zupełny laik ze szwagrem mogą zbudować dom.

          5. Do postu z 11.49:
            Tak, w normalnej sytuacji tez bym to doradzal. Tzn. byle domek ale z ksiega wieczysta .
            Ten kolega, z ktorym rozmawialem, mowil, ze jego akurat ROD to troche inna bajka niz inne.Wiekszosc domkow to normalne chalupy, jest nawet jeden o pow. jakies 200m2, inne od 50 do 120 m2.Budowane w wiekszosci lata 80-te, wiec nie podpadaja pod obecne prawo – 35m2.Nie mozna nakazac rozbiorki. Poza tym wszystkie sa podlaczone do pradu i do wody (woda z wlasnej studni glebinowej na terenie ROD), na zime wod e wylaczaja,ale jest studnia tez z pompa glebinowa, skad mozna nabrac wody .Sporo osob tam normalnie mieszka i nikt sie nie czepia.
            Oczywiscie nie w kazdym ROD tak jest.

      2. Zeby przelamac naturalna niechec Marka do mieszkania na wsi (mlody czlowiek, chec zarabiania, robienia kariery=mieszkanie w miescie), nalezy w obecnej sytuacji brac pod uwage wystapienie powaznego kataklizmu, np. ataku konwencjonanego lub nuklearnego. Zalozmy, ze Marek mieszkasz w miecie 150k mieszkancow. To prawdopodobnie w razie naglego ataku i ucieczki okolo 30.000 aut osobowych jednoczesnie na drogach wylotowych z miasta (odejmuje dzieci i starcow, jedno auto na rodzine, choc wiadomo,ze sa po 2-3).To oznacza calkowite zakorkowanie drog na kilka godzin do nawet doby.Niektore drogi nie beda odblokowane (porzucone lub zepsute auta, uszkodzenie przez pociski). Podsumowujac-taka blokada moze nawet w skrajnej sytuacji kosztowac zycie. Zeby tego uniknac, mozna juz teraz przeniesc sie na wies, minimum 30 km od miasta, a do pracy dojezdzac. Na wsiach w odleglosci minimum 20-30 km od duzych zakladow przemyslowych lub jednostek wojskowych (ta odleglosc to zasieg fali uderzeniowej szkodliwej dla ludzi przy uderzeniu glowicy nuklearnej taktycznej o mocy 0,3 kilotony) sa duzo wieksze szanse na przetrwanie, bo kto bedzie bombardowal chalupy czy male pola rolne?I posiadanie ziemi w sytuacji brakow zywnosci bedzie nieocenione.Jesli bedzie blisko las, to jeszcze lepiej-drobna zwierzyna, jagody, grzyby, drewno.

      3. …jeszcze cos w sprawie cykli gospodarczych:
        Moja siostra i jej maz wyjechali w 2001 do USA na stale. Po kilku latach pracy przed kryzysem Lehman Brothers kupili dla zysku 3 mieszkania w Chicago. Wyremontowali z zamiarem sprzedania za kilka lat. Niestety, zlapal ich 2008 rok i kryzys, nieruchomosci z dnia na dzien stracily nawet 70% wartosci. bank zazadaly z dnia na dzien doplat jednorazowych tych brakujacych kwot (nawet te 70% wartosci). Nie mieli z czego doplacic, jak wiekszosc, wiec banki zabraly mieszkania. Upadlosc, zabawa od nowa.
        Pozytywny skutek mimo calego morza negatywnych-spadek cen nieruchomosci. Po kilku latach kupili 40km od Chicago duzy dom 300m2 z garazami i basenem na 2-hektarowej dzialce za $150k.Przed kryzysem ten dom kosztowalby jakies $500k.
        Dobrze zrobili, bo teraz ceny znowu wzrosly, poza tym w Chicago jest bardzo duza przestepczosc dzieki rzadom Dems -siostra mowi,ze dziennie ginie okolo 17 osob z broni maszynowej (wojny gangow) i policja nad tym juz nie panuje.
        Mysle,ze w Polsce zaczyna sie wlasnie kryzys nieruchomosci.Moze nie bedzie tak gwaltowny jak wtedy tam, ale obserwujac rynek mozna na tym skorzystac i taniej kupic.

        1. Właśnie oglądałem filmik na Youtube nt. Chicago. Dwie dzielnice obok siebie. W jednej biali, w drugiej czarni. W pierwszej czyste ulice, parki, dobre szkoły, w drugiej śmieci na chodnikach, trawnikach, strach wyjść z auta (filmujący, jako „białas” bał się nawet zatrzymać na światłach), szkoły tylko podstawowe.
          A co do kryzysu. W USA był on gwałtowny. Ale i u nas przeceny o 20-30% są możliwe. Nominalnie, bo realnie, przy tej inflacji to będzie 60-70%, gdyby się zaczęło.

          1. Dokladnie tak jest, w dzielnicach kolorowych sa te zamieszki.
            Zreszta w UI tez strach wejsc do dzielnic czarnych w roznych miastach.
            Tak, taki spadek cen realnych jest prawdopodobny.

  2. Absolutnie kocham idee mieszkania poza miastem, przyroda, spacery z psiakiem, poczucie wolności. Górny Śląsk też brzmi całkiem przyzwoicie, bardzo duże możliwości związane z pracą która mnie interesuje (piwowarstwo). Aktualnie moja postawa jest raczej optymistyczna (aczkolwiek są wzloty i upadki, ale kto tak nie ma?), za wynajem kawalerki 28m2 z czynszem i mediami wychodzi nam ok. 1300-1400zl (średnia z 6miesiecy) więc raczej jest tanio. Nadwyżki staram się odkładać, część w postaci poduszki finansowej (powoli zbliżamy się do jej optymalnego stanu), a część przeznaczamy na inwestycje w „finax” (polubiłem za prostotę działania, wpłacam, zapominam, powtarzam). Powoli do celu, czekam na jakiś przełom. Zbieram doświadczenie w pracy żeby mieć możliwość zmiany na lepiej płatną opcje, albo chociaż walki o podwyżkę. Bardzo ciekawa dyskusja, pozdrawiam 🙂

    1. Marku, Jan ma rację z wsią. Jak widzisz po Ukrainie, ruscy atakują duże i średnie miasta (Kijów, Mariupol, Izium, Odessa to takie ikony, ale celowali nawet w Lwów czy Winnicę daleko od frontu). Niszczą też mniejsze (Bucza). Na terenie wiejskim, z rozproszoną zabudową, łatwiej przetrwać w razie W, a trudniej o pracę. Jeśli masz okazję połączyć obie cechy tzn. ze wsi spokojnie dojedziesz do pracy/własnej firmy, to znalazłeś Graala. A i znacznie taniej żyć.

    2. Super. Finax-nie znam tego, wszedlem na strone, to z tego co sie zorientowalem system do inwestowania .W obecnej sytuacji-nie gniewaj sie-bylbym z takimi formami zarabiania ostrozny. Z roznych zrodel dochodza informacje,ze obecny system finansowy moze sie zalamac, a wtedy tego typu instytucje plus domy maklerskie i banki upadna, co oznacza strate wlozonych ciezko zarobionych pieniedzy.
      Cos co mozna wziac „do reki” , np.metale szlachetne (i to w formie rzeczywistej a nie udzialy na papierze lub elektroniczne w rynkach tych metali), nieruchomosci, narzedzia – wg mnie teraz to powinno sie kupowac jesli masz nadmiar gotowki.
      Ale oczywiscie nie jestem specjalista od finansow i moge sie mylic.
      Pozdrawiam.

    1. Miałem pisać to samo. Firmy produkujące nie będą sprzedawać elektryków, tylko wynajmować, bo nie chcą stracić z oka akumulatorów. Innych aut nie będzie. Diesle nie wjadą do miast. Szczerze mówiąc, nie bardzo sobie wyobrażam taką rzeczywistość.
      Teraz w miarę rodzinny elektryk (pomijam Dacię Spring oraz Fiata 500) kosztuje 150.000 zł. Czyli jego wynajęcie (przy inflacji niższej niż obecnie) – 1200-1500 zł+VAT/miesięcznie. Kogo będzie na to stać? Na pewno nie tych, którzy sobie żyją na wsi za minimalną. Czyli nie dojadą do pracy. Zostanie im dochód podstawowy? Powstaną jakieś kooperatywy?
      Mieszczuchy poradzą sobie, bo transport publiczny, ale z kolei zostaną odcięci od możliwości produkowania jedzenia (wyjazd na działeczkę 50 km nie wchodzi w grę bez auta), a nawet kupienia u producenta.Znikną małe firmy, bo na wynajem stać będzie tylko większe i rząd.
      Wygląda to wszystko surrealistycznie.

      1. Te poronione pomysly sa niestety zgodne z jednym z punktow agendy 2030 , ktory mowi „nie bedziesz mial nic i bedziesz szczesliwy”.
        To nie wyjdzie-nie u nas. Za komuny bylo tez malo aut, stare trupy sie naprawialo.Ale wtedy im sie pomysl ograniczenia prywatnego transportu nie udal i teraz tez sie nie uda. Zreszta watpie,zeby to weszlo na szersza skale, bo beda duze protesty.Moze w Chinach, gdzie ludzie sa calkowicie zalezni od wladz,ale nie w Europie czy USA.
        To wynajmowanie wg snów globalistow ma objac nie tylko auta,a w zasadzie wszystko.Sprzety domowe, nawet ubrania.Ale chcenie to jedno,a realizacja co innego.
        Beda jezdzic stare trupy 30,40-letnie, bedzie sie je naprawiac jak w Afryce w buszu.Moze beda dzikie destylarnie benzyny i ON.Sa juz teraz takie np.w Amazonii na niedostepnych dla wladz terenach.Z elektrykami latwiej, prad mozna „upedzic” w zasadzie wszedzie albo wziac z sieci.
        Pewnie wsiowy transport bedzie przypominal troche Mad maxa,ale bedzie.
        Globalisci jako jeden z celow maja rowniez likwidacje wsi, tzn.rolnictwa.
        Mamy zyc tylko w miastach calkowicie zalezni od wladz.
        I to tez nie wyjdzie.
        Lubiacy wolnosc znajda jakis sposob na bycie wolnymi.

        1. To był artykuł o Europie, która ma zakazać sprzedaży innych aut niż elektryczne. Oraz o niewielkich złożach litu w EU, a więc i kontrolą producentów, żeby nie sprowadzać z Chin.
          Takie nielegalne destylarnie mogą sobie działać, gdy na ulicach Toyoty z 80-tych lat. U nas, nawet 15-latek miałby problem z takim paliwem. Zresztą, ile osób mogłoby z tego korzystać?
          Pewna grupa „lubiących wolność” sobie poradzi (jak zakapiory w Bieszczadach), ale 95%, nie.

          1. Racja, moja pomylka-elektryki beda.
            Nielegalna wacha-pewnie tak, bo moga byc zanieczyszczenia, no i oktanow w lesie nie dodaja chyba.
            Co do ON – nie wiem, moze pedzony bedzie dobry.
            Takich uciekinierow z miast jest coraz wiecej.Ale pewnie i tak tylko te 5%.Ja znam paru takich, wlasciwie wszyscy moi koledzy ze szkoly podstawowej, ktorzy nie wyjechali na zachod, mieszkaja na wsi.Albo i miasto i wies.A wszyscy w mlodosci mieszkali w KRK.

  3. …jasnie oswiecony prezydent Krakowa dawny czlonek PZPR Majchrowski chce zakazac od 2026 wjazdu do miasta wszystkich spalinowcow, a od 2024 ten wjazd ograniczyc do aut spelniajacych norme Euro 5 chyba.Za kilka dni rada miasta ma to glosowac.Juz widze jak wszyscy posluchaja :D. Kto normalny bedzie zapieprzal tramwajem np.z pralka czy lodowka z Mediamarkt na plecach do granicy miasta?

    1. Pomysł idiotyczny. Mieszkańcy Krakowa rozniosą go w mig. Przecież tam mnóstwo osób dojeżdża ze wszystkich stron, Kraków otoczony jest sypialniami w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.

      1. Wlasnie. Mysle,ze Majchrowski lubi sie z Bruksela, bo juz od wielu lat stara sie wprowadzac cih sny na jawie.Przyklady:
        -zwezenie jezdni dwupasowych do jednego pasa, i to w centrum tez, bo drugi pas rowery, hulajnogi.
        -spowolnienie i stopniowe wylaczanie ruchu (poza elektrykami) w centrum.
        -coraz wieksza strefa platnego parkowania,ale to akurat jest w wielu miastach-szukaja kasy.
        -byly kiedys rowery miejskie, nie wyszlo, teraz sa hulajnogi.

        1. Zwężenie ulic i w zamian buspasy, ścieżki rowerowe, strefy parkowania są we wszystkich miastach. Teraz taki trend, że publiczny transport plus rowery, a nie auta w centrum. Tu chodzi o kreowanie zmian, bo szans wielkich na zniesienie przewagi samochodów nie ma.

          1. Mozna to nawet zrozumiec-spaliny , zatrucie. ALE-auta pedzone lpg zero co2.I nie pozwala im sie wjezdzac, a przeciez to prawie to samo pod wzgledem zatrucia co elektryk. Nigdy tego nie zrozumiem, chyba,ze ekologia to tylko przykrywka dla samego ograniczania wolnosci obywatelskich, jak np. szczepionki na covid, ktore teraz -same koncerny to przyznaja-okazaly sie nic niewarte,a nawet szkodliwe.

          2. Lpg od lat (pierwsze auto z tym paliwem miałem w 2002) traktowane jest po macoszemu. Nawet dziennikarze motoryzacyjni opisują go jako gorsze paliwo. Tu przyczynę widzę prostą – niższe podatki.LPG nie da się tak opodatkować jak benzyny, bo kupa ludzi grzeje tym domy, używa do ciepłej wody, kuchenek. W tej chwili hybryda Toyoty + lpg to najtańsze w eksploatacji auto.

          3. Do 19.52: wlasnie-najtansze w eksploatacji i najmniej trujace. Powinno byc najbardziej docenione a nie jest, z powodu pewnie jak piszesz. Ale to niedocenianie moze -nie musi-swiadczyc ,ze tzw. ekologia to tylko przykrywka.I sposob na wydawanie/wyrzucanie kasy na rozne bzdurne zbedne czynnosci i technologie, jak np. wiatraki .W Teksasie podczas mrozow wszystkie wysiadly-nie bylo pradu, ludzie palili meblami bo nie byli przygotowani.

  4. …temat sam sie narzuca jako glowny element dzisiejszego swiata-wojna na UA.
    Bylem i jestem orzeciw rzadom Dems w USA i przeciw Bidenowi a za Trumpem (mimo jego tendencji izolacjonistycznych od reszty swiata).
    Jednak w sprawie UA i Rosji-i tylko w tej – zgadzam sie z Bidenem.Mam nadzieje, ze ruskim nakopia do dupy i zakoncza te cholerna wojne.
    Na niektorych tzw. niezaleznych stronach, nawet na Rumble, pisze sporo ruskich troli. Twierdza, ze na UA sa faszysci, ze zabijaja dzieci , ze Biden bierze od nich kase i ze to siedlisko zla. Owszem-jest siedlisko zla, i tych wszystkich cech (nie wiem tylko czy tam sie zabija dzieci na adrenochrom)-tyle,ze w Rosji. Mam znajomych we Lwowie, rozmawialem,potwierdzaja wszystkie informacje o nalotach, ofiarach itp.Media mainstreamu akurat w tej sprawie niewiele klamia i nawykowe odrzucanie info z msm w tym przypadku jest bledem. Zawsze nalezy uzywac mózgu 🙂

  5. …Trump to chyba pierwszy prezydent po Reaganie,ktory docenil Polske.Niektorzy uwazaja,ze to falszywy prorok. Mozliwe, ale gdyby tak bylo, bardzo bym sie zdziwil.

    1. Do 23:42. A pomyśleć, że Roman Dmowski chciał znaczną część Kresów oddać po 1918. Teraz jego następcy odwołują się do tego dziedzictwa. Przywoływałem parę razy na blogu słowa Hipolita Korwin-Milewskiego. Ten polityk mówił wyraźnie, co najlepsze w Polsce, wywodzi się z Kresów: Jagiełło, Mickiewicz, Chodkiewicz, Kościuszko itp. itd.

      1. Dobrowolne oddanie Kresow byloby gospodarczym idiotyzmem. Nie uwazam,ze trzeba na sile odbierac Kresy, ale jezeli bezkosztowo i pokojowo mozna bedzie przez zjednoczenie z UA byc de facto unia 2 krajw (pamietajac i zalatwiajac rzecz jasna o UPA, Wolyniu itd.), to czemu nie.
        Milewski-moze troche przesadzil z tym najlepszym, bo kazdy region Polski cos wniosl, pewnie sam kresowiak. Ale z pewnoscia tam bylo duzo swiatowej slawy artystow, wynalazcow, zdolnych przedsiebiorcow, zolnierzy. Z prostego powodu: panstwo umozliwialo dzialalnosc na Kresach na ulgowych warunkach po to, zeby zachecic ludnosc do osadnictwa tam.Spora czesc takich wspomnien jest wybielona i wyidealizowana jako kraina dzieciecej szczesliwosci,ale w kazdej legendzie jest ziarno prawdy 🙂
        Mi bardzo podobal sie cmentarz Łyczakowski i Orląt, bardziej niz Rakowicki. Pelno pieknych rzezb wykonanych z fantazja i polotem.WE Lwowie tez widac slady polskosci wszedzie, wielu lwowiakow mowi dobrze po polsku-pewnie z powodu turystow,a moze nie.Wszystkie knajpy obsluga mowi i rozumie po polsku.
        Odessa tez piekne miasto,ale bardziej zachodnie.Poza chyba jednym pomnikiem krasnej armii nie widzialem innych sladow sowietyzmu, a jest nawet ulica Lecha Kaczynskiego :), nie jedna z glownych ale jakas mniej uczeszczana.Tez widac tam slady poslkosci-sporo kamienic w polskim stylu.Podobno troche szlachty tam sie przenioslo bodaj po ktoryms powstaniu.

      2. Dmowski-przy szacunku dla niego bo chcial dobra Polski-jak wiekszosc narodowcow byl idealista.Podejscie typu „za wszelka cene”-a to przynosi szkody.

        1. Dmowski, o ile w Wersalu zrobił gigantyczną robotę, to przed I WS, w jej trakcie i potem ogromnie zaszkodził. Jego wizja Polski jednonarodowej, współpracy z Rosją to były utopie a nie idealizm. Z Mikołajem II, Stołypinem nie dało się współpracować inaczej niż wyrzekając się ambicji narodowych i godności własnej. A Polska bez mniejszości oznaczała zrzeczenie się Kresów i co najmniej wyrzucenie Żydów. Gdyby ją zrealizowano, stanęlibyśmy na równi że Słowakami a może i samym Hitlerem. Piłsudski miał swoje ideały, ale był realistą.

  6. Kryzysy swiatowe.
    Np. z 2008 nieruchomosciowy.
    Przeciez owczesny szef FED , mowiac wczesniej lata temu, ze nieruchomosci NIGDY nie stanieja, musial wiedziec juz wtedy,ze to mrzonka. Czyli-po co to mowil? Idac tym tokiem myslenia, mozna odniesc wrazenie, ze mowil to w celu wywolania w przyszlosci kryzysu. Po co tworzy sie kryzys? Zeby na nim zarobic.
    Potem przeprosil i ustapil z funkcji, ale co komu z tego.

    Obecny kryzys jest tez sztucznie tworzony przez celowe glupie pociagniecia. Bo w az taką glupote czolowych ekonomistow nie wierze.W zła wole i celowe podstepne dzialanie tak.Wniosek: kiedy kryzys sie skonczy, powinny byc wyciagniete konsekwencje karne wobec szkodnikow, podobnie jak przy pandemii, co oczywiscie nigdy ne nastapi.
    Chyba, ze wybuchnie rewolucja.

        1. Szkodnik, albo co charakterystyczne przy tego rodzaju funkcji, działał w interesie jakiejś grupy, zaangażowanej w nieruchomości (podobnie jak np. Trump). Bush był rzecznikiem partii wojennej, bo jego kampanię sponsorowali producenci broni i właściciele firm wydobywczych.

          1. Na pewno.
            Rodzina Bushow byla zwiazana biznesowo od wielu lat z Arabami. Bush mial duza firme wydobywczą. Czy ze zbrojeniowka -pewnie tez.

    1. Takie zbrodnie nie mają narodowości. Skazywani byli i Amerykanie, teraz np. Turek. A w międzyczasie Serbowie, Chorwaci, jak najbardziej biali chrześcijanie. I kary są niskie.

  7. …ciekawe, czy nazwisko sedzi Naomi Buchwald, wskazujace na nasza „siostre w wierze” przyczynilo sie do tak skandalicznie niskiego wyroku?Oraz sądzenie w NY?
    https://nypost.com/2022/10/27/women-raped-by-serial-predator-un-worker-speak-out-at-sentencing/
    Zniszczyl 13 życ.
    Mozna tylko miec nadzieje,ze w wiezieniu dostanie to co sie nalezy od wspolosadzonych.
    Niestety zycie mozna stracic tylko raz, ale gwalconym mozna byc wielokrotnie-i tego mu zycze.

    1. Ale ten spadek IQ ma sens. Wygoda rozleniwia. Podobnie zasiłki. Do tego zanieczyszczenie środowiska i brak selekcji naturalnej (rozwój medycyny powoduje, że przeżywają wszyscy).

          1. haha 🙂 w UE nie bedzie selekcji naturalnej.Jest i bedzie eksperyment Calhouna 🙂 , co juz zaczyna byc widac-ujemne przyrosty naturalne, tylko,ze myszom nie wpuszczano do klatki innych myszy a nam tak.

          2. No właśnie. A wyniki eksperymentu byłyby może inne, gdyby wpuszczano stopniowo nowe myszy. Poza tym, jak widać, ludzkość (a nawet Europa) nie ma całkowitego bezpieczeństwa. Zawsze znajdą się wyzwania typu Rosja, a wcześniej ZSRR, Kadafi etc. Także choroby zahamowano w tym eksperymencie, a u nas rak, serce, a ostatnio COVID zabijają rzesze ludzi.

          3. Do postu 3.45: Globalosci chcieliby ten eksperyment przeprowadzac na ludzkosci, samemu bedac w roli kontrolera. Ale nie wzieli pod uwage,ze ludzie maja IQ-chocby niewielkie-a myszy nie maja 🙂
            Czytalem tez,ze inni naukowcy mieli rozne zarzuty do Calhouna, i ze eksperyment zle przeprowadzony.Nie wiem czy mieli racje,nie jestem specjalista.

          4. No właśnie. Ludzie inteligentniejsi niż myszy, więc wyników 1:1 absolutnie nie da się przełożyć. Niemniej jednak historia cywilizacji pokazuje stopniową degenerację i upadek wielowiekowych nawet hegemonów.

    1. To niestety było do przewidzenia. I 200k mniej firm powoli widać. Część, oczywiście głównie podmioty jednoosobowe, to efekt wymiany pokoleń, nadprogramowych śmierci. Ale resztę zabiła paranoja gospodarcza. Ostatnio czytałem rozmowy ze sprzedawcami zniczy. Parafina + 80%, gaz, sznurek, szkło – kilkadziesiąt procent, placowe – różne podwyżki (w niektórych miejscach 10%, a w innych 50%). Starych cen nie udało się utrzymać (kwiaty + 50%, znicze o 1/3-1/2), więc spada sprzedaż. Błędne koło.
      W takich sytuacjach widać przewagę korporacji. Wiejskie sklepiki pozamykano, a Biedronka dalej generuje zyski. M.in. dlatego, że przejęła klientów. Gastronomia ledwo dyszy, hotelarze mogą nie przeżyć zimy z uwagi na koszty ogrzewania albo bardzo ograniczą działalność (zamknięcia poza wysokim sezonem).

      1. Dokladnie. W kryzysach zawsze najwieksze firmy wygrywaja bo maja kase i mozliwosci jechania na stratach jakis czas.Oraz etatowcy.
        Budowlancy-tzn.male firemki podwykonawcze po 2-6 ludzi-pewnie przejda na robote na czarno i panstwo na tym straci bo nie bedzie w stanie wylapac.Wieksi zamkna dzialalnosc na czas do poprawy.Jak ja. Najwieksi przetrwaja .
        Ktos z nierzadu wspominal z rok temu,ze beda tworzyc cos w stylu zjednoczenia (haha 😀 ) hoteli. Pewnie tam przejma upadajace hotele.Moze dlatego pan Golebiewski zmarl na zawal niedawno. Podobnie moze byc w innych branzach.

        Widac golym okiem, ze narasta tendencja do likwidacji prywatnego biznesu-poza najwiekszymi-i powrotu do panstwowych molochow i wielkich korpo.Tych drugich za PRL nie bylo,ale teraz one i tak beda dzialac podobnie jak firmy panstwowe.
        Kolejny punkt planu globalistow sie realizuje-„nie bedziesz mial nic i bedziesz szczesliwy”.I jak tu nie brac pod uwage teorii spiskowych, skoro one same sie narzucaja.

        Ciekaw jestem co nierzad zrobi z bylymi wlascicielami dg.Teraz 200k,ale bedzie wiecej.Plus ich rodziny-na koniec kryzysu to moze byc nawet kilka milionow ludzi.Wszyscy nie znajda roboty-kryzys,spadek zatrudnienia-a niektorzy pewnie nawet nie beda chcieli zapieprzac na korpo.
        Skad panstwo wezmie kase ,zeby ich dotowac?Bo jak nie da im na zycie, to:
        -moga wyjechac za robota zagranice,ale tam tez bedzie gorzej niz bylo
        -moga sie powiesic,ale prywatny przedsiebiorca raczej szuka rozwiazania niz robi takie ruchy
        -moga krasc, napadac na banki
        -moga wywolac masowe protesty,blokady drog itp.
        -moga wejsc w polswiatek-handel prochami itp, ale to ma krotkie nogi i szybko trafia do paki, gdzie utrzymanie wieznia to jakies 3k miesiecznie z kieszeni panstwa,poza tym juz teraz brak wolnych miejsc-czeka sie na odbycie kary-a co bedzie pozniej?

        1. Etatowcy też będą mieli przerąbane, jak zabraknie etatów. Pamiętasz 20 lat temu, bezrobocie 20%?
          I oczywiście szara strefa.

          1. Oczywiscie pamietam 2001.Wtedy tez mialem kilkuletni urlop 🙂 Wtedy nie bylismy w UE, latwiej bylo wymusic prace za grosze.bo wyjazdy byly utrudnione.
            Szarej sterfy teraz nie bedzie,lub bedzie duzo mniejsza. Wieksza kontrola, wlasciciele boja sie zatrudniac na czarno.

          2. Szara strefa często ma postać legalnego biznesu. Tylko faktury wystawia na 2/3 obrotu, albo tylko 2 miesiące w roku, a składki płaci od minimalnej. Niektórym nawet tak wygodniej, bo to kwota wolna od egzekucji, a i w ręku zostaje więcej.
            Pamiętasz co były, gdy Ptaka najechała skarbówka?

  8. Kolejny punkt agendy 2030 wykonuje sie – likwidacja hodowli zwierzat i sztuczne mieso z laboratorium:
    https://nczas.com/2022/11/19/mieso-z-laboratorium-dopuszczone-do-sprzedazy-rewolucja-w-zywieniu-dzieje-sie-na-naszych-oczach/

    Samo w sobie moze nie jest takie zle (o ile nie dodaja czegos czego nie chcemy do tego miesa), ale pozbawienie nas mozliwosci hodowli zwierzat to:
    -dalsze uzaleznienie od korpo
    -likwidacja rolnictwa
    -spadek wplywow z podatkow od farm hodowlanych.

    1. Obecna hodowla zwierząt (farmy na 1000 szt. świń czy 10.000 kurczaków) budzą mieszane uczucia i to wcale nie z uwagi argumenty Spurek (wszystkie te szczęśliwe kurki, krowy itp.) Bo z jednej strony nigdy w historii mięso nie było tak tanie i dostępne, z drugiej mówimy o produkcie kiepskiej jakości. Szybki przyrost nie służy brojlerom ani tucznikom, pasza jest sztuczna. Teraz nawet dziki/sarny sztucznie się dokarmia.
      Przed I WŚ, czasami sporej prosperity, świniak kosztował 5 złotych rubli, wartych obecnie 1300-1500 zł. Teraz ceny są 2 razy niższe.

      1. Konkurencja, dazenie do zmonopolizowania rynku, produkcja przemyslowa. Tez zal mi tych zwierzat, czasem hodowanych w strasznych warunkach.za zle traktowanie zwierzat dawalbym kary takie same jak za ludzi.Wielokrotnie w lepszych czasach wysylalem kase na schroniska dla zwierzat i zawsze daje 1% podatku.
        Ale-chodzi mi,ze calkowity zakaz hodowli zwierzat, chocby przy domu na wlasne potrzeby (a przeciez mozna hodowac kury na jajka a nie na mieso czy krowy na mleko) , jest ograniczaniem wolnosci. I jest uzaleznieniem calkowitym od koncernow, ktore produkuja sztuczne mieso.Nie kupisz tego-nie bedziesz jadl.Mozna co prawda przejsc na weganizm,ale widzialem kilka osob bardzo wychudlych po takiej diecie.Organizm musi dostawac bialko.Znowu pod przykrywka praw zwierzat i walki z CO2 chce sie odebrac nam czesc wolnosci.

        1. Była całkowity zakaz produkcji alkoholu na potrzeby własne. Skutki znamy z lat 80-tych. W Polsce nie przejdzie.

          1. Mam nadzieje.Tylko po cholere nierzad wprowadzi cos o czym swietnie wie,ze nie bedzie dzialac?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *